Dobry Pasterz 27 Wołyńskiej DP AK i Męczennik komunizmu

Obrazek użytkownika Sławomir Tomasz Roch
Historia

Dobry Pasterz daje życie za swoje owce! Dziś Niedziela Dobrego Pasterza i wciąż w radosnym okresie Zmartwychwstania Pańskiego. Ks. Antoni Dąbrowski ps „Rafał” był kapelanem 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej. Przeszedł z nią cały szlak bojowy tj. Wołyń, Polesie, Lasy Mosurkie, Lasy Szackie oraz walki na Lubelszczyźnie. W najgorszych sytuacjach pocieszał żołnierzy i podtrzymywał na duchu szczególnie tych, którym nacjonaliści ukraińscy wymordowali całe rodziny. 25 lipca 1944 r. boleśnie przeżył podstępne rozbrojenie 27 Wołyńskiej DP AK przez Sowietów w Skrobowie pod Lubartowem. Zatrzymał się tymczasowo w Lublinie i pracował w aptece, a w wolnym czasie odprawiał msze święte w Katedrze Lubelskiej.

Dla żołnierzy AK, NSZ, WiN i innych organizacji niepodległościowych, zaczynało się nowe, tym razem czerowne, znaczy komunistyczne zniewolenie i prześladowanie. Ks. Antoni dla nowej władzy tzw. Polski Lubelskiej, budowanej na sowieckich bagnetach, był śmiertelnie niebezpieczny dlatego musiał podzielić los tysięcy Żołnierzy Wyklętych. Został aresztowany przez lubeskie UB w styczniu 1945 r., gdzie był okrutnie bity, a potem ślad po nim zaginął.

Wspomina żołnierz 27 Wołyńskiej DP AK Czesław Życzko ps. „Orwid”: „Podczas mojego pobytu w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego jako aresztowany, w piwnicznych pomieszczeniach słyszałem odgłosy oraz jęki okrutnie bitego naszego ks. kapelana Antoniego Dąbrowskiego, którego po tych dochodzeniach, nikt już więcej nie widział wśród żywych. Prawdopodobnie został wywieziony do lasu i tam zamordowany. Postać księdza na zawsze została w naszych sercach, pozostawiając po sobie wierność Bogu i Ojczyźnie.”

Pan Czesław Życzko miał rację! Z innych dostępnych w internecie notek ks. Antoni Dąbrowski ps. „Rafał” został najprawdopodobniej zamordowany 28 maja 1945 r. przy drodze Lublin - Warszawa. Gdy ubecy nie byli w stanie spreparować przeciwko niemu dowodów, otrzymali „zadanie”, o którym miał podobnież brutalnie wyrazić się herszt komunistycznej bandy, mjr Bronisław Szymański: „Trzeba wziąć jednego typa i rąbnąć”.

 

Ziarno rzucone na glebę naszych serc

 

Prośmy i dziś w tę niedzielę Dobrego Pasterza 2018, aby dobry Bóg wysłuchał nas niepoprawni Bratankowie i blogerzy i rychło raczył zaliczyć ks. Antoniego do grona swoich świętych Męczenników komunizmu na większą chwałę Bożą i Oręża polskiego oraz dla pokrzepienia serc naszego Narodu, któremu na imię Polska. Dodam, iż osobiście nie raz jeden modliłem się, już w tej intencji. Msza święta została odprawiona przez ks. Mariana Łękawę w sobotę 6 lutego 2010 r. w kościele polskim św. Szymona Piotra w Glasgow, Scotland. Nadto warto i to dodać, iż najbliższa rodzina ks Antoniego do dziś stara się bezskutecznie odnaleźć miejsce Jego wiecznego spoczynku.

Otóż w sobotę 4 czerwca 2011 r. otrzymałem e-mailem niezwykle cenny list od Pani Romy ze Szczecina, a w nim: „Witam serdecznie. Bardzo dziękuję za intecje odprwionej mszy św. o ks. Antoniego Dąbrowskiego. Całe życie moja mama opowiadała nam o swoim bracie ksiądzu, mimo iż go nie znałam osobiście, bo należę do pokolenia powojennego, to postać ks. Antoniego Dąbrowskiego jest mi bardzo bliska. Krótko po wojnie rodzeństwo mojej mamy, próbowało się cokolwiek bliżej i więcej dowiedzieć o losach swojego brata ale wiadomo jakie to były czasy, każdy się obawiał i milczał.

Obecnie w dobie komputerów i tak długiego upływu czasu, po zakończeniu II wojny światowej coraz więcej osób żyjących z tamtego okresu, opowiada i przekazuje swoje wspomnienia i przeżycia, które można zapisać i uwieczniń na papierze. W zasadzie moje poszukiwania, konkretne zaczęłam poprzez internet od 2008 r. i nie sądziłam, że tak dużo materiałów można uzyskać i zdobyć. Napisałam do Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, Okręg Wołyński w Warszawie, bardzo dużo otyzymałam kwatralnych biuletynów fotografi na których widnieje ks. Antoni Dąbrowski. A w prezencie została mi przesłana książka „Pożoga” Józefa Turowskiego.

W między czasie odezwał się do mnie uczeń gimnazium katolickiego z Warszawy o pomoc w uzyskaniu wiadomości o ks. Antonim Dąbrowskim ponieważ pisał pracę z j. polskiego i oczywiście sam jego profesor był zdziwiony, skąd udało mu się zdobyć, tyle cennych wiadomości, skoro na ten temat początkowo nic nie wiedział. Część informacji wiedział ode mnie ale udało mu się dotrzeć do zapisanych zeznań świadka z aresztu śledczego na Mokotowie, że właśnie tam był przetrzymywany ks. Antoni Dąbrowski.

Wieczorem 25 maja 1945 r. został wsadzony do ciężarówki i wywieziony 20-30 km od Warszawy w kierunku Lublina. Przed Otwockiem w niedużym lesie, wyprowadzony i zastrzelony, została zabrana księdzu sutanna, w której miał książki liturgiczne, a ciało ks. Antoniego Dąbrowskiego, zostało obsypane piaskiem i przykryte gałązkami i tak go pozostawili. Cały czas mnie nurtuje pytanie, co się stało dalej, jeżeli został znaleziony przez dobrych ludzi, to gdzie pochowany.

W drodze powrotnej UB spaliło sutanne w pobliskim ognisku, a z ksiłżek luturicznych wyrywali kartki i wyrzucali przez okno. Pierwszy raz jak to przeczytałam, byłam w szoku i płacząc nie mogłam dokończyć czytać, zadając sobie pytanie dlaczego i za co, jak mogli być tacy okrytni ludzie, żeby zadać drugiemu, tak młodemu człowiekowi taki los. Natrafiłam na ślad, że nie wszystkie dokumenty odnośnie ks. Antoniego Dąbrowskiego zostały do końca odtajnione, więc zamierzam napisać do IPN w Warszawie o odtajnienie, może uda się wyjaśnić całą prawdę do końca.

O Państwie Życzko przeczytałam na stronie internetowej ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. Też myślałam o tym żeby zdobyć, jak najwięcej wiadomości o życiu i pracy duszpasterskiej ks. Antoniego Dąbrowskiego i połączyć w jedną szczegółową całość ale myślę, że na dzień dzisiejszy nie mam jeszcze wszystkiego. Może rzeczywiżcie ks. Antoni Dąbrowski został pochowany w Lesie Otwockim przez dobrych ludzi i tu jest luka, dotarlam do tego miejsca i dalej niewiadoma. Serdecznie pozdrawiam ze Szczecina pana i żonę Pani.Roma.”

Zrządzeniem Bożej Opatrzności ks. Antoni Dąbrowski ps. „Rafał” spoczął gdzieś w okolicach Otwocka na Mazowszu. Tam gdzie ostatecznie zawędrowała też Pani Wołynia w Jej cudownym wizerunku Matki Bożej Swojczowskiej. Obraz bowiem z wymordowanego Swojczowa, z wyasdzonego i spalonego kościoła pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, trafił na krótko w czas wojenny do kościoła Farnego we Włodzimierzu Wołyńskim. Następnie po tułaczce, którą odbył wraz z żołnierzami 27 Wołyńskiej DP AK i z ocalałą ludnością polską, obraz został ofiarowany Zgromadzeniu Sióstr Świętej Teresy od Dzeiciątka Jezus w Świdrze. W 1945 r. otwocki proboszcz ks. Ludwik Wolski, umieścił wizerunek w bocznej kaplicy kościoła św. Wincentego a Paulo w Otwocku k. Warszawy. Obraz był b. zniszczony. Dwa razy poddawano go konserwacji i restauracji. W 1987 r. gruntownej renowacji wizerunku dokonał pan Marian Paciorek z Krakowa. W tej renowacji odsłonięte zostało całe piękno obrazu. Określono czas jego powstania na XVII w. .

27 września 1993 r. dokonano uroczystego aktu zawierzenia miasta Otwocka opiece Matki Bożej Swojczowskiej. Koronacja odbyła się 8 września 1998 r. i została dokonana przez Arcybiskupa Lwowa, Mariana Jaworskiego. O wielkiej czci, jaką odbiera Matka Boża w Otwocku, świadczy niezwykła ilość wot wiszących wokół obrazu i przechowywanych w archiwum parafii. Dawni parafianie ze Swojczowa i mieszkańcy okolic, którzy ocaleli z pożogi wojennej, przybywają bowiem do Otwocka w dniu 8 września każdego roku, by modlić się do Matki Bożej, Pani Ziemi Wołyńskiej, patronki ich tułaczego losu. Podobnież nasz bohater tego wpisu, Męczennik komunizmu ks. Antoni Dąbrowski ps. „Rafał” przelał swoją krew, blisko stolicy tej Pani Wołynia, której przez lata służył w Jej synach i córkach, żołnierzach słynnej 27 Wołyńskiej DP AK. Dobry Pasterz daje życie za owce swoje, tak wypełnił słowa swego Mistrza z Nazaretu Jezusa Chrystusa!

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:11)

Komentarze

Cóż za historia świętego kapłana, którego nie tylko zamordowały bolszewickie bestie, ale chciały również zabić o nim pamięć! Wielkie to dzieło: wydobywanie z niepamięci bohaterskich czynów takich wielkich patriotów jak ks. Antoni Dąbrowski; bez nich, bez ich ofiary aż do ofiary z życia, nie byłoby wolnej Polski! 

Módlmy się więc o wyniesienie ks. Antoniego Dąbrowskiego na ołtarze, aby jego wizerunek mógł się znaleźć blisko cudownego obrazu Matki Bożej Swojczowskiej w Otwocku.

Serdecznie pozdrawiam

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1562528

Damy radę! Dziękuję i odpowiem słowami Tych którzy już odeszli na wieczną wartę ale którzy wciąż żyją wśród nas przez wielkie dzieła które nam zostawili, przez piękny przykład Ich życia. Otóż ppor. Czesław Życzko ps. „Orwid” w artykule „Jeszcze Polska nie zginęła”, pisał z zadumą nad ojczyzną naszą: „[...] Po wielu latach jakie upłynęły od tego czasu, wydaje się nam nieraz, jak gdyby był to jakiś sen, jakbyśmy to nie my, byli wówczas uczestnikami tamtych zdarzeń. Podświadomie siła Boża każe nam mówić o tym czego byliśmy uczestnikami i przekazać młodym pokoleniom te fakty, aby nie uległy zapomnieniu i nie pokryły się na zawsze mgłą niepamięci; aby przeszły one do skarbnicy doświadczeń Narodu i aby ludzie biorący w nich udział, tym samym doczekali się właściwej oceny. Nie znamy tego, co czeka nasz kraj w przyszłości. Patrząc na to do czego było zdolne moje pokolenie, patrząc na ten ogromny wysiłek włożony w obronę Polaków i Polski we wrześniu 1939 r., patrząc wreszcie na poniesioną ofiarę za wolność naszych dzieci i wnuków mam nadzieję, że dzisiejsza Polska nie zginie, jak nie zginęła przed 60 laty. Mam nadzieję, że Polska nie zginie nigdy. [...]” Tak oto mgą napisać tylko wielcy Polacy, wielcy kochającym sercem. Pozdrawiam serdecznie.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1562561

Dla różnorakich plotek i złej jakości

Przejęcie portalu złemu widać służy

Czy mamy podążać pośród złego burzy?

Pozdrawiam

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1562538

Drogi Jacku Mruk dziękuję i tak trzymaj! Tobie i naszym niepoprawnym dedykuję słowa ppror. Jana Feliksa Jakubiaka ps. „Klin”: „[...] Pamiętnym dniem w moim życiu partyzanckim był dzień 16 stycznia 1944 r. W tym dniu na polanie przy wsi Suszybaba, w zimowy słoneczny i mroźny dzień, stanął na białym śniegu Ołtarz Polowy. Na przeciw w czworoboku 300 nowych partyzantów, gotowych do złożenia przysięgi wojskowej. Wypowiadane słowa przysięgi wojskowej ścisnęły za gardło, a łzy z oczu popłynęły przy śpiewaniu Mazurka Dąbrowskiego: „Jeszcze Polska nie zginęła....” Tego hymnu, którego nie można nam było śpiewać przez ostatnich kilka lat. Wyzwoliło się we mnie, tak wielkie uczucie radości, że do dziś nie sposób tego zapomnieć. [...]” Jakże często powtarzamy: niech przemówią świadkowie, niech przemówią dzieje narodu. Pozdrawiam serdecznie

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1562562

Tobie Sławomirze Tomaszu Rochu, za TO, że Przypominasz nam, Odkrywasz Takie Postacie Naszej Tragicznej, Polskiej Pięknej Historii. Dzięki Ci Wielkie za TO co Robisz.

Módlmy się za Wspaniałego Kapłana. Niezłomnego. To PRAWDA, Dzięki Takim Jak ON, Polska Żyje, Polska Przetrwała i Polska Żyć Będzie Wiecznie. Wspomnijmy dziś Także i Pomódlmy się za ofiary straszliwej zbrodni bandytów ukraińskich. Wczoraj - 23 Kwietnia minęła kolejna rocznica masakry w Janowej Dolinie. 600 Polaków zamordowano jak zawsze w okrutny sposób tylko dlatego, że byli POLAKAMI.

ŚWIĘTY ODPOCZYNEK RACZ IM DAĆ PANIE, A ŚWIATŁOŚĆ WIEKUISTA NIECHAJ IM ŚWIECI.....

http://www.ivrozbiorpolski.pl/index.php?page=zbrodnia-w-janowej-dolinie

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1562638

 "Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.  Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję."

 

Pozdrawiam serdecznie.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Hoyt

#1562657

dziękuje Sławek za przypomnienie tej bardzo ciekawej i tragicznie zamordowanej postaci.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Grzesiek

#1562757