Wysoki dług publiczny nie szkodzi gospodarce!

Obrazek użytkownika Ja Samuraj
Gospodarka

2009 rok był dla zjednoczonej Europy rokiem, w którym wszystko się zaczęło… Ujawniono tragiczną sytuację finansową Grecji. Potem, w miarę upływu czasu, okazało się, że problem finansowy dotyczy coraz większej liczby państw z południa Europy. Komisja Europejska planując działania naprawcze wobec państw w kryzysie, oparła się na jednej, jedynej publikacji. Jest to artykuł profesorów: Kenneth Rogoff z Uniwersytetu Harvarda oraz Carmen Reinhard z Harvard Kennedy School, o tytule „Growth in a Time of Debt” (wzrost w czasie długu).
http://scholar.harvard.edu/files/rogoff/files/growth_in_time_debt_aer.pdf
W swojej pracy wyliczyli oni, że „średnie realne tempo wzrostu gospodarki państwa, w którym dług publiczny przekracza 90% Produktu Krajowego Brutto, wynosi minus 0,2%”. Były to alarmujące dane! Innymi słowy wniosek z artykułu był następujący: kiedy dług publiczny w relacji do PKB przekroczy 90%, to gospodarka będzie upadać. Dane te były tak sugestywne, że zaraz podchwyciły je media, kształtując w oczach społeczeństwa wizję długu państwa jako przyczyny wszelkiego zła.
Autorzy ci również napisali książkę „This time is different” (tym razem jest inaczej), która miała wpływ na niektóre posunięcia japońskich ekonomistów. A więc wydawałoby się, że to autorzy znani i uznani, na których autorytecie można polegać. I faktycznie – Komisja Europejska zawierzyła im całkowicie, wprowadzając drakońską politykę oszczędności wobec krajów w kryzysie. Mając jednocześnie poparcie „właściwie wykształconej” opinii publicznej.
A tymczasem historia napisała zupełnie nieoczekiwany ciąg dalszy. Doktorant Uniwersytetu Massachusetts Amherst, Thomas Hernon, nie zawierzając tak bezgranicznie owym ekonomicznym autorytetom, próbował odtworzyć obliczenia jakie przeprowadzili autorzy artykułu i doszedł do zupełnie innych wyników! W szczególności nigdzie nie znalazł potwierdzenia tezy, że „wzrost Produktu Krajowego Brutto spowolni znacząco, kiedy dług publiczny wyniesie ponad 90%”. Analizę tę potwierdzili także jego promotorzy: prof. Michael Ash i prof. Robert Pollin. Okazało się, że wyniki przedstawione w artykule „Grow in Time of Debt” są fałszywe!
Oczywiście początkowo spowodowało to wielki spór z autorami. Wkrótce jednak odkryto przyczynę błędu: prof. Rogoff i Reinhard korzystając z arkuszy kalkulacyjnych Excel zrobili techniczny błąd, przez który program nie uwzględnił wszystkich danych. W rzeczywistości średnie realne tempo wzrostu gospodarki państwa, w którym dług publiczny przekracza 90% Produktu Krajowego Brutto, wynosi 2,2%, a nie jest ujemne, jak straszono poprzednio!
Ostatecznie autorzy znamiennej publikacji uznali swój błąd i wydali oświadczenie z przeprosinami. Ale czy to jest wystarczające zadośćuczynienie dla Greków i Hiszpanów, którzy utracili środki do życia, gdy Komisja Europejska zmusiła ich kraje do realizacji polityki oszczędnościowej? Szkoda już się stała. Czy w takiej sytuacji słowo „przepraszam” coś zmienia?
Na każdy kraj w Unii Europejskiej zostały narzucone ograniczenia w możliwości zaciągania długu publicznego (procedura nadmiernego deficytu finansowego). Każdy kraj (chyba tylko poza Niemcami) musi oszczędzać, co prowadzi do spadku tempa wzrostu gospodarczego i zmniejszania wpływów podatkowych. To skutkuje wzrostem deficytu budżetowego i na końcu (o ironio!) zwiększa wartość długu publicznego w relacji do PKB.
A to dzieje się dzięki promowaniu, w oczach opinii publicznej, fałszywej, skompromitowanej już teorii ekonomicznej.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Własciwie to miałem ochotę Ci nabluzgać za sam tytuł.
Proponuję, żebyś przeczytał 2 książki
1. Hong Songbingh - Wojna o pieniądz I i II
2. G. Edward Griffin - Finansowy potwór z Jeykyll Island

Weź się zastanów i sprowadź deficyt budżetowy do swojego własnego gospodarstwa - domu.
Co rok pożyczasz, i co rak masz płacić coraz większą część tego co zarobisz na odsetki, nie mówiąc o kapitale.
Po ilu latach przyjdzie do Ciebie komornik i Ci zabierze mieszkanie?

Ci faceci, jedni i drudzy, o których piszesz grają w jednej drużynie. Oczywiście, że nie ma znaczenia czy zadłużenie wynosi 30, 50, 90 czy nawet 150 procent PKB i nie trzeba tego liczyć, ani mieć doktoratu z ekonomii.

Tyle tylko, że to oznacza, że trzeba będzie dłużej spłacać i bardzo ostro w pewnym momencie zubożyć społeczeństwo. To oznacza również, że politycy zadłużając państwo kupowali sobie głosy wyborców.

This world is totally fugazi.
Andrzej.A

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Venenosi bufones pellem non mutant Andrzej.A

#356085