NO TO BĘC!

Obrazek użytkownika Szeremietiew
Kraj
WCZORAJ (19 LISTOPADA BR.)
WARSZAWSKI SĄD OKRĘGOWY O GODZ. 10:30 ROZPATRYWAŁ ODWOŁANIE PROKURATURY OD WYROKU SĄDU REJONOWEGO UNIEWINNIAJĄCEGO ZBIGNIEWA FRAMUSA I MNIE Z ZARZUTU PRZYWŁASZCZENIA PIENIĘDZY FUNDACJI NIEPODLEGŁOŚCI POLSKI. SĄD DORZUCIŁ ZAŻALENIE PROKURATURY UZNAJĄC JE ZA BEZZASADNE I TYM SAMYM UNIEWINNIAJĄCY NAS WYROK JEST PRAWOMOCNY.


W sierpniu 2002 r. prok. Elżbieta Grześkiewicz z warszawskiej prokuratury apelacyjnej zdecydowała o wyłączeniu do odrębnego postępowania sprawy Fundacji Niepodległości Polski – Zbigniew Farmus i Romuald Szeremietiew jako podejrzani o sfałszowanie podpisów na dokumentach FNP (art. 270 § 1 kk. na podstawie art. 322 § 1 i § 2 kk.) i defraudację pieniędzy fundacji (art. 284 par. 2 kk. w zw. z art. 12 kk.).

W końcu stycznia 2004 r., śledztwo przejęła prokurator Monika Przybysz. Wobec braku dowodów musiała umorzyć zarzut podrobienia podpisów, ale  jednocześnie nie chciała sprawdzać na co została wydana zakwestionowana suma pieniędzy i odrzuciła wnioski dowodowe obrony. Dzięki temu napisała i skierowała do sądu akt oskarżenia - wg niej oskarżeni jednak zdefraudowali 73.907 zł 46 groszy.

 

===================================

Na temat prok. Przybysz tak pisał red.  Piotr Nisztor: „Afera, czy farsa?”,  Gazeta Polska, nr 22/2006.

„(...) Prokurator od służb

Kiedy wydawało się, że sprawa jest już zakończona z końcem stycznia 2004 r. śledztwo podjęła prokurator Monika Przybysz., ta sama, która prowadziła sprawę opisaną w tekście „Przejąć Rafinerię” (GP nr 20, 17 maja 2006 r.). Chodziło o oskarżenie porwanego i zastraszonego przez gangsterów i agentów służb specjalnych Jana Załuski o niekorzystne rozporządzanie mieniem w wysokości 10 mln dol. W tej sprawie, podobnie jak w tzw. „aferze Szeremietiewa” jako główni świadkowie obciążający podejrzanego występowali ludzie bardzo blisko związani z WSI. – To nie przypadek – twierdzi jeden z byłych prokuratorów. – Często zdarza się, że sprawy, gdzie przewijają się funkcjonariusze wywiadu prowadzą ci sami „zaprzyjaźnieni” ludzie – uważa.

 

28 czerwca 2004 r. prokurator Przybysz sporządziła i wysłała do sądu akt oskarżenia wobec Szeremietiewa i Farmusa. Zarzuciła im, że „w latach 1997 – 1999 działając wspólnie i w porozumieniu w wykonaniu z góry powziętego zamiaru przywłaszczyli sobie powierzone im mienie Fundacji Niepodległości Polski (…) w łącznej kwocie 73 907,46 w ten sposób, że kwoty uzyskane z darowizn na rzecz FNP wydatkowali na cele niezwiązane z działalnością statutową, w tym na kampanię wyborczą Romualda Szeremietiewa”. Akt oskarżenia oparła na braku dokumentacji, która zaginęła podczas włamania. (...)”

==============================

W końcu września 2004 r. obrońca oskarżonych złożył w sądzie rejonowym Warszawa Śródmieście przypadkiem odnalezione oryginały rachunków Fundacji na kwotę ponad 80 tys. zł wystawionych w okresie objętym aktem oskarżenia –okazało się, że skradziono kserokopie rachunków . Sąd mimo to nie zareagował.

Po jakimś czasie na łamach „Rzeczpospolitej” (2006.03.31) odzywała się Anna Marszałek – z satysfakcją pisała o ”drugim” akcie oskarżenie.PROKURATURA Drugie oskarżenie Szeremietiewa. Przez fundację do sądu”. Doniesienie Marszałek okazało się o tyle skuteczne, że 30 października 2006 r. wreszcie rozpoczął się proces w sprawie Fundacji. I po 33 miesiącach Sąd Rejonowy Warszawa Śródmieście ogłosił uniewinniający oskarżonych wyrok (23.07.2009.).  Na ogłoszeniu wyroku prok. Przybysz nie było.

Zastanawiałem się, czy prokuratura będzie odwoływać się. Niepotrzebnie. Już 1. września 2009 r. otrzymałem zawiadomienie z sądu okręgowego, że wpłynęło odwołanie od wyroku. W piśmie prokuratury okręgowej w Warszawie X Wydział Karny Odwoławczy przeczytałem: „zaskarżam powyższy wyrok w całości na niekorzyść oskarżonego Zbigniewa Farmusa i Romualda Szeremietiewa” oraz: „wnoszę o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.” Do PONOWNEGO? – Okres siedmiu lat (2002-2009) to za mało na „rozpoznanie” sprawy! Pod tym żądaniem widnieje podpis:

Katarzyna Bosiakowska, zastępca prokuratora okręgowego w Warszawie.

Znajomy pracujący w prokuraturze powiedział, że prok. Przybysz awansowała dlatego nie mogła podpisać zażalenia, a nie udało się nakłonić do firmowania wniosku innego prokuratora, więc w efekcie musiał podpisać ktoś z kierownictwa prokuratury. Wypadło na panią Bosiakowską. Na kogo wypadnie, na tego bęc!

No to bęc!

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#37886

Ani me, ani be, ani kukuryku. Morda w Kublik, nie pismaczyć!

Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!

#37921