Spokojnie, to tylko kolekcja

Obrazek użytkownika Don Basil
Idee

Wielu z nas nie wie, ale w Polsce można kolekcjonować broń. I nie chodzi mi wyłącznie o stare pistolety czarnoprochowe i ich repliki. Mało kto zdaje sobie sprawę, że gdy zostanie kolekcjonerem, to elementem jego kolekcji może się stać słynny Glock, czy sportowa wersja słynnego automatu Kałasznikowa. Co więcej będzie mógł posiadać amunicję do swoich kolekcjonerskich egzemplarzy. I tą kolekcjonerską amunicję zupełnie zgodnie z prawem będzie mógł zużyć (na strzelnicy oczywiście)

W tym momenie wielu moich rozmówców zaczyna blednąć na twarzy, przywołując w wyobraźni obraz chorego psychicznie Breivika i jego poprzedników oraz przyszłych naśladowców. Czy słusznie? Do Breivika jeszcze wrócimy, ale najpierw przyjżyjmy się procedurom jakie należy przejść by stać się pełnowymiarowym kolekcjonerem broni palnej:

Przeciętny Kowalski, by stać się kolekcjonerem, oprócz zaświadczenia, że jest członkiem stowarzyszenia prowadzącego działalność kolekcjonerską, musi okazać się:

a) zaświadczeniem lekarskim, że nie ma przeciwwskazań by mógł posiadać broń
b) zaświadczeniem od psychologa, że nie przejawia odchyleń od normy, które byłyby przeciwwskazaniem dla posiadania przez niego broni

Ponadto Policja sprawdza czy nie popełnił on przestępstw które wykluczają wydanie mu pozwolenia na broń, czyli np nie napadł kogoś, nie prowadził samochodu w stanie nietrzeźwym, albo, co już jest nieco kuriozalne, nie popełnił przestępstwa skarbowego (strzeżcie się oszuści podatkowi).

Po tym wszystkim przeciętny Kowalski może przystąpić do egzaminu z zasad posługiwania się bronią. Jeżeli Kowalski starałby się o broń do ochrony osobistej musiałby za taki egzamin zapłacić 500 zł. Ponieważ jest kolekcjonerem ustawa nakłada na niego obowiązek zapłacenia za egzamin kwoty 1000 zł.
I podstawowa sprawa: Egzamin ten w części teoretycznej od matury różni się tym, że tu trzeba mieć 100% prawidłowych odpowiedzi a nie tylko 30%. Ponadto obejmuje on wszelkie możliwe przepisy związane z bronią, w tym karne. W części praktycznej kolekcjoner musi wykazać się, że umie bezpiecznie posługiwać się bronią (rozkładanie, składanie, zabezpieczenie, odbezpieczanie i postępowanie w przypadku niesprawności) choć w przeciwieństwie do osób starających się o pozwolenie na broń do obrony własnej nie musi się wykazywać celnością.

Skłamałbym, gdybym powiedział, że każdy kolekcjoner musi zdać egzamin. Z egzaminu zwolnieni są kolekcjonerzy, którzy są jednocześnie sportowcami ze zdanym patentem strzeleckim oraz aktualną licencją Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego. Czyli de facto tacy, którzy jako zawodnicy i tak dostaliby pozwolenie do celów sportowych.

Gdy kolekcjoner ma już swoje pozwolenie i prawo chodzenia do sklepu by zakupić broń, dalej nie może sobie pozwolić na nieuwagę. Kolekcjoner broni, bawiąc się na weselu cioci Heli, będzie miał świadomość, że jeżeli jutro siądzie za kierownicę i alkomat coś wykaże, to ze swoją kolekcją pożegna się na okres o wiele dłuższy niż z prawem jazdy. Kolekcjoner broni może stracić swoją kolekcję również wtedy, gdy kontrola skarbowa uzna, że odliczył sobie za dużo VATu. Ba, kolekcjoner może pożegnać się z bronią nawet gdy uczynny sąsiad doniesie, że nie ma w domu szafy pancernej właściwej do przechowywania broni.

Reasumując pozwolenie na broń zdobyć trudno i jest to nieco kosztowna impreza (co eliminuje ludzi, którzy swoim hobby namiętnie zasilają budżet państwa, niekoniecznie Polskiego) a utracić je bardzo łatwo. Dlatego kolekcjoner jest albo człowiekiem odpowiedzialnym, albo przestaje być kolekcjonerem.

A co z Breivikiem? No cóż, broń której używał była legalna, ale bomby które skonstruował już nie. Gdyby nie miał strzelby po prostu skonstruowałby więcej bomb.
Natomiast należy zauważyć jedno: Breivik rzucił broń natychmiast gdy na wyspie pojawili się inni uzbrojeni ludzie. Pozostaje żałować, że na wyspie nie było kolekcjonerów.

P.S. Autor jest członkiem Ruchu Obywatelskiego Miłośników Broni, amatorskiego klubu strzeleckiego działającego przy LOK i jednym z założycieli stowarzyszenia o charakterze strzelecko-kolekcjonerskim.

A poza tym jest szczęśliwie żonatym i zawodowo spełnionym normalnym odpowiedzialnym człowiekiem, który woli iść na strzelnicę powalić do papierowej tarczy, niż siedzieć z piwem w ręku przed TV i oglądać argentyński remake brazylijskiej telenoweli. Państwo które przez to traci akcyzę z niewypitego piwa autor chciałby przeprosić.
Więcej informacji na temat stowarzyszeń Strzelecko Kolekcjonerskich można znaleźć na stronie ROMB.

P.S.2. Polska nie byłaby Polską, gdyby nasze przepisy były do końca przejrzyste. Dlatego Legitymacja Posiadacza Broni zawiera adnotację, że nie upoważnia do zakupu amunicji. Jednakże wszystko wskazuje na to, że jest to zapis bezprawny który można skomentować w myśl starego dowcipu "a u mnie na szopie to ktoś >>penis<< napisał, a w środku drwa"
Ustawa o Broni i Amunicji wręc pozwala kolekcjonerom na samodzielne wytwarzanie amunicji. Nigdzie poza legitymacją zapisu o zakazie kupowania amunicji nie ma, z czego wniosek, że ktoś coś źle przeczytał a potem ktoś inny nie patrzył co podpisuje. Jak to u nas zresztą.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Nie miałem pojęcia o takim stanie rzeczy.

Muszę się upewnić - nasze prawo pozwala aby legalnie posiadać np. jedną sztukę nowoczesnej broni w charakterze kolekcjonerskim ?

Z amunicją to kompletnie nie rozumiem.
Da się własnoręcznie zrobić nabój do współczesnego pistoletu samopowtarzalnego ? Łuska, pocisk, proch - to jest do kupienia ? I z tym legalnie idzie się na strzelnicę ?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#206869

1. Prawo pozwala, o ile:
a) Należysz do stowarzyszenia o charakterze kolekcjonerskim
b) Nie ma przeciwwskazań lekarskich i psychologicznych (jak masz depresję albo padaczkę to zapomnij)
c) Nie popełniłeś przestępstwa (w tym przestępstwa skarbowego)
d) Wniesiesz opłaty i zdasz egzamin.

Poza tym nie wolno ci posiadać broni szczególnie niebezpiecznej. Czyli Kałasznikow ok, ale tylko w wersji sportowej, bez możliwości strzelania seriami.

2. Tak, można kupić komponenty i osprzęt do samodzielnego robienia amunicji. Mogą to robić myśliwi, sportowcy i właśnie kolekcjonerzy. Mam znajomego sportowca, który właśnie tak robi i twierdzi, że jest taniej.

3. Na strzelnicę możesz iść nawet bez własnej broni. Strzelnice z reguły mają coś ciekawego na stanie i chętnie wypożyczą. Jeśli potrzebujesz namiaru na jakąś fajną to daj znać

=================================================
IQ tłumu równe jest IQ najgłupszego z uczestników podzielonemu przez liczbę osób w tłumie.

Demokracja - rządy tłumu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

=================================================
IQ tłumu równe jest IQ najgłupszego z uczestników podzielonemu przez liczbę osób w tłumie.

Demokracja - rządy tłumu

#206880

Aha.
Tak gwoli ścisłości:

składka w stowarzyszeniu - to zależy
Badanie lekarskie 150 zł
Badanie Psychologiczne 150 zł
Wydanie Pozwolenia na broń 245 zł
Egzamin na pozwolenie 1000 zł
Broń (byle jaka, używana) 500 zł
Szafa na broń 800 zł
(jak nie masz, a dzielnicowy przyjdzie sprawdzić to tracisz pozwolenie)

RAZEM 2845 zł + koszta stowarzyszenia.

I to jest powód, dla którego lumpenproletariat raczej za kolekcjonerstwo się nie weźmie.

=================================================
IQ tłumu równe jest IQ najgłupszego z uczestników podzielonemu przez liczbę osób w tłumie.

Demokracja - rządy tłumu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

=================================================
IQ tłumu równe jest IQ najgłupszego z uczestników podzielonemu przez liczbę osób w tłumie.

Demokracja - rządy tłumu

#206896