|
|
16 lat temu |
Zebe |
Przeczytałem z ciekawością Twoją wypowiedź i myślę, że masz rację. Praca w górnictwie obarczona jest ryzykiem i od czasu do czasu dochodzi do tragedii. Na gwałt szuka się kozła ofiarnego. Najczęściej winna ma być dyrekcja. Nagonkę urządzają media, dla których tragedią jest brak tragedii.
W nagonce biorą udział związki zawodowe, a właściwie, to "znający wszystko od podszewki" niektórzy działacze - plotkarze. Ich produkt mają kupić czytelnicy "Faktów", "Super Expressów" czy innych "Dzienników".
pzdr
Milton |
|
Donosy medialne , a szara rzeczywistość... po tragedii na "Śląsku" |
|
|
|
16 lat temu |
Kraj, gdzie minister od fikołków jest drugi po Premierze |
Zootechniczka mjr Monika Chlewik jak zawsze na topie, wie kogo swoim wilgotnym jęzorkiem łechtać po symetrycznym organie do siedzenia.
I na przejęzyczenie może liczyć, a nuż wpadnie w Rów ale nie-Mariański.
pzdr
Milton |
|
W krainie prostaków |
|
|
|
16 lat temu |
Sine ira et studio - bez gniewu i namiętności |
Kuman, dziękuję za ciekawy tekst. Z zalecanych przeze mnie tekstów zwróć uwagę na tekst Józefa Mackiewicza prezentujący w sposób nietuzinkowy osobowość Studnickiego. Studnicki żył polityką i był człowiekiem honoru z XIX wieku. Znaczyło to, że człowiek honoru nie mógł kłamać. Polityka oznaczała wyrzeczenie się kłamstwa. Jeżeli nie była to prawda, to przynajmniej nie na taką skalę, jak w dzisiejszych czasach.
Przyznaję, że w Studnickim fascynuje mnie jego wolność w sądach, jego nonkonformizm, odpowiedzialność za słowo, świadomość, że każda kropla krwi polskiej, musi być chroniona, za wszelką cenę. Tego brakuje w dzisiejszych czasach.
A poza tym to S. Michalkiewicz wypowiedział kiedyś bardzo ciekawą myśl: "państwa dzielą się na poważne i niepoważne". Niemcy zaliczają się do tych pierwszych,Polska niestety do drugich. Jest to temat do b. poważnych rozmyślań.
pzdr
Milton |
|
Czas sięgnąć po myśl Władysława G. Studnickiego |
|
|
|
16 lat temu |
Frasyniuk to współczesny wersja mitu o Pigmalionie |
Frasyniuk z kierowcy stał się działaczem związkowym "S", którego "mędrcy" Michnik i Kuroń wytypowali na polityka. W okresie stanu wojennego rosła legenda przystojnego i niezłomnego bojownika, antykomunisty i łamacza serc.
Po "wyzwoleniu' w 89 Frasyniuk stał się działaczem, biznesmenem i politykiem w jednym. Zawsze należał do postępowych ugrupowań "synów światłości", zwalczających Ciemnogród.
W rzeczywistości był zawsze był tylko marionetką, do której doskonale pasuje starogrecki mit o Pigmalinie. "Pigmalion - król Cypru, który zakochał się w wyrzeźbionym przez siebie posągu kobiety z kości słoniowej. Dał jej na imię Galatea. Modlił się do bogini miłości Afrodyty o ożywienie posągu. Bogini ulitowała się nad samotnym i nieszczęśliwie zakochanym artystą, spełniając jego prośbę." (za Wikipedią)
Intelektualiści- mędrcy cyt. Michnik i Kuroń z KOR-u jako przystało na trockistowskich obrońców klasy robotniczej, nie mieli nic z nią wspólnego, postanowili dokooptować paru jej odpowiednich jej przedstawicieli. Mieli oni legitymować ich przed tą klasą robotniczą. Los padł na Bujaka, Frasyniuka,Lisa którzy poprzez obcowanie ze światłością mieli przejść duchową metamorfozę, być narzędziami mędrców. I tak zostało. W międzyczasie władza mędrców rozlazła się po aferze Rywina i śmierci Michnika. A sierota Frasyniuk został.
Tradycyjnie puszczają go w TV gdy trzeba coś głupiego wyględzić. A poza tym mimo, że trenuje amatorsko boks, to "strefił" przed 2-metrowym Romusiem Giertychem.
pzdr
Milton |
|
Skomplikowane przesłanie legendy |
|
|
|
16 lat temu |
Odpowiadam Oszołomowi |
Nie wiem, dlaczego mam siatkarzy traktować jako grupę -kolektyw mało "kumatych" facetów. Przecież mają ojców, matki, rodzeństwo, żony, teściów tj. osoby, mieszkające w Polsce i lepiej czy gorzej orientujące się w grach politycznych.
Ponieważ traktuję ich poważnie, jak obywateli kraju w którym mieszkają i uprawiają sport, to NIE przyjmuję do wiadomości, że są nieświadomymi dzieciakami wrobionymi przez demonicznych działaczy PZPS. Któryś z kolegów słusznie napisał w komentarzu u Kryski, że po takiej wpadce, każdy z siatkarzy powinien starać się o prywatne spotkanie z Prezydentem.
Co do zarzutu, że niewłaściwie odczytałem notkę o siatkarzach z WP, to wyjaśniam, że każdą informację z portali WP, Onetu, Gazeta itp. odczytuję i odfiltrowuję z przemycanych w nich czasami ordynarnie prymitywnych interpretacji. Z cyt. artykułu interesowało mnie tylko samo zdarzenie, które miało miejsce, a nie wybielające tłumaczenie, które de facto każe mi traktować panów siatkarzy jak przedszkolaków, którymi ktoś manipuluje.
pzdr
Milton |
|
Siatkarze dołączyli do FPP - Festiwalu Poniżania Prezydenta |
|
|
|
16 lat temu |
Życie przeżywamy w rodzinie |
Przede wszystkim Krzysztofie to gratuluję Rodziny.
U mnie kiedyś osobą integrującą był mój śp.Ojciec. Po jego śmierci, potem po śmierci brata okazało się, że każdy chodzi swoimi ścieżkami i pozostają wspomniane wesela i pogrzeby.
Niedawno kupiłem ciekawą książkę amerykańskich autorów pt. "Genogram", adresowaną do psychologów, terapeutów, lekarzy rodzinnych etc. Rzecz jest o metodzie opisu sytuacji rodzinnej za pomocą symboli graficznych, która pozwala na uporządkowanie ważnych zdarzeń w historii życia rodzin. Do tego dołączone są przykłady postaci historycznych np. Freuda, Roosvelta, czy Kennedy'ego. Bardzo polecam.
Mnie zainteresował pewien ciekawy aspekt związany z życiem rodziny. Brat mojego Dziadka osiedlił się w Ameryce. Kontakt z tą odnogą rodziny urwał się dawno temu, odnowił go wspomniany brat (potem znowu się urwał). Odwiedził "Amerykanów" i przywiózł masę ciekawych informacji o losach członków tej rodziny. Porównywałem ich zachowania z zachowaniami rodziny w Polsce. Wnioski były bardzo ciekawe. Chodzi o podobieństwa w zachowaniach, być może wynikających z DNA. Do tego dochodziły zdarzenia historyczne,które miały miejsce gdzieś w tle.
Zawsze lubię słuchać opowieści rodzinnych. Kiedyś myślałem, że to domena babć i czy starych zapomnianych cioć. Teraz wiem, że to jest ważne dla naszej tożsamości, naszej dumy wewnętrznej. Wszak każdy z nas jest ogniwem w rodzinie.
pzdr
Milton |
|
Śluby, pogrzeby ... |
|
|
|
16 lat temu |
W sporcie szukam szlachetności a nie układów |
Wiem, że to co napisałem w tytule pachnie naiwnością, że w dzisiejszych czasach liczy się w sporcie szmal, celebrity etc.
Tylko ja mam to w ... nosie. Mnie interesuje taki sport, gdzie prócz perfekcji technicznej jest miejsce na odrobinę romantyzmu, na piękny gest.
Mnie sport w służbie prostacko pojmowanej polityki NIE INTERESUJE. Sport na poziomie reprezentacji Polski powinien łączyć Polaków. Kto tego nie rozumie, powinien dać sobie spokój ze sportem.
pzdr
Milton
|
|
Zobaczyć czerwoną gębę ministra Drzewieckiego |
|
|
|
16 lat temu |
No tak, siatkarze to takie maluszki bezrozumne |
Fajnie byłoby za ewidentne chamstwo zwalić całą winę na Drzewieckiego z PO, czy szefa PZPS. Bo przecież sportowcy- mistrzowie Europy są fajni, tylko rozumki takie tyciu-tyciu, więc za nic nie odpowiadają.
Wiadomo sportowcy to idioci, których muszą za rączkę prowadzić działacze, którzy wiedzą komu się ukłonić. Kaczyński ma pecha z siatkarza, gdyż wcześniej, nie kto inny niż mąż wybitnej zmarłej polskiej siatkarki był prekursorem tezy, że "medal od Kaczora to obciach". Takie klimaty !!!
Ja Milton oczywiście czytam bez zrozumienia, co zarzucił mi sam "Oszołom z Ciemnogrodu". Prawdę zna sam Graś - cytat
"To małostkowość i brak wyczucia - tak zarzuty ze strony kancelarii prezydenta komentuje w rozmowie z RMF FM rzecznik rządu Paweł Graś. "
pzdr
Milton (eks-sportowiec) |
|
Siatkarze dołączyli do FPP - Festiwalu Poniżania Prezydenta |
|
|
|
16 lat temu |
+$+ |
Fajna czytanka z morałem.
pzdr
Milton |
|
Superbohater z "Wilczych Ech" |
|
|
|
16 lat temu |
Dlaczego odrzucono ten tekst w Rz-pie |
Czytałem oba teksty i nie rozumiem, dlaczego redakcja Rz-py odmówiła publikacji tekstu Grzegorza Eberhardta. Uważam, że oba teksty prezentują inne podejście do tematu. Nie ukrywam, że bliższe jest mi stanowisko Eberhardta, tym bardziej, że jestem miłośnikiem twórczości Józefa Mackiewicza.
Ciemne strony w życiorysie Cata istniały i nie ma co tego ukrywać i nie może być to "wiedza tajemna" Kazimierza Orłosia, gdyż Cat ma w swoim życiorysie zapisane również karty chwalebne. Prawda wymaga ujawnienia rzeczy zarówno rzeczy wzniosłych jak i podłych. Oczywiście trudno wyważyć proporcje między jednym i drugim. Trzeba jednak próbować. W tym kontekście postrzegam stanowiska Orłosia i Eberhardta.
pzdr
Milton |
|
Grzegorz Eberhardt - Orłosiowi odpowiadam |
|