Opowieści o „robotniczym święcie” mają z roku na rok coraz więcej uroku…
Mój ostatni „1-szy Maja” przypadł na okres maturalny. My, wtedy najbardziej w życiu dorośli, już znający oceny sumujące cztery lata nauki, po raz ostatni mieliśmy wystąpić w charakterze młodego narybku kompartii. Inaczej bowiem tego cyrku nie da się zrozumieć.
O przyszłości decydowano już od pierwszej klasy. Przymus...