PO CO DEMOKRACJA? 2 - „DEMOKRACJA SOCJALISTYCZNA”-komentarze

Obrazek użytkownika Jacek Mruk
Kraj

https://bezdekretu.blogspot.com/2019/04/po-co-demokracja-2-demokracja.html#comment-form

Rafał Stańczyk5 maja 2019 01:30

Panie Aleksandrze,
Napisał Pan: „Jeśli przez dekady - „Obcy potrafią” (a III RP jest dowodem tej sprawności), trzeba stawiać sobie pytanie – czy my potrafimy, czy chcemy, czy wierzymy?”
Chciałbym więc przedstawić kilka faktów, przy czym zaznaczam, że to wyłącznie moje obserwacje i refleksje niepoparte żadnymi badaniami.
Ludzie budują sobie dziś wyobrażenie o świecie na podstawie informacji, jakie uzyskują z tv, radia i Internetu. Z racji braku możliwej interakcji w radiu i tv, najważniejszym jest Internet. Owa interakcja, czyli komentarze daje możliwość nie tylko skrzyknięcia się na jakąś akcję/zbiórkę, ale daje także całkowicie nieuzasadnione, ale powszechne, poczucie obiektywizmu mediów internetowych – na zasadzie: jak jest bzdura, to czytelnicy odpowiednio skomentują. Dodatkowo upowszechniane jest mniemanie, że największe portale publikują sprawdzone informacje, bo nie mogą sobie pozwolić na fake newsy (jest to powszechna opinia i z braku miejsca nie będę się nad mechanizmem jej budowania rozpisywał). Niestety politycy jak i właściciele informacyjnych portali internetowych doskonale o tym wiedzą i perfekcyjnie wykorzystują. Na portalach takich jak wp.pl czy nawet youtube nie da się zamieścić komentarza celnie uderzającego w umownie nazwę to „poprawność polityczną”. Perfidia ich jest tym większa, że taki komentarz często jest widoczny jedynie na komputerze, z którego został zamieszczony i dla zamieszczającego wydaje się, że jest ok. Dla wrażenia pluralizmu natomiast zamieszczane są komentarze „niepoprawne”, ale pisane w sposób sugerujący dno intelektualne zamieszczającego tekst. Czytelnik musi odnieść wrażenie, że nie ma cenzury i że zdanie „niepoprawne” mają wyłącznie jacyś imbecyle. Na popularnych stronach z tzw. memami admin cenzuruje stronę poprzez przenoszenie niechcianych treści do archiwum bezpośrednio po dodaniu mema i jako powód podaje brak zainteresowania. Z drugiej strony, gdy pojawia się „spontaniczna” akcja pożądana przez system, natychmiast jest wrzucana na główne strony największych portali jako taka „drobna ciekawostka”. Na tej podstawie twierdzenie, że „Obcy potrafią” nabiera całkiem nowego wymiaru. Nie jest sztuką cokolwiek zrobić, gdy ma się do tego wszelkie potrzebne zasoby. Powiedziałbym nawet więcej, przy tak szerokich zasobach trzeba się wykazać nadzwyczajną wręcz nonszalancją, by nie wykonać nawet skomplikowanej akcji.
Pisze Pan także: „Nie wierzymy w nasze cele, nie umiemy ich osiągnąć, nie chcemy o nie walczyć.” Myślę, że powyżej wyjaśniłem, jakie mamy możliwości integracji środowiska w Internecie, a wkrótce zrobią się zerowe po wdrożeniu tzw. Acta 2.
Są jeszcze „prawicowe elity” w postaci chociażby publicystów kreujących się na niezależnych dziennikarzy czy polityków. Wymienię choćby pana Michalkiewicza (do tego stopnia żerującego na antysemityzmie, że odrzucającego wszystko, o co nie można oskarżyć Żydów i proponującego rosyjskie bazy wojskowe w Polsce jako antidotum na ustawę JUST ACT), pana Korwin Mikke, Brauna, itd. (o ludziach pokroju pana Jabłonowskiego czy Chojeckiego szkoda wspominać).
Co zatem możemy? Bez choćby jednej udanej operacji, której nie da się wyciszyć, nie uda nam się nic. Być może uda się marsz przez pana Gadowskiego organizowany w Oświęcimiu. Czy uda się go nagłośnić? Czy nie zostanie wykorzystany, by nam napluć po raz kolejny w twarz? Może czytelnicy mogą podać jakieś inne wydarzenia? Jest to niezbędne, by uświadomić wszystkim, że jest nas więcej niż się nam wydaje.
Pozdrawiam
Odpowiedz
Odpowiedzi

rodakvision16 maja 2019 03:03

Panie Rafale,

Chce pan powiedzieć, że to wszystko o czym pan wyżej napisał jest przyczyną tego, iż spośród tysięcy ludzi nikt(!) nie nadesłał linku do ebooka książki z listy "Polecanych lektur"? Marsz będzie długi, bo trzeba ludzi na powrót nauczyć robić rzeczy małe, organizować się w niewielkie grupki do niewielkich zadań. Nie widowiskowo, masowo, a skutecznie osiągać swoje cele w najbliższym otoczeniu. Mieć cel i wierzyć w jego osiągnięcie. Osobowo, każdy zaangażowany musi byc świadomy celu i drogi prowadzącej do jego osiągniecia. Tym bardziej, że jak pan pisze jesteśmy odcięci od pewnych możliwości jakie mają Obcy w kwestii komunikowania się i nagłaśniania swoich działań.
Miliony w Solidarności:
-bez internetu,
-bez komórek (niemal bez telefonów),
-bez mediów,
-ze znikomą ilością samochodów,
zato w społeczeństwie
-walczącym o przetrwanie do pierwszego,
-spenetrowanym przez służby,
-w którym 3mln było w partii + rodziny,
-nasyconym agenturą komunistyczną,
-bombardowanym propagandą non stop,
-sterroryzowanym strachem i obecnością ruskich...

To wsztystko okazało się nie być przeszkodą na tyle dużą, żeby powstała Solidarność. MY potrafiliśmy wbrew tym wszystkim przeszkodom.
Teraz my potrafimy jedynie perfekcyjnie uzasadniać niemożność.
Nie potrafimy "sprzedać" kilku książek Pana Aleksandra, a wtedy sprzedawaliśmy tysiące ryzykując szykany, więzienie, wyrzucenie z pracy, utratę samochodu i diabli wiedzą co jeszcze byli w stanie wymyśleć czerwoni skurwiele.
ONI potrafią a MY nie, bo nie ma MY, a są dominujący ONI/Obcy. Trzeba nas stworzyć, a do tego potrzeba polskiej elity. To po nią idzie "długi marsz".

Pozdrawiam
Rafał Stańczyk6 maja 2019 15:27

Panie Mirosławie, chcę jedynie powiedzieć, dlaczego "Obcy" bezproblemowo np. organizują zbiórki pieniędzy.
Jeżeli chodzi zaś o "Miliony w Solidarności", to :
"-bez internetu,
-bez komórek (niemal bez telefonów),
-bez mediów"
paradoksalnie było łatwiej. Powszechność internetu prawie całkowicie wyeliminowała inny sposób kontaktu. Odczuwam to dotkliwie jako osoba nieposiadająca konta na Facebook'u - o wielu wydarzeniach (nawet komercyjnych) już w inny sposób nie można się dowiedzieć. Znajomi też nie informują inną drogą, zazwyczaj wychodząc z założenia, że "fejsa" każdy ma. Wystarczy teraz kontrolować owego "fejsa", by kontrolować przepływ informacji (a przypominam, że notorycznie pojawiają się w sieci informacje o usunięciu z Facebook'a wydarzenia "prawicowego" z absurdalnych przyczyn). Ludzie nie mają świadomości jak bardzo kontrolowany jest przepływ informacji, dzięki temu kontrola jest ciągle rozszerzana i coraz bardziej perfidna.
Pisze Pan także:
"za to w społeczeństwie
-walczącym o przetrwanie do pierwszego,
-spenetrowanym przez służby,
-w którym 3mln było w partii + rodziny,
-nasyconym agenturą komunistyczną,
-bombardowanym propagandą non stop,
-sterroryzowanym strachem i obecnością ruskich..."
Tu się nic nie poprawiło, a zmieniło się jedynie chyba to, że "komuniści" byli wrogiem konkretnym, dzisiejsi "skurwiele" skutecznie wmawiają Polakom, że "Obcy" nie są, że wrogiem jest ta druga opcja polityczna, przez co dychotomię My-Oni usilnie zastępują dychotomią PiS - PO (nazwy partii zmienią jak te się już zgrają). Zmieniło też to, że dziś mniej się dostaje palą po nerkach a więcej kar zasądzają do tego stopnia niezawisłe sądy, że nawet litera obowiązującego prawa nie jest przeszkodą, by zasądzić wielotysięczne odszkodowanie lub uniewinnić swojego "skurwiela". Nie umniejszam bohaterskiej postawy niektórych ludzi Solidarności, ale twierdzę, że tak jak samochody są dziś nowocześniejsze, tak "państwo socjalistyczne nowego typu" jest także nowocześniejszą formą opresji i wyzysku, a przez to wymaga nowych sposobów walki. Zapomnijmy więc o sposobach wypracowanych za Solidarności i wypracujmy nowe, odpowiednie do nowych czasów.
Odpowiedz

Aleksander Ścios6 maja 2019 23:28

Rafał Stańczyk,

Opisuje Pan mechanizmy, które – choć wszechobecne i pozornie skuteczne, nie powinny determinować naszych zachowań. Choćby dlatego, że wielu naszych rodaków zdaje sobie sprawę z ich istnienia, a nawet potrafi nazwać po imieniu architektów takich „maszyn dezinformacji”.
Czy w tej sytuacji, wolno mówić o zaskoczeniu lub poddawaniu manipulacji?
Konkretnie: to, że w jakimś miejscu cenzuruje się komentarze lub fałszuje obraz dyskusji, nie pozbawia nas prawa do rezygnacji z przebywania w tym miejscu. To kwestia wyboru.
Dla przykładu. Nie rozumiem postawy ludzi, którzy biadolą nad cenzurą Facebooka, a jednocześnie utrzymują tam konta i chcą pozyskiwać nowych „przyjaciół”. Jaki przymus ich do tego skłania, jaka wyższa racja? To jeden z wielu przykładów mentalnego niewolnictwa, które swój nędzny stan zasłania pseudo-argumentem o „potrzebie dotarcia do mas”.
Żadne ACTA2 itp. straszaki (w III RP inwigilacja dawno przekroczyła takie normy) nie mają tu znaczenia. Po tym, co reżim PO-PSL zrobił w zakresie pozyskiwania wiedzy przez „ludzi służb” (a PiS to „przyklepał”), ACTA są zbyteczne.
Twierdzi Pan, że „Obcy potrafią”, bo mają narzędzia, pieniądze, możliwości. To jest wersja propagandystów PiS, którzy myślą podobnie i każdą nieudolność oraz głupotę liderów tej partii, osłaniają bredniami o „źródłach finansowania” lub „inspiracjach Moskwy”.
Do tego, by „potrafić”, nie trzeba wielkich pieniędzy ani „cudownych mechanizmów”.
Jeden przykład. Proszę zapoznać się kiedyś ze stroną: https://informnapalm.org/pl (oraz w innych językach) i prześledzić znajdujące się tam treści. Ukraińcy mają kilka podobnych stron internetowych, w których analizowane i demaskowane są akcje rosyjskich bandytów. Wiem, że takie rzeczy nie wymagają znacznych nakładów finansowych. Wymagają za to rzetelnej pracy i grupy osób działających dla wspólnego celu.
To brak tych dwóch czynników: rzetelnej pracy i wiary w cel, jest powodem martwoty i bezwolności „patriotów” III RP. Truizmem byłoby przypomnienie, że partia owych „patriotów” ma dziś pełnię władzy i dysponuje dowolnymi środkami, by „uzbroić” zastępy swoich wyznawców.
Spółki partyjnych mediów zarabiają krocie, więc stworzenie miejsc, w których następowałaby integracja „patriotów”, nie powinno nastręczać problemów.
Dlatego warto byłoby zapytać: ile nowych środowisk wpływu, stowarzyszeń, fundacji itp., powołał ten rząd przez ostatnie cztery lata, by w Moskwie, Tel-Awiwie, Brukseli czy Waszyngtonie zabiegały o polskie interesy? Jakie środki przeznaczono na walkę z „dyfamacją” Polski na arenie międzynarodowej?
Bo podejrzewam, że mniejsze niż wynoszą koszty jednej „konwencji partyjnej” PiS.
Może więc, nie dlatego nie widać efektów i nie słychać o sensownych akcjach, że brakuje pieniędzy, ale z powodu niedostatku pracy, niewiary i „braków kadrowych”?
Odpowiedz
Odpowiedzi

Aleksander Ścios6 maja 2019 23:29

Wspomniał Pan ponownie o budowaniu wyobrażenia o świecie „na podstawie informacji, jakie ludzie uzyskują z tv, radia i Internetu”. Istotą problemu nie jest przywołany przez Pana przykład. Tkwi ona zupełnie w innym miejscu i nie powstała z winy Obcych.
Proponuję wyobrazić sobie sytuację, w której wielki magnat, właściciel majątków ziemskich, zakrada się do chlewa, psiarni lub obory i podsłuchuje rozmowy wiejskich parobków. A nie tylko podsłuchuje, ale tak ekscytuje się tematami, jakie poruszają prymitywni fornale, tak podobają mu się ich wrzaski, plotki i wyzwiska, że czyni z nich główny przedmiot rozmów ze swoją rodziną, z gośćmi i przyjaciółmi. Całe życie owego magnata, krąg jego zainteresowań i pasji, ogranicza się do
rozpamiętywania takich „dialogów”. Są one punktem odniesienia jego ocen i sądów, decydują o podejmowanych decyzjach i stosunku do rzeczywistości.
Co pomyślelibyśmy o takim człowieku? Jakie świadectwo wystawia on swojej inteligencji, moralności i kondycji? Jaki będzie poziom jego wiedzy o świecie, czy potrafi dobrze zarządzać powierzonym mu majątkiem i zadbać o swoich bliskich?
Przywołuję tak jaskrawy obraz, by pokazać, że praktyka równie chora i równie niegodna, jest w III RP traktowana jako norma, a nawet uznawana za „postawę patriotyczną”.
Gdybyśmy przenieśli ten obraz na warunki III RP, okaże się, że większość z nas zachowuje się jak ów magnat. Niczym innym są powszechne natręctwa „wyborców PiS”, nic innego nie porusza ich serc i umysłów.
Zapytam – czy człowiek w pełni władz umysłowych, świadomy swojej godności, wiedzy i kultury, może fascynować się tym, co mówi niejaki Tusk, Schetyna czy Biedroń? Czy ktoś taki będzie traktował z atencją wypowiedzi smarkatych panienek lub nieopierzonych młokosów z obozu tzw.”opozycji”? Gdzie w takiej fascynacji jest miejsce na pamięć o rzeczywistych dokonaniach tych osób, o relacjach między ich słowem a czynem, o stosunku do prawdy czy dobra?
Takie zainteresowanie jest aberracją, jakimś chorobliwym stanem umysłu, który nie potrafiąc poradzić sobie z odróżnieniem dobra od zła, szuka satysfakcji z czerpania z zatrutych źródeł.
Prawda – to mogą być partnerzy dla Kaczyńskiego, Brudzińskiego czy Czarneckiego, ale – na Boga, cóż to może interesować normalnych ludzi?
Jakie ma znaczenie – co Oni mówią, jak nas oceniają, co myślą o Polsce?
Czy po Smoleńsku i latach rządów PO-PSL nie wiemy już wszystkiego na temat Obcych? Czy trzeba wciąż wysłuchiwać nowych idiotyzmów, łgarstw i dowodów chamstwa ze strony ludzi, których miejsce jest w celi więziennej lub poza polską wspólnotą?
Tu pojawia się inne pytanie. Dlaczego kompleksy prezesa PiS i jego kamratów – bo stąd bierze się ta fascynacja, mają rzutować na nasz obszar zainteresowań? Przecież ludzi PiS nie zajmują nasze sprawy i nasz sposób widzenia realiów III RP.
Dla Kaczyńskiego i reszty, takie persony są z pewnością godnymi „rywalami”, a ich bełkot spędza sen z powiek partyjnym notablom,
Tylko – co to ma wspólnego z nami, z przyszłością naszego kraju, z budowaniem wolnej i silnej państwowości? Jakież z tego dobro, jaka nowa jakość, ożywcza myśl? Gdzie jest tu miejsce na prowadzenie twardej, samodzielnej polityki, na pokazanie wizji naprawy Rzeczpospolitej, na odważne projekty czy narodowe wyzwania?
Aleksander Ścios6 maja 2019 23:30

Pozwalamy zaśmiecać nasze umysły ohydną namiastką „spraw polskich”, sprowadzając całą aktywność do uczestnictwa w żenujących „pyskówkach” i spektaklach rozgrywanych przez Obcych. Gdybyśmy nawet chcieli zrobić coś, co nazywa Pan „udaną operacją”, jak moglibyśmy to uczynić, skoro tylko Oni, tylko Obcy, są źródłem naszych inspiracji i jedynym „punktem odniesienia”?
Proszę zauważyć – nie ma żadnych inicjatyw po stronie „patriotycznej prawicy”, które, w ten, czy inny sposób, nie nawiązywałyby do działań Obcych. Oni są „natchnieniem” i główną „muzą” klakierów Kaczyńskiego. Poza Obcymi – nie ma PiS-u i nie ma pomysłu na Polskę.
Nie pojmuję więc – jak można wyrażać zainteresowanie bełkotem jakiegoś ćwierćinteligenta, tylko dlatego, że inny ćwierćinteligent z partyjnych mediów PiS, stara się wykonywać robotę propagandową i rezonowaniem różnych plugastw, próbuje zaskarbić sobie przychylność partyjnych bonzów? Na tym polega dziś „wolność” owych mediów, że przyjmując rolę „rozrzutnika” zaśmiecają umysły Polaków i zniewalają rzeczami bez znaczenia. Gdyby nasi rodacy rozumieli, jaką krzywdę wyrządza im TVP,”Gazeta Polska” czy „wPolityce”, roznosząc po polskich domach fetor Obcych, nigdy nie spojrzeliby w stronę tych mediów.
Gdy w latach rządów PO-PSL pisałem setki tekstów na temat afer i draństw tego reżimu, najbardziej dokuczliwe nie było przedzieranie się przez zasoby sieci internetowej ani ustalanie faktów. Doświadczeniem najgorszym, była konieczność obcowania z językiem Obcych, z ich wypowiedziami, ich myślą. Po przeczytaniu wywodów Komorowskiego czy Tuska, po wizytach na stronach esbeckich czy obejrzeniu jakiegoś wytworu TVN-u, miałem ochotę przemyć oczy i zdezynfekować umysł brzmieniem polskiej mowy.
Dlatego nie pogodzę się z tym, że ludzie, którzy przyznają sobie miano „patriotów”, „antykomunistów” itp., ludzie przecież wolni w swoich indywidualnych wyborach, decydują się na dobrowolne obcowanie z wyziewami Obcych, z ich bełkotem, a nawet fizjonomią.
Jakie trzeba mieć rozumienie wolności, jaką godność, by po ośmiu latach „przymusowego” oglądania tych postaci w różnych telewizjach i na różnych portalach, wyrażać zgodę na dalsze uczestnictwo w tak upokarzającym procederze?
To jedna z wielkich zagadek zniewolenia naszych rodaków
Nawiązując do udzielonej Panu wcześniej odpowiedzi, chciałoby się powiedzieć – to tak mało, że aż niedostępne dla nas.
Mało, bo chodzi o rezygnację z różnych telewizji, rozgłośni i portali internetowych, o odwrócenie wzroku od nędzy, jaką proponują nam te miejsca, o zachowania zaledwie przyzwoite, gdy nie słucha się pokrzykiwań chama i wychodzi z pokoju, do którego wlazła kanalia.
A jednak niedostępne, bo dla większości z nas taka postawa jest nazbyt „radykalna”, bo oznacza ogromne „wyrzeczenie”, prowadzi do pozbawienia „wiedzy o świecie” i wywołuje wrażenie dojmującej pustki. Ktoś, kto obwiesza się emblematami Żołnierzy Niezłomnych, a prowadzi „pyskówki” z jakimś funkiem propagandy lub zachłystuje bełkotem dewianta, nie tylko uwłacza pamięci ludzi tak godnych, że wybierali śmierć zamiast podania ręki zdrajcy, ale robi z siebie idiotę i drania.
Takie zachowania niczym nie różnią się od fascynacja owego magnata, który ponad powinności swojego stanu, wybierał towarzystwo chamów.
Sadzę, Panie Rafale, że postulat wszelkich „napraw” i narodowych sanacji, trzeba odnieść do nas samych i nie szukać „przyczyn obiektywnych”.
Zacząć od terapii, która nic nie kosztuje, za to skutecznie oczyszcza i prostuje kręgosłup.
Od odrzucenia „zatrutych źródeł” i przegnania „fałszywych proroków”, od uwolnienia się od widoku i mowy Obcych.
Ktoś, kto tego nigdy nie próbował, nie zrozumie dobrodziejstw takiej kuracji.
Gdy spróbuje – już nigdy nie wróci do roli niewolnika.
Tyle mogę zagwarantować.
Odpowiedz

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 2.1 (głosów:8)

Komentarze

Przeciwstawić się argumentom?

W kłamstwa się tylko przyodzieją

Przyglądając sceny momentom

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

"Z głupim się nie dyskutuje bo się zniża do jego poziomu"

"Skąd głupi ma wiedzieć że jest głupi?"

#1589182