Miejsce przeklęte

Obrazek użytkownika Ł-H
Blog

Dawno temu, gdzieś już na początku XXw., stanęła w tym miejscu leśniczówka. Mieszkał w niej, zarządzający okolicznym lasem podmiejskim, leśniczy wraz z rodziną. Mijały lata, podczas których tereny tamtejsze powoli zamieniały się w rezydencjonalne osiedle dla przedwojennej łódzkiej elity - polityków, lekarzy, adwokatów.
Pewnego dnia, w latach dwudziestych, leśniczówka spłonęła. Wraz z nią - podobno - żona leśniczego i jedno z ich dzieci.
Tak opowiadali mi starzy mieszkańcy łódzkiego Julianowa - od prawie stu lat najbardziej prestiżowej łódzkiej dzielnicy.

Przez wiele lat pusta działka - bo resztki spalonej leśniczówki rozebrano - pozostawała w gestii władz miasta. Przedwojennych, okupacyjnych, komunistycznych... Nigdy nie postawiono na niej nic.

Mijały kolejne lata... Gdzieś na początku osiemdziesiątych przyszedł w końcu dzień, w którym działka - teraz już prawdziwa "perełka" lokalizacyjna - została sprzedana. Jej nowym właścicielem został łódzki "prywaciarz", później biznesmen i przedsiębiorca, który już w latach osiemdziesiątych zaliczał się do finansowej arystokracji Łodzi.
Na działce postawił dom, właściwie rezydencję... podobno podczas jego budowy i wykończania ciągnęły tam "wycieczki" oglądających, zwabionych niecodzienną, jak na lata osiemdziesiąte, architekturą i innymi znamionami bogactwa nowych właścicieli. Sam znam co najmniej jedną osobę, poznaną po latach, która w tych "wycieczkach" uczestniczyła i o budowie domu mi opowiedziała.

Na kilkuset metrach kwadratowych nowy właściciel zamieszkał wraz z żoną i synem - jedynakiem. W dalszym ciągu "robił pieniądze". Coraz większe pieniądze...
Żona była kobietą "przy mężu". Prowadziła dom i zajmowała się przepięknym ogrodem. Po kwiaty i rośliny potrafiła jeżdzić nawet do Holandii, a przy pielęgnacji ogrodu posługiwała się nieznanym wówczas w Polsce odkurzaczem ogrodowym, przez co, w opini sąsiadów, dorobiła się statusu "wariatki", co to odkurza ścieżki i trawniki.
Syn najpierw się uczył, później studiował, na koniec zaczął robił "nic"... Trochę "ćpał", trochę "dilował" - zaczęły się lata dziewięćdziesiąte i właśnie pojawiły się w Polsce "prawdziwe" narkotyki - najpierw amfetamina, później kokaina, na koniec heroina.

Aż przyszedł feralny rok... Pewnego dnia właścicielka domu zasłabła w swoim ogrodzie. Śmiertelny zawał. Pogrzeb...
Kilka miesięcy później syn miał wypadek samochodowy pod Warszawą. Śmiertelny wypadek. Pogrzeb...
Ojciec, gdy już się otrząsnął, chciał ściągnąć wrak do Łodzi. Pojechał załatwiać formalności. Wracając miał ciężki wypadek samochodowy. Nie, nie zginął - skonczyło się "tylko" amputacją nogi.

Niespełna pięćdziesięcioletni mężczyzna kompletnie osiwiał i zaczął się jąkać. Amputowana noga dopełniała przeraźliwego obrazu człowieka zniszczonego przez los.
Takim go poznałem gdy sprzedawał swój dom.
Bo to ja go kupiłem...

Przemieszkałem w nim prawie dziesięć lat. W tym czasie, kolejno; złamałem w nim nogę, spaliło się piętro domu, odeszła ode mnie druga żona wraz z naszą córeczką... Zostaliśmy w tym wielkim domu sami, z synem z pierwszego małżeństwa.

Nie próbowałem kusić losu dalej. Dom czym prędzej sprzedałem, "wynosząc" się do innej dzielnicy miasta.

Kupiła go znana polska aktorka, żona trochę mniej znanego polskiego piłkarza. Mieszkali w nim wraz z dziećmi przez kilka ostatnich lat.

Właśnie media podały, że przeszła drugą - w wyniku komplikacji po pierwszej - operację. Rak trzustki.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Moze należy odbyć egzorcyzmy?
Osobiście czul bym się winny zaistniałej sytuacji, ale to ja, a nie Pan i proszę nie brać tego do Siebie (już taki jestem) A namawiałbym na Pana miejscu ta panią na przeprowadzenie egzorcyzmów.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#374340

próbowałem przekazać nowym właścicielom.
Ostrzeżenie, jeśli tak to można nazwać, zostało zbagatelizowane.

Dokładnie tak, jak zbagatelizowałem je ja, dziesięć lat wcześniej.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#374346

No cóż o wiarę trzeba prosić, a będzie dana. To nie takie proste do wytłumaczenia ale proszę mi wierzyć to prawda.

Jeśli uwierzysz:

Zycie nie staje się łatwiejsze ale powiem trudniejsze bo: WIESZ!
Człowiek zaczyna myśleć inaczej.
Człowiek ma wrażenie ze nosi krzyż.
No cóż osobiście nie zamieniłbym tego stanu świadomości mimo ze kiedyś było łatwiej.

Pozdrawiam i życzę ukojenia ran.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#374417

Toż to historia z życia wzięta, w 100% prawdziwa, z racji "blogowej" podana w wersji skondensowanej.
Podobała się w połowie?
A może "zgadzam się w 50%"?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#374368

To pewnie ktoś, kto nie znosi "zabobonów":)
Ode mnie "dycha". Lubię opowieści z życia wzięte.
Z reguły w nie wierzę. Twoja jest niesamowita.
Trzymam kciuki za Aktorkę.Bardzo ją lubię.
Może przełamie "fatum"?
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#374428

gdy pomyślę, że choroba rozwijała się właśnie TAM (bo po kilkuletnim epizodzie w Łodzi wrócili na Wybrzeże) to mnie po prostu mrozi.

A historia jest rzeczywiście niesamowita...
A przecież pominąłem w niej jeszcze jeden wątek.
Rok po tym, jak się stamtąd wyprowadziłem, paliło się u moich najbliższych sąsiadów, przez przysłowiowy płot.
I również była ofiara śmiertelna

http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/343144,lodz-tragiczny-pozar-przy-hortensji-nie-zyje-mezczyzna,id,t.html?cookie=1

I pomyślec, ze przy wyprowadzce obdarowałem tych ludzi niepotrzebnymi mi już przedmiotami, np. sprzętem ogrodniczym.

Ciekawe jak duża była pierwotnie działka byłego leśnictwa?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#374461

.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#374430