PIELGRZYMKA DO FATIMY NA 100-LECIE CUDU SŁOŃCA

Obrazek użytkownika Sławomir Tomasz Roch
Świat

O tej pielgrzymce do Fatimy w Portugalii, marzyłem od lat. Do tej pielgrzymki przygotowywałem się duchowo b. długo. Miałem całkowitą świadomość, że to niezwykle święte miejsce, w którym objawiała się dzieciom Matka Boża Różańcowa, zwana potocznie od miejsca objawień MB Fatimską.

Czwartek 12 października 2017 r., pobudka b. wczśnie o 4.30 am. Jesteśmy z żoną Marią spakowani ale trzeba się b. pilnować, by czegoś nie zapomnieć. O 5.30am polską taksówką opuszczamy, wciąż śpiący podlondyński Watford i jedziemy na lotnisko Luton. Na autostradzie widzimy, jak na przeciwnych pasach, niekończący się, świetlany smok, sunie właśnie do centrum Londynu. Walizka, bramka, procedury, no normalka. Lecimy easyjetem. Startujemy o 7.30 am. W drodze chwilowe, mocne turbulencje, mimo znakomitej pogody, napędziły niejednemu strachu. Tak to już jest z samolotem, że jak już kiedy spadnie, to nie ma co potem zbierać. Boże uchowaj!

Bezpiecznie lądujemy w Porto w Portugalii ok. 11 am. Pogoda piękna. Miła pani wciska nam niemal do rąk mapę miasta, a szczególnie z centrum z dobrą oraz klarowną mapą merta. Nawet nie wiemy, jak nam się szybko to b. przyda! Metrem dostajemy się do centrum z nadzieją na zwiedzanie. Zobaczyliśmy tylko główny Plac i deptak oraz miejski, okazały ratusz. Niestety za mało czasu. Szybki i wygodny autokar z Porto do Fatimy i dalej do Lisbony, odchodził, tuż po 13pm. Przyklejamy się zatem do szyb i chłoniemy wszystko, co jest po obu stronach drogi. W Portugalii jesteśmy pierwszy raz w życiu, zatem interesuje nas dosłownie wszystko.

Miasto Porto dość ciekawe, rozłożone nad stromym przełomem rzeki, wpadającej do Oceanu. Prowincja raczej uboga, w większości górzysta, przy czym góry nie są specjalnie wysokie i po temu w większości zalesione. Dwie godziny komfortowym ekspresem, mija nam szybko i bezboleśnie. Wreście zjeżdżamy z autostrady i już widzimy po znakach, że jesteśmy w Fatimie. Pogoda wymarzona. Ciepło i słonecznie, jak w lipcu, czy w sierpniu w Anglii. Ludzie leko poubierani, spacerują leniwie, rozkoszując się ciepłym klimatem.

 

W Fatimie

 

Robimy pierwsze fotki. Idziemy z dworca autobusowego szeroką Aleją i po 400 m, już widzimy znaną wieżę Bazyliki Matki Bożej Różańcowej. Przed nami wznosi się natomiast gigantyczna, kolista, nowoczesna bryła, nowej Bazyliki pw. Trójcy Świętej (Basilica Santa Trynitada). Naturalnie w pierwszym odruchu kierujemy się wprost na plac objawień Matki Bożej w 1917 r. . Widok zapiera dech w piersiach. Robimy kolejne fotki, dużo fotek. Promienie jasnego światła, leją się z czystego nieba. Zdjęcia są zatem dobrej jakości.

Schodzimy niżej. Docieramy po chwili do miejsca samych objawień Madonny Fatimskiej. Mała kapliczka, pamiętająca sam początek kultu w tym miejscu, słynna figura Matki Bożej Fatimskiej za pancernym szkłem, kwiaty i mnóstwo modlących się pielgrzymów. Tuż obok miejsce wotywne, gdzie zapala się świece wotywne, które jednak z uwagi na gigantyczną ilość, płoną zwykle dwoma wielkimi stosami. Widok niesamowity. Nigdzie dotąd nie widziałem czegoś podobnego!

W piewszej, spontanicznej modlitwie witamy się z Matką Bożą. Za zadaszonym miejscem objawień, ok 100 m wznosi się do nieba przepiękna, majestatyczna Bazylika Matki Bożej Różańcowej z okazałą kolumnadą, obejmującą w frontowej części plac objawień. Teraz udajemy się na poszukiwania naszego zakweterowania. Po sporych perypetiach, plany nam przekazane nie były absolutnie dokładne, nasz gospodarz Manuel zgarnął nas z jednej kawiarenki, z której musieliśmy do niego zadzwonić. Po przybyciu na miejsce, okazało się b. szybko, że trafiliśmy dosłownie idealnie. Piękna, prywatna willa, ładny, zgrabny pokoik i duża, bajkowa łazienka. Okolica leko na uboczu z pięknymi widokami, cisza i komfort, a zarazem dość blisko samego Sanktuarium. No żyć, nie umierać! Można by pomyśleć, co to za pielgrzym, co to szuka wygód?! Nam się po prostu dość nieczekiwanie trafiło (nie zawsze się nam tak trafia, bywało różnie), a po drugie jak się ma tylko cztery i to niecałe dni, to trzeba mieć gdzie odpocząć.

I tak nie zagrzaliśmy długo miejsca, bo już ciągnęło nas dosłownie do Sanktuarium, w którym dziś przygotowano specjalną uroczystość, wigilę 100-lecia słynnego Cudu Słońca. Dość powiedzieć, że już przed 6 pm, byliśmy z powrotem na olbrzymim Placu objawień. Pielgrzymów nie było jeszcze za wielu, więc zajęliśmy wygodne miejsce, jak b. nam się to potem przydało, przekonaliśmy się kilka godzin później.

Z każdą godziną na Placu gęstniały tłumy. Blisko nas rozłożyła się jakaś grupa Francuzów. Nieoczekiwanie ich duchowym przewodnikiem, okazał się Polak ks. Piotr Wilk, którego żona Maria poznała dziesiątki lat wcześniej, jeszcze w katowickim radiu „Arka”, późniejszym Radiu Plus. Było zatem o czym pomówić i było co powspominać. Ludzie słusznie powiadają, że: „Góra z górą się nie zejdzie, a człowiek z człowiekiem bywa”. Przepiękny chór umilał nam czas oczekiwania.

O 21.30pm miał się rozpocząć różaniec, po nim procesja przy zapalonych lempionach ze słynną figurą Matki Bożej Fatimskiej, a na koniec uroczysta msza śwęta w samą wigilię Cudu Słońca. Zgromadziły się zatem wielkie tłumy, setki tysięcy z całej Portugalii, Europy i z całego świata. To było coś wspaniałego, gdy setki tysięcy ludzi wznosiły swoje zapalone lampiony do góry. To było jedno, wielkie, czarujące morze światła! Ks. Piotr uniesiony i wyraźnie poruszony tym spotkaniem, podarował nam b. ważny dla niego różaniec, na którym modlił się gorąco od 1987 r., czyli właściwie od pierwszych dni swojej drogi kapłańskiej.

Czułem wewnętrzne przynaglenie, że nie mogę być dłużny i pobiegłem do okolicznch sklepów i kupiłem mały medal Matki Bożej Fatimskiej, by i ten nam poświęcił. Potem uznałem, że to za mało więc nie namyślając się wiele kupiłem piękną, średnią figurkę Matki Bożej Fatimskiej, też z myślą by nam ów ks. Piotr poświęcił, lecz on pokornie się wywinął i poprosił swego przyjaciela ksiądza, który był z nim, by nam tę figurkę poświęcił. A on zaraz się pochylił i dość głęboko się modlił. Ta figurka Matki Bożej, jaj zakup i poświęcenie w tą wigilię Cudu Słońca, to była doprawdy błogosławione decyzje. Od tej chwili bowiem zabieraliśmy, tę figurkę wszędzie tam w Fatimie, gdzie z żoną Marysią chcieliśmy się udać.

Po procesji figura Matki Bożej stanęła na głównym Ołtarzu Polowym przed Bazyliką. Rozpoczęło się uroczyste nabożeństwo pod przewodnictwem gospodarza miejsca ks. bp Antonio Marto. Wszyscy modlili się gorąco i w wielkim skupieniu. Czytany fragment Ewangelii był o spotkaniu Chrystusa Pana z celnikiem Zacheuszem w Jerycho. To była piękna msza święta i pomimo przenikiliwego zimna, dotrwaliśmy do samego końca, do samego błogosławieństwa. Było już dobrze po północy, gdy wróciliśmy do domu, tego dnia.

 

100-lecie Cudu Słońca w Fatimie

 

Zmęczeni spaliśmy, jak susły dość długo! Może nawet troszkę za długo. Obudziliśmy się dopiero 9.50 am. Msza święta rozpoczynała się o 10am. Uznaliśmy, że jest za późno, by tam lecieć, zaspani! Dlatego spokojnie szykowaliśmy się na nowy dzień pielgrzymowania, śladami małych pastuszków z Fatimy. Spojrzłem też za okno i zobaczyłem, jak gęsta mgła zasnuła całą okolicę. Pomyślałem sobie od razu: „I Jako mgła okryłam wszystką ziemię”. Radość tym większa wstąpiła w nasze serca!

Tymczasem uprzejmy Manuel zaprosił nas na śniadanie, stół był zastawiony. W salonie włączył nam także telewizor i mogliśmy śledzić, co dzieje się na głównym Placu przed Bazyliką Matki Bożej Różańcowej. Ewangelię o Nawiedzeniu NMP wysłuchaliśmy zatem przy porannym śniadaniu i wtedy gorąco zapragnęliśmy, by się tam jednak, już bez dalszego ociągania udać. I choć byliśmy już na owej mszy świętej wieczornej, to chcieliśmy uczestniczyć i w tych Uroczystościach. Nie dokończyliśmy zatem smacznego śniadania i ruszyliśmy do Sanktuarium. Za 15 minut byliśmy na miejscu, gdy przyszliśmy na Plac, był pełny ludzi i właśnie ostatnie osoby składały procesyjnie dary przy Ołarzu.

To była piękna Eucharystia. Podobno 700 tysięcy ludzi, tego dnia modliło się razem w Fatimie. Cała Portugalia przybyła do Cova de Iria, by uczcić 100-tną rocznicę Cudu Słońca. Przyjeliśmy Komunię św. po której zawsze jest czas na idywidualne dziękczynienie w ciszy. Zaraz potem do zgromadzonych przemówił bp Antonio Marto i ogłosił, że z pielgrzymymi bezpośrednio połączy się teraz Ojciec Święty. I rzeczywiście na telebimach pojawił się papież Franciszek, który pozdrowił pielgrzymów zgromadzonych na Placu. Po czym wyjął ot tak z kieszeni swój różnaniec, to zapewne na znak jedności w modlitwie z wszystkimi i raz jeszcze zachęcił wszystkich do modlitwy różańcowej, potem udzielił nam wszystkim błogosławieństwa.

Potem jeszcze końcowe błogosławieństwo na rozesłanie i ludzie zaczęli z wolna opuszczać Plac objawień Maryjnych. Słońce wyparło też resztę porannej mgły i zrobiła się przecudna, słoneczna pogoda. Aksamitne niebo śmiało się do nas, zachęcając do szerokich uśmiechów i zwiedzania okolicy.

Na początek jednak chcieliśmy zjeść dobry obiad w portugalskiej restauracji. Nie było łatwo znaleźć wolne miejsca. W końcu dobrze trafiliśmy, ale już z menu było gorzej. Nie znaliśmy portugalskiego dlatego strzelaliśmy i z ryb trafiliśmy na ostrygi. Słyszy się czasami, a ostrygi to i tamto. Owszem da się zjeść ale rarytas to nie jest naszym skromnym zdaniem. Byliśmy jednak ogólnie mocno zadowoleni, mają bowiem Portugalczycy świetne przystawki. Mała butelka wina, też umiliła czas przy obiedzie. I choć w piątek nigdy nie piję wina, to w 100-lecie Cudu Słońca grzechem byłoby pościć w fatimskiej restauracji. Jeszcze tylko na chwilę dosłownie wróciliśmy do miejsca zakwaterowania i ruszyliśmy dalej.

Byliśmy przygotowani na cały, nowy dzień. Termos gorącej herbaty w plecaku i duża butelka wody. Gorąco, słonecznie i pięknie. Dziś postanowiliśmy odwiedzić miejsca związane z życiem małych pastuszków w ich rodzinnej wsi Fatimie. Zachowana po dziś dzień oryginalana droga trojga pastuszków ze wsi do miejsca objawień, została ubogacona stacjami Drogi Krzyżowej. Postanowiliśmy przejść tę drogę w skupieniu i modlitwie, jak tysiące innych pielgrzymów. Trafiliśmy na dość dużą grupę polskich pielgrzymów z Holandii, z księdzem i podłączyliśmy się pod ich rozważania. Razem z nami pielgrzymowała naturalnie nasza figurka Matki Bożej Fatimskiej. Pilnowałem, by chociaż przez krótką chwilę stała przy każdej stacji Drogi Krzyżowej. Po drodze jest jeszcze miejsce objawień Matki Bożej z 19 sierpnia 2017 r., a na końcu ustanowiono symboliczną Golgotę. Zrobiliśmy tam piękne fotki.

Następnym krokiem, było odwiedzenie naturalnie zachowanego, niemal dzikiego miejsca, gdzie Anioł modlił się razem z dziećmi i gdzie udzielił Łucji, Franciszkowi i Hiacyncie Komunii Świętej. Surowość tego miejsca, wśród głazów i ostrych krzewów, niemal schowanego, niedostąpnego, daje do myślenia. Trudno jest wyrazić, co czuje się w takim miejcu. W każdym razie świętość i wyjątkowość tego miejsca jest bezdyskusyjna.

Teraz naszym celem stała się rodzinna wioska małych pastuszków. Pierwsze kroki skierowaliśmy do Muzeum, skansenu obrazującego ubogi, surowy styl życia ludzi tamtego czasu. Jest małe ale b. praktyczne. Są tam dla przykładu świetnie zachowane warszaty pracy b. ubogich rolników z początku XX wieku. Tuż obok znajduje się dom Łucji de Santos. Chcieliśmy i tam oczywiście wejść ale drzwi zamknęli nam dosłownie przed nosem, gdyż było już późno, zamykali o 6pm. Zapadła zatem decyzja, że idziemy do domu Franciszka i Hiacynty Marto, którzy mieszkali niedaleko. Ale i tu już pozamykali drzwi przez pielgrzymymi. Na szczęście mieliśmy jeszcze dwa dni w zapasie. W drodze powrotnej do miejsca naszego spoczynku, odwiedziliśmy duży sklep i zrobiliśmy nieco zakupów.

Na miejscu trochę dobrego odpoczynku, konieczna kąpiel i już szykowaliśmy się na wieczorny różaniec i procesję z figurą Matki Bożej na Placu objawień, który jak zwykle zaczynała się o 9.30pm. Dziś było o połowę mniej ludzi ale i tak całość robiła wspaniałe wreżenie, rodząc dobre odczucia i zapadając głęboko w pamięć. Mamy mnóstwo fotek i filmy. Zmęczeni ale szczęśliwi, wróciliśmy po północy do domu.

 

Z Łucją Franciszkiem i Hiacyntą

 

Sobota, 14 październik. Dziś śpimy długo. Nie żałujemy sobie, ani trochę. Smaczne śniadanie czekało, gdy wreszcie wygramoliliśmy się z pokoju. Przywitała nas Delfina, miła żona Manuela oraz inny młody, szczęśliwy pielgrzym z pokoiku obok, który przyjechał ostatniej nocy z urlopu w Lizbonie. Na stałe mieszka od dawna w Niemczech, a pochodzi z Albanii. Chciał koniecznie zobaczyć Fatimę i zwiedzić słynne miejsca związane z objawieniami Matki Bożej. Po sutym i smacznym śniadaniu, pakujemy nasz mały plecak i idziemy ok. 12am do Sanktuarium. Dziś chcemy odwiedzić kilka miejsc, na które do tej pory nie było czasu. Pierwsze kroki kierujemy zatem do ogromnej, pięknej Bazyliki Matki Bożej Różańcowej.

Jej rozmiary robią wrażenie, gdyż jest tylko 58 m wysoka i 140 m szeroka. Duże grupy pielgrzymkowe nieustannie ciągną do Bazyliki. Po krótkiej modlitwie, od której zawsze zaczynamy zwiedzanie, robimy pierwsze fotki. Bliżej Ołtarza głównego, po prawej stronie nieoczekiwanie odkrywamy miejsce spoczynku św. Franciszka Marto, a po przeciwległej stronie św. Hiacynty Marto i Służebnicy Bożej Siostry Łucji dos Santos. Trzeba uważać, by nie chodzić w tym miejscu po ludziach. Jesteśmy tym b. rozradowani.

Teraz znaleźliśmy miejsce, gdzie można zamówić przy Sanktuarium msze święte. Pomocne było biuro informacji. Po złożeniu ofiary uznaliśmy, że warto znowu zjeść coś ciepłego. Dziś dużo łatwiej i szybciej znaleźliśmy wolne miejsca. Zadowoliliśmy się jednak tylko gorącą zupą i przystawkami, które Portugalczycy mają smaczne. Posileni raz jeszcze wróciliśmy na Plac przed Bazyliką i tam krótko modliliśmy się w miejscu samych objawień.

Następny punkt programu to biblioteka - sklep. Gdzie mogliśmy nabyć płyty dvd i cosik jeszcze. Teraz ruszyliśmy prosto do małej wioski trójki pastuszków, by tym razem bez problemów zwiedzić domy małych wybrańców Nieba. Dom Łucji mały, prosty i surowy nie odbiegał od tego, co widzieliśmy już wczoraj w Muzeum ale przeżycie niesamowite. Z filmu o fatimskich objawieniach, spodziewaliśmy się, że blisko musi być owa studnia, przy której Anioł Portugalii objawił się dzieciom i zapraszał je do wzmożonej modlitwy, miast dziecięcej zabawy, gdyż serca Jezusa i Maryi, otwarte są na Ich modlitwy. Ładna alejka musiała wieść w tamto miejsce. I rzeczywiście, było tam już sporo pielgrzymów. Nasza figurka stanęła na studni, tuż obok samej dużej postaci Anioła. Znów krótka modlitwa i kilka fotek plus filmy.

Szczęśliwi ruszyliśmy zatem do oddalonego tylko 300 m domu Franciszka i Hiacynty Marto. I tu trudno było wejść, gdyż była to kamienna chatka, mała (jak na dzisiejsze warunki), surowa w klimacie, a gorących pielgrzymów b. wielu. Każdy chce coś zobaczyć, dotknąć, choć przez chwilę pomodlić się w tym świętym miejscu. O dziwo pomimo tłoku ludzie, wszyscy byli dla siebie jacyś inni, niż zwykle na naszych ulicach i w parkach handlowych, nikt się nie denerwował, nikt się nie kłócił, każdy pokornie, cierpliwie czekał na swoją kolej zwiedzania. Otaczający nas nimb świętości, tego miejsca, robił za wzorowego porządkowego.

Po zakończeniu zwiedzania, spieszonym krokiem, udaliśmy się na mszę św, która miała być w podziemiach Bazyliki Trójcy Świętej w dużej i w nowoczesnym stylu zbudowanej kaplicy pw. Zmartwychwstania Pańskiego. Msza św. 4.30pm była dla anglojęzycznych pielgrzymów, zatem czuliśmy się tam jak ryby w wodzie. Przewodniczyło trzech kapłanów, z których jeden był z Nairobi w Kenii, choć jego ojczyną są Indie. On właśnie mówił w kazaniu świadectwo uzdrowienia ze śmiertelnej choroby, gdy był w Seminarium. Jest przekonany, że to gorąca modlitwa różańcowa do Matki Bożej, przywróciła mu pełne zdrowie. Modlitwa ludzi oddanych Matce Bożej. Po przyjęciu Komunii św. i po błogosławieństwie, jeszcze tylko na krótko odwiedziliśmy samą Bazylikę, by i tam się dziś pomodlić. Bazylika jest bowiem zamykana na cztery spusty o 7pm.

Teraz chcieliśmy już tylko odpocząć, zatem ruszyliśmy do naszego pokoiku w gościnnym domu Manuela i Delfiny. Trzeba się było doprowadzić do porządku, po całym dniu wreżeń. Wieczorny różaniec z lampionami, jak zwykle o 9.30 pm, a tego przegapić w Fatimie nie można, gdyż Matka Boża prosiła dzieci przede wszystkim o gorącą modlitwę rożańcową.

Ponieważ była to wigila Dnia Pańskiego, znów zgromadziło się w miejscu objawień i na olbrzymim Placu wielu ludzi, chyba ze wszystkich zakątków świata. Ja i Marysia mieliśmy ze sobą trochę różnych drobiazgów do poświęcenia. Zatem jeszcze przed wspólną modlitwą, udałem się w pobliże miejsca objawień, by złowić jakiegoś kapłana ale za piewrwszym razem jakoś nie znalezłem, tego którego chciałem, Podobnie było i za drugim razem. Wyruszyłem zatem i trzeci raz i gdy przechodziłem niedaleko miejsca, w którym płoną stosy świec wotywnych, ujrzałem kapłana w brązowym habicie zakonnym. Stał i patrzył na te dwa wielkie płomienie, jakby zaczarowany, jakby chciał ogarnąć, tę niezmierzalną moc modlitwy i ofiary, która wznosiła się oto wotywnym ogniem i dymem do Najwyższego Boga. W jego oczach malowało się coś na kształt podziwu, pomieszanego z radością.

Uznałem, że to on właśnie ma być tym, który w naszym imieniu poprosi Boga o poświęcenie naszych dewocjonaliów. Podszedłem zatem śmiało i niejako wyrwałem go z tego świętego zapatrzenia, oczywiście zaskoczony nieco zgodził się. Pomodlił się pięknie i poświęcił nasze drobiazgi, a Jego mocno szczęśliwa twarz, upewniła mnie, że dobrze znalazłem. Dla pamięci spytałem go także kim jest i skąd przebywa, a on powiedział, że na imię ma Dedi, że jest Franciszkaninem i że pielgrzymuje tu aż z Indonezji. To był ten właściwy moment, gdyż za chwilę rozpoczynało się różańcowe nabożeństwo.

Nasza modlitwa tego wieczoru skończyła się multimedialnym, laserowym pokazem historii Sanktuarium. Laserowe światła skierowane na rozległy fronton Bazyliki i kolumnady, które stały się tym samym gigantycznym ekranem do projekcji filmu wzwoliły, u nas wszystkich niezwykłe, mocne wrażenia. W ok. dziesięciominutowej audiowizualnej prezentacji (Fatima in the dark: Audiovisual Light Show), ukazana została historia Sanktuarium oraz trudna historia Europy XX w., zawierająca przejmujące obrazy II wojny światowej, wizerunki kolejnych papieży oraz proroctwo trzeciej tajemnicy Fatimskiej. Przy czym trudne wątki historyczne, przeplatane były obrazami nadziei i otuchy, która płynie z Orędzia fatimskiego. Dźwięki współczesnej muzyki kontemplacyjnej, pomagały zgłębiać prezakaz tego misterium. W domu znowu byliśmy, gdzieś blisko północy.

 

W drodze do domu

 

Nie łatwo jest pakować manatki i opuszczać Sanktuarium fatimskie. Jak to się jenak mówi: „Raz jest dobrze przyjechać, a drugi raz jest dobrze wyjechać”. Niedziela 15 października zapowiadała się również piękna i słoneczna. Pogoda rozpieszczała nas w Fatimie przez wszystkie cztery dni i była wspaniałym darem dla nas wszystkich. Jak zwykle nasi przemili gospodarze, pomimo b. wczesnego dziś wstawania, zastawili dla nas stół, czym chata bogata. Nadto Delfina zaoferowała, iż podwiezie nas samochodem w samo pobliże Sanktuarium. Mieliśmy sporą walizkę, zatem to dla nas duża pomoc. Pożegnanie z naszymi gospodarzami, których właściwie nie znaliśmy, było naprawdę ciepłe. W takie miejsce chce się znów wrócić!

Pierwsze kroki skierowaliśmy do miejsca objawień, tu jeszcze ostatnie modlitwy, jeszcze ostatnie westchcnienia do Matki Bożej. Tyle chce się powiedzieć w takiej chwili, gdyż nie wiemy kiedy znowu tu wrócimy. Byliśmy blisko, gdyż rano nie było wielu pielgrzymów. Pobiegłem i kupiłem dziesięć małych świec wotywnych, które ustawiliśmy, tam gdzie zwykle płoną ich stosy, wtedy zrobiliśmy te pamiątkowe zdjęcia, które robią wrażenie.

Ranna, anglojęzyczna msza św. w podziemiach Bazyliki w kaplicy pw. Śmierci Pana Jezusa, rozpoczęła się o 8.30am. Po Komunii Świętej i po błogosławieństwie na rozesłanie dotarło do nas, że czas w Fatimie się właśnie skończył. Rzucając ostatnie, krótkie spojrzenia w stronę Sanktuarium z wolna opuszczaliśmy olbrzymi Plac. Dworzec autobusowy jest niedaleko, tylko rzucić beretem. O 10am odchodził nasz szybki, komfortowy coach do Porto, jedzie się nim b. przyjemnie. Całą drogę uważnie raz jeszcze zwiedzaliśmy środkową Portugalię, mijając Leirię, Coimbrę i wiele innych miasteczek.

W Porto mieliśmy trochę więcej czasu, niż za pierwszym razem i postanowiliśmy zwiedzić, choć część Starego Miasta. Blisko dworca na wzgórzu ujrzeliśmy okazałą świątynię, którą widać niemal z każdej części miasta, sądziłem że to właśnie Katedra, a to był kościół św. Krzyża, który zwiedziliśmy.

Stare Miasto było w przeciwną stronę. Po mapie trafiliśmy nad olbrzymi kanion w dole którego wolno wije się rzeka, nad którą rozłożyło się stare, portowe miasto. Po drodze robiliśmy fotki. Stere, okazałe, rzymskie mury, obwieściły nam, że niehybnie zbliżamy się do najstarszej części miasta. I rzeczywiście tam znaleźliśmy jeszcze królewską Katedrę, serce tego miasta. Niestety była zamknięta, zatem pomodliliśmy się na zewnątrz i już musiliśmy naginać prosto na stację metra Trynitade. Pociągi z miasta na lotnisko nie odchodzą za często, trzeba o tym pamiętać! Przejście wszystkich procedur, okazało się czasochłonne i męczące ale daliśmy radę. A sam lot easyjetem, upłynął dość szybko, to pewnie efekt Fatimy.

Na lotnisku Gatwick południowy witał nas absolutnie przecudny zachód słońca. Nie mogłem się oprzeć i zrobiłem fotki. Przypomniałem sobie słowa Lindy: „Zabierzcie ze sobą słońce do Londynu”.

Po błyskawicznej odprawie paszportowej, pociągiem na Gatwick północny dostaliśmy się do centrum Londynu. Stamtąd linią Metropolitan w końcu szczęśliwie dotarliśmy do Watforda. W pierwszych słowach dziękowaliśmy Bogu. Nasza pielgrzymka dobiegła szczęśliwego końca.

 

Czerwone słońce nad Londynem i okolicami

 

W poniedziałek 16 października w pracy dzieliłem się pierwszymi wrażeniami z pielgrzmki do Fatimy do Portugalii. Tymczasem ok. godziny trzeciej przez otwartą bramę naszego Warehausa, zauważyłem dziwną, czerwieniącą się poświatę ale nie poszedłem tego zobaczyć. Trochę tego teraz żałuję! Kiedy wróciłem do domu, okazało się że wszyscy mówią o jakimś czerwonym słońcu nad Londynem i całą południową, wschodnią i zachodnią Anglią.

Brytyjskie media szeroko komentowały ten fenomen. Spekuluje się, że być może to efekt wiatrów, a konkretnie silnego huraganu Ophelia z południa, który przyniósł nie tylko saharyjski pył ale takze cząsteczki pochodzące z pożarów, szalejących ubiegłej nocy nad Portugalią i Hiszpanią. Londyn i okolice wg tej tezy, miały spowić odcienie czerwieni i pomarańczu. W każdym razie niezwykły był to widok. Naturalnie niektóre komentarze, były nasączone i trwogą! A w naszych sercach ciągle jeszcze brzmiały nuty radosnej pieśni: Ave Maria, tej właśnie z co wieczornej procesji z lampionami oraz pamięć o tej niezwykłej rocznicy 100-lecia Cudu Słońca. Sławek i Marysia

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:12)

Komentarze

Fatimska Pani.

Gdy wieczór zapada mrok ziemię okrywa
zasłoną ciemności otoczy kaplicę
każdy wierny pielgrzym chętnie tu przybywa
by światełko wiary nieś przed Twe oblicze

Spójrz Fatimska Pani z nieba na Swe dzieci
wejrzyj w serca które dla Ciebie dziś biją
niech w ten czas wieczorny modlitwa doleci 
do Bożego tronu wielbiąc Cię Maryjo

I ja tu przychodzę gdy ból i cierpienie
przygniotło ciężarem nadwątlone siły
to u Ciebie Pani znajdę ukojenie
bo każdy nieszczęśnik Twemu sercu miły

W Twoje Boskie dłonie swoje troski składam
prosząc Byś u Syna za mną się wstawiła
jak listek na ziemię tak u Twych stóp padam
dziękując za łaski któreś wyprosiła

Ty jak płatki róży rozchylisz ramiona
by objąć opieką Tych co są w rozterce
Tyś tarcza niebieska i przed złem ochrona
ufnością napełnisz każde ludzkie serce

Nieraz bardzo ranię Matko serce Twoje
Ty mi nie policzysz jak wielka ma wina
życia mi nie starczy aby prośby moje
w części choć przebłagać mogły Twego Syna

Paciorki różańca co dzień odmawiane
są Twoimi łzami by uprosić Syna
i za jego mocą łaski otrzymane 
sprawią że zmazana będzie moja wina.

~ Renia, 14.09.2007 r.

PS

 Łączymy się duchowo z pielgrzymami w Fatimie, którzy uczestniczą w procesji ze świecami aby oddać hołd Matce Bożej Fatimskiej

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

casium

#1550758

Serdecznie dziękujemy ccassiumm7 za przepiękny wiersz. Tak to już jest że niekiedy serce nie wypowie, co z głębi dusza wyśpeiwa. To dlatego gdyż człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo samego Boga. W tym ponadczasowym darze każdy z nas zatem jest iskierka miłości, w której się rodzimy, tworzyzmy i poruszamy. Oddychami okruchami wolności dzieci Bożych płyniemy śmiało, pośród raf zła, brzydoty i kłamstwa. W tym wszystkim odosimy jednak zwycięstwo, jak długo jesteśmy pod sztandarami Boga i najlepszej Matki Maryi. Fatima jest jeszcze jednym takim przecudnym miejscem na mapie Bożych planów zbawienia człowieka, by z czarnych i twardych macek świata antywartości, przenosić go do owego przecudnego światła Niebieskiego Jerusalem. Grorąco raz jeszcze pozdrawiamy.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1550794

Prof. Tomasz Karski z Lublina: „Drodzy z Polski/UK. Dzięki za e-mail o Fatimie. Tak, byliśmy w Fatimie pod koniec maja/początek czerwca 2017 r. . Wspaniała pielgrzymka, piękne przeżycia, święte miejsce. Dla mnie - to drugi pobyt w Fatimie, po ok. 20 (lub wiecej) latach. Pozdrawiam serdecznie. Szczęść Boże. Tomasz Karski.”

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1550797

W setną rocznicę Cudu Słońca, a zarazem ostatniego objawienia Matki Bożej w Fatimie, bp Antonio Marto Ordynariusz diecezji Leiria-Fatima stwierdził: „Epoka ta charakteryzuje się obojętnością religijną, rodzajem zaćmienia, schowania Boga w kulturze. Maryja zaprasza nas dziś do odkrycia wspaniałości Boga i jego piękna, a także do głoszenia wielkości Boga.”

Ponadto bp Antonio Marto do kilkuset tysięcy wiernych zebranych w piątek w Sanktuarium w Fatimie na Mszy św., kończącej rok jubileuszowy stulecia objawień Matki Bożej dodał: „Istnieją napięcia pomiędzy dużymi światowymi potęgami, trwają konflikty przekształcające się w trzecią wojnę światową w kawałkach. Szerzy się terroryzm i zagrożenie nuklearne.” źródło: KAI

Cały wpis na stronie: http://www.pch24.pl/biskup-fatimy--zyjemy-w-czasach-naznaczonych-sekular...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1550801

Ja jeszcze nie dotarłam do Fatimy. Był tam w tym roku mój brat, któremu zasponsorowali wyjazd polscy katolicy z Caritasu w Niemczech.

Niestety, trwające prawie 20 lat zmagania naszej rodziny z przestępczym wymiarem sprawiedliwości bardzo ograniczają możliwości udziału w dalszych pielgrzymkach.

Ale Matka Boska w polskich sanktuariach jest na szczęście bardzo blisko i można jej się kłaniać tutaj na miejscu z pamięcią o przesłaniach z Fatimy.

Pozdrawiam serdecznie

 

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1550839

....one nie są najważniejsze. To co najważniejsze może się wydarzyć w każdym kościele czy kaplicy, przed Najświętszym Sakramentem. Proszę mnie źle nie zrozumieć, sama byłam w Lourd.
Jednak protestancko-judaistyczne-katolickie ruchy religijne, bazujące głównie na przeżyciach , uczuciach, emocjach, skłaniają mnie do tego aby patrzeć na tego typu wydarzenia jak na wspaniałą i pożyteczną turystykę.
Pozdrawiam

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-2

Verita

#1550850

.....to nie są Verito tylko uczucia, lecz konkretny dar, lub choć mały gest serca każdego pielgrzyma. Po prostu każdy przeżywa to inaczej! Dlatego rozumiemy tu Ciebie i dziękujemy za wpis, a poniżej polecamy super linki:

1. Procesja z figurą, różaniec plus piękne śpiewy chóralne - 26 minut

https://www.youtube.com/watch?v=zPVGiAfyaCM

2. Prezentacja o Fatimie - time of light - 13 minut

https://www.youtube.com/watch?v=NGQhJxt0yaY

3. Holy Mass on 12 October 2017 - 3 hours

https://www.youtube.com/watch?v=FDZANNBpBwI

Pozdarwiamy serdecznie.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1550855

Dzięki Rebeliantka. Dokładnie tak. Łaska Boża nie zna bowiem granic i obce są Jej ograniczenia, dlatego gdy mieszkałem w Polsce to kiedy mogłem to jechałem, czy latem pielgrzymowałem do świętych naszych Sanktuariów, a szczegónie na Jasną Górę. Nie ma roku bym nie szedł duchowo z polskimi pielgrzymami do Serca naszego Narodu w Częstochowie. Niech Pan Jezus i Maryja Królowa Polski ochrania Ciebie i Twoją rodzinę w walce ze złem, tak często obecnym na tym pięknym świecie ale i też jakże często łez padole. Raz jeszcze serdecznie pozdrawiamy. 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1550953

Polecam gorąco znakomity skrót prasowy źródła Plinio Corrêa de Oliveira, Catolicismo, nr 29, maj 1953 r. (fragmenty), opublikowany 12 września 2017 r. na Polonia Chrystina.

Czytamy w nim: „Społeczność ludzka zaprezentowała w pierwszej części tego stulecia, tj. przed rokiem 1914, swoją świetlaną stronę. We wszystkich dziedzinach postęp był niekwestionowany. Gospodarka znajdowała się w bezprecedensowym rozkwicie. Życie społeczne wydawało się wkraczać w złotą erę.

Tymczasem pewne poważne symptomy zaciemniały ten radosny obraz. Istniały problemy moralne i materialne, lecz niewielu zwracało w pełni uwagę na zakres i znaczenie tych zjawisk. Olbrzymia większość oczekiwała, że nauka i postęp rozwiążą wszystkie te problemy.

Pierwsza wojna światowa była straszliwym tego zaprzeczeniem. We wszystkich sferach życia narastały nieustannie trudności, aż do 1939 r., kiedy to wybuchła II wojna światowa. I tak dochodzimy do sytuacji obecnej, gdzie możemy powiedzieć, że nie ma ani jednego narodu na ziemi, który nie borykałby się z poważnymi problemami w prawie wszystkich dziedzinach.

Innymi słowy, gdy analizujemy wewnętrzną sytuację każdego narodu, to zauważamy tam stan pełen niepokoju, zamętu, rozpasania apetytów i ambicji oraz podważania wszystkich wartości, który jeśli nie jest już otwartą anarchią, to w każdym razie do niej zmierza. Żaden z mężów stanu nie potrafił zaproponować lekarstwa, które położyłoby kres temu chorobliwemu procesowi o światowym zasięgu.

Istotnym elementem orędzi Matki Bożej i Anioła Portugalii w Fatimie w roku 1917 jest uświadomienie ludziom powagi, tej sytuacji i wyjaśnienie jej w świetle planów Opatrzności Bożej oraz wskazanie niezbędnych środków do uniknięcia katastrofy. Oto jest właściwa historia naszej epoki, a nawet więcej, jest to jej przyszłość, o której poucza nas Matka Najświętsza.

Zachodnie Cesarstwo Rzymskie zakończyło swoje istnienie katastrofą, opisaną i wyjaśnioną przez geniusza wielkiego Doktora Kościoła – św. Augustyna. Upadek średniowiecza został przewidziany przez wielkiego proroka, św. Wincentego Ferreriusza. Rewolucja francuska, która oznacza koniec epoki nowożytnej, była przewidziana przez innego wielkiego proroka, św. Ludwika Marię Grignion de Montfort. Epoka współczesna, która wydaje się kończyć nowym kryzysem, została obdarzona większym przywilejem, gdyż to sama Matka Boża przyszła przemówić do ludzi.

Św. Augustyn mógł tylko potomności wyjaśnić przyczyny tragedii, której sam był świadkiem. Św. Wincentemu Ferreriuszowi i św. Ludwikowi Grignion de Montfort nie udało się odsunąć burzy, gdyż ludzie nie chcieli ich słuchać. Z kolei Matka Boża wyjaśnia przyczyny obecnego kryzysu i zarazem wskazuje środki zaradcze, przepowiadając jednocześnie katastrofę, jeśli ludzie Jej nie posłuchają. Pod każdym względem, zarówno z powodu swej treści, jak i godności objawiającej się Osoby, orędzie fatimskie przewyższa więc to wszystko, co Opatrzność przekazywała ludziom w obliczu wielkich nawałnic dziejowych.

Z tego też powodu, można kategorycznie stwierdzić, bez najmniejszej obawy popadnięcia w sprzeczność, że objawienia Matki Bożej i Anioła Pokoju w Fatimie stanowią najważniejsze i najbardziej zachwycające wydarzenia XX wieku.”

Wpis dostępny pod adresem: http://www.pch24.pl/fatima---wyjasnienie-i-rozwiazanie-wspolczesnego-kry...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1550864

Bp Salvatore Cordileone dokonał 7 października 2017 r. poświęcenia swojej archidiecezji San Francisco Niepokalanemu Sercu Maryi. W płomiennym przemówieniu z tej okzji mówił o aktualności przesłania fatimskiego. Podkreślił, że do tej pory katolicy pozostawali w znacznej mierze głusi na żądania Matki Bożej, ale teraz: „nie wolno już dłużej zwlekać”.

Jak zauważył jednym z najważniejszych przejawów objawień fatimskich była wizja piekła i właśnie ów XX w. zaowocował doświadczeniem prawdziwego piekła na ziemi. Obie wojny światowe, obozy zagłady, ludobójstwa, totalitaryzmy na niespotykaną wcześniej skalę, a dziś prześladowanie chrześcijan na Bliskim Wschodzie i w innych regionach świata. Pasterz San Francisco nie zapomniał o niedawnej tragedii w Las Vegas, a także pleniącej się w San Francisco niemoralności i bluźnierstwie.

Skutecznym antidotum na staczanie się świata w anarchię i piekło wszechobecnego zła ma być ufne i pełne wiary zwrócenie się do Maryi. Po temu bp Salvatore Cordileone podkreślił z mocą: „Przez 100 lat ignorowaliśmy przesłanie Fatimy. Albo precyzyjniej – nie tyle samo przesłanie, gdyż doskonale zdajemy sobie sprawę z ostrzeżeń i ich historycznych konsekwencji. Jednak zignorowaliśmy fatimskie żądania. Ale nie możemy sobie na to pozwolić ani chwili dłużej (…).”

Tymczasem Matka Boża wezwała do trzech działań: modlitwy, pokuty i adoracji, a w tym do codziennego odmawiania Różańca. Warto także praktykować post piątkowy oraz comiesięczną spowiedź. Szczegąlnie ważne jest praktykowanie nabożeństwa Pięciu Pierwszych Sobót miesiąca. Matka Boża po ukazaniu dzieciom wizji piekła zapowiedziała, że „na końcu Moje Niepokalane Serce zatriumfuje”.

Cały artykuł jest pod adresem: http://www.pch24.pl/amerykanski-biskup--nie-mozemy-dluzej-lekcewazyc-zad...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1550904

Ks. Vitold-Yosif Kovaliv z Równe na Wołyniu: „Ze szpitalnego łożka w Równem zwracam się z gorącą prośbą do Rodaków w Polsce i na Świecie o modlitwę różańcową w intencji zwrotu katolikom w Równem na Wołyniu kościoła pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny i św. Antoniego. Swoje cierpienie ofiaruję w tej intencji. Ave Maria! Sursum corda! ks. Vitold-Yosif Kovaliv, Równe, 20 października 2017 r. .”

ks. Vitold-Yosif Kovaliv

(vel ks. Witold Józef Kowalów)

о. Вітольд-Йосиф Ковалів

вул. Князів Острозьких 4-a

35800 м. Остріг

Україна - Ukraina - Ukraine

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1550913

Kowel - Równe - Sarny.

Słynny "trójkąt kolejarski". Dziadek był maszynistą pociągów pospiesznych. Rodzina pochodzi z Lublina, ale dziadek za dobrą służbę otrzymał od PKP domek i działkę w Kowlu. 

W Równem, w 45 Pułku Piechoty Strzelców Kresowych służył mój ojciec... żołnierz zawodowy II RP.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

casium

#1550938

Dr Lucyna Kulińska z Krakowa: „Panie Sławomirze Tak pięknie Pan to opisał, jestem wzruszona, bo byłam w Fatimie kilka lat temu i wszystkie te wspomnienia do mnie wróciły! Miejmy nadzieję, że Europa się nawróci i naprawi, bo innego wyjścia dla nas i naszych dzieci i wnuków nie ma, inaczej będzie tu rzeź. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję bardzo za Pana pracę dla pamięci o kresowym ludobójstwie, Lucyna Kulińska.” (Poniedziałek, 23 październik 2017 r.)

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1550915

Ks. Marian Kopko, Kustosz z Krzeszowa: „Panie Sławomirze! Bardzo dziękuje za artykuł o pielgrzymce do Sanktuarium w Fatimie. Ja zapraszam do Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w Krzeszowie na Dolnym Śląsku. Niech Bóg pana i Jego Rodzinkę błogosławi. Szczęść Boże!” (Poniedziałek, 23 październik 2017 r.)

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1550916

Zazdraszczam  -)))

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

zawiedziony

#1550937

13 maja 2017 r. w archidiecezji Irbilu, w północnym Iraku, gdzie toczy się zażarta wojna, rozpoczęła się pielgrzymka fatimskiej figury, wydarzeniu przewodniczył arcybiskup Irbilu Bashar Warda. Pomysł pielgrzymki po Iraku narodził się rok wcześniej, podczas wizyty abp Wardy w Portugalii. Duchowny przybył tam na zaproszenie organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Wraz z pomocą materialną do chrześcijan z irackiego miasta wysłane zostały również wykonane przez portugalskie dzieci różańce, a także figura Matki Bożej Fatimskiej. 12 lutego podczas uroczystości w podlizbońskim Cascais poświęcił ją patriarcha Lizbony kard. Manuel Clemente.

W listopadzie 2016 r. Sanktuarium w Fatimie wysłało jeszcze inną figurkę Matki Bożej do ogarniętego wojną i zniszczonego, syryjskiego Aleppo, w odpowiedzi na prośbę tamtejszego maronickiego arcybiskupa Josepha Tobji.

Cały wpis na ten temat pod adresem: http://www.pch24.pl/fatime-odwiedza-w-tym-roku-rekordowa-liczba-pielgrzy...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1550949

Podczas ostatniego zajwienia się Matki Bożej w Fatimie dzieciom, a przez Ich świadectwo świętości, zastały powierzone ludzkości znaki działania Bożej łaskawości: Obok słońca zobaczyli pojawiającego się świętego Józefa z Dzieciątkiem Jezus oraz Matkę Bożą Różańcową. Była to Święta Rodzina. Maryja była ubrana w białe szaty i w niebieski płaszcz. Święty Józef także był ubrany na biało, natomiast Dzieciątko Jezus miało okrycie w jasnoczerwonym kolorze. Święty Józef pobłogosławił tłum wykonując trzykrotnie znak krzyża. Dzieciątko Jezus uczyniło to samo. Następna była wizja Matki Boskiej Bolesnej i Chrystusa Pana obarczonego cierpieniem w drodze na Kalwarię. Jezus pobłogosławił lud czyniąc znak krzyża. Matka Boża nie miała w piersi miecza. Łucja widziała jedynie górną część ciała Pana Jezusa. Ostatnia była chwalebna wizja Matki Bożej Karmelitańskiej, ukoronowanej na Królową Nieba i Ziemi oraz trzymającej w swych ramionach Dzieciątko Jezus.”

Cały artykuł jest dostępny pod tym adresem: http://www.pch24.pl/ostatnie-ukazanie-sie-nmp-w-fatimie,46651,i.html#ixz...

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1550950

W książce A Borelli: „Fatima - orędzie tragedii czy nadziei?”, wydanej przez Instytut ks. Piotra Skargi w Krakowie na s. 62-64 czytamy:

„Podczas całego trwania objawienia padał deszcz. Przy końcu spotkania Łucji i Najświętszej Maryi Panny, w chwili gdy Maryja zaczęła się unosić, a dziewczynka wykrzyknęła słowa ‘Popatrzcie na słońce!’, chmury się rozpierzchły odsłaniając słońce, które wyglądało jak ogromny srebrny dysk. Lśniło tak intensywnie, jak jeszcze nigdy, lecz jego blask nie oślepiał. Trwało to tylko chwilę. Ta ogromna kula zaczęła jakby ‘tańczyć’.

Słońce było jakby gigantycznym ognistym kołem, kręcącym się szybko. Zatrzymało się na jakiś czas, zanim znów zaczęło kręcić się wokół swojej osi z oszałamiającą prędkością. Następnie zaczęło przybierać różowy kolor na krawędziach i ślizgać po niebie, wirując i rozsypując czerwone snopy płomieni. Światło to odbijało się na ziemi, na drzewach i krzewach, a także na twarzach ludzi i na ich ubraniach, przyjmując świetliste różnobarwne odcienie. Trzykrotnie ożywiona szaleńczym ruchem kula ognia zaczęła drżeć i trząść się. Wydawało się, że opadając ruchem zygzakowatym spadnie na przerażony tłum. Wszystko to trwało około dziesięciu minut. Na końcu słońce wspięło się znów wijącym ruchem do punktu, z którego zaczęło opadać, na nowo przyjmując swój spokojny wygląd i odzyskując zwykłą jasność swego światła.

Cykl objawień zakończył się.Wielu ludzi zauważyło, że ich ubrania przemoknięte deszczem, od razu wyschły. Cud słońca został także zaobserwowany przez wielu świadków znajdujących się poza miejscem objawień, w promieniu około czterdziestu kilometrów.”

Cały artykuł jest dostępny pod tym adresem: http://www.pch24.pl/ostatnie-ukazanie-sie-nmp-w-fatimie,46651,i.html#ixz...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1550951

super relacja, pozdrawiamy

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Grzesiek

#1551583