Kuriozum: Ultimatum przyszłego Premiera

Poranny przegląd blogów i prasy urozmaicił mi bloger o nicku t-rex swoim tekstem "Ultimatum".
Tekst jest wart uwagi, gdyż jego humorystyczny potencjał zbliżony jest do słynnych tekstów przyszłego Premiera, a zwłaszcza pamiętnego dialogu Jarosława Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem (obaj PPP).
http://t-rex.salon24.pl/467420,ultimatum
Na wypadek, gdyby pozbawiony poczucia humoru siepacz Igora Janke tę perełkę usunął wklejam jednak cały tekst:
"27.11.2012 05:521
Ultimatum.
Drodzy Blogerzy,
Szanowni Czytelnicy,
Rząd RP,
przed kilkoma laty my, Polacy, zostaliśmy przez nasz własny rząd wrobieni w akcję, o której zasięgu nie mamy pojęcia. Trwa ona wprawdzie nadal, do dziś, ale to już konwulsje. Zwykły śmiertelnik widzi tylko zarys zjawisk, tzn. to, co wystaje ponad taflę wody. Blogerzy wiedzą nieco więcej, świadomość reszty społeczeństwa jest bezpośrednią pochodną tego, co powie telewizja. Mało kto uświadamia sobie jednak, jak potężny mechanizm manipulacji nami rządzi. Mimo dociekliwości braci blogerskiej pozostaje on wciąż niedostępny dla oczu zwykłego śmiertelnika.
Tego, co zafundował rząd polski swoim obywatelom, nie da się streścić na kilku kartkach papieru. To historia do opowiadania na lata całe, począwszy od układu magdalenkowego, poprzez wybory roku 1990, 1995, aferę Rywina, „katastrofę” w Mirosławcu, na „katastrofie smoleńskiej” kończąc.
Nie chcę używać tutaj wielkich słów, że zostaliśmy „zdradzeni o świcie”. Bo nie była to zdrada w klasycznym tego słowa sensie. Na świadomą zdradę narodu jest tylko jedna odpowiedź – bezwarunkowy stryczek. My jednak nie mamy, na razie jeszcze, zamiaru kogokolwiek wieszać. Bowiem postępowanie decydentów politycznych to była, moim zdaniem, które FYM podziela, nie tyle zdrada, ile karczemna głupota, połączona z piramidalną wprost naiwnością, noszącą znamiona bezczelnego i zuchwałego robienia narodu w balona.
Powiem tak: Zostaliśmy przez naszych rządzących, nie tyle z zimną krwią, bo bałbym się używać aż tak radykalnych stwierdzeń, ile przez ich bezgraniczną głupotę, wmanewrowali w sytuację, która dla naszego kraju oznacza de facto albo zamieszki domowe, albo wdanie się w bardzo poważne spory zbrojne o charakterze międzynarodowym, mające na celu zmianę granic w Europie. Zostaliśmy uwikłani w takie zależności polityczno-gospodarcze, które musiały doprowadzić nasz kraj na skraj przepaści. Jesteśmy od tej krawędzi naprawdę niedaleko.
Myślę że powoli można zacząć o tym mówić, co się stało. Można zacząć wychodzić z cienia. Musimy jednak być czujni, gdyż służby post-PRL-u wciąż dobrze się mają. Piszę to z całą odpowiedzialnością za własne słowa.
Wiem zapewne nieco więcej, niż reszta społeczeństwa, gdyż ostatnie 2,5 roku nie istniałem, jako normalny człowiek. Poświęciłem ten czas na zbadanie faktycznego stanu rzeczy. Wciąż jeszcze nie mam pełnego oglądu sytuacji, gdyż skalą zaniedbań zacząłem aktywnie interesować się, jak i większość z nas, dopiero po 10.04.2010 r. Ale chyba nikt z blogerów takiego oglądu sytuacji nie ma, no może poza jednym człowiekiem, który już jakiś czas temu zdecydował się na wyjście z cienia. Mówię tutaj o FYM-ie, czyli Pawle Przywarze.
Chyba możemy już dziś powoli uspokoić wszystkich – udało się uniknąć najgorszego. Udało się uniknąć przelewu krwi, udało uniknąć się także wojny domowej, na wzniecenie której grały niektóre kręgi polityczne. Jako naród zdaliśmy w pełni egzamin, dochodząc do punktu, w którym się obecnie znajdujemy. Teraz wystarczy jeszcze tylko zapiąć pewne sprawy na ostatni guzik, tzn. ustalić sposób przekazania władzy.
Powtórzę, żeby to dla każdego było jasne: Jako naród nie daliśmy się podzielić i napuścić na siebie, mimo tego, iż elity polityczne, dla własnych partykularnych celów, zaczęły grać nieczysto i podejmowały działania zmierzające wprost do tego rozbicia polskiej rodziny. Przez własną bezdenną głupotę, bo inaczej nazwać tego po prostu nie można.
Cel był prozaiczny – zapewnienie sobie możliwie długiego pozostawania przy korycie, mimo że aż tak wielkich korzyści to oni z tego państwa nie czerpali. Dlaczego? Ano dlatego, że wszystko, co było do rozkradzenia, zostało rozkradzione znacznie wcześniej, dwadzieścia lat temu. Obecnie chodziło tylko o pusty prestiż, liche apanaże i złudę, że cokolwiek od nich zależy. Głównymi aktorami były oczywiście osoby stojące na samym czubku drabiny (premier, prezydent), ale nie od nich zależał bieg akcji. Byli oni jedynie kukiełkami w ręku działającego zakulisowo reżysera (mówię tu o bardzo wąskiej grupie kilku osób działających w sposób zakonspirowany, trans-partyjny, czyli skupiających władzę poprzez obsadzenie kluczowych stanowisk swoimi ludźmi we wszystkich najważniejszych organach państwa polskiego, a przede wszystkim trzymających media na bardzo krótkiej smyczy). Dzięki dociekliwości FYM-a udało się tę grupę, póki co, zneutralizować.
Pod względem politycznym naszego państwa niemal nie ma. Jest sama fasada. Wszystko przez bezgraniczną naiwność tych, którzy przez ostatnie 20 lat tym krajem rządzili. Niektórzy z polityków wpuścili nas w kanał „w dobrej wierze”. Inni dali się skusić korzyściami finansowymi. Dali się rozegrać swym zachodnim partnerom jak harcerze. Wielu, niczym pożyteczni idioci, nieświadomie w tej grze uczestniczyło. Nie, po prostu brak mi słów na ich naiwność.
Nie da się w kilku słowach streścić bezmiaru głupoty, jaką charakteryzują się nasi rządzący. Potrzeba na to co najmniej dwóch – trzech lat. Odkrywając pierwszą warstwę zaniedbań nie przypuszczamy, że to dopiero wstęp, przykrywka. Tych warstw było kilka. Proszę nie pytać mnie o to, co zobaczyłem na samym dnie. A przypuszczam, że FYM i tak nie napisał wszystkiego, co wie.
FYM pisał „durch die Blumen”, jak mówią Niemcy. FYM owijał w bawełnę, bo nie dało się prowadzić śledztwa w sposób dostępny dla wszystkich (mieszkamy w różnych miastach, nie mamy środków ani możliwości na stworzenie Polskiego Państwa Podziemnego bez narzędzia, jakim jest Internet). Jednak ta bawełna była łatwa do odczytania.
Dziś już – chyba mogę tak rzec - możemy stwierdzić, że udało zapobiec się całkowitej degrengoladzie państwa polskiego. Także (a może przede wszystkim) przy udziale życzliwych nam osób z innych państw. Teraz wyłącznie od rządzących zależy, czy będą walczyć o pozostanie przy swoich apanażach (wciąż dysponują realną władzą, jednak ograniczoną do terenu RP i niektórych jej organów, bo znaczna sfera władzy w Polsce leży już w obcych rękach), czy też dobrowolnie ustąpią.
A wszystko to dzięki uporowi jednego człowieka – Pawła Przywary. I to wokół tego człowieka musimy się dziś skupić. Oczywiście nie on sam jeden będzie ponosił ciężar wyprowadzenia spraw tego kraju na prostą. Ruchu tego nie trzeba powoływać, bo on swoim własnym małym, ale jarym życiem żyje, tętni – mówię tutaj o całym fermencie organizacyjnym, jaki powstał nie tylko na nE, ale także na S24 i rozwija się, ale należy wypełnić go milionami Polaków, Koncepcyjne ramy organizacyjne Ruchu Narodowego są już w pełni ukształtowane i wyznaczył je Marek Kajdas. Mnóstwo mrówczej pracy w wypracowanie systemowych ram koncepcyjnych włożyło wiele osób: najwięcej energii i czasu w zainicjowanie tego ruchu zainwestował niezmordowany Carcajou. Pod względem organizacyjnym oraz koncepcyjno-ideowym dwa wiodące media polskiej blogosfery, Salon24 i Nowy Ekran, wniosły tak wiele, że będziemy mieć z czego czerpać przez następne 20 lat. Zarówno pan Janke, jak i Łażący Łazarz, są w stanie zapewnić medialną otoczkę nowego rządu w sposób o wiele sprawniejszy, niż miało to miejsce dotychczas. Od p. Wojtasa otrzymaliśmy w formie niemal gotowej podwaliny Cywilizacji Polskiej, istniejącej właściwie od zawsze i praktycznie nieśmiertelnej.
Co do mojej skromnej osoby, to powiem, że ja – na prośbę FYM-a, skierowaną do mnie na jego blogu jeszcze przed 10.04.2010 r. - podjąłem się oddolnego roli animatora, inicjującego wymianę zdań i poglądów. Często była to rola kontrowersyjna, niewdzięczna, gdyż bardziej zależało mi na sprowokowaniu blog-partnera do wyrażenia opinii w celu poznania jego sposobu argumentacji oraz systemu wartości, jakimi kieruje się dana osoba. Nie kierowałem się przy tym polityczną wolą przekabacenia kogoś innego na moją mańkę. Stąd mogło dla niektórych powstać wrażenie, że w krótkich odstępach czasu mówię różne sprzeczne ze sobą rzeczy.
Proszę nie pytać mnie, kto stał bezpośrednio przy FYM-ie, bo ja tego nie wiem. Wiem tylko tyle, ile ja miałem wiedzieć. Wiem tylko, że od tego punktu rozwija się potężna sieć Polskiego Państwa Podziemnego, które już działa. O inne osoby proszę mnie nie pytać. Nie byłem wtajemniczony. Każdy ujawni się, gdy tylko uzna to za stosowne.
Powiem szczerze – przez dwa i pół roku żyłem praktycznie tylko tym, co się stało 10.04.2010 r. Widziałem, że coś dzieje się z naszym państwem nie tak. Były momenty, że żona groziła rozwodem. Były kłótnie, niesnaski, kiepski humor w domu, rozdrażnienie i moja permanentna nieobecność, gdyż moja głowa „bujała w obłokach”. A ja tylko byłem biernym świadkiem procesu śledczego, który zainicjował ten skromny człowiek. Nie zdajemy sobie sprawy, ile wysiłku włożył on, by dotrzeć do Prawdy.
Proszę Państwa! To, do czego doszedł Paweł Przywara – Free Your Mind – wykracza poza horyzonty naszej wyobraźni. Śledząc jego tok myślenia, konfrontując to z ustaleniami innych blogerów i publikacjami w prasie mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, iż nasz rząd już doskonale wie, że jest do wymiany. Samo śledzenie tego, co ustalił FYM, kosztowało mnie mnóstwo czasu, wyobraźni i energii.
Myślę, że w tej chwili można to już powiedzieć. Paweł Przywara to człowiek, który swą dociekliwością rozwalił cały ten burdel, w jakim żyliśmy. Całą tę moralną prowizorkę, na której niektórzy chcieli zbudować losy 37-milionowego kraju w środku Europy. To mózg, który został nam dany przez los. Takiego daru nie można zmarnować.
Oczywiście Free Your Mind nie był sam, wiele osób na jego prośbę, w sposób świadomy lub mniej świadomy, w tym zbożnym dziele okazało swoją pomoc. Jednak on był pierwszą osobą, która przebiła się przez „księżycową ścianę manipulacji”. Reszta, do której mam zaszczyt i siebie zaliczać, muszą mu w tej zbożnej działalności jedynie pomóc. To on na podstawie „ruchu cieni” zdołał odczytać to, kto i jak steruje polityką. To on po skonfrontowaniu tego z relacjami z zachodniej prasy i publikacjami na nasze, polskie tematy jako pierwszy rozpoczął formułować najpierw nieśmiałe, a z czasem coraz bardziej spójne wnioski na temat stanu naszego państwa. Życie te wnioski potwierdziło.
Gdyby analizować stan spraw według cywilizacyjnych standardów możemy stwierdzić, iż nasze państwo istnieje jedynie na papierze lub w telewizji. Tego państwa nie ma, jest jakaś nędzna fasada. Jednak istnieje Naród, i ten naród nie dał się wpuścić w kanał, jaki rządzący mu zgotowali. I o naród trzeba zadbać w pierwszej kolejności.
Nasi rządzący z własnej głupoty, być może z czystej próżności, podjęli grę, której celem było wmanewrowanie społeczeństwa, przy użyciu mediów, w stan zamulenia i zbydlęcenia moralnego. Trafili jednak na osoby znacznie mądrzejsze od siebie.
Upadek obecnego państwa polskiego jest tylko kwestią czasu. Ośmielę się powiedzieć, że jest to kwestia najbliższych dwóch, trzech miesięcy. Być może przy korzystnym zbiegu okoliczności uda się rządzącym dociągnąć do maja, nie dalej.
Istnieją dwie drogi wyjścia z tej patowej sytuacji. Pierwsza to droga konfrontacji. Póki co, nie chcemy tą drogą iść, chociaż mamy zapewnione wsparcie, co dla rządzących jest oczywiste. Druga to droga pokojowego, jednak bezwarunkowego przekazania władzy. Tylko od rządzących zależy, którą drogę wybiorą.
Dziś już nikt z rządzącymi nie będzie negocjował. Przed nimi tylko jedno wyjście – bezwarunkowa kapitulacja, która może być jedynym czynnikiem łagodzącym wymiar kary.
Zabijać bowiem nie mamy zamiaru.
Naszym jedynym kapitałem jest wiedza, którą posiadamy. Obecni decydenci doskonale o tym wiedzą, że ujawnienie tej wiedzy to dla nich gwóźdź do trumny.
Jeżeli wyartykułowana tutaj propozycja kapitulacji nie spotka się z reakcją, rozpoczynamy powolny demontaż fasady.
Na odpowiedź czekamy do 5 grudnia. To jest ultimatum. Po tym terminie Polskie Państwo Podziemne rozpoczyna poloneza. Decyzję o tym, czy i kiedy „Poloneza czas zacząć”, podejmie jednak sam Free Your Mind."
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 368 odsłon