Komentarze użytkownika

Kiedy Tytuł Treść Głosy Do zawartości Komentarz do
Obrazek użytkownika np1
7 lat temu dzięki Dzięki za info 
0
"Życiodajne dziedzictwo..." - wykład prof. Andrzeja Nowaka
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika np1
7 lat temu kto sieje ... drobna krytyka tekstu 1. Sama potrzeba krytyki osoby Nałecza i podobnych, jest dla mnie konieczna - to na początek. Jednak jej Forma w tumprzyklejanie etykietek typu "salonowy kamerdyner" bez wcześniejszego wsteup, bez uzasadnienia w postaci choćby trzech, czterech przykładów, w których można zobaczyć regułę, jest nie jest, nie może być, wystarczająco przekonywujące. Ktoś ma inną opinię i na końcu stoi słowo/opinia przeciwko słowu/pinii - sytuacja patowa. I co wtedy? Wtedy sięgamy po argumenty, po fakty właśnie. Dlaczego więc nie od razu od nich zaczynać aby usuwać prewencyjnie z drogi wszelkie niedomówienia, nieścisłości, będy interpretacyjne. Przecież zabieramy głos aby kogoś nieprzekonanego zachęcić do zmiany pozycji - czyż nie? Operowanie głównie lub parawie wyłącznie w warstwie opinii, przekonań, własnych odczuć, interpretacji wydaje się być wygodne i skrótowe, ale w końcowym odbiorze staje się b. subiektywne. Brakuje mu fundamentów popierającyhch przynajmniej kilkoma faktami - im więcej tym lepiej tezę. Dla mnie, ale chyba też tych innych, którym chcemy przedstawić niewykrzywioną rzeczywistość, którzy wkraczają dopiero na mocno poplątaną w PL dyskursie medialnym ścieżkę szukania prawdy, dużo kozystniejesze jest i ważniejsze byłby najpierw poznać fakty. Walor edukacyjny faktów jest nie do przecenienia. Wielu z nasz ich nie zna, wielu nie wie - zbyt duży chaos i szum medialny. A przecież im trudniejsza dyskusjami tym silniejsza potrzeba ugruntowania jej w akceptowanym dla obu storn fudamencie, aby nie postały kolejne nieporozumienia. Temat Nałęcza, ale i obszar dyskusji o Własności Polski, antyseityzmie itd, to ziemia nasiąknięte sprzecznymi opiami, danymi, faktami. Ziemia trudna, wykorzystywana do retoryki, do manipulacji medialnej a tu kto ma media ma większe możliwości. Dlatego w takich dyskusjach jeśli się je podejmuje trzeba robić coś w rodzaju inwentaryzacji znanych, mniej bardziej i całkowicie nieznanych - może celowo przemilczanych - faktów. Dopiero na badzie przedstawienia wielu faktów, zdań i perspektyw, jak dala mnie, można zacząć dyskutować poważniej. Kiedy autor ale i odbiorca zna fakty można budować wsólnie własne subiektywne przecież w końcu (przypominam tylko!)interpretacje. Ja w tym tekście widzę faktów za mało.A co ja tu widzę ? Zadnie typu "Posłużmy się tylko jednym przykładem." Jakiś niedowiarek o krytycznym nastawieniu i niewiele wiedzący - a przecież do tych powinniśmy w pierwszej kolejności adresowa... - może sobie pomyśleć: czy tu aby nie robi się z wyjątków reguły? Dlatego nie z powodu treści, ale głownie z powodu samej wybranej nieświadomie - jak sądzę - formy, formy zredukowania faktów do nielicznego przykładu i budowania na nim tez .. taką formę, jak i tezę można uznać podobnie jak większość tekstu za zbyt mocno zredukowane. Wiem wiem - to tylko blog. Ale jaki temat ! Jak trudny ! Ze względu na temat widzę dużą część tego tekstu tu za zbyt mocno oparty na emocjach i subiektywizmie ocen własnej, na selekcji tych przykładów, które mogą potwierdzać tezę i ewentualnie przemilczania tych pozostałych, których odbiorca nie zna, ale to nie jego wina. To obowiązek autora przedstawić nie tylko wszystkie "za" ale i przeciw. Inaczej może on zostać posądzony o stronniczość, słaby warsztat, lub niepełną znajomość tematu. A jeśli to ostanie to - po co emocje. Wystarczy świadomość że to prawda cząstkowa, tezy wyciągane z prawd cząstkowych mogą być równie prawdziwe jak i nieprawdziwe. Tyle mówi logika. Z brak większej ilości faktów - nie szukaniu może ich nawet, czyli z braku krytycznego podejścia do własnego warsztatu, do siebie samego, może wynikać też brak może dystansu do własnych interpretacji. I tak też odbierać chyba muszę ten tekst. Choć bardzo dobry, to jednak wg mnie może zwodniczy, ale nie ma co marudzić jak to mówią: na bezrybiu i rak ryba Mżyło by mi się jednak dużo więcej w temacie Czyja jest Polska niż tylko emocje oparte na niewielu, i to ewtualnie wyselekcjonowanych pod tezę faktów Jeszcze raz: czego brakuje dla mnie ? Więcej - o wiele więcej (na miłość Boską!) faktografii. No bo co jest dla autora tego teksu - ale nie tylko: dla innych, w innych dyskusjach często także ! - co jest faktem a co faktoidem nie jest do końca pewne. Podawanie większej ilości przykładów, przywoływanie wypowiedzi nie jednej ale przynajmniej kilku wg mnie uporządkowoywało by dyskusję, trochę ją schładzało, a jeśli nie ty przynajmniej jasno określało z czego wypływają dane postawy. Z jakich fundamentów, czy te fundamenty dla odbiorcy są akceptowane, czy potrzebują może dalszej krytycznej weryfikacji źródeł itd. To było by z pożytkiem może mniej dla tych którzy piszą - bo dodatkowa praca - i czytają - bo więcej wymaga się od odbiorcy - było by z pożytkiem nie tylko dla tych którzy te fakty znają - choć także ! -, ale głownie dla tej ważnej dla mnie pozostałej grupy. Grupy - w tym także mojej skromnej osoby - która jest zdezorientowana już co do wykrzywionego przedstawiania rzeczywistości, już co do samych faktów, manipulacji na nich, stronniczej selekcji, stosowania tzw embarga informacyjnego czyli przemilczań co do jednych a eksponowania innych, używania tzw zasady lornetki czy nierównych proporcji itd itp czyli wszystko to i więcej, co znaleźć można pod np adresem http://pl.wikipedia.org/wiki/In%C5%BCynieria_spo%C5%82eczna_%28politologia%29#Stosowane_techniki czy ** ) Dziś dla autora coś może być faktem co dla odbiorcy jest faktoidem i wydaje się choć nie wiem do końca, że oboje zdają się o tym zapominać zbyt często. Zbyt często wg mnie - także w tym tekście, ale i innych, dlatego: fakty fakty fakty ! - nie zauważają tego stanu rzeczy, że jedno z drugim wcale nie muszą się pokrywać, że jest dlatego grupa ludzi która jest zdezorientowana, że jest polityką zniechęcona, zawiedziona dyskursem medialnym, i jest albo bierna, choć chciała by coś zmienić, albo angażuje się o drugiej stronie, bo dała się uwieźć narracji opartej na faktoidach - tj na rodzaju faktu medialnego, który w rzeczywistości fizycznej w prawdzie nie maił miejsca, ale funkcjonuje jako prawdziwy w rzeczywistości medialnej i takim jest odbierany przez powszechną opinii publiczną. Ta grupa nie wie jak jest bo nie zna faktów, lub ich nie odróżnia od faktoidów, jest zdezorientowana. Część z nich daje się uwieść propagandzie właśnie dlatego. Propaganda degraduje fakty, odwołuje się do emocji bo są szybsze (patrz algorytmy heutystyczne przetwarzania informacji). Bazuje na warstwie opinii, na selekcji faktów pod tezę, jeśli fakty nie pasują to powstają fakty medialne. Odróżnić jedne od drugich wymaga dziennikarskiego warsztatu na który nie wielu stać, stąd chaos poznawczy. Chaos W połączeniu z "pedagogiką wstydu" i "toksycznymi elitami" które walczą z przejawami zagrażającego im poczucia siły sprawczości, podmiotowości i samosterowności. Toksyczne Elity próbują łamać kręgosłup tym grupom które są naturalną konkurencją, z której się one rekrutują, warstwie średniej. Postępująca hermetyzacja toksycznych elit na konkurencje oddolną zmusza te pierwsze do wielu kroków. Prywatyzacja podsystemów społecznych: edukacji, służby zdrowia, przemysłu itd jak i utrudnianie przez te elity dostępu do własności, prestiżu, kariery itd, narzucanie warunków tego dostępu, koncesjonowanie, kontrolowanie dostępu do bycia elitą to wszystko przecież są dla mnie rozpaczliwe akty obrony własnej pozycji społecznej Toksycznych Elit w ramach wspólnego interesu in gremio. Ale to moja osobista ocena - zanim ją nie poprę faktami jest tylko opinią jedną z wielu i dlatego utnie w ocenie innych, gdzie panuje chaos, dezorientacja. Wyjść z niego niego - pokonać bierność, apatię, zniechęcenie do polityki za pomocą samej opinii - wg mnie mało prawdopodobne. Jedna opinia wiosny nie czyni. Dokonać fuzji "Archipelagu Polskości" - to już co innego. Zbudować własne media, rozpoznawalne osobowości medialne, społeczne, polityczne - tu widzę szansę. Tu opina jedna jest multiplikowana przez ilość cyklicznych powtórzeń i promień zasięgu docierania mediów. Ale o wsp. multiplikacji, zasięgu, i o wojnach parametrycznych gdzie walczy się o jakiś parametr np dostęp TvTrwam do nowej technologii "cyfrowego rozsiewu sytnałów wizyjnych", lub nawet na poziomie któregoś miejsca po przecinku jednego z tych parametrów np momentu wejścia Tv-Trwam na przyznany mulitpleks, itd. to kiedy indziej. Tak jak nie ciągnie się drzewa do lasu, tak wydaje mi się, że mi, jak i autorowi ww bloga, nie powinno chodzić o przekonywanie już przekonanych i tworzenia Towarzystwa Wzajemnej Adoracji, ale o docieraniu do tych po drugiej stronie barykady. Chodzi o grupę - o tych nie wiedzących właśnie co fakt co nie, tych - nie koniecznie posiadających możliwości do wystarczająco krytycznego patrzenia na świat ale jak najbardziej myślących. To przecież o nią nam powinno chodzić. Chodzić - w pierwszej kolejności! Dlaczego ? Tu b.dobry cytat z ze znanego przedstawiciela części mediów: "Kto myśli na rok do przodu – sieje zboże, na dziesięć lat – sadzi las, daleko w przyszłość – kształci i wychowuje dzieci i młodzież" Dlatego proszę W.Sz Autora: więcej przykładów, więcej faktów, więcej: cytatów, dat, nazwisk itd. No i kolejność: dobry standard to fakty na początku, opinie i interpretacje na których bazują dopiero potem, jedne od drugich odgrodzone mocno odczuwalną choć nie widoczną granicą. Już samo mieszanie opinii z faktami może być, choć nie musi, manipulacją. To "może ale nie musi" wprowadza u mnie tylko dodatkową podejrzliwość i może przesadną i niepotrzebną ostrożność. Ponieważ czytam teksty autora już dłużej - potrafię to przełknąć, przymrużyć na taką mieszankę oko. Czasem ! - ale nie zawsze. Nie śledzę mediów, dlatego wymagam od autora aby zanim padnie jego opinia przedstawił mi jeśli już nie w całej rozciągłości - na to blog nie pozwala- to przynajmniej po trzy przykłady na których buduje swoje tezy. Jeśli więcej - też się nie pogniewam - będę miał więcej niepodważalnych argumentów w dyskusjach z przeciwnikami. ** Patrz: Scojcotechnika granfalonu: http://biblioteka.adamdebowski.pl/relacje-i-komunikacja/technika-%E2%80%9Egranfalonu%E2%80%9D-wg-grazyny-kranas-uw/ Socjotechnika manipulacji informacją - podstawowe technik: http://pl.wikipedia.org/wiki/In%C5%BCynieria_spo%C5%82eczna_%28politologia%29#Stosowane_techniki
0
Czyja jest Polska?
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika np1
7 lat temu @kazikh tylko kto to zrobi - i jaki będzie przy tym jazgot w mediodajniach !
0
reset przez rozpierduchę - czyli tonący brzytwy się chwyta
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika np1
8 lat temu @Satyr - tylko tyle i ... aż tyle wysmarowałem tekst na dwie strony - jak to zwykle u mnie niedopieszczonego grafomana bywa - w którym chciałem docenić jednak ważkość tego co Aść robisz :)) bo mam wrażenie że się nie wystarczająco docenia w moim kraju rzetelną pracę. Gdyby było odwrotnie inaczej wyglądała by rzeczywistość. To tak dla mnie zabrzmiało: "tylko tyle .. " końcówkę jak zwykle nie zauważyłem. Owszem autentycznie wierzący chrześcijan gdzie indziej oczekuje nagrody niż z tylko ust drugiego człowieka, ten ostatni jest może zbyt uwikłany w swoja własną naturę, aby być wystarczająco sprawiedliwym i może dlatego powinien może sądzenie pozostawić innym, ale mniejsza o to. Zrezygnowałem - bo to za dużo było, postaram się krócej. Docenić taką pracę - to who is who polskiej polityki - chcę dlatego, że widzę w tym dużą dla mnie - ale nie tylko - wartość. Brakuje mi wiarygodnych biografii. Nie jednej, ale nawet kilku! Brakuje mi tym bardziej Takich, którym mógłbym uwierzyć, napisanych przez osoby kt mógłbym uwierzyć. Rozbudowanych, z nie wyselekcjonowanymi faktami ale tych dobrze zrobionych, wg najlepszych standardów dziennikarskiego warsztatu i etyki. Dobra rzadkie się docenia więc dlatego taką pracę chcę ... No bo brakuje mi wielu dobrych sprawdzonych, wielostronnych tekstów gdzie fakty kroczą przed tezą, przed wnioskami, interpretacją. Gdzie warstwa opinii następuje po faktach nie przed nimi i jest odgraniczona w dający się odczuć, jasny widoczny sposób. Gdzie prezentowane są fakty także te ukrywane, niechętnie prezentowane z różnych przyczyn, a jeśli już to w sposób instrumentalny przez tuzów stronę oponenckiego obozu. Wydaje mi się że wiem jak trudno o rzetelność, o weryfikację informacji z trzech, czterech autentycznie NIEZALEŻNYCH źródeł. Wydaje mi się że wiem jak ciężko o choćby same kryteria tej niezależności - to także jeden z odcinków semantycznej wojny ideologicznej tyle, że na poziomie parametrów samego jeżyka, a przecież za Wittkenschteinem wiem że granice języka jaki znam, jaki rozumiem wyznaczają granice świata jaki potrafię sam pojąć. Dlatego stosowania nagminne agresja na poziomie języka np w postaci zastosowania tzw "zapaści sematnycznej" w stosunku do wybranych wyrazów może uniemożliwić komunikację tak dlece że nie ma mowy już o dyskursie publicznym, są tylko: przemoc medialna, ataki sematyczne, chaos w pojeciach i kryeriach ocen. W chaosie informacyjnym niestety wygrywa łatwiej ten kto ma kontrolę nad największą liczbą powtórzeń. To on przekuwa semantykę słów, narzuca mody, standardy, definiuje wartości i antywartości. I tak znany generał - antybohater z wczoraj- dziś może się nawet stać "człowiekiem honoru" a znany opozycjonista ... nie nie dokończę zdani bo niesprawiedliwie było by wymieniać nazwisko pana Macierewicza w jednym zdaniu z w/w antybohaterem i jego poplecznikiem i niejako ich zrównywać tą bliskością, na szkodę jednemu ocieplenie wizerunku drugiego - bo niestety inaczej niż się na ogół wydaje działa ludzka pamięć /patrz zjawisko dziedzictwa kontekstowego ( kt występuje nawet mimo stosowania retoryki kontrasu! - to też jest mało znane, ale o tym może innym razem). Dla osoby bez zakorzenienia - patrz tereny odzyskane i ich korelacja z wynikiem wyborów - lub nawet osoby o słabym zakorzenieniu, a PRL wykorzenił nas wszystkich mniej lub bardziej, trudno czasem nawet o sam klucz oceny co dobre co złe - nawet dla narodu który posiada tak wspaniałą tradycję, historię, ale już chyba nie tą wiarę co kiedyś. A i to stoi to i dziś tuzom ideologii solą w oku i nie czekają oni z założonymi rękoma. Tym bardziej więc jeśli coś wydaje mi się dobre i potrafię jeszcze sobie powiedzieć dlaczego - a wydaje mi się że jestem dość krytyczny - to wręcz poczułem się do obowiązku podziękowania. Pzdrwm
1
Z cyklu: „Od Mazowieckiego do Tuska” (11) – Antoni Macierewicz
Obrazek użytkownika Błąd w systemie
Obrazek użytkownika np1
8 lat temu Re: Z cyklu: „Od Mazowieckiego do Tuska” (11) – Antoni Macierewi wiem wiem - to już kilka razy było powiedziane, ale jednak: wielkie piękne serdeczne dziękuję za informacje - ale większe i jeszcze większe za źródła ! Pzrdwm
1
Z cyklu: „Od Mazowieckiego do Tuska” (11) – Antoni Macierewicz
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika np1
8 lat temu @ma - dzięki To wiele tłumaczy, dzięki za b. interesujący link.
0
Bolka getto ławkowe
Obrazek użytkownika Honic
Obrazek użytkownika np1
8 lat temu o co tu chodzi ? NIe bardzo rozumiem kontekst poniższego cytatu: "Homoterroryści!" - oskarżyła nas posłanka Pawłowicz. A było nam tak słodko Krysiu, dlaczego nam to robisz! Niczego nie widziałaś po za nami, "swoimi dziewczynkami (jak zwykłaś do nas mówić), wspólnie spędzonymi nocami, chwilami... nie bardzo rozumiem: jakie dziewczynik, komu jest to "nam" .. - sorry ale nie jarzę... Może mi ktoś wytłumaczy?
0
Bolka getto ławkowe
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika np1
8 lat temu @Satyr - dzięki dzięki za info
0
Sympozjum „Rewolucja genderowa” w WSKSiM
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika np1
8 lat temu obawa Obawiam się czy to nie czasem któryś "mądry" z naszych nie wpadł na pomysł jednoczenia prawicy przez prowokację ataku na symbole które są "święte ponad podziałam". Prawica jest w rozdobnieniu. Faza konsolidacji zapowadana w formie imperatywu przez socjologa Zybertowicza jako konasolidacja Archipelagu Polskosci posuwa się za wolno. Może ktoś chciał przyspieszyć? Obrona wspólnej świętośći jednoczy. Jednoczy walka ze wspólnym wrogiem, walka o obronę wspólnych wartości, wartości symbolicznie wyażonych pomnikiem właśnie. Takim pomnikiem ! - tu warościami są przecież odwaga, pościęcenie, miłość do Ojczyzny, lojalnść wobec środowiska, przywódcy, personifikujacego te wartośći. Czy czasem jakiś "genialny" nie próbował sie posłużyć socjotechniką prowokacji ataku na świętość w celu wywołania reakcji obronnej obserwowanej właśnie?
0
Dwa narody
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika np1
8 lat temu ach to słodkie lenistwo ? przyznaję się do niego bez bicia. To jest niechlujstwo i nie jestem z niego dumy. Pisałem już o przyczynach. Są to po części wymówki, po części braki w edukacji na tym pozioimie, w największej jednak części - jestem legastenikiem. Do tego nie mam tu żadnego polskiego programu korygującego. Piszę na wiekowej, rozpadającej się klawiaturze - niemieckiej na dodatek. Bezprzewodowej - dlatego mam duże opóźnienia. Od momentu naciśnięcia klawisza do momentu gdy litera się pokaże na monitorze czasem mija kilka sekund. To wygląda tak piszę jakieś zdanie w pamięci na ślepo, bo mam opanowaną pamięciowo klawiaturę, i dopiero po kilku sekundach widzę jak to zdanie nagle szybkim przesyłem z bufora klawiatury jak za pociągnięciem magicznej ręki sam w ułamku sekundy wlewał się na monitor. Wtedy jestem już często przy następnym zdaniu - wracać mi się nie chcę jak mimo legastenii jednak widzę błędy. Jestem w "fazie" gdzie myśli mi "fleszują" całymi ciągami przyczynowo-skutkowymi po głowie i nie czas na wracanie, na korekturę. Są zbyt ulotne. Wiem to jest rzeczywiście niechlujstwo - przepraszam ale to już na razie tak zostanie na jakiś czas. Jeśli przeszkadza - nie obrażę sie jak nie będę czytany. :) :) :) Pzdrwm
0
Z cyklu: „Od Mazowieckiego do Tuska” (5) – Czesław Kiszczak
Obrazek użytkownika Anonymous

Strony