Wildstein: Palikot, czyli gwiazda jednego sezonu

Obrazek użytkownika Ursa Minor
Artykuł

(...)Cała awantura pokazała jednak, jak silny jest zwłaszcza w wielkomiejskim establishmencie III RP antyklerykalny i kontrkulturowy potencjał. Polityczny cwaniak, którym jest Palikot, postanowił go zagospodarować, zwłaszcza że owe postawy być może najsilniejsze są w mediach, z których nauczył się on korzystać.

10 proc., które zdobył, to nie tak znowu dużo i można uznać, że w każdym społeczeństwie, zwłaszcza pozbawionym twardego kulturowego kośćca – a takim jest każda zbiorowość po latach komunizmu – może zdarzyć się tego typu margines popierający polityczne patologie. Charakterystyczne, że główna masa wyborców Palikota to młodzi ludzie o średnim wykształceniu ze wsi lub małych miasteczek. To zwykle osoby oderwane od swojego naturalnego środowiska kulturowego, nieodnajdujące się w świecie, do którego aspirują, i tym bardziej usiłujące eksponować jego najbardziej zewnętrzne atrybuty.

Z drugiej strony jednak zwycięstwo Palikota nad SLD wydaje się przypieczętowywać los postkomunistycznej lewicy w Polsce. Okazuje się, że albo weźmie ona na sztandary kontrkulturowe hasła współczesnej europejskiej lewicy, a więc zmieni swoją tożsamość, albo zrobi to za nią jakiś Palikot, przejmując jej rolę. Byli beneficjenci PRL przywiązani do spadkobiercy PZPR, jakim jest SLD, powoli wymierają. Zrozumiał to Ryszard Kalisz, który wydaje się najbardziej prawdopodobnym następcą Grzegorza Napieralskiego. Istnieje zresztą możliwość, że Tusk wspierał Palikota jako osobę, która zajdzie SLD z lewa (Napieralski był nieco związany postawami starych towarzyszy, którzy nie lubią obyczajowych nowinek).(...)

http://www.rp.pl/artykul/9133,730992-Palikot--czyli-gwiazda-jednego-sezonu.html

Brak głosów