Komentarze użytkownika

Kiedy Tytuł Treść Głosy Do zawartości Komentarz do
Obrazek użytkownika Milton
16 lat temu Kiedyś byli krakowiacy i górale Punki, metale, skeanhedzi - na koncertach Grypsujący, niegrypsujący - w pierdlu Krakowiacy i górale - w teatrze PO czy PiS - w Sejmie =========================================== Po prost: NA BEZRYBIU I RAK RYBA chciałoby się rybki, a tu stawonożek chciałoby się mieć swoją partię, a tu oferta jak GS-owskiego baru pzdr Milton "Punki i metale" - fankluby polityczne (odc. 2)
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Milton
16 lat temu Precz z komuną, której nie ma= niech żyje wielkie żarcie     Davkurek ma sporo racji. Jeżeli dobrze go zrozumiałem, to on po prostu mówi, że szczęście jednostki nie zależy od systemu politycznego w którym żyjemy. W PRL-u był lęk, była deprecha, cykliczne kryzysy etc. - ale równocześnie to wcale nie przeszkadzało mi w zakochiwaniu się w dziewczynach, młodzieńczych przyjaźniach (niektóre przetrwały próbę czasu), w czytaniu Platona, uprawianiu sportu, podziwianiu przyrody, poznawaniu fajnych ludzi, słuchaniu Radia Luxemburg, noszeniu długich włosów etc. etc. Równocześnie tak jak napisał to Antysalon znałem dzięki rodzicom prawdę o Katyniu, Wachlarzu, Powstaniu Warszawskim etc.     Zdecydowanie odrzucam argument w stylu: "Ja w ich wieku byłem w NRD i słuchałem ABBA w Studio2, albo Karela Gota na żywo w Szczecinie, gdy tymczasem 100 km. od mojego domu w Berlinie Zachodnim grali Pink Floyd." Jest to dla mnie ŻAL ZA WIELKIM ŻARCIEM. I nie ma czego żałować. Też trochę pojeździłem po świecie i wiem, że tak naprawdę to w tym wszystkim chodzi o wewnętrzną wolność człowieka, którego można zniewolić pałą, kłamstwem i konsumpcją.    Poza tym jak mam dzieci, to już nie mogę czuć się młody? Nie mogę mieć marzeń i ich realizować, mam płakać nad sobą? Niedoczekanie ! pzdr Milton Komuna
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Milton
16 lat temu Paradygmat rewolucji w sieci       Jest pewien paradoks: przetworzenie idei wyprodukowanych w Internecie w bunt czy rewolucję, wymaga na pewnym etapie aktywności fizycznej (sic!), a to wymaga działań skierowanych przeciwko głównemu zespołowi mięśni zwanych potocznie DUPĄ. Jest ona głównym i najbardziej obciążonym organem cielesnym internauty.Bez niej nie istnieje Internet. A pierwszym aktem rewolucji jest ruszenie DUPY. Ilu internautów stać na ten akt ?      Paradygmat rewolucji w sieci brzmi: rewolucja w necie jest niemożliwa, gdyż niemożliwe jest oderwanie dupy internauty od krzesła; gdy internauta pokona swą inercję i oderwie ją z krzesła przestaje być internautą-rewolucjonistą i przechodzi do kategorii bywalców pubu. No i ten guru z Białorusi nowe wcielenie Pavki Morozowa ? ;-) pzdr Milton Ułuda internetowej rewolucji, cz.1
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Milton
16 lat temu Re: Grypa, grypsza, najgrypsza Rozsypał mi się tekst,przez to jest nieczytelny, koryguję: Potrzebna kasa w koncernach farmaceutycznych + bankach= w ruch idą słowniki - trwa poszukiwanie odpowiedniego słowa= słowo to jest testowane pod względem skuteczności straszenia= do akcji wchodzą pseudo-uczni i dziennikarze= następuje odpalenie i zaczynają się pozytywne wibracje= pismaki mają o czym pisać, banki finansują, koncerny produkują, lekarze przepisują, pielęgniarki szczepią= po jakimś czasie frajerzy nie chcą płacić i grypa kończy się= trzeba odczekać 3-4 lata jak zapomną i zacząć nowy cykl dojenia frajerów ! pzdr Milton Grypa, grypsza, najgrypsza
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Milton
16 lat temu FYM      Również czytałem wywiad Mazurka z Krzemińskim w "Rze-pie"(niepełna wersja elektroniczna) i mam podobne wrażenia. Często zastanawiałem się, jak można pogodzić status naukowca, którego obowiązują określone zasady metodologii,        z uprawianiem publicystyki w stylu niewiele różniącym się propagandy goebellsowskiej, do bólu przewidywalnej          i prostackiej.      Krzemińskiego artykuły np. w "Dzienniku" dały się sprowadzić do krótkiej implikacji "jeżeli p, to q lub r" - "Jeżeli pisze Krzemiński, to przykłada Kaczorowi lub np. Radiu Maryja". Klasyczne warunkowanie jak w eksperymencie z psem Pawłowa. Światełko się zapala, ślinka pieskowi cieknie. Jak mawia mój przyjaciel PRIMITIVO TOTALITO. Klasyczny przypadek   Dr Jekylla i Mr Hyde. Zastanawiałem dlaczego pan profesor Krzemiński apriori odrzucił kategorię "naród" i dopuszcza jedynie kategorię "społeczeństwo". Przecież jedna i druga kategoria poznawczo dopełniają się. Tylko w "Kościele Michniaka" zbudowanym na nienawiści do "pałkarzy endeckich" uznano kategorię "naród" za myślozbrodnię. Bycie członkiem "Kościoła Michnika" zobowiązuje.    Będąc w Danii, często podawanej za przykład kraju tolerancyjnego zwróciłem uwagę na liczne domy, przed którymi stały maszty z wciągniętymi nań flagami narodowymi Danii. Rozmawiałem z Duńczykami na ten temat, okazało się, że flaga musi być codziennie ściągana na noc, to znaczy, że nie wystarczy wciągnąć ją raz na rok i ściągnąć jako strzęp. Rytuał musi być powtarzany codziennie. Zajmuje to np. 5 minut dziennie przez 365 dni w roku. Jest to czas, gdy myśli się o narodzie, nie społeczeństwie. Jak ten fakt zinterpretowałby pan profesor Krzemiński ?     Prof. Wolniewicz miał zawsze otwarty umysł. Za komuny, gdy do PRL-u dotarła moda na okultyzm, pod znamienną nazwą psychotronika, też badał to zjawisko. Rezultaty badań opublikował wspólnie (nie pamiętam współautora) w "Studiach Filozoficznych". Była to rzeczowa, aktualna do dziś krytyka zachwaszczania umysłów.     Jest taka piękna zasada ewangeliczna mówiąca, że "większa jest radość z nawrócenia jednego grzesznika ... Może to odnosi się do pana profesora Ireneusza Krzemińskiego ? Daj Boże. pzdr Milton Konwersja Krzemińskiego
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Milton
16 lat temu Jurand Masz rację, co do udziału "rządu" i narażenia całego przedsięwzięcia "bieżączką" polityczną. Chodziło mi o to, kto ma być Pierwszą Przyczyną w uruchomieniu tak dużego projektu, o uniknięcie zbyt długiego jego procesu uruchamiania. Uruchomienie instytutu kierowanego przez Gaucka trwało paręnaście miesięcy, uruchomienie IPN parę lat, poza tym cały czas grozi mu niebezpieczeństwo zamknięcia go. Co do roli międzynarodowych korporacji prawniczych, to warto przeczytać felieton prof. Staniszkis http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Prawnicy-prezentowali-projekty-politycy-podnosili-rece,wid,11659605,felieton.html pzdr Milton Polaków ucieczka od wolności
Obrazek użytkownika Harcerz
Obrazek użytkownika Milton
16 lat temu Ale miłość Prawie łzy mi poleciały ze wzruszenia. Cierpienie,akt miłosierdzia, wina i pokuta z życia. Co o tym powie moją Żona ? pzdr Milton Opowieść o eutanazji Jana Żyznowskiego w okresie dwudziestolecia międzywojennego
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Milton
16 lat temu Katarzyna 4    Znam i podziwiam dzieło Bobrzyńskiego, profesora UJ. Uniwersytety we Lwowie i Krakowie miały bliskie kontakty z Uniwersytetem Wiedeńskim. Tam działało słynne Koło Wiedeńskie, austriacka szkoła ekonomi, tam zaczynali Popper, Wittgenstein. Tam studiował prof. Kazimierz Twardowski "ojciec" szkoły lwowsko-warszawskiej, uczący solidnego myślenia, niestety zapomniany.    Nauka historii zawsze zaczyna się od badań archiwalnych, od ustalenia faktów. Niestety w naszym kraju te sprawy leżą. Po upadku PRL-u spodziewałem się, że w wolnej Polsce nastąpi skokowy postęp w dziedzinie rozwoju archiwistyki. Niedawno czytałem wywiad z prof. Kurtyką szefem IPN, który z uznaniem wyrażał się o badaniach w tej materii prowadzonych w Niemczech. Oni naprawdę wiedzą, co robią. Tylko im zazdrościć.     Wracając do prowadzenia spraw sądowych w USA, to zetknąłem się w swojej pracy zawodowej z umową, w której stroną była moja była firma i kontrahent amerykański. Sprawy sporne miał rozstrzygać sąd amerykański. Uff ... wiesz co to znaczyło w przypadku sporu ? Wybulenie masy forsy w ciemno. Na dobrą sprawę, byliśmy skazani na kancelarię amerykańską, bez rozeznania na rynku usług prawnych. A przecież tam, jak wszędzie są adwokaci-artyści, średniacy i partacze. Wracając do spraw z kłamstwem o "polskich obozach koncentracyjnych" przypadku sporu np. "New York Timesem" nie wyobrażam sobie, żeby sprawę ciągnął średniak, bo spieprzy rzecz na samym początku.     Przy powołaniu proponowanego Instytutu warto byłoby naśladować samych Żydów, którzy na swój sukces pracowali ciężko kilkadziesiąt lat. A Szymon Wissenthal łowca zbrodniarzy hitlerowskich wcale nie miał drogi usłanej różami, również w relacjach   z ziomkami. Ale tu musi być wola polityczna członków naszego Parlamentu i przekonanie społeczeństwa do ważności takiej instytucji dla dobrego obrazu Polaka w świecie. ps. W trakcie rozmyślań złapałem się na tym, że w naszym kultowym filmie "Sami swoi", nie ma wzmianki o sąsiadach Żydach, a przecież ludzie z kresów spotykali się z nimi na co dzień przez szereg lat i były to z reguły normalne sąsiedzkie relacje. Znowu ten nieszczęsny lęk, czy tylko cenzura komunistyczna ? pzdr Milton Polaków ucieczka od wolności
Obrazek użytkownika Henryk Dąbrowski
Obrazek użytkownika Milton
16 lat temu Katarzyna 3    Katarzyno to, co napisałem absolutnie nie wyczerpuje tematu i sprawa wcale nie sprowadza się do pieniędzy. O wiele trudniejszym tematem jest rozproszenie lub brak wiedzy, która da się przełożyć na dowody sądowe. W takiej konfiguracji pieniądze nie pomogą, bo dowody dopiero trzeba zebrać.     Podam Ci dwa ciekawe przykłady: niedawno m.in. zainteresowałem się tematem rynku zbożowego na ziemiach polskich w latach 1900-1939. Szukałem materiałów na ten ciekawy i arcyważny temat. Bezskutecznie. A przecież jest taka partia jak PSL, jest Giełda, BGŻ itp. instytucje, które powinny finansować takie przedsięwzięcie. Niestety złudne nadzieje. Zwróciłem się do swojego przyjaciela, który parę ładnych lat był asystentem na Wydziale Historii UW. Okazało się, że interesował się tematem finansowania przemysłu zbrojnego w II RP i znowu okazało się, że stoi przed ścianą. Temat leży odłogiem. A przecież zdawałoby się, tak jak wyżej, istnieją instytucje, które etc. etc. Prawdopodobnie zostało jeszcze trochę nieopracowanych materiałów archiwalnych, które najpierw trzeba byłoby opracować, żeby ruszyć z tematyką. Sądzę, że podobnie jest w Polsce ze sprawą Holokaustu.     Musiałaby powstać instytucja zajmująca się tym tematem, coś jak IPN, która systematycznie opracowywałaby materiały nt. Holocaustu i regularnie w różnych formach medialnych w językach światowych docierałaby do opinii światowej z wynikami badań. Dopiero na podstawie naukowo opracowanych materiałów, mogłaby pracować kancelaria prawna. To byłby potężny, ale potrzebny projekt narodowy. Myślę, że takie podejście znalazłoby w końcu uznanie również w świecie. Po ciężkich bojach ! pzdr Milton Polaków ucieczka od wolności
Obrazek użytkownika Akiko
Obrazek użytkownika Milton
16 lat temu Katarzyno 2 odp. Zacznę od sprawy pozornie nie związanej z tematem. Kto i jak w dzisiejszych czasach wygrywa i kto przegrywa w sądach w liczących się krajach ? Idąc na skróty (oczywiście myślowe) odpowiadam: wygrywają wyspecjalizowane w danej tematyce kancelarie prawne, przygotowane zarówno merytorycznie i gotowe do ekwilibrystyki prawnej, silne kapitałowo, działające na poziomie międzynarodowym, nastawione na długie procesy; a przegrywają te podmioty, którym nie udało się spełniać powyższych warunków.    Pytanie brzmi zatem: czy w Polsce mamy takie kancelarie prawne ? Z tego, co mi wiadomo NIE. Są tylko romantycy, szlachetni ludzie. Pospolite ruszenie - to za mało. Są zdolni prawnicy, którzy szybko potrafiliby znaleźć się w takim świecie. Ale musieliby bardzo dobrze zarabiać, inaczej KTOŚ ich przechwyci. Czy w USA, Niemczech, Izraelu itd. są takie kancelarie ? Z tego co mi wiadomo, to TAK. Z jakimi problemami zetknąłby się prawnik podający np. "La Republikę" do sądu ?        Ano np. wg przepisów jakiego prawa rozgrywałby się proces o zniesławienie. Oczywiście wg prawa włoskiego. Ten sam proces np. przeciwko "New York Timesowi" zapewne odbywałby się wg prawa obowiązującego w Stanie Nowy Jork. Nie chcę się tu wymądrzać, bo mogę napisać coś głupiego, nie znając szczegółów. Możliwe, że same argumenty merytoryczne wymagałyby różnych instrumentów prawnych. Takie sprawy może ciągnąć międzynarodowa korporacja prawnicza. Nie łudźmy się, że taka akcja nie pociągnęłaby za sobą kontrakcję etc. etc.        Szczerze mówiąc nie dziwię się, że pracownicy ambasad polskich są bezradni. Jest to zadanie dla silnej prężnie kierowanej instytucji państwowej, działającej na różnych poziomach tj. historycznym, prawnym, medialnym etc. Oczywiście, że na Holocauście są grupy robiące interesy na wielką skalę. Podstawą tego jest wywoływanie poczucia winy u potencjalnych ofiar. Polska od dawna jest na celowniku. Zamiast energicznie wziąć się do obrony, zachowujemy się jak ofiary w "Milczeniu owiec".   pzdr Milton Polaków ucieczka od wolności
Obrazek użytkownika JLachowicz

Strony