Stosunki polsko-czeskie a Praska Wiosna’68 (1/2)

Obrazek użytkownika Eva
Historia

Jest to mój pierwszy poważny wpis na tym portalu. Proszę zatem o wyrozumiałość, jeśli znajdziecie Państwo jakieś błędy. W Polsce dużo mówi się o stosunkach polsko-rosyjskich. Także o polsko-niemieckich i polsko-ukraińskich. Nie znalazłam wpisu na NP, który mówiłby o stosunkach polsko-czeskich czy o Praskiej Wiośnie'68. Dlatego też chcę teraz wypełnić tę wolną przestrzeń.

Pozwolicie Państwo, że zagadnienie stosunków polsko-czeskich i Praskiej Wiosny'68 przedstawię z punktu widzenia Czechów. Może dlatego, że z pochodzenia jestem Czeszką, mieszkałam w Brnie, a w Polsce mieszkam dopiero 2 lata, bo wyszłam za mąż za Polaka (piszącego na tym portalu pod nickiem Satyr).

 

Lata sześćdziesiąte XX wieku i polscy przyjaciele



Pamiętam początek lat sześćdziesiątych. Byłam wtedy małą dziewczynką. Moja Mama i Tata nie byli w partii. Byli antykomunistami i nigdy nie mogli się pogodzić z sowiecką okupacją. Za głoszenie swoich poglądów w miejscu pracy i wśród znajomych często nachodziła nasz dom policja polityczna Státni Bezpečnost (StB) i zabierała Tatę i Mamę na przesłuchania. Ja zostawałam u babci Halšky, która mieszkała piętro niżej. Prosili, bym była dzielna i nie płakała, że wszystko będzie dobrze i za kilka godzin wrócą. Ufałam im, więc otarłam łzy, wzięłam swoją ulubioną lalkę i pobiegłam do babci. Bardzo ją kochałam. Rodzice czasem wracali dopiero po dwóch dniach zmęczeni długimi godzinami przesłuchań. Mówili, że musimy oszczędzać pieniądze, bo znów zasądzą im jakąś grzywnę. Pocieszali mnie, że już niedługo nie będą zabierani przez tych złych panów i nie będziemy musieli liczyć drobnych koron z mojej skarbonki, aby kupić coś do jedzenia. Nie rozumiałam, dlaczego ich zabierali i dlaczego już wkrótce nie będą zabierani na StB.  

 

W tamtych czasach moi rodzice mieli przyjaciół w Polsce. Były to dwie polskie rodziny. Pani Danusia z panem Pawłem i córką Anią oraz pani Marysia z mężem Markiem i córką Kasią. Obydwie te rodziny mieszkały niedaleko Warszawy i znały się od dzieciństwa. Pan Paweł i pan Marek byli sadownikami. Posiadali duże sady obsadzone morelami i jabłoniami.  Odwiedzali nas cztery, pięć razy w roku. Szczególnie zimą. Przyjeżdżali osobno, albo razem, ale zawsze z pięknymi prezentami dla rodziców i dla mnie. Kiedyś dostałam od Ani i Kasi prześliczną lalkę i domek dla lalek. Czasem pani Danusia i Pan Paweł, jak i pani Marysia z panem Markiem, których nazywałam ciociami i wujkami, przyjeżdżali bez córek. Wtedy było mi smutno, bo lubiłam się z nimi bawić i poznawać nowe polskie słówka. My nie mogliśmy pojechać do Polski. Nie mieliśmy paszportów, bo StB zakazało nam opuszczać kraj. W długie wieczory starsi prowadzili ciekawe rozmowy, a my dzieci bawiłyśmy się lalkami. Czasem udało nam się podsłuchać, co mówili nasi rodzice, choć prawie nic z tego nie rozumiałyśmy. Moje polskie przyjaciółki Anię i Kasię bardzo śmieszył czeski język, a ja nie wiedziałam dlaczego. Ale była też okazja, aby osłuchać się z językiem polskim i się jego zacząć uczyć. Na razie w potocznej mowie.  

 

Pamiętam, gdy moi rodzice rozmawiali z rodzicami Ani ściszonym głosem na temat znaczenia twórczości Franza Kafki. Po latach, kiedy byłam już dużo starsza, stało się jasne to, co wcześniej było niezrozumiałe. Otóż w roku 1967 mój Tata pisywał do czasopisma literackiego Literálni Nowiny. Periodyk ten głosił nowe prądy, które nie były zgodne z ideologią komunistyczną. A że nakład tego pisma wynosił 140 000 egzemplarzy, był zagrożeniem dla komunistów. Twórczość Franza Kafki była na cenzurowanym, a pisarz wyklęty przez władze komunistyczne. Z tym nie zgadzali się literaci i protestowali na łamach tego czasopisma. Protestowali nawet ci, którzy należeli do KPCz. To właśnie Literálni Nowiny opublikowały artykuł trzech delegatów na IV zjazd Związku Pisarzy Czechosłowackich w czerwcu 1967 roku. Skrytykowali oni Atonína Nowotnego – sekretarza Komunistycznej Partii Czechosłowacji (KPCz), będącego też od 10 lat Prezydentem Czechosłowacji. Krytyka odnosiła się do okresu 20 lat władzy komunistycznej, do braku wyraźnego okresu „odwilży” po śmierci Stalina, utrzymania represji wobec działaczy antykomunistycznych oraz to, że w KPCz dominowali starzy stalinowscy działacze. Atonín Novotný dał polecenie wyrzucenia tych trzech redaktorów z partii. Nakazał też poddanie czasopisma nadzorem ministra kultury. Ale to nic nie dało. Nastroje wśród inteligencji i studentów zaostrzały się w stosunku do komunistycznej władzy coraz bardziej.

 

Polscy przyjaciele moich rodziców bardzo dobrze wiedzieli, że reżim sowiecki w Czechosłowacji był nie mniejszy niż w Polsce. Mówili, że naród czeski i słowacki w końcu nie wytrzyma tego terroru i ruszy przeciwko komunistom. Przestrzegali, że siłowe wystąpienie opozycji spotka się z dużo większą reakcją siłową władzy. Mówili, że koniec może być krwawy. I to zdanie miało się wkrótce sprawdzić. Przypomnieli Poznański Czerwiec’56, kiedy to protesty robotników z Zakładu Przemysłu Metalowego im. Józefa Stalina (dawniej Hipolita Cegielskiego) zostały krwawo stłumione przez wojsko i milicję. Wówczas śmierć poniosło 57 robotników.

 

Jak opowiadali mi rodzice, – wujek Paweł i wujek Marek oraz ich żony byli nam Czechom bardzo życzliwi. To dzięki ich dużej pomocy finansowej nie głodowaliśmy, gdy trzeba było płacić grzywny zasądzone rodzicom. Mieli sentyment do nas. Dlaczego? Tego dowiedziałam się po długich latach od Ani. Z nią to oraz z Kasią nadal się przyjaźnię i utrzymuję szczere kontakty. Ale o tym napiszę pod koniec drugiej części.

 

Zaprzyjaźnieni Polacy instruowali rodziców, jak w miarę bezpiecznie budować opozycyjną strukturę w konspiracji. Oni mieli doświadczenie. Szczególnie wskazywali na druk i kolportaż ulotek – pism drugiego obiegu (letáky, druhé smyčky). Wskazywali na metodę małych kroków, bo jak mówili czasem coś po czesku: kapičky vody ničí kámen, tzn. kropla drąży skałę. Pierwszą podstawową sprawą było formowanie umysłów Czechów i Słowaków. Do tego potrzeba było bardzo dużo materiałów informacyjnych. Potrzebny był także bezpieczny sposób ich kolportażu. Ale naród czeski i słowacki był niecierpliwy. Nie lubili za długo czekać. Chcieli się rozprawić z komunistami, którzy od roku 1948 rujnowali czeską gospodarkę, a Atonín Novotný (Słowak) dyskryminował swoich słowackich rodaków, preferując Czechów. Naród chciał natychmiastowych zmian. Ale nie zamiany systemu socjalistycznego na kapitalistyczny, a na „socjalistyczny z ludzka twarzą”. Taką mieli świadomość ukształtowaną przez długie lata moskiewskiej propagandy komunistycznej. Przecież system "socjalistyczny z ludzka twarzą” był fikcją. 

 

Do protestów przyłączyli się studenci. Szczególnie głośno było o studentach z akademików w dzielnicy Strahova w Pradze. Protestując na ulicy – żądali poprawy warunków zakwaterowania. Ale tak naprawdę protestowali przeciwko rządom komunistów. Demonstracja ta została krwawo stłumiona przez milicję. Brutalność milicji wywołała falę krytyki społeczeństwa. Zanosiło się na to, że po słowach krytyki protesty obejmą całą Czechosłowację. Novotný wiedział, że z nimi sobie nie poradzi. A te mogły zagrozić jego niepodzielnym rządom i służenia sowieckiemu zaborcy. Dlatego też zwrócił się o pomoc do Moskwy. Kreml odpowiedział, – choć nie wprost – że musi sam znaleźć rozwiązanie bez udziału Sowietów.

 

Wydarzenia te zaostrzyły walkę pomiędzy dogmatycznymi i reformatorskimi kręgami w partii. 4 stycznia 1968 roku doszło wreszcie do zmiany I sekretarza KC KPCz. Nowym przywódcą KPCz został  dotychczasowy I sekretarz Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Słowacji Alexander Dubček. Miał on poparcie Leonida Breżniewa. Natomiast Novotný pozostał na stanowisku prezydenta państwa.

 

Praska Wiosna'68



Praska Wiosna (Pražské jaro) – to okres politycznej liberalizacji w Czechosłowacji w roku 1968. Trwała od 5 stycznia do nocy 20/21 sierpnia, kiedy to wojska Układu Warszawskiego (ZSRR, Polska, Węgry, NRD i Bułgaria) dokonały inwazji na Czechosłowację.

 

Po kilku tygodniach nowych rządów zanosiło się na głębokie zmiany w Czechosłowacji. W lutym 1968 roku A. Dubček w swym przemówieniu przyznał, że w KPCz dochodziło do błędów i wypaczeń. Po tych słowach narody czeski i słowacki coraz śmielej domagały się reform. Zaczęły odsłaniać białe plamy w rządzeniu powojenną Czechosłowacją. Domagały się zniesienia cenzury i gruntownej reformy w mediach, a także ustąpienia Novotnego ze stanowiska prezydenta Czechosłowacji. Pod naciskiem społeczeństwa w dniu 22.03.1968 r. Atonín Novotný złożył rezygnację z zajmowanego urzędu, a 8 dni później Zgromadzenie Narodowe wybrało na prezydenta Ludvíka Svobodę. Natomiast cenzurę zniesiono dopiero 22 czerwca 1968, ale tylko pozornie. Nadal istniała, ale już nie była tak ostra.

 

W tym czasie moi rodzice coraz częściej zostawiali mnie u babci Halšky. Po pracy w pośpiechu gdzieś wyjeżdżali razem z wujkiem Pawłem i Markiem ich samochodem. Chyba ten samochód nazywał się „Warszawa”. Wujkowie wtedy przyjechali na dłużej. Ale nie nocowali u nas, jak zawsze. Nawet nie jedli z nami obiadów. Zresztą Mama i Tata też nie. Jedli gdzieś na mieście, a ja u babci Halšky. W domu zjawiali się dopiero wieczorem. A często wracali w nocy, kiedy już spałam. Bywało, że wracali po 2-3 dniach. Ale rozmawiałam z nimi przez telefon i byłam spokojna. Po latach dowiedziałam się, że ich nieobecność była związana z działalnością antykomunistyczną w Klubie 231 oraz w Klubie Zaangażowanych Bezpartyjnych. Klub ten był nielegalny. Zalegalizowano go dopiero 5 kwietnia 1968, a więc prawie 4 miesiące od chwili jego powstania. Osoby w nim zrzeszone propagowały demokrację i zamierzały wystawić swoich kandydatów do wyborów samorządowych, a nawet do Zgromadzenia Narodowego. To po to rodzice jeździli 190 km do stolicy Praha. Ich nie interesowała zamiana totalitarnego socjalizmu na socjalizm „z ludzką twarzą”, jakiego chcieli towarzysze z KPCz. Opozycję antykomunistyczną interesowało rozdzielenie Czech od Słowacji i przekształcenie Czech w kraj oparty na zdrowych zasadach gospodarki prywatnej. Tylko tzw. zakłady strategiczne dla państwa miały być zarządzane przez ludzi mianowanych przez rząd. Problemem było tylko jedno: jak na to zareaguje Kreml? I tego najbardziej się obawiano.  

 

Na początku kwietnia 1968 dokonano zmian w rządzie. Premierem został Oldřich Černík, a wicepremierem odpowiedzialnym za zmiany gospodarcze Ota Šik – członek KC KPCz i były kierownik Instytutu Gospodarki przy Praskiej Akademii Nauk. Stanowisko ministra spraw wewnętrznych objął Josef Pavel. Nie zamierzano jednak likwidować gospodarki socjalistycznej. Chciano do niej wprowadzić elementy rynkowe, z liberalizacją cen, a samorządom pracowniczym pozwolić na częściowe zarządzanie zakładami pracy. Czechosłowacja miała się stać taką drugą Jugosławią. Istniała powszechna opinia, że reformy Praskiej Wiosny’68 zainicjowała władza komunistyczna. Była to nieprawda. Komunistyczny „beton” nie chciał żadnych zmian. Im żyło się dobrze, więc po zmieniać to, co było dla nich dobre? Ugięli się dopiero pod presją środowisk antykomunistycznych.

 

W artykule Václava Havla (późniejszego Prezydenta Czech, fot. po lewej) opublikowanym 4 kwietnia 1968 r. w Literárni listy odrzucono koncepcję opozycji jako partnerstwa dla KPCz. Autor domagał się utworzenia niezależnej partii chadeckiej. Próbowano też odtwarzać dawne partie. Natomiast w innym artykule autorstwa  Ivana Svitáka w czasopiśmie Student, postulowano o wyodrębnienie partii socjaldemokratycznej, która na początku roku 1948 została połączona z partią komunistyczną. Szczególnie kłopotliwa dla KPCz była petycja Ludvíka Vaculíka (szefa Czechosłowackiej Akademii Nauk) pod tytułem: Dwa tysiące słów opublikowana 27 czerwca 1968 roku w czasopiśmie Literárni listy. W niej to autor wyrażając zdanie wielu znaczących osobistości ze świata nauki, polityki i kultury piętnował „beton partyjny” KPCz. Nakłaniała też społeczeństwo do protestów, demonstracji i strajków. Przywódcy KPCz nie przyjęli petycji, a Moskwa jeszcze bardziej zaniepokoiła się tą sytuacją. Żądania te były bardzo niebezpieczne dla towarzyszy rządzącej KPCz. Istniało zagrożenie, że zapoczątkowana budowa „socjalizmu z ludzką twarzą” może zakończyć się obaleniem ustroju socjalistycznego. A do tego zapewne nie dopuści Związek Radziecki.

 

Moi rodzice przygotowywali się do najgorszego. Przeprowadzili mnie tymczasowo do babci Halšky. U niej miałam być bezpieczna. Tak mi tłumaczyła mama i ciocia Danusia. Wujek Paweł i wujek Marek pod wieczór przywieźli do babci dużo żywności. Zapełnili nią piwnicę, spiżarnię, kredens w kuchni i lodówkę. Powiedzieli, że to na  „černá hodinu” (czarną godzinę). Znałam się już na zegarku, więc zapytałam, jak będą ustawione wskazówki, kiedy będzie ta „czarna godzina”. Wujkowie tylko uśmiechnęli się szczerze, uściskali mnie i babcię Halške, po czym pospiesznie wyszli z mieszkania. Potem babcia mi powiedziała, że razem z moimi rodzicami pojechali do Prahy walczyć o naszą wolność. – Walczyć? – A gdzie mają karabiny? – zapytałam naiwnie, jak to mała dziewczynka.

 

Moskwa przestała darzyć Dubčeka zaufaniem, kiedy zorientowała się, w jakim kierunku zmierzają reformy w Czechosłowacji. W mniemaniu Kremla przemiany te miały obalić ustrój socjalistyczny. W dniu 18 czerwca 1968 roku pojawiły się na terenie Czechosłowacji wojska Układu Warszawskiego z ZSRR, NRD, Węgier, Bułgarii i Polski. Sądzono, że to już koniec reform  i walki o wolny kraj. Wówczas Dubček zapewniał, że to tylko planowane wcześniej ćwiczenia wojsk Układu Warszawskiego pod kryptonimem „Szumawa”, a lipcu drugie pod kryptonimem „Pochmurne lato’68”. W rzeczywistości była to nie tylko demonstracja siły, jaką dysponował militarny Układ Warszawski. Było to też „pogrożenie palcem” Dubčekowi, że jego droga prowadzi do wyprowadzenia sowieckiego socjalizmu za granice Czechosłowacji. Oznaczało to obawę, że Sowieci mogą utracić jeden z okupowanych krajów satelickich. A na to nie było zgody Breżniewa.

 

W dniach 14-15 czerwca z inicjatywy Breżniewa doszło w Warszawie do spotkania przywódców ZSRR, NRD, Węgier, Bułgarii i Polski. Na zakończenie tego spotkania uczestnicy wystosowali list otwarty do KC KPCz. Domagali się w nim od Dubčeka zwalczenia sił opozycyjnych, zdelegalizowania nowo powstałych organizacji, przywrócenia cenzury oraz zlikwidowania wszystkich sił wrogich ustrojowi socjalistycznemu. Jednak towarzysze partyjni z KC KPCz stanowczo odrzucili żądania zawarte w liście. Na skutek nie trzeba było długo czekać. Już nazajutrz na południu Polski i NRD zaczęto koncentrować wojska i przygotowywać je do inwazji na Czechosłowację. Ale na jej terenie pozostawały jeszcze wojska, które parę dni wcześniej miały „ćwiczenia”.   

 

Mimo, że trwały przygotowania najazdu wojsk na Czechosłowację, Breżniew zagrał rolę „dobrego wujka”. To z jego inicjatywy w dniach 29 lipca – 2 sierpnia doszło do rozmów radziecko-czechosłowackich w miejscowości Čierna nad Tisou, a dzień później w Bratysławie. W tym drugim spotkaniu uczestniczyli także przedstawiciele Bułgarii, NRD, Polski i Węgier. Wynikiem tych rozmów była deklaracja Dubčeka, że zastosuje się do wcześniejszych żądań Kremla. Jak się miało później okazać, społeczeństwo czeskie i słowackie miało zupełnie inny pogląd wobec żądań Breżniewa. Ich determinacja wzrastała z dnia na dzień. Z jej powodu dnia 27 lipca 1968 Literárni listy opublikowały Orędzie obywateli do władz KPCz. Autorem tego orędzia był Pavél Kohout. Zwrócił się do władz, by przeciwstawiły się żądaniom Kremla. Orędzie to poparło swoimi podpisami ponad milion obywateli Czechosłowacji. Tego to już Kreml znieść nie mógł. Przecież decyzja o inwazji już zapadła dużo wcześniej, bo w dniach 15-17 sierpnia 1968 r. podczas moskiewskiego posiedzenia ścisłego kierownictwa KC KPZR.

 

Latem, chyba na początku lipca moi rodzice mieli urlop. Nie pojechaliśmy w góry, jak rok wcześniej. Ale rodzice nie musieli już wyjeżdżać do Prahy. Po wielu latach z ich opowiadań dowiedziałam się, że wtedy otrzymali polecenie działania na terenie Brna. Mieli wzmocnić organizację antykomunistyczną, która przygotowywała się na odparcie ataku wojskowych intruzów. Oczywiście siły obrony cywilnej w stosunku do wojska były nierówne. Ale który patriota kochający swój kraj pozwoli na podporządkowanie się obcym wojskom? 

 

Koniec części pierwszej

 

   

    Eva

______________________

Ł. Kamiński (red.), Wokół Praskiej Wiosny, Wyd. IPN, Warszawa 2004

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.6 (głosów:23)

Komentarze

Dziekuję za bardzo dobry wpis i muszę na samym początku pochwalić Ciebie za styl i brak błędów , tu są tacy , którzy mogliby uczyć się od Ciebie polskiej pisowni a także staranności . To o czym piszesz jest mi dobrze znane , znam fakty i nazwiska polityków wymienione przez Ciebie . Rok przed inwazją Czechosłowacji zdałem maturę i poszedłem do pracy a część moich kolegów rozpoczęła studia . Po demonstracjach studentów na wiosnę 1968-go roku postanowiłem uciec z Polski , nie byłem jeszcze wtedy pewien jak to zrobić , o otrzymaniu paszportu nie moglem nawet marzyć . W domu od lat słuchaliśmy RWE , śledziłem z uwagą rozwój sytuacji w Czechosłowacji i muszę przyznać , że zazdrościłem Czechom i Słowakom Praskiej Wiosny . Gdy RWE podało informację , że Czesi rozbierają zasieki z drutów kolczastych pomiedzy Niemcami i Austrią postanowiłem zaryzykować . W pierwszych dniach czerwca 1968-go roku ruszylem w góry na granicę między Polską a Czechosłowacją . Po wielu godzinach marszu w górach , byłem za granicą , sam z dala od rodziny , z kilkoma dolarami i małą sumą czeskich koron . Do granicy z Austrią dotarłem po trzech dniach , pieszo , pociągiem i autobusem (to tak w wielkim skrócie) . Do granicy między Czechosłowacją a Austrią doszedłem pieszo niedaleko Czeskich Budziejowic , tuż koło Benesowa nad Czarną . Gdy przez las doszedłem do samej granicy , zobaczyłem przed sobą dwa wysokie płoty , gesto przeplecione drutem kolczastym , kłebowisko drutów między płotami a na drugim , wyższym płocie , były dodatkowo izolatory z gładkimi drutami . Przekonałem się , że informacje podawane przez RWE o tym , że zasieki na granicach Czechosłowacji z zachodem są rozbierane , są nieprawdziwe . Gdy obserwowałem te płoty ukryty w krzakach , widziałem wojskowe patrole przechodzące zaledwie kilka metrów ode mnie . Raz przebiegł niedaleko mnie żołnierz z psem na długim sznurze , słyszałem wtedy po raz pierwszy w życiu bicie własnego serca . Pies nie wyczuł mnie ponieważ padał deszcz i wiał wiatr od psa w moim kierunku . O powrocie do Polski nie mogło być mowy , po odczekaniu kilku a może kilkunastu minut sforsowałem granicę . Wkrótce zapadły niesamowite ciemności , nie widziałem niczego kilka kroków przed sobą . Przesiedziałem w lesie do rana , gdy zaczęło świtać doszedłem do polnej drogi gdzie zatrzymał mnie austriacki WOP jadący wojskowym WV-em . Wiele razy rozmyślałem nad tą przygodą , myślałem ile to miałem szczęścia i dochodziłem zawsze do tego samego wniosku , że to chyba nie było tylko szczęście . Gdy wkrótce wojska paktu moskiewskiego (nie warszawskiego) napadły na Czechosłowację , ja cieszyłem się wolnością , miałem jeszcze przed sobą kilka ciężkich lat ale byłem wolny . Niestety wtedy zaczęły się przesłuchania moich bliskich , nawet mego najmłodszego brata (9 lat) oraz rewizje w moim domu i straszenie . Pamiętam jak dziś dzień inwazji , było wtedy w Austrii bardzo dużo wycieczek z Czechosłowacji , całe autobusy uchodźców łącznie z kierowcami poprosiły wtedy o azyl , obóz dla uchodźców pod Wiedniem "pękał w szwach" . Austriacy byli także przestraszeni , na granicę z Czechosłowacją wysłali na wszelki wypadek czołgi i wojsko , mieli jeszcze w pamieci sowiecki pobyt w Wiedniu , skąd ruscy wynieśli się w 1848 roku .

Podoba mi się!
12
Nie podoba mi się!
-3

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny , wobec rządu tylko wtedy , gdy na to zasługuje . Mark Twain

#1446632

Miało być 1948 –go roku .

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-3

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny , wobec rządu tylko wtedy , gdy na to zasługuje . Mark Twain

#1446635

Sorry że poprawiam. http://de.wikipedia.org/wiki/Besetztes_Nachkriegs%C3%B6sterreich.Austria jako państwo neutralne zosłało przez Aliantów i CCCP zaakceptowana.Rok póżniej w masakrze w Poznaniu przez okupantów CCCP w PRL,Polacy mieli podobną nadzieję na neutralność.Niestety,okupacja trwała dłużej.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1446643

Twoja odwaga opuszczenia Polski przez "zieloną granicę" jest godna szacunku. Znam ten fragment Twojej historii od męża, bo o niej pisałeś w korespondencji. Jest niesamowita! A zastanawiałeś się, co by się z Tobą stało, gdyby to polska straż graniczna lub czechosłowacka Ciebie złapała? Miałbyś jako 20-letni chłopak wielkie problemy. Byłbyś na "czarnej liście" komunistów. Jestem pewna, że nad Tobą czuwała Opatrzność Boża. Ale kto z Bogiem, to Bóg z nim.

Ja tu gadu... gadu, a muszę kończyć drugą część, póki mąż mi udostępnia komputer :-)

 

Serdeczności,

     

      Eva

P.S.
Jeśli chodzi o moje pisanie poprawną polszczyzną, to miałam na kursie bardzo wymagającego nauczyciela. A Janek w domu też uczył mnie słownictwa i poprawnego zamieszczania tekstów na Niepoprawnych. Powiedział, że pozwoli mi samodzielnie pisać na Niepoprawnych, kiedy poprawię swoją polską pisownię. On nie ma tyle czasu, żeby każdy mój komentarz lub wpis brać do korekty. Dlatego zrobiłam wszystko, aby się za mnie nie wstydził na tym portalu. 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1
#1446772

Evo , wiem , że poszedłbym za kraty lub byłbym zastrzelony . Rok po mnie szczęścia próbował mój młodszy brat , jemu nie udało się , choć był bardzo blisko celu . On próbował inaczej niż ja , wybrał się na Bałtyk łodzią wiosłową z dwoma kolegami . Byli już na wodach międzynarodowych , fiński frachtowiec zbliżał sie do nich lecz nie zdążył ich podjąć na pokład . Najpierw zatoczył nad nimi koło mały wojskowy samolot a kilka minut później podpłynęły do nich ścigacze . Ponieważ brat miał wtedy 19 lat potraktowany był nieco "łagodniej" , dostał dwa lata z czego odsiedział 19 miesięcy . Rodzice w bardzo krótkim czasie pozostali w domu tylko z moim najmłodszym bratem , jednego syna mieli za granicą a drugiego w więzieniu . Brat opowiadał mi , że odsiadywał "karę" dzieląc celę z ludźmi , którzy potrafiliby rządzić Polską i kryminalistami z samego dna .

Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Janka .

P.S.
Nie przejmuj się „bursztynką„ .

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-4

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny , wobec rządu tylko wtedy , gdy na to zasługuje . Mark Twain

#1446834

Polaków, którzy na  rozkaz  Moskwy napadli na Czechów i Słowaków..LWP i jej sztab mogło odmówić ale niestety  bralo udział w masakrze w Pradze.O zamordowanych Czechach w więzieniach nie wspominam.Plan napadu na "Czechosłowację  był już zatwierdzony 23 marca 68 w Dreźnie.

Praska Wiosna'68  w trybie natychmiastowym obudziła Europę zachodnią.Nigdy nie możemy zapomnieć ofiar w Pradze jak i faktu że Praga zmieniła również sytuację w Polsce,w państwach Układu Warszawskiego ale i w EU.

Gratułuję autorce osobistej analizy.Polecam artykuł  dla  innych,w internecie.

Osobista refleksja.W latach 70 byłem bardzo często w Pradze,Ostrawie  z koncertami.Wydawnictwa muzyczne w Czechach, były  na światowym poziomie tak jak orkiestry symfoniczne.O czeskim piwie grzecznie nie wspominam.

Pozdrawiam serdecznie.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-4
#1446633

Napisałeś, że plan napadu na Czechosłowację  był już zatwierdzony 23 marca 68 w Dreźnie.

Nie jest to prawda. W Dreźnie było to spotkanie władz państw: Bułgarii, Czechosłowacji, NRD, Polski, Węgier i ZSRR. Debatowano wówczas nad sytuacją w Czechosłowacji i jak nie dopuścić do rewolucji w tym kraju. A w tym czasie w Polsce Władysław Gomułka walczył z protestami studentów. Istniało zagrożenie, że kraje „satelity” ZSRR (Czechosłowacja i Polska) oderwą się od Moskwy. Dlatego też postanowiono działać ostro. To działanie nazwano „kontrrewolucją”. Mówiono wtedy o interwencji zbrojnej, ale nie mogło być mowy o zatwierdzeniu planu inwazji, bo takiego jeszcze nie było. Spotkanie w Dreźnie zakończyło się decyzją dotyczącą opracowania takiego planu. Został on opracowany, a zatwierdzony dopiero 15 czerwca 1968 w Warszawie podczas spotkania przywódców ZSRR, NRD, Węgier, Bułgarii i Polski.

 

Pozdrawiam,

  

   Eva

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
-1
#1446659

"LWP i jej sztab mogło odmówić ale niestety bralo udział w masakrze w Pradze.O zamordowanych Czechach w więzieniach nie wspominam."

Proszę o źródło informacji :

1.masakra dokonana przez LWP

2.zamordowanie Czechów w więzieniach( w kontekście z LWP).  

Szczególnie te mordy. W polskich więzieniach mordowało LWP?  Czy w czechosłowackich więzieniach mordowało LWP ?

 

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0
#1446877

Bardzo mądrze i słusznie, że zdecydowałaś się to opisać. Nie wiemy za dużo o praskiej wiośnie.

A to takie budujące, że oba narody: czeski i polski rozmyślały podobnie.

Czekam na dalszy ciąg.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-3

JanuszK

Trolle, agenci i wredni nie mają co liczyć na moją uwagę. Próżne ich wysiłki.

 

 

 

 

#1446647

Jestem zachwycony Twoim pięknym polskim językiem.Jak wielu Polaków tego nie potrafi. Często u nas słyszy się skróty,slangi i inne niestosowne słowa.Twój artykuł,to niemal historia osobistych wrażeń i przeżyć małego dziecka.To były dramatyczne,okrutne czasy. Do dzisiaj trudno jest zapomnieć o haniebnej inwazji wojsk śąsiednich krajów na Czechosłowację w czasie Praskiej Wiosny.Trzeba przyznać,że działania wolnościowe i konspiracja Czechów w tamtym okresie były znakomite,godne najwyższego uznania. Pozdrawiam.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-1
#1446663

Co do mojej polszczyzny, to przeczytaj P.S., jaki napisałam w komentarzu poniżej do Bibrusa. Dodam, że w moim domu rodzinnym w kontaktach z Polakami mówiono językiem literackim. Natomiast na kursie nie uczono mnie slangu, a poprawnej polszczyzny.

Konspiracja Czechów nie byłaby taka dobra, gdyby nie dobrzy "nauczyciele" z Polski :-) Wiem coś o tym.

 

Pozdrawiam,

   

     Eva

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-1
#1446667

Dziękuję za uznanie.

Kiedy jeszcze mieszkałam w Czechach, słyszałam czasem od moich rodaków, że Polacy sa winni inwazji zbrojnej w sierpniu 1968. Nie była to prawda. Wszystkim sterował Kreml. A gen. Jaruzelski i gen. Siwicki jako sługusy Moskwy wykonywali rozkazy z Moskwy. Sowieci celowo posłużyli się 2 Armią LWP, by skłócić nasze narody.

Przecież opozycja antykomunistyczna w Polsce też walczyła z reżimem komunistycznym, więc jak mogła być przeciwko czeskiej Praskiej Wiośnie?

 

Pozdrawiam,

   

     Eva

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-1
#1446664

Artykuł bardzo ciekawy, zobaczymy jak będzie dalej.

Na zachętę 5 od "Bibrusa".

No i Czeszki są równie piękne jak Polki.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-3

"Ar­mia ba­ranów, której prze­wodzi lew, jest sil­niej­sza od ar­mii lwów pro­wadzo­nej przez barana."

#1446652

Dziękuję za uznanie.

W drugiej części będzie trochę dramaturgii. Ale przecież Polakom w Ich historii też jej nie brakowało. Więc szoku nie będzie.

 

Pozdrawiam,

   

     Eva

P.S.
Jeśli chodzi o posługiwanie sie językiem polskim,
to od dzieciństwa byłam z nim osłuchana.
Gorzej było z pisownią. Ale po bardzo intensywnej
2-letniej nauce już sobie daję z nią radę.

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-1
#1446666

W latach 1967–1968 protesty studenckie miały miejsce nie tylko we Francji, lecz również w Wielkiej Brytanii, Belgii, Holandii, Danii, Szwecji, Niemczech Zachodnich, Włoszech, Hiszpanii, Polsce, Czechosłowacji, Jugosławii, Japonii, Brazylii, Urugwaju, Meksyku, Stanach Zjednoczonych, Australii i w wielu innych krajach,

 

Protesty studenckie w Niemczech 1967-1968 jak i słynny Maj 1968 we Francji a szczególnie w Paryżu przestraszył administrację w Moskwie.KGB zostało zmuszone do natychmiastowych reakcji i przygotowania wraz z administracją wojskową planu napadu na stolicę Czech.Oficjalnie w Dreżnie a potem w Warszawie ale konkretne plany inwazji na stolicę Czech czy państwa Układu Warszawskiego  były zawsze gotowe i modyfikowane.

Szanowna Pani,nie neguję szanownej  Pani informacji.Mam również rodzinę w Pradze jak i w Bratysławie.Oni to przeżyli.

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1
#1446670

... hasło namalowane na autobusie: "Идите домой!!!"
Gdyby to Polacy byli winni za inwazję, to hasło by brzmiało:
"Idźcie do domu!!!" lub "Wynoście się stąd!!!"

 

    

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
-1
#1446675

Niezwykła dramaturgia z tych zdjęć powyższych przemawia.

Niezwykła.......

 

Gratuluję Evo Wejścia "Smoka" na Niepoprawnych.

Wspaniale Piszesz i Wspaniałe opisanie faktów, które Oglądałaś dziecka okiem i które Przeżywałaś sercem małej dziewczynki, Miłością Rodziców i Babci.  Faktów, które Przeżywałaś Otoczona Przyjaźnią Przyjaciół z Polski,             w towarzystwie lalek, koleżanek no i może jeszcze małego Białego Misia ?

Pisz.....

Raz jeden byłem w Złotej Pradze.... Podziwiałem piękno Mostu Karola... Z widokiem na Hradczany.                     Deptałem bruki Waszej Starówki....

A później zdarzyło mi się popełnić "czeski błąd" wsiadając do pociagu, "byle jakiego", na dworcu kolejowym w Pradze, który miast zawieźć mnie do Międzylesia, polskiego, tuż za granicą, wysadził mnie, nas, bo byłem wtedy w podróży z synem i jego żoną, w miastku o bardzo podobnie brzmiącej nazwie dla kasjerki. Czeszki.

Okazało się, że bilety kupiliśmy do... i jechaliśmy i wysiedliśmy w.....Meżdumesto.

 

Miasteczku wciąż po czeskiej stronie.

 

Dalej niestety oczekiwanie na rodzinkę z Polski, która przekroczyć musiała granicę i zabrać nas samochodem, Skodą małą, piękną do jeszcze piękniejszego Potoczka, gdzieś tam w górach. Ale piwo macie Najjjjjj.

No i Te Czeszki....

Do dziś pamiętam piękną brunetkę (achhhh, wspaniałości), Którą zaczepiłem po wyjściu z pociągu, nie wiedząc gdzie jesteśmy i co jest grane.                                                                                                                                                 Zdziwiony ogromnie nazwą stacji wypisaną na budynku dworcowym...

Meżdumesto.

Do dziś pewnie rodzinka ma ubaw z amerykańskiego wujka ze wsi, i jego peregrynacji przez Złotą Prahę do maleńkiego Potoczka....

 

Pozdrowienia Dla "Smoka" i Jego Satyra....

I pełen Podziwu za

"wejście".....

 

Adam

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1446704

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1
#1446708

A do smoka też nie jestem podobna :-)

 

Pozdrawiam,

   

     Eva

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-1
#1446722

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1
#1446723

Ty Józek Jesteś niesamowity.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1446732

Bo ja latam po internecie jak żyd po pustym sklepie

toć ochrzcili mnie hasbarem czy jakoś tak

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1
#1446745

... to ja już wiem, dlaczego SATYR uległ takiej kusicielce :-)))

Zawsze mówiłem, że On w czepku urodzony ?!! knedliczki, śliczna Dziewczyna,    to trochę za dużo TEGO SZCZĘŚCIA :-)) ?

pozdrawiam

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-2
#1446762

Jeszcze dodam, że mam w domu wesoło :-)))

 

Pozdrawiam,

   

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1

___________________________
"Pisz, co uważasz, ale uważaj, co piszesz". 

© Satyr


 

#1446824

Na avatarku

brak okularków.   

Reszta się mniej więcej zgadza z fotką :D

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1446886

... robiłem ten avatar Evie, nie miała okularów, bo była zima :-)
W tym czasie nie był to śnieżny i bardzo słoneczny dzień, więc i okulary były zbędne :-)

Pozdrawiam,

     

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-1

___________________________
"Pisz, co uważasz, ale uważaj, co piszesz". 

© Satyr


 

#1446892

nie zapomniałeś :D

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1446894

Dziękuję za dobre słowo. Staram się jak mogę. Mam w domu bardzo wymagającego "cenzora" :-)

Twoja historia z podróżą w Czechach była zabawna. Warto znać język kraju, w którym się przebywa :-)

 

Pozdrawiam,

  

   Eva

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1
#1446775

Wiesz Ewo,

Można powiedzieć, że my tam w Złotej Pradze byliśmy tylko przelotem. To raczej nie było przebywanie. Był skok przez Atlantyk, z NYC, lądowanie na lotnisku w Pradze no i na szynach do Międzylesia miało być. Okazało się, że było do                                                                                                                                                                          Meżdumesto.

Wcale nie żałuję, jest co wspominać i z czego pośmiać (Ta Brunetka Wspaniała-to nie jakaś Twoja kuzynka ???), no i po drodze jak była gdzieś tam chwila dłuższego postoju, wyskoczyłem z pociągu

(jak i wielu innych pasażerów - kolejka w dworcowym barze była dość długa jak pamiętam)

i kupiłem sobie butelkę piwa.

Piwo nazywało się,... Czechwar....albo jakoś podobnie.

Doskonałe.

Lat kilka później przeczytałem historię na temat piwa, tu na amerykańskim rynku bardzo popularnego. Budwiser zdaje się. I wszelkie mutacje słowa na etykiecie ...Bud....

Tam pisało, że Amerykanie kiedyś, dawno, kupili licencję na wytwarzanie, kupili markę, nazwę piwa od Czechów i zaczęli tu warzyć.

Używając kupionej, zastrzeżonej teraz przez nich, nazwy.

A w Cesku, to samo piwo od zawsze NAJ, zmieniło nazwę na...Czechwar.....

Posmakowałem wtedy na tej mojej drodze ze Złotej Pragi do Międzylesia przez Meżdumesto.

 

I mogę stwierdzić z całą pewnością.

 

 

 

Ten Budwiser warzony w USA w porównaniu do Tego ...Czechwar...warzonego w Cesku, to, przepraszam, siki.

 

Wracając Evo do Twego.... trzeba znać język kraju w którym się przebywa....

Przebywam tutaj już 30 lat, ale nie mogę powiedzieć, że znam Angielski.

Potrafię i pisać i mówić i czytać. Ale to nie jest

TO.

Co być powinno.

Wpadła mi kiedyś w oko informacja interesująca, że kobiety ,                                                                                       KOBIETY, posiadają umiejętność przyswajania języków obcych przez całe życie.

Jak małe dzieci. A faceci, czyli my panowie, posiadamy taką samą zdolność przyswajania języków.

No ale tylko jak "my są" dzieci. A później w wieku chyba koło 7 lat, ta umiejętność przyswajania zanika zupełnie. Bezpowrotnie.                                                                                                                                                                      Czego jestem żywym dowodem. Wspaniałe Jesteście Ewy pod każdym względem....                                                       Nas przewyższacie.

 Pozdrowienia ślę do Torunia.

Od ziomala - prawie.

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1446837

Może się mylę,ale obawiam się,że w drugiej części tego artykułu,znajdą się opinie na temat wzajemnych,kłótni i żalów.Jak to bywa w rodzinie lub zaprzyjaźnionych sąsiadach.Zwykle chodziło tu o niewielki kawałek ziemi,na której dominowała ludność czeska,lub polska.Był to okres obejmujący lata 1918 - 1938.Bardzo jestem ciekawy jakie jest Twoje zdanie w tej sprawie,bo jak sądzę tego tematu nie pominiesz. Pozdrawiam serdecznie.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#1446758

Proszę Ciebie o trochę cierpliwości. Za kilka godzin będziesz wiedział. Teraz tylko napiszę, że nie powrócę do do lat 1918-1938. Druga część będzie o inwazji 1968 i jej dramatycznych skutkach dla moich bliskich. Także o wzajemnych kontaktach z moimi polskimi przyjaciółmi. 

Pozdrawiam,

   

     Eva

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-1
#1446776

która nie jest zbyt dobrze znana w Polsce. Powodem jest chyba niechlubny udział polskiego wojska w tłumieniu praskiego zrywu patriotycznego. Ja wiem, że to władze ówczesnej Polski o tym zdecydowały, ale pewien dyskomfort w sumieniu cały czas pozostaje. Przynajmniej ja tak czuję.

Żałuję, że nie znam żadnego Czecha, za to moja żona ma koleżankę, którą bardzo lubi i chodzi do niej regularnie na uzupełnianie żelu na paznokciach i na różne babskie imprezy. Ja też ją poznałem i muszę potwierdzić, że jest niezwykle miła i życzliwa. Zastanawiam się czy tacy są wszyscy Czesi?

Pozdrawiam serdecznie!

Ps. Twoja znajomość języka polskiego jest na najwyższym poziomie. Gratuluję!

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-2

"Mówienie prawdy w epoce zakłamania jest rewolucyjnym czynem"

/G. Orwell

Mind Service - 1do10.blogspot.com

#1446801

uwiódło Twoje  opowiadanie o Praskiej Wiośnie a tu jak widzę masz całe mnóstwo /nie wiem czy dobrze się wyrażę / takich, którym to opowiadanie trafiło w serce. Żeby się nie powtarzać to od siebie powiem,że my Polacy mieliśmy takie ukryte poczucie winy, że braliśmy w tym udział. W Czechosłowacji byłem tylko raz w 1977 z żoną  przez kilka dni i bardzo się nam podobała  Praga. Zawsze darzyłem Czechów sympatią i nie przyjmowałem do wiadomości ,że Czesi są na nas źli za Zaolzie w 1938. Teraz czakam na drugą część Pani opowiadania bo jak tu ktoś już przede mną napisał nie jest ta historia zbyt dobrze nam znana.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-1

lupo

#1446813

Proszę o rzetelne przedstawienie faktów z uwzględnieniem (a może z bardziej szczegółowym, jak to widzieli Czesi)  udziału LWP. Chciałym to zweryfikować, bowiem pod Twoim wpisem pojawiły się antypolskie sugestie, jakoby LWP masakrowało i mordowało nawet w więzieniach Czechów. Przyznam, że niezbyt szczegółowo interesowałem się Praską Wiosną. Uczono nas że udział LWP był marginalny i obyło się bez ofiar.

Powstał nawet film Operacja Dunaj (cz. Operace Dunaj) – polsko-czeski komediodramat o praskiej wiośnie.

Napisz nawet gdy prawda będzie bolesna. I nie słuchaj Satyra. 

za cz 1 ode mnie 5

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1446883

Wojna, nalot znany nam był tylko z kina. Kiepskiego kina. Jak się rodziców pytało o realia, zwykle odpowiadali że lepiej by było nigdy już tego nie przeżywać. 

Byłem na obozie wędrownym w górach. Spaliśmy na zamku Chojnik. Obudził nas dziwny narastający dźwięk. Drżało powietrze dźwięczały szyby, echo do kakofonii dokładało swe dudnienia. Nad górami ciagnęły dziesiątki samolotów transportowych. Kiedy przeleciały spostrzegliśmy zmiany w krajobrazie : całe połacie polan zasłonięte siatkami maskującymi.

Rodzice mieli rację : trudno przekazać te uczucia, ten dźwięk, dlaczego wszyscy wiedzieli że muszą natychmiast być spakowani.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-1


#1446907