Stosunki polsko-czeskie a Praska Wiosna’68 (2/2)

Obrazek użytkownika Eva
Historia

Drugą część poświęciłam skrótowemu opisowi inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w operacji „Dunaj” ze wskazaniem na udział wojsk polskich. Do tych powszechnie znanych w Czechach faktów historycznych dodałam relacje moich bliskich, którzy przeżyli tamte czasy oraz własne przeżycia. Natomiast koniec tego artykułu jest optymistyczny, nie mający nic z dramaturgii.

 

Kryptonim „Dunaj” – inwazja wojskowa na Czechosłowację

O północy z 20 na 21 sierpnia 1968 roku rozpoczęła się operacja pod kryptonimem „Dunaj”. W sumie wzięło w niej udział ponad 600 tysięcy żołnierzy radzieckich, bułgarskich, polskich i węgierskich. Także jedna kompania łączności (30 żołnierzy) z armii NRD. W pierwszym rzucie wojska inwazyjne liczyły dziewiętnaście dywizji radzieckich, dwie polskie, jedną węgierską i wzmocniony pułk bułgarski. W sumie liczyły 250 tys. żołnierzy i 4200 czołgów. Po drugim rzucie liczba ta wzrosła do 450 tys. żołnierzy i 6500 czołgów. Sztab wojsk interwencyjnych rozlokowano w Legnicy w garnizonie, w którym stacjonowały od 2 miesięcy wojska radzieckie. Sztab generalny CCCP w porozumieniu z Kremlem mianował na dowódcę tych wojsk marszałka Советского Союза – Иванa Якубовcкого (Ivana Jakubowskiego).

Ale ten wątek chciałam przedstawić w kontekście udziału Ludowego Wojska Polskiego.

Polski kontyngent liczył 24 tys. oficerów i żołnierzy, 647 czołgów, 566 transporterów, 191 dział i moździerzy, 84 dział przeciwpancernych, 96 dział przeciwlotniczych, 4798 samochodów i 36 śmigłowce. Było wiadome od początku, że armia czechosłowacka nie będzie stawiać oporu. To po co były potrzebne czołgi, działa i moździerze? Chcieli z nich strzelać do ludności cywilnej? Możliwe. To było w stylu Sowietów, nie Polaków. Ale jeśli polscy wyżsi oficerowie byli szkoleni z Związku Radzieckim, to taki scenariusz był możliwy.  

Gen. Wojciech Jaruzelski pełnił w tym czasie funkcję Ministra Obrony Narodowej PRL. To on wydał rozkaz wyodrębnienia ze Śląskiego Okręgu Wojskowego kilku dywizji i utworzenia 2 Armii Wojska Polskiego. Uczynił to na rozkaz Moskwy. Na dowódcę tej armii mianował gen. bryg. Floriana Siwickiego. 2 armia LWP wchodziła w skład Grupy Wojsk „Północ” wraz z wojskami:

– 1 Gwardyjską Armią Pancerną (grupa wojsk radzieckich stacjonująca w NRD),

– 11 Armią Gwardyjską (z grupy wojsk radzieckich Bałtyckiego Okręgu Wojskowego),

– 4 Armią Lotniczą (z radzieckiej grupy wojsk stacjonującej na polskim i NRD-owskim wybrzeżu).

Zadaniem Grupy „Północ” było opanowanie północnych i zachodnich Czech na linii miast: Karlovy Vary –  Plzeň – České Budejovice. Część tych wojsk stacjonowała w NRD oraz na czeskich ziemiach od czerwca i lipca po ćwiczeniach wojsk Układu Warszawskiego pod kryptonimami „Szumawa” i „Pochmurne lato’68”. W rejonie Lubawki i Ostrawy 1 Batalion Szturmowy (siły specjalne) rozbroił czeską straż graniczną i przekroczył granicę. Batalion ten liczył 24 oficerów, 38 podoficerów i 360 żołnierzy, a dowodził nim ppłk Tadeusz Wandzel. Po przekroczeniu granicy utorował on drogę dla 10 Sudeckiej Dywizji Pancernej im. Bohaterów Armii Radzieckiej pod dowództwem płk Mariana Koper (Wrocław) i 11 Drezdeńskiej Dywizji Pancernej pod dowództwem gen. bryg. Witolda Wereszczyńskiego (Żagań).

 

 

Pozostałe formacje stanowiły „drugi rzut”. Czekały na przebieg inwazji. W miarę rozwijającej się sytuacji, miały najechać na te miejscowości, w których wojsko czeskie w sztabach garnizonów i ludność cywilna miała stawiać zdecydowany opór. Te dwie dywizje – wbrew oczekiwaniom swych dowódców – nie szły do przodu tak, jak ruku na těsto (ręka w ciasto). Napotykały dziesiątki przeszkód w formie barykad na drogach. Budowała je ludność cywilna, szczególnie mieszkańcy wsi i małych miasteczek. Do tego celu użyli swoich maszyn rolniczych i większych samochodów. Palące się stare opony podsycane jakąś substancją zadymiały drogę przejazdu, czym zmuszano żołnierzy do zakładania masek przeciwgazowych. Kto choć raz miał na twarzy maskę przeciwgazową, w dodatku model z lat 50., to wie jaki to dyskomfort i ograniczenie pola widzenia, szczególnie w nocy. Ja taką maskę miałam na ćwiczeniach obrony cywilnej pod koniec lat 70. Stąd wiem, o czym tu piszę. Dużym utrudnieniem dla intruzów było też zdejmowanie lub zmienianie napisów na tablicach z nazwami miejscowości. Także usuwanie drogowskazów. Żołnierze polscy tracili orientację w nieznanym im terenie, a noc była sprzymierzeńcem Czechów. Wówczas nawigacja GPS nie była na wyposażeniu LWP, więc się gubili w terenie. Dopiero rankiem 22 sierpnia po wielkich trudach wojska inwazyjne opanowały trójkąt Šumperk – Havličkův Brod – Olomuc. Do Brna pozostało im niespełna 35 km, a do Prahy około 70 km. Ale stolica Czechosłowacji nie była celem LWP. Stolicą zajęła się armia radziecka – zgodnie z rozkazem dowódcy Zjednoczonych Sił Zbrojnych (Układu Warszawskiego) marszałka CCCP Иванa Якубовcкого. On to wcześniej zatwierdził plan inwazji, a potem dowodził wojskami Grupy Armii „Północ”.

W opanowanych czechosłowackich garnizonach utworzono specjalne komendy. Oficerowie, podoficerowie i żołnierze czeskich garnizonów nie stawiali oporu, gdyż rozkazy z czechosłowackiego sztabu generalnego nakazywały zachować spokój i nie używać broni. Sztabowcy ci byli posłuszni władzy cywilnej. To prezydent Ludvil Swoboda wezwał naród w przemówieniu radiowym do zachowania spokoju, a towarzysze z KPCz podzielili zdanie prezydenta. Ale nie było wśród nich Alexsandra Dubčeka. Został on na dzień przed inwazją aresztowany i wywieziony do Moskwy wraz ze swoimi najbliższymi towarzyszami z KPCz. Po co? Prawdopodobnie gdyby go nie aresztowano, to naród by wystąpił zbrojnie. I tego obawiał się Kreml.   

W zajętym 23 sierpnia przez wojsko mieście Hradec Králové zorganizowano sztab 2 Armii LWP. Początkowo nie zamierzano wprowadzać do miast czołgów, ale odstąpiono od tego, kiedy opór ludności cywilnej utrudniał opanowanie w miastach urzędów i obiektów użyteczności publicznej. Spontaniczny opór społeczeństwa nie obszedł się bez ofiar. Tylko pierwszego dnia okupacji (z rąk sowieckich żołnierzy) zginęło 48 osób, w tym 15 podczas obrony budynku radia.

Przez następne dni jednostki 2 armii LWP pozostające dotychczas w odwodzie, zajmowały kolejne czechosłowackie garnizony. Kiedy uzyskały kontrolę nad nimi, zajęły się ludźmi z opozycji. Ich celem stały się drukarnie, w których drukowano antykomunistyczne  letáky (bibułę). W nich to rekwirowano maszyny, a pracujących przy nich ludzi oraz kolporterów przekazywano czeskiej StB.

Wojskowe wozy radiolokacyjne (fot. obok) krążyły w poszukiwaniu „wrogich” radiostacji. I je znajdowali. Ale nie wszystkie. Największy problem mieli w namierzaniu radiostacji, które nadawały w paśmie FM (fale ultrakrótkie). Niektóre nadawały jeszcze nawet wiosną 1969 roku. Wcale nie łatwiej mieli z wykryciem czeskich radiostacji wojskowych. Żołnierze czescy udostępnili je cywilom. Głoszono za ich pośrednictwem apele do polskich żołnierzy, by nie wierzyli w sowiecka propagandę. Były one prawdziwą siłą. Do dziś mnie ciekawi, skąd wiedzieli, gdzie szukać drukarni i radiostacji. Ktoś donosił na swoich rodaków? Pewnie tak, bo w każdym kraju znajdują się zdrajcy.

Przypominam sobie, że było wówczas gorące lato. Tata i mama byli smutni, a ja nie wiedziałam dlaczego. Przecież byłam grzeczna i nie marudziłam, że nie pojechaliśmy na wakacje w góry. Więc dlaczego byli smutni? Powiedzieli, że wkrótce będzie jeszcze bardziej gorąco. Wówczas odpowiedziałam:

– Konec konců máme sprchy a vodu (przecież mamy prysznic i wodę). Uśmiechnęli się tylko. Tata pogłaskał mnie po głowie, a mama przytuliła i rzekła:

– Moje dcera, budete muset jít na pár dní (córeczko, musisz wyjechać na kilka dni).

– Tu w Brnie będzie się dużo działo niedobrego. Lepiej będzie, jak pojedziesz do babci Veroníkí do Bučovíc. Babcia Veroníka była mamą mojej mamy. Zawsze uśmiechnięta i wesoła. Lubiłam ją. Zawsze opowiadała mi ciekawe i zabawne historie ze swojego dzieciństwa. Nawet jak kiedyś czytała mi bajki, to też się śmiała. I miała czarnego małego pieska, z którym lubiłam się bawić. Nie byłam tak z babcią Veroniką blisko, jak z babcią Halška, bo mieszkała 30 km od mojego domu. Rodzice nauczyli mnie, aby jak najmniej pytać o sprawy dorosłych. Więc nie pytałam już o nic. Nie marudziłam, bo czułam, że muszą to być bardzo ważne i niebezpieczne dla mnie sprawy. Wujek Paweł i mama pojechali ze mną do babci Veroníkí. Ale zaraz wrócili do Brna, a ja zostałam w Bučovícach.

Po wielu latach sięgnęłam po rodzinne archiwalne zapiski z tamtych czasów. Mama prowadziła pamiętnik. Pisała w cienkich zeszytach, a kolejny zapisany wpinała w segregator. Uzbierało się ich około dwadziestu. Chyba musiała go wtedy dobrze ukrywać. Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby dostał się w ręce funkcjonariuszy StB. Próbowałam znaleźć jakieś informacje datowane na sierpień 1968 roku. I znalazłam, bo każde zapiski były opatrzone datą. Wyczytałam, że 16 sierpnia 1968 przyjechał do nas wujek Paweł z wujkiem Markiem. Dzień wcześniej byli na Jasnej Górze w Częstochowie. Przed obrazem Jasnogórskiej Najświętszej Maryi Panny modlili się także w naszej intencji. Potwierdzili niepokojące wieści, które krążyły wśród czeskich opozycjonistów. Wiedzieli już o zbliżającej się inwazji na Czechosłowację. Wiedzieli też, że tak szybko nie wrócą do swych rodzin w Polsce. Chyba, że przekonaliby żołnierzy polskich na granicy, by ich puścili do Polski. Na przykład przekonali Slívovícą lub Palínką.

Mama z tatą nadal działali w konspiracji. Wujkom tylko im znanym sposobem udało się przewieźć przez granicę nowy powielacz do drukowania ulotek. Jeszcze tego samego dnia wieczorem zmontowali go, bo przewozili go w częściach dwoma samochodami marki Warszawa. Nie chodziło o to, że był taki duży. Był mały i mógłby się zmieścić do jednego bagażnika. Ale rozmontowany na części dał się łatwiej przemycić przez granicę. Przywieźli także jakieś części elektroniczne. Na nowym powielaczu wydrukowali nawet małą partię bibuły. Tata prawie codziennie jeździł z wujkiem Markiem do kolegi do jego domu. Miał na imię Jíří. Pracował w brneńskiej telewizji. Był akustykiem i elektronikiem hobbystą. Razem jako amatorzy krótkofalarstwa konstruowali nadajnik fal krótkich. Miał on posłużyć do przekazywania informacji w czasie inwazji wojskowej. Wujek Paweł pomagał w drukowaniu ulotek. Potem zajmował się rozwożeniem pakietów „bibuły” na wyznaczone miejsca. Odbierali je umówieni kolporterzy.

Państwowe nadajniki radiowe i telewizyjne podległe pod Ministerstwo Łączności nakazano wyłączyć zaraz nocą w dniu interwencji. Polecenia tego jednak nie wykonano. Płynęły zatem w eter informacje z nadajników TV i FM Prahy, Brna, Liberca, České Budejovic. Nadajniki UKF i TV w Libercu bardzo długo nadawały programy informacyjne o wydarzeniach w Česká Republice. Praski Cukrak dostarczał informacje TV i FM w promieniu około 80 km od stolicy. Terenowe ośrodki nadawcze w kraju transmitowały to, co udało się odebrać z Pragi radiowo lub telewizyjnie. Nadawały też własne programy. Np. Česky Rozhlas Brno na falach średnich nadawał wstrząsające apele w języku polskim do żołnierzy Wojska Polskiego. Tłumaczył im, że są oszukiwani przez politycznych wojskowych propagandzistów. Średniofalowa Praha II nadawała reportaże z ulic okupowanej Prahy. TV Brno – emitująca swój program z nadajnika na  Kojalu – nadawała program w języku niemieckim informując Niemcy i Austrię o tym, co dzieje się w Česká Republice. Ministerstwo Łączności nakazało wyłączenie wszystkich połączeń radiowych pomiędzy ośrodkami nadawczymi. I wtedy program ogólnokrajowy padł.

Z pamiętnika mamy dowiedziałam się, że Jíří – kolega taty i wujek Marek uruchomili nadajnik własnej konstrukcji. Zainstalowali go w dzielnicy Brno-Komín w domku jednorodzinnym Jířego na strychu w specjalnej skrytce. Skrytka była przyległa do komina. Jíří przygotował ją wcześniej. Była murowana i otynkowana tak, jak komin. Nie rzucała się w oczy. Antena była na dachu. Z daleka wyglądem nie różniła się od drutów piorunochronu. Do nadajnika podłączyli przerobiony magnetofon Tesla z taśmą w długiej pętli. W eter poszła odezwa do narodu czeskiego, by nie ulegali sowietom. Były także emitowane komunikaty informujące o aktualnej sytuacji w kraju, stolicy, Brnie i okolicy. To głos wujka Pawła był słyszany w eterze. On to po polsku zwracał się do polskich żołnierzy. Uświadamiał, że są ofiarami manipulacji i propagandy polskich politruków, – jak się wyrażał o oficerach politycznych LWP. W razie gdyby w pobliżu pojawił się wóz radiolokacyjny, Jíří lub jego żona Drahuška mieli możliwość wyłączenia nadajnika z poziomu parteru.

25 sierpnia 1968 do Czechosłowacji wkroczyła 4 Dywizja Zmechanizowana. Jej dowództwo w czasie pokoju znajdowało się we Wrocławiu. Do Kotliny Kłodzkiej przetransportowano też 6 Dywizję Powietrzno-Desantową (czerwone berety) z Szymanowa na Mazurach, gdzie szkolili się na poligonie. W czasie pokoju stacjonowała w Krakowie (także siedziba sztabu), Bielsku-Białej, Niepołomicach i Oświęcimiu. Tym samym zwiększono kontyngent, który już liczył około 20 tysięcy żołnierzy LWP. W pierwszych dniach września z Kotliny Kłodzkiej na teren Czechosłowacji wyruszyła 1/3 6 Pomorskiej Dywizji Powietrzno-Desantowej pod dowództwem płk. Edwarda Dysko. Był on absolwentem Akademii Sztabu Generalnego w Moskwie im. Woroszyłowa.

Oddalone o około 30 km od Brna wojsko polskie nie weszło do mojego miasta Brna. Zrobiła to głównie od strony południowej (przez Modřice) i zachodniej (przez Starý Lískovec) rosyjska 103 Gwardyjska Dywizja Powietrzno-Desantowa. W czasie pokoju stacjonowała w Witebsku na terenie ZSRR, a do Brna przybyła z bazy w NRD. Wspierały ją: 1 Gwardyjska Armia Pancerna i 11 Gwardyjska Armia Pancerna. Te związki taktyczne przynależały do Grupy Armii „Południe” dowodzonej przez gen. płk. Константинa Пpoваловa (Konstantina Prowałowa). Te dwie armie pancerne wkroczyły na terytorium Czechosłowacji z Węgier. Jej sztab był w miejscowości Mátyásföld koło Budapesztu.

W drugim dniu okupacji, tj. 22 sierpnia 1968 komuniści zwołali w trybie pilnym nadzwyczajny XIV zjazd KPCz. Ciekawostką było to, że odbył się on w ukryciu przed siłami okupacyjnymi. Miejscem tego zjazdu był zakład ČKD w Vysočanach. Vysočany, to miasteczko oddalone o 185 km na południowy zachód od Prahy i o 30 km na północ od Brna. Na zjeździe wyrażono ostry sprzeciw inwazji i wezwano do godzinnego strajku powszechnego na dzień 23 sierpnia. Na nic się zdało potępienie inwazji przez towarzyszy z KPCz. Nikt z okupantów nie brał poważnie pod uwagę ich protestu, a szczególnie wojskowi notable rosyjscy. Ale z oporem ludności cywilnej wojsko miało nie lada problem.

W dniu 23 sierpnia prezydent Ludvik Svoboda zainicjował w Moskwie rozmowy z aresztowanymi towarzyszami KPCz. Wynikiem tych rozmów było podpisanie 27 sierpnia tajnego protokołu tzw. moskiewskiego. Aresztowani przez Sowietów towarzysze z Alexandrem Dubčekiem zobowiązali się w nim do anulowania zjazdu w Vysočanach i usunięcia ze stanowisk polityków opowiadających się za reformą państwa. Ponadto zgodzili się na delegalizację wszystkich organizacji antysocjalistycznych. A co chcieli w zamian?... Władzy. Pozostania przy władzy. Takie postanowienia „Protokołu moskiewskiego” oznaczały w praktyce cofnięcie prawie wszystkich reform Praskiej Wiosny. I to za cenę trwania przy władzy kilkunastu towarzyszy z KPCz. Była to zdrada narodu czeskiego i słowackiego. Wkrótce Alexander Dubček wraz ze swoimi towarzyszami z KPCz powrócili z Moskwy do kraju. Realizując postanowienia „Protokołu moskiewskiego” 16 października podpisał umowę  o czasowej obecności wojsk radzieckich w ČSSR. W porozumieniu z Kremlem na mocy rozkazu gen. W. Jaruzelskiego z dnia 2 listopada rozwiązano 2 Armię Wojska Polskiego. Taka decyzja spowodowała, że wojska Polski, Węgier i Bułgarii miały wkrótce opuścić terytorium Czechosłowacji. 23 października gen. W. Jaruzelski wydał kolejny rozkaz wycofania wszystkich sił polskich do dnia 11 listopada 1968 roku. Rozkaz ten nie dotyczył tylko 25 Pułku Zmechanizowanego, który wchodził w skład 10 Sudeckiej Dywizji Pancernej im. Bohaterów Armii Radzieckiej. W czasie pokoju 25 Pułk Zmechanizowany stacjonował w Opolu. Ale i jego ostatecznie wycofano 12 listopada.

Ponownie wprowadzono ostrą cenzurę. Poprzez zakaz zrzeszania się i zawiązywania organizacji pozarządowych ograniczono wolność obywateli. Starsi obywatele Czechosłowacji przyrównywali te działania do tych z czasów Józefa Stalina. Usuwano ze stanowisk kierowniczych ludzi krytykujących inwazję wojskową i obecność obcych wojsk na terenie Czechosłowacji. Także tych nie zgadzających się z nowym „moskiewskim porządkiem”. Do takich należał František Kriegel – przewodniczący Centralnego Komitetu Frontu Narodowego. On to jako jedyny odmówił podpisania „Protokołu moskiewskiego”. Wyrzucono także z pracy Jiřego  Pelikána – szefa Telewizji Czechosłowackiej. Zwolniono także z brneńskiej telewizji kolegę mojego taty – Jiřego. Uchwalona z polecenia Moskwy ustawa z 27 października 1968 miała gwarantować Słowacji równouprawnienie i pełne partnerstwo z Czechami. W ten sposób Kreml chciał pozyskać przychylność społeczeństwa słowackiego. Także po to, by odwrócić jego uwagę od zniszczenia rozpoczętych reform.

 

Stosunki między armią i społeczeństwem  ČSSR a żołnierzami LWP 

Początkowo stosunek ludności czeskiej do żołnierzy polskich był wrogi i nieufny. Kiedy polscy żołnierze wkraczali do kolejnych miejscowości, widzieli zwisające z okien czarne flagi. Mury, wiadukty, mosty i drogi były pokryte napisami: „Polacy zdrajcy”, „Bracia sami sobie zbudujcie socjalizm”, „Faszyści”, „Sybir 6000 km”, „Warszawa 400 km”, „Sowieckie czołgi do domu”, „Ivan go home”. Wkrótce Czesi zauważyli, że Polacy nie są tacy źli. Nie byli agresywni. Nie odnotowano też incydentów z miejscową ludnością. Zresztą sami Czesi z dwojga złego woleli wojsko polskie niż sowieckie. Sowieckie wykazywało całkowity brak zrozumienia postawy Czechów. Byli butni i aroganccy, a niekiedy brutalni. Ale do Polaków mieli pretensję, że są sługami Moskwy. Także nie podobało się przejęcie komend niektórych garnizonów czeskich przez 10 i 11 Dywizję Pancerną oraz przez 4 Dywizję Zmechanizowaną. Tylko żołnierze z 6 Pomorskiej Dywizji Powietrzno-Desantowej odstąpili od komenderowania czeskimi garnizonami. W sztabie tej dywizji prowadzono nawet ewidencję strat i szkód wyrządzonych gospodarce czeskiej i indywidualnym mieszkańcom Czechosłowacji przez polskie wojsko. Z czasem zauważalne były oznaki serdeczności ze strony ludności czeskiej.

Były wspólne spotkania i długie rozmowy Czechów z Polakami. Wielu polskich żołnierzy uważało swój udział i Wojska Polskiego w interwencji za hańbiący. Rozgrywano także wspólne mecze piłkarskie pomiędzy żołnierzami obydwu narodów. Ale nade wszystko rozwijał się nielegalny handel pomiędzy polskimi oficerami a miejscową ludnością. Oficerowie ci korzystając z krótkich przepustek i urlopów, przywozili z Polski różne towary zamówione przez Czechów. Czesi płacili przeważnie alkoholem wysokoprocentowym.

Nie obyło się niestety bez incydentów. Jeden z nich miał miejsce w strefie okupacyjnej podległej 6 PDPD w okolicy Cervenej Vody. Żołnierze 16 Batalionu Powietrzno-Desantowego zostali ostrzelani z przejeżdżającego transportera opancerzonego typu SKOT. Natychmiast podjęto pościg. Ślad uciekającego pojazdu doprowadził do miejsca stacjonowania jednostki radzieckiej. Śledztwo podjęła polska Wojskowa Służba Wewnętrzna. Sprawców nie wykryto. Zdziwiłabym się, gdyby sprawców wykryto i ukarano. Żołnierze radzieccy czuli się w Czechosłowacji tak, jak bojarzy na rosyjskich swoich włościach.

Żołnierze 2 Armii Wojska Polskiego nie napotkali żadnego zbrojnego oporu armii czechosłowackiej. Ale mimo to, odnotowano 10 ofiar śmiertelnych wśród żołnierzy polskich. Zginęli z powodu niewłaściwego użycia broni. Było także dwóch samobójców i dwóch ciężko ranionych przez pijanego kierowcę. Wśród czeskiej ludności cywilnej ofiary interwencji to dwie osoby zabite i cztery ranione przez patrole. O braku oporu zbrojnego nie mogli powiedzieć żołnierze armii sowieckiej. Nienawiść cywilnej ludności czeskiej i słowackiej do wojska radzieckiego spowodowała, że po stronie agresorów odnotowano straty w żołnierzach. Zginęło ich 25. Oficjalne komunistyczne źródła podały, że w sumie do końca 1968 r. inwazja pochłonęła 108 ofiar. A nieoficjalne, te niepodległościowe wskazywały na ponad 250 osób zabitych.

 

Czechosłowacja po wyjeździe wojsk polskich 

Protesty społeczne przeciwko stłumieniu Praskiej Wiosny trwały aż do połowy 1969 r. Demonstracje przeciwko obecności wojsk radzieckich na terytorium ČSSR miały miejsce w rocznicę powstania Czechosłowacji 28 października i w rocznicę rewolucji październikowej.  Protesty te były brutalnie tłumione przez czeskie i słowackie siły bezpieczeństwa. A wojska radzieckie opuszczały koszary i samochodami i czołgami patrolowały ulice. Tak było w Brnie i Pradze. Brutalnie też stłumiono demonstracje w pierwszą rocznicę okupacji radzieckiej w sierpniu 1969 r., do których doszło między innymi w Pradze, Brnie i Libercu. Zginęło wówczas 5 osób cywilnych. Kilkadziesiąt osób zostało rannych.

Nie mogło zabraknąć na demonstracji moich rodziców. Wtedy to mój tata został bardzo ciężko ranny. Uderzył w niego radziecki samochód ciężarowy, przygniatając go do czeskiego autobusu (fot. obok). Za wstawiennictwem Matki Bożej nie stracił życia. Leżał połamany w gipsie. Najpierw po kilku operacjach 1 miesiąc w szpitalu, a potem w domu 3 miesiące. W lutym 1970 roku, kiedy odzyskał zdrowie, stanął przed sądem. Oskarżono go o łamanie porządku publicznego. Skazano tatę na 2,5 roku więzienia i wyrzucono z pracy. I wtedy po raz kolejny polscy przyjaciele przyszli z pomocą. Jestem im za to bardzo, bardzo wdzięczna.     

Dnia 22 sierpnia 1969 r. Zgromadzenie Narodowe uchwaliło akty prawne o „środkach doraźnych koniecznych dla umocnienia i ochrony porządku publicznego”. Stały się one narzędziami w likwidacji opozycji. W wyniku represji, tysiące ludzi wyrzucono z pracy i uwięziono po fikcyjnych procesach sądowych. Postawieni przed sądami nie mieli możliwości się bronić. Sędzia po wysłuchaniu aktu oskarżenia od razu wydawał wyrok skazujący na wieloletnie więzienie. W trakcie inwazji z Czechosłowacji wyemigrowało ok. 300 tys. Czechów i Słowaków, a po inwazji kolejne 70 tysięcy. Wielu opozycjonistów czeskich wyemigrowało do Austrii, Niemiec, Francji, także do Polski. Pozostające w ČSSR społeczeństwo o poglądach antykomunistycznych pod terrorem milicji politycznej StB wycofało się z działalności opozycyjnej. Ten ich letarg, trwał przez 20 lat, aż do aksamitnej rewolucji w 1989 roku.

Mijały lata. Wraz z dorastaniem, wiele faktów i wydarzeń z przeszłości końca lat 60. docierało do mojej świadomości. Dowiedziałam się też, w jakich okolicznościach poznali się moi rodzice z dwoma rodzinami z Polski. Pierwszy raz spotkali się przypadkowo na zimowych wczasach niedaleko Liberca. Wtedy ani mnie, Kasi i Ani nie było jeszcze na świecie. Wieczorami przy grzanym winie i knedličkach z gulaszem prowadzili długie rozmowy. Takie, jakie prowadzą młodzi antykomuniści z antykomunistami. Pełni nadziei snuli plany, jak przyczynić się do obalenia komunizmu w Czechosłowacji i w Polsce.    

Po śmierci rodziców nadal utrzymuję kontakt z Anią i Kasią – córkami polskich przyjaciół moich rodziców. W roku 1991 po raz pierwszy przyjechałam do Ani do Polski. Nadal mieszka w domu rodzinnym pod Warszawą. Kiedy zmarł jej tata, sadami zarządza jej mąż. Jej mama Danusia nie ma już siły zajmować się ogromnym sadem. Obecnie Ania jest emerytowaną nauczycielką języka polskiego. Swój wolny czas przeznacza na aktywność społeczną. Jest w opozycji do rządu Platformy Obywatelskiej. Natomiast rodzice Kasi nie cieszą się dobrym zdrowiem. To Kasia przejęła ich rodzinny sad i świetnie daje sobie radę. Nadal jest aktywna zawodowo. Ale znajduje czas, by wspomagać Anię w jej działalności społecznej. Zaś zimą i latem zawsze znajduje czas na nasze spotkania. Wujek Marek i ciocia Marysia namawiają mnie, abym napisała książkę w oparciu o pamiętniki mojej mamy i ich opowieści o tamtych czasach. Mówią, żebym się pospieszyła, bo oni wiecznie żyć nie będą. Kto wie? Propozycja jest interesująca. Ale czy moje umiejętności pisarskie pozwola spełnić ich wolę?  

Na początku roku 2012 byłam na krótkim wypoczynku w górach wraz z Anią i Kasią. Wówczas dowiedziały się, że niebawem będę żoną Polaka i będę miała obywatelstwo polskie. Podskoczyły z radości. Ale o tym być może napiszę innym razem.

 

   

________________________

1) L. Pajórek, Polska a Praska Wiosna: udział Wojska Polskiego w interwencji zbrojnej w Czechosłowacji w 1968 roku, Wyd. „Egros” Wojskowy Instytut Historyczny AON Warszawa 1998;

2) Ł. Kamiński (red.), Wokół Praskiej Wiosny, Wyd. IPN, Warszawa 2004;

3) Materiały własne (relacje ustne świadków, zapiski i pamiętniki rodzinne).

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.9 (głosów:25)

Komentarze

Brawo ! Właśnie po to są blogi ! Te informacje są bezcenne, bo nie pochodzą z opracowań i encyklopedii. Jest tu, ta subiektywność odbioru rzeczywistości, która pozwala "być tam i wtedy". Przyjmij propozycję bycia kronikarzem tamtych dni.

Podoba mi się!
13
Nie podoba mi się!
-3


#1447428

.... witaj Evo.

Już przy pierwszej części tego wpisu , chciałem poznać prawdę u dobrego żródła ....

Powiedz proszę, czy Czesi mają żal do Plaków, o ten cholerny epizod z 1968 AD. ?

pozdrawiam,

Marek

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
-5
#1447435

Ale powiem Ci, że opracowania i hasła w encyklopediach powstają w oparciu o wiadomości od ludzi. Zbierają je historycy. Taki ich zawód. A ja jestem tylko emerytowanym nauczycielem. W dodatku o specjalności matematyka.

 

Dziękuję za uznanie i pozdrawiam,

    

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
-1
#1447442

Znalazłe w sieci ciekawą relacje

http://www.dws.org.pl/viewtopic.php?t=117537&f=52

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-3
#1447443

Jest w nim trochę nieprawdy. Nie zgadza się liczba żołnierzy. Żołnierz, który to opisywał, był tylko szarym działonowym. W dodatku służył w jednostce szkolnej, nie liniowej. Według mnie, jednostka w której służył - przekroczyła granicę nie wcześniej niż 26-28 sierpnia 1968. Nie miał zatem rozeznania o cąłej sytuacji podczas inwazji na Czechosłowację. 

 

Serdeczne pozdrowienia,

     

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-1
#1447454

Zgadzam się z Tobą ,ja tylko przytoczyłem relacje uczestnika, a pewnie i on też do końca wszystkiego wówczas nie wiedział

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-3
#1447456

Kamień spadł mi z serca, bowiem konfabulacją jest że  "LWP i jej sztab mogło odmówić ale niestety bralo udział w masakrze w Pradze.O zamordowanych Czechach w więzieniach nie wspominam.", jak sugerował pewien blagier, zresztą do dziś nie podając źródeł swoich sensacji.

Czekam na następne, niekoniecznie tak smutne wpisy. Powyższy czyta się "jednym tchem" mimo długości.

pozdrawiam z 5

tequila

Podoba mi się!
12
Nie podoba mi się!
0
#1447430

... na Czechosłowację. Nie mogło, bo Kreml byłby bardzo zły na gen. Jaruzelskiego. A to groziłoby dużym konfliktem na linii Warszawa - Moskwa. Także zbrojnym. Żołnierze polscy nie brali udziału w represjach na ulicach czeskich miast! Możesz być spokojny i dumny, że jesteś Polakiem.

Pozdrawiam,

    

P.S. Napisałeś, że kamień spadł Ci z serca. Dobrze, że nie na stopę, bo miałbyś ją w gipsie :-)

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
-1
#1447446

zbulwersował mnie jedynie komentarz blagiera o rzekomych mordach dokonywanych przez LWP na ludności w Pradze i w bliżej nieopisanych więzieniach

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
0
#1447451

Płk Ryszard Konopka (11 Drezdeńska Dywizja Pancerna) przez swych kolegów "Wydarzyło się to 7 września. Dwóch żołnierzy z naszego zgrupowania w stanie nietrzeźwym samowolnie udało się do Jicina. W tym dniu mieli akurat pełnić służbę wartowniczą w kompanii. W restauracji w mieście pili nadal alkohol. Kiedy się nie stawili na służbę, na ich poszukiwanie wysłano trzech żołnierzy. Odnaleźli ich, gdy dramat zaczął się. Około godziny 23.00 jeden z pijanych oddał serię z pistoletu maszynowego w kierunku 6 osób stojących na chodniku. Po pierwszej serii upadła kobieta i mężczyzna, ponosząc śmierć na miejscu, pozostałych ranił. Przy powtórnym załadowaniu magazynka nastąpiło zacięcie pistoletu i wówczas został obezwładniony przez swych kolegów wysłanych na poszukiwanie. Dwóch z nich zdążył jeszcze ranić”.

________

Minister ON gen. W. Jaruzelski, na wiecu we Wrocławiu w dniu 1.09.1968 r. stwierdził m.in.: „Na rozkaz władzy ludowej, wraz z żołnierzami Armii Radzieckiej i innych bratnich armii, żołnierz polski pośpieszył na teren Czechosłowacji. Doświadczenie wykazało, że pomoc ta była konieczna i przyszła w porę, że podskórne, dobrze zorganizowane procesy kontrrewolucji wystąpiły na powierzchnię, że spustoszenie zasiane w nastrojach części społeczeństwa czechosłowackiego osiągnęło niepokojące rozmiary”.

_________

Nie można zapominać reakcji SB w 68 w Polsce.Nie można zapominać roku 68 w Polsce gdy kard. Wyszyński, który stwierdził, że posłowie Znak muszą bronić interesów kościoła i nie wycofywać się z sejmu.Jak wiemy Mazowiecki osobiście nie zgadzał się ze stanowiskiem Wyszyńskiego, ale jak stwierdził, podporządkuje mu się".

___________

O protestach w Polsce w roku  68 nie wspominam.One są znane.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-3
#1447460

Doskonały artykuł. Czytałem go z zapartym tchem. Druga część jest jeszcze lepsza. Tyle w nim osobistych wspomnień i przeżyć, że - pomyślałem sobie - mógło by to stanowić fragment większej całości, może pamiętników opisujących dzieje i przeżycia ludzi z okresu Praskiej Wiosny i inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację'68 na tle tych dramatycznych, historycznych wydarzeń, albo nawet scenariusza filmu, do czego chciałbym Ciebie namówić. 
 
Byłem małym chłopcem w tamtym okresie i pamiętam z domu tylko ogromne zdenerwowanie rodziców i troskę o tych z naszej rodziny, którzy żyli wtedy w Czechosłowacji. Moi przodkowie ze strony Ojca pochodzili z Czech. Ale z tego co wiem, to na Słowacji żyje do dziś więcej osób o tym nazwisku. Teraz Czechy i Słowacja to dwa osobne kraje, czego nie mogę zrozumieć... 
 
Osoby o moim nazwisku od kilkuset lat przybywają stamtąd na polskie ziemie. Można to prześledzić studiując księgi kościelne, spisy powszechne czy listy pasażerów od szesnastego wieku do dziś. Obecnie to bardzo popularne nazwisko w Polsce. 
 
Jak zaczęła się inwazja, to byłem chłopakiem w krótkich spodenkach, i przez miejscowość, w której mieszkałem przejeżdżały wojska inwazyjne. Pamiętam, że to było Polskie Wojsko, ale też były kolumny radzieckie. Zatrzymywali się i rozdawali dzieciakom takie metalowe znaczki do przypięcia na ubranie. Była to chyba starannie zaplanowana akcja propagandowa...
 
Cóż, moi rodzice nigdy nie byli w partii, a ojciec jako "prywaciarz" w tamtym okresie stanowił zapewne element niepewny i wywrotowy. Sympatie niepodległościowe i patriotyczne w moim domu rodzinnym zawsze były silne. Szczegółów nie będę podawał ze względu na tutejszych detektywów śledzących każdy mój ruch :)
Rodzice do "czerwonych" zawsze żywili nieskrywaną niechęć, i tak to chyba zakorzeniło się we mnie. Ale tak sobie myślę, że to może ta domieszka czeskiej i słowackiej krwi sprawia, że też "czerwonych" nie lubię, a sowietów wprost nienawidzę. Jako słowianin z pochodzenia wyczuwam tą inność i ich mongolską mentalność na odległość. 
 
Narody Polski, Czech i Słowacji są ze sobą bardzo mocno spokrewnione, co niestety nie jest w Polsce powszechnie znane. Zastanawiam się jak jest z tym u naszych południowych sąsiadów? Ja to braterstwo odczuwam bardziej niż do ludów i narodów żyjących na wschód od obecnych granic Polski. Może to geny, albo domieszka bardziej południowej krwi? Oczywiście, że czuję się w pełni Polakiem, tak jak moi Rodzice, jednak coś sprawia, że jakby troszę inaczej rozkładam uczuciowe akcenty. Jest to widoczne też na tym forum, gdzie wschodnie sentymenty i resentymenty są dla mnie nieprzyswajalne.  
 
Brak mi obecnie ściślejszej współpracy gospodarczej i kulturalnej między Polską a Czechami i Słowacją. Za to obserwuję niekiedy nawet postawy niechętne. I to po obu stronach granicy. Zacząłem pisać o stereotypach, ale ugryzłem się w język...
 
I dlatego bardzo się cieszę Evo, że publikujesz takie wspomnienia, które przyczyniają się do wzajemnego lepszego zrozumienia i budowania przyjaźni między naszymi Narodami. 
 
Bardzo dziękuję i pozdrawiam!
Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-2

"Mówienie prawdy w epoce zakłamania jest rewolucyjnym czynem"

/G. Orwell

Mind Service - 1do10.blogspot.com

#1447491

Od moich przyjaciółek Ani i Kasi wiem, że w Polsce bardzo mało mówiło się o Czechach. Od 2 lat też to obserwuję. Tak jest od dziesięcioleci. Media milczą o wydarzeniach, które dzieją się za południową granicą Polski. A mój mąż to potwierdził. Doszłyśmy do wniosku, że wcześniej komuniści bali się zbliżać nasze narody. Obawiali się, że Czechosłowacja z Polską mogła zagrozić systemowi komunistycznemu i pójść własną drogą. A ona by była w innym kierunku, niż ta moskiewska.

Natomiast od roku 1990 też się władza Polski i Czech boi, że obydwa narody mogłyby oderwać się od Wschodu. Bo prawdą jest, że do dzisiaj są wpływy sowieckie na gospodarkę i finanse tak Czech, jak i Polski.

 

Dziękuję za dobre słowo i pozdrawiam,

      

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
-1
#1447497

I słusznie. Bo o czym tu mówić? O bohaterskiej obronie Czechów w czasie II wojny światowej?

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-5

Lotna

 

#1447509

rannych.To   są informacje ,które pomijają  prześladowania po 68  i również po 69.

W  ataku  na  stację   radiową w  Vinohrady, przed  stacją radiową zostało tylko  20 (oficjalne,sprawdzone dane)zmasakrowanych,zabitych,rostrzelanych,rozjechanych  przez czołgi.Oczywiście przez psychicznie mało odpornych  żołnierzy rosyjskich.Powtarzam  że Sztab LWP  mógł odmówić najazdu na Czeschosłowację ale bał sIę reakcji Moskwy,szanowny komenujący. Fakty   ma  Moskwa  jak i administracja USA,która otrzymała kopie "działań" wojsk Paktu Warszawskiego.Zapraszam  do Instytutu    w   Pradze.Proszę się zapoznać z archiwami w internecie w Bibliotekach Narodowych w Moskwie,Londynie a  potem używać słów ,które niezbyt dobrze świadczą o zachowaniu form  komunikacji.Rozumiem komentującego,No cóż ...brakuje nam  czasu  na analizy faktów.

Mnie  też   brakuje   czasu.

Kupiłem  w roku 2008 KOUDELKA, JOSEF: Invasion Prag 1968 ze zdjęciami ,które  znał cały świat a które zostały przeszmuglowane do USA.i EU zachodniej.Polecam.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-6
#1447452

równie dobrze mógłbym zaprosić do  Library of Congress. Podaję adres Waszyngton 101, Independence Ave, SE  lub British Library w Londynie

Jeżeli oskarżasz LWP o cytuję Twój wpis "LWP i jej sztab mogło odmówić ale niestety bralo udział w masakrze w Pradze.O zamordowanych Czechach w więzieniach nie wspominam." uważam, że wobec takich zarzutów, z którymi się do tej pory nie spotkałem, powinieneś podać konkretne linki lub bibliografię (cytat i numer strony w wydawnictwie)

Konkretnie - ile było tych rzezi ludności cywilnej("masakr") dokonanych przez Polaków z LWP oraz jednak nalegam abyś jednak wspomniał, w których więzieniach Polacy  mordowali Czechów (to wynika z kontekstu Twojego wpisu) i także proszę o źródło.

Takimi wpisami wyrządzasz krzywdę nam, Polakom, bowiem sugerujesz, że to polscy żołnierze  z LWP rzekomo mordowali Czechów. I nie jest ważne że LWP to twór komuny, ale tam służyli zwykli Polacy, a komunistów wśród niższych rangą był niewielki odsetek. 

Podoba mi się!
13
Nie podoba mi się!
0
#1447463

od sierżanta do generałicji  wykonywała  rozkazy Moskwy,szanowny panie tequila.Każdy dorosły ,odpowiedzialny oficer   miał   prawo  odmówić wykonania  rozkazów okupanta z Moskwy(CCCP)zmuszającego polskie społeczeństwo do glodowania.

 

Przypominam Art. 32 i Art. 256 Polskiej Konstytucji.

 

Dodam.Polskie oddziały okupowały obszar o powierzchni ok. 20 tys. km kw. w północnych Czechach. Ich zadania polegały przede wszystkim na blokowaniu oddziałów Czechosłowackiej Armii Ludowej, likwidowaniu "wrogiej propagandy" (m.in. komandosi opanowywali nielegalne rozgłośnie radiowe) i prowadzeniu własnej, służbie patrolowej itp. Oficerowie wywierali naciski na przedstawicieli lokalnych władz, by skłonić ich do współpracy z interwentami.

 

Tylko żołnierze 2 Armii WP rozkolportowali 5 mln różnego rodzaju materiałów propagandowych. Wojsko nadawało także własne audycje propagandowe (drogą radiową oraz za pomocą megafonów). Telewizja katowicka przez kilka tygodni emitowała specjalny program "Do przyjaciół z Ostrawy".

 

Żołnierze WP aktywnie uczestniczyli w likwidowaniu antyinterwencyjnej propagandy (zamalowywanie napisów, wykrywanie radiostacji, uniemożliwianie druku plakatów i ulotek).

 

Jeżeli Czechosłowacja miała swoją armię, to po co była pomoc z zewnątrz? Dlaczego nam się nie mówi prawdy?Do  dzisiaj.

 

Przypominam.Akcja  o kryptonimie "Podhale"objęła wszystkie struktury resortu, od milicji po wywiad. Nasilono inwigilację poszczególnych środowisk, wzmożono kontrolę korespondencji. Do Czechosłowacji wysłano grupę operacyjną o kryptonimie "Góral". Radiokontrwywiad prowadził nasłuch niezależnych rozgłośni radiowych na terenie CSRS. Z Ostrawy swoje meldunki wysyłał rezydent wywiadu "Alexander".

_

Czy komentujący to  napisał  czy zapomniał?

Hańbą dla Polaków, jest że nasze wojska wzięły udział w okupacji CSRS, i osobiście wstydzę się za Polskę, że nasze wojsko wkroczyło bezprawnie i dokonało agresji. Nie. komentujący tego nie napisał   dlatego   to  ja to  piszę w jego i innych imieniu  gdyż    ja  mam odwagę cywilną.

 

---

Przypominam fragment   listu  otwartrgo. Jerzego Andrzejewskiego do prezesa Związku Literatów Czechosłowacji Eduarda GoldstŁckera. Znany polski pisarz, przesyłając wyrazy solidarności z Czechami i Słowakami, zaznaczał, że wierzy, co więcej, wie, że ma poparcie ogromnej większości pisarzy polskich, dla których słowa: prawda, miłość, lojalność, nadzieja, patriotyzm i postęp, jeszcze nie umarły ani nie stały się ciężkim brzemieniem.

 

Pozdrawiam   jako  "Hobby Bloger"

 

P.S.Słowo  jakie  użył komentujący tequila "Blagier" w stosunku do mojej  osoby zwyczajnie ,po ludzku  wirtualnie wybaczam  i  wyjaśniam  czytelnikom   na  co sobie Blogier tequila   pozwala   w   jego  wirtualnym  wysublimowanym  świecie:

Synonimy do słowa "blagier"jakie zaprezentował Blogier tequila  oceniający Lipskiego "blagierem".

Najpopularniejsze synonimy do słowa blagier to: krętacz, blefiarz, kuglarz, manipulator, szalbierz, oszukaniec, przechera, kłamczuch, łgarz, szachraj, kanciarz, spryciarz, bajerant, kombinator, fałszywiec, obłudnik, hucpiarz, pozer, pozorant, matacz, deklamator, oszust, mistyfikator, picer, kłamca, nabieracz, naciągacz, manipulant, Cygan, szarlatan, … .

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-3
#1447512

Czy Czesi zapamiętali nam zajęcie Zaolzia. Czy tamta sprawa wciąż ma wpływ na relacje polsko-czeskie?
Co też dzis Czesi sądzą o polsko-czeskiej wojnie o Cieszyn ?

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-3
#1447453

To nie z rozkazu polskich władz zostało ono zajęte. O tym decydowała Moskwa. I Czesi o tym wiedzą. Jeśli kogos winią, to sowietów. Z tego, co wiem jako była mieszkanka Brna, - do Polski pretensji nie mają.

 

    

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
-1
#1447457

Z tego co pamiętam to Stalin powzioł decyzje by Cieszyn podzielić na 2 częsci po 1945 r.

Wcześniej to zrobiła rada ambasadorów w 1919 roku w Monachium

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-3
#1447462

pisze.

Chodzi tu o zdjecie i opis niby samochodu do szukania radiostacji  z wielka paraboliczna antena na dachu oraz mylnej interpretacji slowa radiolokacja.

Nie wytarczy sciagnac cos z googla,trzeba sie jeszcze zanc co sie sciaga i kitu tu nie wciskac.

Mianem sprzetu radiolokacyjnego nazywano w kacapskim LWP przenosnego sprzetu do nadawania lub odbioru sygnalow radiowych badz do wykrywania obiektow latajacych.

Na pokazanym zdjeciu to radiostacja lacznosci  na dwuch samochodach, ktora dzialala tylko stojac w miejscu pracujac na falach UKF.

Do poszukiwan radiostacji uzywa sie sprzetu  telemtrycznego i jesli ndajnik jest stacjonarny nie bylo w 68 roku  zadnej trudnosci go namierzyc.I nie ma to zanczenia czy nadawano na UKF czy na FK.wiekszosc radiostacji nadawla na falach krotkich chodzio

o  wiekszy zasieg i taniosc sprzetu.

Zasieg UKF to zsieg tzw. wrokowy i im wyzej tym dalej sie "widzi" dlatego anteny ustawia sie na masztach lub wysokich budynkach co pozwala na odbior w okolicach nawet do  100km,zas radio pracujace w pasmie fal krotkich odpowiedniej mocy jest praktycznie nieograniczony.

 

 

Podoba mi się!
12
Nie podoba mi się!
-4
#1447461

że nie będę ich wymieniać. Zamiast się mądrzyć, popracuj nad pisownią.

    

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-4
#1447473

O tym, że Polak z Czechem potrafią wspólnie działać, najlepiej świadczy działalność Przeglądu Filmowego "Kino na Granicy", który odbywa się od 16 lat nad Olzą. Po stronie polskiej organizatorem jest stowarzyszenie "Kultura na Granicy", po stronie czeskiej stowarzyszenie Občanské sdružení "Education Talent Culture".

http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3335125,koczwara-kino-na-granicy-czyli-razem-da-sie-dzialac,id,t.html

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-3
#1447465

Świetny tekst. Wciągał podczas czytania niczym najlepszy bestseller.

A co najważniejsze dowiedziałem się "z pierwszej ręki",  że Czesi i Słowacy, wbrew rozpowszechnionej przez komunistów w Polsce opnii o całkowitej bierności, stawiali czynny opór,  podczas inwazji na Czechosłowację i to w bardzo pomysłowy i sprytny sposób. 

Gratuluję i pozdrawiam.

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-3

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#1447466

Sarah Palin nawołuje do inwazji na Republikę Czeską :)

 

Sarah Palin nawołuje do inwazji na Republikę Czeską w odpowiedzi na ostatnie terrorystyczne ataki w Bostonie.

W wywiadzie udzielonym Fox News b.gubernator Alaski oznajmiła, że chociaż śledztwo federalne wciąż trwa, czas na podjęcie jakichś działań jest teraz.

„Nie wiemy jeszcze wszystkiego o podejrzanych – oświadczyła Sarah Palin 22 kwietnia rano w programie „Fox and Friends” odnosząc się do Tamerlana i Dżohara Carnajewa, którzy prawdopodobnie byli sprawcami terrorystycznych ataków podczas maratonu w Bostonie.

- „Jednak wiemy, że byli to muzułmanie z Republiki Czeskiej. Założę się, że wypowiadam się w imieniu wielu Amerykanów, kiedy twierdzę, że należy tam się udać i udzielić Czechom nauczki. I nie koniec na tym; należałoby najechać od razu i wszystkie kraje arabskie.”

- „Arabowie powinni wreszcie pojąć, że nie mogą sobie tu przyjeżdżać i robić eksplozji. Najlepiej by było spuścić na Islamabad kilka bomb atomowych, spalić Pragę, po czym zbombardować Teheran. Powinniśmy im pokazać, że nie żartujemy.”

 

http://alexjones.pl/pl/aj/aj-swiat/aj-polityka-na-swiecie/item/3276-sarah-palin-nawo%C5%82uje-do-inwazji-na-republik%C4%99-czesk%C4%85#

 

 

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-5
#1447467

Niech przyjedzie do Czech i to samo powtórzy moim rodakom. I Secret Service by jej nie obronił.

   

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-1
#1447471

Przytoczony „wywiad” z panią Palin jest mistyfikacją.  „Źródłem” dezinformacji jest angielskojęzyczna „satyryczna” gazeta internetowa The Daily Current, która sama we wstępie mówi o sobie, że jej „misją jest ośmieszenie wstydliwej niewiedzy, która blokuje postęp i propagowanie inteligencji, która popycha [nasz glob] do przodu”.

Niestety, zainteresowania Daily Currant  są niezwykle wybiórcze.  I uderzają prawie zawsze w konserwatystów. Raz, pojawia się tam wiadomość o byłym prezydencie U.S.A., George’u Bush’u, który przez przypadek głosuje na Baracka Obamę.  Innym razem znany ekonomista Paul Krugman ogłasza „swoją własną” ekonomiczną plajtę.  Kiedy indziej jest to doniesienie o znanej z poglądów konserwatywnych Michele Bachmann, założycielce Tea Party w amerykańskiej Izbie Reprezentantów, która „przez przypadek” odnajduje siebie na statku wycieczkowym z gejami.

The Daily Currant posługuje się bardzo wyrafinowaną narracją dziennikarską.  Podawane „wiadomości” formułowane są w tradycyjnym dziennikarskim stylu reportującym dane wydarzenie.  Ofiarą (albo drugiego rzędu sprawcą) sfingowanego w Daily Currant  wywiadu z panią Palin padł (był) także w kwietniu ubiegłego roku polski tygodnik Wprost. I tutaj pojawia się problem odpowiedzialności za drukowane publicznie słowo.

Nic nie może zwolnić osoby, która publicznie rozpowszechnia informację, od konieczności zbadania faktów oraz rzetelności źródła informacji przed jej publikacją.  I nie ma tu, zarówno prawnej, jak i moralnej różnicy, czy jest to Daily Telegraph czy też niepoprawni.pl.  W każdym przypadku rezultatem jest wprowadzenie w błąd drugiej osoby - bliźniego.  A to prowadzi do ludzkiej krzywdy.  Krzywdy - jakże często już nie naprawialnej.

Ponad rok temu taki Washington Post  dezinformował, że Sarah Palin została członkiem i komentatorką sieci Al Jazeera America ...  W przypadku pani Palin można by tak bez końca cytować podłości wyrządzane jej przez liberalne media tego świata.

Dlaczego tak się dzieje?  Odpowiedź jest jedna - charyzma i konserwatywne przekonania byłej gubernator Alaski.  Liberalny świat, w którym nam żyć przyszło, nie może pogodzić się z myślą o tym, że dla prezydenta USA poczęte życie mogłoby być wartością niezbywalną.  A małżeństwo - wyłącznym związkiem kobiety i mężczyzny.

Wartość historii o „najechaniu Republiki Czeskiej” jest taka sama jak wartość wiadomości o narodzeniu się cielaka z czterema głowami i czterema ogonami.

http://www.imediaethics.org/News/3900/Sarah_palin_wants_to_invade_czech_republic_polish_magazine_hoaxed_by_satire_sites_fake_quotes.php

PS. Czytelnikom należą się przeprosiny, bo zagrano im na nosie ...

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1

kassandra

#1447850

Dziekuje za tą informacje, przyznam że w realiach amerykańskich  to wszystko jest tam możliwe, nie sledzę ich na bieżąco

a ten wpis jest na kilku portalach

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-3
#1447851

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=0uzop_DKtBI

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-4
#1447470

Mimo że dopiero co skończyła się II wojna światowa, po obu stronach spornej granicy koncentrowały się wojska gotowe do ataku. Zarówno Czesi, jak i Polacy byli zdeterminowani walczyć o Kłodzko, Zaolzie i Racibórz. Jeśli Stalin miał jakiekolwiek zasługi dla Europy Środkowej, to właśnie niedopuszczenie do nowej wojny na gruzach III Rzeszy. Gdyby nie interwencja radzieckiego przywódcy, niemal na pewno Wojsko Polskie wkroczyłoby do Czechosłowacji.

Nieporozumienia pomiędzy Polską i Czechosłowacją nie były żadną nowością. Od 1918 roku spieraliśmy się o Zaolzie, które wpierw zajęli Czesi (wbrew dwustronnym ustaleniom, ale za przyzwoleniem mocarstw zachodnich), a następnie – korzystając z hitlerowskiej aneksji Kraju Sudeckiego – w 1938 roku odbili Polacy. II wojna światowa sprawiła, że spór chwilowo odłożono na bok, ale wystarczyło, że oba kraje odzyskały utraconą państwowość, a na horyzoncie pojawiło się widmo nowego – nieporównanie poważniejszego – konfliktu.





. http://www.wykop.pl/ramka/877415/czy-w-czerwcu-1945-roku-mogla-wybuchnac-wojna-polsko-czechoslowacka/

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
-4
#1447474

histori,jak to pepiki napadly na Polske.

I to nie byly jakies tam bandy, ale regularna armia i to nie sterowana przez komunistow tylko przez nacjonalistow czeskich.

Czesi chcieli zagarnac cala kotline i "wyrownac "granice.

Slabo broniony skrawek ziemi polskiej wydawal sie Czechom latwym lupem,ale okazalo sie ze z pomoca Polakom przyszala Armia Rosyjska i pogonila ta swolocz raz na zawsze.

I dopiero 1958 roku PRL i CSR podpisaly porozumienie w sprawie granic.

Malo tez sie mowi o grabiezach jakich dokonywali Czesi po wojnie na poniemeckich terenach przysudeckich nalezacych do Polski.

Mieli do dyspozycji ciezarowki i znali dokladnie teren gdyz za Niemcow byli tam parobkami,gdy front sie zblizal Niemcy uciekali,a parobasy zakopywali kosztownosci by pozniej po nie jak po swoje nielegalnie przyjechac.Te szabrunek trwal az do momentu uszczelnienia granic, a wywozili wszytko co sie dalo.

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-2
#1447485

...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2

___________________________
"Pisz, co uważasz, ale uważaj, co piszesz". 

© Satyr


 

#1447490

Pełen podziwu za Wspaniały wpis. Za Wielką Historię widzianą okiem małego dziecka.                                                          I Dziękuję Ci Evo za inspirację. Miałem wtedy kilkanaście lat.

I Dziękuję za przypomnienie tamtego Czasu, Tak Ważnego w Historii Waszego Kraju, Narodu, dotykającego także nas Polaków.

Bo przecież w tej czerwonej otchłani sowieckiego bagna przyszło nam żyć. Razem. I zapomnieć nie można.                     I zapomnieć się nie da.....

Przypominaj,                                                                                                                                                                               Bądź Wspaniałym Kronikarzem, co łączy dwie, bardzo bliskie od wieków nacje. Przecież to z Czech Żonę Przywiózł Dobrawę, Księżniczkę, Pierwszy Władca Polski, Mieszko. 

      Satyr poszedł w jego ślady. Zazdroszczę.

 

  http://niepoprawni.pl/blog/poeta/wakacje-w-zlociencusierpien-1968

 

 

 

 

 
 

 

 

 

 

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0
#1447498

Słowa  szacunku  za temat  jak i  za artykuł   ale  z życzeniami  już  nie od Hobby  Blogera ale  od  Marka Lipskiego.Moja rodzina  z   Bratysławy przeczytała Pani artykuł i życzy Pani jak i Pani Rodzinie wszystkiego czego sobie Pani życzy  wraz z życzeniami dla Pani męża.

Opravdu nevím, jak vám mám poděkovat.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1447514

Dziękuję za życzenia.

Prosím, já a můj manžel, aby pozdravil rodinu z Bratislavy

   

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-1
#1447526

Ukryty komentarz

Komentarz użytkownika tańczący z widłami został oceniony przez społeczność negatywnie. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 2. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność. Pamiętaj że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..

Pomijając druzgocącą militarną przewagę wojsk UW, Praska Wiosna  nie mogła się udać i od początku skazana byłana na porażkę z bardzo prostego powodu. Czesi nie mają odpowiedniej mentalności do wywalczania wolności. Nie ma w tym narodzie ducha walki, poświęcenia, nie ma ducha przekory i zadatków na bohaterów. 

Pamiętamy przecież jak haniebnie Czesi zachowali się przed i podczas IIWŚ. 

Czesi, podobnie jak kilka innych nie za bardzo odważnych narodów w Europie są znani z tego, że dają sie okupować bez jednego wystrzału. To taka czeska metoda na przetrwanie. 

Oczywiście  taka (anty)narodowa  postawa, taka mentalność czasami się opłaca. Okupant nie mści się na takim spolegliwym, podbitym narodzie,   nie wybija do nogi, wręcz przeciwnie za współpracę i kolaborację pozwala  egzystować.

W mojej ocenie, Czesi w swej większości to naród spolegliwy, mało odważny, z mentalnością poddańczą, idealny materiał kolaboracyjny.

Dobrze chociaż, że są w nim jednostki (wyjątki), które zaprzeczają tej wstydliwej regule. 

Nie na darmo ciągnie je na Słowację lub do Polski.

 

TzW

 

 

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-8

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#1447535

Pluton słowacki w Powstaniu Warszawskim

 

W Powstaniu Warszawskim brali także udział Słowacy. Walczyli na ulicach Czerniakowa od 1 sierpnia do 23 września. Żołnierzami 535. plutonu Armii Krajowej dowodził podporucznik Mirosław Iringh "Stanko". Na sztandarze oddziału widniały godła Słowacji i Polski.

 

 

http://nowahistoria.interia.pl/ksiazka-do-historii/news-pluton-slowacki-w-powstaniu-warszawskim,nId,1541475

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-3
#1447551

68 Publishers, oficyna dysydentów

Byli wydawcami książek Václava Havla i wielu innych najważniejszych pisarzy czechosłowackich, których publikacji zakazał komunistyczny reżim. 40 lat temu Zdena i Josef Skvoreccy stworzyli w Toronto jedno z najważniejszych wydawnictw opozycyjnych w Europie Wschodniej. Fragmenty.

Pomysł utworzenia wydawnictwa kiełkował w głowie Zdeny Salivarovej-Škvoreckiej już od jakiegoś czasu. Przed wyjazdem w 1969 r. zyskała sobie w Pradze popularność publikacją bajek zatytułowanych „Pánská jízda” [Podróż panów], przetłumaczyła również kilka książek z francuskiego.

Grała także w filmach „O slavnosti a hostech” [Uroczystość i goście] Jana Němeca i w „Farářův konec” [Koniec proboszcza] Evalda Schorma, były to dwa kluczowe dzieła nowej fali. Występowała również jako pieśniarka w teatrze Paravan i rozpoczęła studia dramaturgiczne w FAMU [szkoła filmowa]w Pradze.

W Toronto znalazła się nieoczekiwanie, gdy jej mąż, Josef Škvorecký, otrzymał propozycję nauczania na tamtejszym Uniwersytecie. A ponieważ proces tzw. normalizacji [czyli powrotu „do komunistycznej normy” po praskiej wiośnie z 1968 r.] czechosłowackiego reżimu zaczynał w pełni zdradzać nieludzkie oblicze, dość szybko sobie uświadomili, że powrót do ojczyzny nie jest już dla nich możliwy.

http://www.voxeurop.eu/pl/content/article/1325521-68-publishers-oficyna-dysydentow

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-3
#1447552

Ukryty komentarz

Komentarz użytkownika tańczący z widłami został oceniony przez społeczność negatywnie. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 2. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność. Pamiętaj że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..

Stosunki Polsko-Czeskie są akurat takie na jakie jedni i drudzy zasłużyli.  

Dajmy na to taki czeski hymn do św, Wacława jest o około 200 lat starszy od naszej Bogurodzicy, co świadczyć może o wyższym rozwoju cywilizacyjnym Czechów w tym okresie.

Następnie jednak w 1620 r. po przegranej bitwie bodajże na Białej Górze,  następuje germanizacja i całkowite wyparcie się przez Czechów języka i kultury czeskiej i zastępienie tej pięknej słowiańskiej kultury niemczyzną.

Dopiero pod koniec XVIII wieku obudziła się ponownie czeska narodowa świadomość, więc na gwałt stworzono czeski język literacki, oparty w dużej mierze na gwarowym polskim.

A więc Czesi. Cieszcie się, że darowaliśmy Wam nasz język jako wzorzec i bądźcie wdzięczni, bo gdyby nie nasza mowa i  pomoc,  szwartotalibyście dziś jak te germańce.

My natomiast jesteśmy Wam wdzięczni za Waszą kulturę, którą częściowo zapożyczyliśmy od Was.

 

P.S.  Niemcy, to nasz odwieczny i wspólny wróg.

 

TzW

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-6

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#1447655

Pani Evo, dziękuję za znakomity artykuł. Zbieram materiały do filmu dokumentalnego o Praskiej Wiośnie i polskiej interwencji w Czechosłowacji. Będę wdzięczny za kontakt na adres witek@fajgel.com.pl

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1535662