Komentarze użytkownika

Kiedy Tytuł Treść Głosy Do zawartości Komentarz do
Obrazek użytkownika Arturek
10 lat temu Punkt widzenia No, tak. Co my tu mamy? Jakiś kraj przekroczył granice innego kraju, zajął ją siła militarną. Mniejsza o to czy umundurowaną czy nie. Wprawdzie prawo wojenne mówi, że strona walcząca aby być traktowana jako wojsko i aby jej przysługiwały prawa np jeńca wojennego MUSI mieć wyraźne oznaczenia przynależności. Dlatego nawet nasi powstańcy, partyzanci starli sie w czasie walki nosić wyraźne oznaki przynalezności. Zielone ludziki niczego takiego nie mialy. Przynajmniej z początku. Więc powinni byc traktowani jak banda. Ale, że okazali się silni to Ukraina jakoś tak delikatnie się z nimi obchodziła. Cofała się, cofała. I cofa się dalej wypychając patriotycznych Ukraińców do walki z ludzikami. Trochę jakby na zatracenie. Czyżby Poroszenko z osobliwej buzi Jaceniukiem  chciał się pozbyć elementu patriotyczno-banderowskiego rękami Rosjan? Dzwoniłem na Ukraine do Lwowa."Jak tam u was? - Spikijno, Normalno! - Ale wijna? Nie w nas...(!?)". A na portalu Pravda.ua, Lviv.ua owszem , niekończący się pobór do wojska, wieści ze wschodu ale i pokazy mody. Jak tu okreslić ten ukraiński punkt widzenia jednym słowem? Ne znaju czyli nie wiem. Jest też inny punkt widzenia. Tytułem wstępu przemyślcie sobie i wspomnijcie Powstanie Wielkopolskie. Oto byc moze po klęsce mocarstw, które w 1914 roku wzięły się za łby pojakwiła sie mozliwość odtworzenia Polski. Wielkopolska miała pozostać w Niemczech. W Wielkopolsce mieszkało wielu Niemców, były rodziny mieszane. Nowopowstająca Polska nie upomniała się o kolebke polskości. Wybuchło powstanie jakby samo z siebie. Dobrze, że to było krótko po wojnie. Gdyby to się stało pare lat później po utrwaleniu granic mielibysmy sytuację podobna do donbaskiej. Czyli teren Polski pod zarządem niemeickim. Czy tak rozumuja mieszkańcy Donbasu?  Ich weiss nicht czyli nie wiem. Jest też i punkt widzenia rosyjski. Czy nikt z was nie pomarzył dziecinnie aby odszyskać strosłowiańskie ziemie po Łabę? Uratowac ginacy naród - Łuyzyczan? Ludzie o świadfomosci zbiorowej czerpia swoją wewnetrzna siłe z siły ogółu. Wiec nic dziwnego, ze popieraja Putina i wiedzą, że na wajnie kak na wajnie. Wrag adin - UPA! Boc tak jak i Polacy Rosjanie tez doświadczyli działań tej fromacji, w której hymnie jest Wielka Ukraina zajmująca cała północ Morza Czarnego i Azowskiego az po góry. Strach mówić co zajmuje od zachodu. Do tego wiedzą, że Krym i Donbas został przydzielony Ukraińskiej SSR tylko kaprysem władców ZSRR. Że Ukraińska SSR tak jak związek operacyjny pod nazwa Front Ukraiński nie oznaczał narodowści ale tylko musiał być jakoś nazwany. (Schetyna to ...."piiiiii"). Przypomina to konflikt postkolonialny gdzie granice są wyssane z palca, kreślone palcem po mapie bez wzgledu na skład ludnosciowy. Tylko - co nas obchodzą ich wszystkich punkty widzenia. Polska musi mieć własny punkt widzenia. Jeśli wodzowie Niemeic i Francji sami próbują sie dogadać z Putinem zadając kłam tezie o jednoczącej sie Europie, przegrywając do tego bitwę boć przecież Putin narzucił teren walki (Mińsk jest w sferze wpływów Rosji przecież), nadał sposób walki wybierajac sobie niemądrych przywódców, którzy nie bacząc na Króla Europy - Tuska sami sobie pojechali złozyć hołd nowej(?) ojczyźnie Francuza(?) Depardieu. Po wymęczeniu i zmieleniu ich całonocnymi negocjacjami, zjedzeniu ich na śniadanie wydalił ich z Białorusi zręcznym ciosem Sambo. Putin to potrafi. A nasz punkt widzenia, który miałby być reprezentowany przez Bezwąsego, Kopaczke, Sika, Szreka lub po europejsku przez Ryżego nie istnieje. Czytajcie prasę rosyjską a dwiecie się, że z Polską nie ma po co gadać bo nie jest samodzielnym państwem ani gospodarczo bo jest częścią "jewrasajuza", ani militanie bo decyzje zapadają w Waszyngtonie. To bolesne ale oni tak na nas patrzą, jak na śmieć Jałty (ta na Krymie). A ja sądzę, że naszym interesem jest utrzymanie państwa Ukraińskiego jako buforu od Rosji, cywilzacja Ukrainy oraz niedopuszczenie do zakusów zmian granic siłą. Bo Niemcy chętnie by z tego skorzystali myślac długofalowo. W każdym razie nie chodzi mi o miłośc do Tryzuba ale o nasz własny interes narodowy. Może się mylę ale tak myśle teraz. Choć utrzymanie przez Ukrainę Donbasu i krymu to wojna po wieki, wieków. Bez przesiedlenia ludnosci chyba sie nie da. Oddanie Donbasu to klęska ekonomioczna. Jedna w tym rzacz jest dobra: na Ukrainie zniknie Człowiek Radziecki. Zaczną tam wreszcie mieszkać albo Ukraińcy albo Rosjanie. Bo tamtejsi Polacy zawsze byli Polakami. Może będzie wreszcie  z kim gadać. Póki rządy w Polsce nie beda w interesie Polaków możemy być tylko kibicami i pomstować raz na jednych , raz na drugich i współczuc ofiarom. I jeszcze o armii. Tak jeszcze na marginesie o armii zawodowej. Popatrzcie na przykład ukraiński. Po pierwsze okazała się nielojalna, niezdolna do heroizmu. A po drugie po jej pokonaniu nie ma kim walczyć, nie ma partyzantki, nie ma sprzętu ani choc wstepnie przeszkolonych ludzi. Tyle. Hołk!     4 Właśnie ginie Ukraiński Majdan
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Arturek
10 lat temu Więż to jedno a płec to drugie Więź to jedno a płec to drugie. Już napisałem i powtarzać się nie chcę. Bo jeśli urzędasa obchodzi płeć to są dwie czyli tyle ile rodzajów kibli a jeśli stosunek opiekuna do dziecka czyli czy jest ów opiekun wychowawca w domu dziecka czy rodzicem to druga sprawa. Jak mozna tego nie rozumieć? Jeszze trochę a zaczniemy mieszkańców Polski dzielic na ludzi, lemingi i członków PO. Do wyboru tylko jedna z tych trzech opcji. Przyjemnie? 2 Gender w przedszkolach
Obrazek użytkownika Zum Alten Pastorat
Obrazek użytkownika Arturek
10 lat temu Nie czujesz Latna, że nie o to chodzi. W zasadzie jesśli ktoś jest tylko prawnym opiekunem to też nie jest to jego "dziecko". A dziecko takie tez jest chłopcem lub dziewczynką. Miesza tu sie dwa porządki: porządek płci i porządek stosunku dziecka do opiekuna. Ogónie: głupota tylko pytanie czy sterowana czy tylko głupia. 4 Gender w przedszkolach
Obrazek użytkownika Lotna
Obrazek użytkownika Arturek
11 lat temu O władcach średniowiecznych. Wielce Szanowny Chłodny Żółwiu! Ośmielam się przedłozyć przed Wasze chłodne oczy wdzięczność moją za poruszenie onego skrajnie niezrozumianego przez pospólstwo tematu jakim jest władza i cel jej sprawowania. Oto pomnę jak w odległych czasach książę czy nawet król traktował ziemię sobie poddaną jak swoją, słusznie mu sie należącą. Miał oto nadzeje panować jak najdłuzej, póki siły i lata pozwolą a synowie jego i bracie nie sprzysiegna się aby odebrać niecnymi zabiegami jego władztwo. Tedy i siła onej ziemi, i zwiazanie ludu z nim samym wielkie musiało być. W onych zamierzchłych i podobno ciemnych czasach siłą ziemi było gospodarowanie na roli. To było źródło mocy, źródło siły wojów albo też rycerstwa jego. Z ziemi tej wyrastały grody i zamki. Tedy i najokrurtniejszy książę, pomysliwał jakby tu zrobić aby chłopstwo daniny płaciło dla niego, na chramy, na grody i miecze. Aby owe daniy ziścić sie mogły musiał byc chłop co puszczom odwiecznym ziemię odbierał by orać, siac i zbierać. A praca ta cięzka była w czasach onych.  A i część puszcz musiała sie ostać aby łowy przed wojną ku zapasom suchego miesiwa i przy pokoju dla rozrywki a ćwiczenia sprawować. Skąd wziąć chłopa silnego i gotowego wziąć? Skad on ma miec checi do pracy nie tylkodla siebie? I mówił książe tak: ty chłopie wykarczujesz te ziemię. Przez 15 lat nie zapłacisz , nie oddasz niczego jeno uczyń tę ziemie płodną. Potem, jako, że jam pan tej ziemi oddasz mi dziesiatą część zbiorów. Ale potem ,jak się zagospodarujesz. Teraz - pracuj. Gdyby ów książę robił inaczej okrucieństwem swoich ludzi traktując tedy bunt i ruchawka mogłaby obniżyć daniny a równie okrutni bracia jego przyszli i pozbawili go tronu, oczu, członków lub głowy. A napewno ziemi. Wniosek współczesny nr 1: Kijem tego kto nie pilnuje swego Czy współczesni władzcy Polski uważają obiekt swojej władzy za swój? Wielce Szanowny Chłodny Żółwiu!  Jakiż byłby władca władcą gdyby nie pomyslał o swoich sasiadach. Ci są jak bracia. Jesli osłabniesz - zabiorą jeśliś mocny pogadają. Spójrz na Kronikę Polską, która pewien szlachetny biegły w sztuce dyktowanie mnich spisał był za panowania księcia Bolesława.  Oto nasi kochani bliźni, których jak braci w Chrystusie Panu kochamy ocz ciezka owa miłość jest bo oniż to za radą szatańską wpadają w nasze dziedziny niszczac i grabiąć. Taki wielce miłościwy ksiaże Brzetysław aż do Gniezdna był się zapędził rujnując wszystko co napotkał i ach!  swięty grób nawet zbezczescić zdołał monetę jedną w nim zostawując. Innym zaś razem nasz wielki książe Bolesław Morawy spustoszyć raczył. Po co niszczyc cudze gospodarstwo nie biorac go we władanie? Po co narazać sie trybunałom skoro pisma nie dozwalją sztuką uczonych ziemie te przewłaszczyć? Ano po to własnie aby sasiad znów sie musiła odbudować, aby nie miał srodków na wojów, grody i miecze aludzie jego buntowali się. Aby zmusić go do nakładania podatków. Moze sami jego chłopi i rycerze przyniosa mi korone i stolec sasiada? Jesli nawet nie to lepiej mieć słabego sasiada niz być słabym sasiadem. Gospodarka jest kluczem mocy. Wniosek współczesny nr 2: Jesliś mocny to sam sie przepaszesz i pójdziesz gdzie chcesz ale może przyjść czas, że inni cię przepaszą i powiodą gdzie nie chcesz. Czy współczesni władzcy Polski uważają obiekt swojej władzy za swój? Wielce Szanowny Chłodny Żółwiu!  Oto panowie polscy wprowadzili na tron króla z Węgier. Ten jednak siedział w Budzie traktujac krainy Polski Wielkiej i Małej jak płacidło na targu, które można to zarobić, to coś za nie kupić. Wiele lat później panowie polscy pomni na to niepokojace doświadczenie zarządali aby Litwin osadzony na polskim tronie rząd sprawowła w Krakowie. Uczeni polscy wydumali, że istnieje Korona Królestwa Polskiego, która jest wartością samoistną a król nie jest jej właścicielem jeno strażnikiem i sternikiem. I tak zaczęła się wielkość choć król był zza granicy. Wniosek współczesny nr 3: Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu.  Czy współczesni władzcy Polski uważają obiekt swojej władzy za swój? Pytania rekapitulacyjne do rozważenia: Czyż nie jest prawdą, że o swoje się dba, że tak robi władca? Czyż nie jest prawdą, że kto niszczy ten jest najeźdźca a nie władcą? Czyż nie jest prawdą, że stolice kraju leżą w tymże kraju? Czyż nie jest prawdą, że Korona Królestwa Polskiego jest wartoścą samoistną i jest ku dobru jej mieszkańców a nie chwilowemu zaspokojeniu władcy? Czyż nie jest prawdą, że polityka władcy to roztropne dbanie o dobro wspólne a nie tylko sztuka zdobycia i utrzymania władzy (bo władza jest dla kogoś , więc dla kogo?) Czyż prawdą jest, że władca buduje i chroni to co zbudowane? Czyż brak rozsądku władcy czasem nie okazuje się zdradą? Czyż podatki czyli strzyżenie owcy odbywa sie gdy owcy runo zgęstnieje? Czyż ostrzyżona owca nie powinna pójść po rozum do głowy gdu ktoś się zbliża do niej z ostrym narzędziem i nie powinna pomyslec, ze juz nie chodzi o runo a o mięso!!!!! Z należytym szacunkiem kreślę się z poważaniem Arturek       6 Podatki. Dlaczego rosną? (ekonomiczny elementarz)
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Arturek
11 lat temu Jeden wulkan na Islandii Dodam tylko, że zgodnie z wiedzą geologów jeden wybuch poważnego wulkanu w prowadza więcej gazów cieplarnianych do atmosfery niz ludzkośc przez 100 lat! I jeszcze jedno: podobno czpa lodowa na Antarktydzie ... rośnie. Topnieje natomiast Arktyka. Podsumowując brak obiektywych badań a jes nacisk na zadośćuczynienie tymczasowych interesów decydentów. 6 Ten pakiet nie walczy o klimat, on jest przeciwko Polsce
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Arturek
11 lat temu Świadomość to nie absolut. Zacznę od tego, że to miłe, że Jazgdyni tak sympatycznie wyraża się o buddyźmie. To dobre i zdrowe myśleć o kimś, czymś dobrze. To świetnie wąchać wysublimowaną woń  nie wgłębiając się wgłąb głębi. Świat wtedy staje sie piękny aż do momentu zderzenia z rzeczywistą rzeczywistością. Wtedy albo zostaje się, przez tę rzeczywistość poobijany jak prędzej czy później każdy pięknoduch poobijanym bywa, albo kazuista w rodzaju Cejrowskiego pokaże jakiś casus i stanie się ten pieknoduch ofiara samego siebie. Ojcec Józef Maria Bocheński zwracał uwagę, że zawsze są jakby dwie religie: religia mas, która jest zawsze ortodoksyjna i religia "mistrzów" bardziej twórcza. Od tego spostrzeżenia dominikanina należałoby wyjść aby zrozumieć co pisze Jazgdyni. Oto zobaczył on co w buddyźmie jest piękne.Właśnie zobaczył naukę czcigodnych  mistrzów buddyjskich. Naukę pachnącą kwiatami lotosu. I tu trzeba by zrozumieć również co pokazał w swoim programie Cejrowski. On pokazał coś takiego jakby przybyć do polskiej wioski w wieku XIX i sfilmować religijność ówczesnych Polaków. Do tego akurat w momencie gdy jakas nielubiana kobieta została oskarzona o to, że komuś innemu wazyło się mleko od krowy. Oczywiście -stosów u nas na szczęscie wtedy nie było ale widok byłby przykry. Kontrast między twqarzami rozmodlonych ludzi w kościele i twarzami tych samych ludzi urągających nielubianej byłby uderzający. Czy wolno by było wtedy wywnioskować, że chrzescijaństwo to fałsz, obłuda, okrucieństwo i ksenofobia? A zważcie, że wtedy żywe jeszcze były naleciałośći przedchrześcijańskie, które nie wiele mają wspólnego z samych chrzescijaństwem "mistrzów". Co myśleć o karaniu "na gardle" apostazji"? Co myśleć Trylogii? Jest też i drugie zagadnienie. Tym zagadnieniem jest świadomość osoby zanurzonej w pewnej religii, w pewnej kulturze i w pewnym światopoglądzie. Tego nie dowiecie sie ani na katehezie, ani w szkole, ani na komuszych WUML-ach ani na edukacji dżender. Choć mistrzowscy manipulanci świadomością dobrze o tym wiedzą. Zwróćcie uwagę. A Jazgdyni przytacza tu opinie poparte literaturą, ze buddyzm w ogóle nie jest religią.Bo przecież religia = "w coś/kogoś wiara". A więc wzynawcy "religii księgi" patrząc na inna religię pytają: "w co/w kogo wierzycie. Jak nazywa się wasz Bóg"?. A jeśli bogów jest wielu to domniemywa pytający, że po prostu rózne aspekty Boga Jedynego rozpadły sie na poszczególne boskie postacie. W zasadzie uważa, że to cos takiego, wyolbrzymionego jak róznica między Matka Boską Częstochowską a Matka Boska Ostrobramską. I wie, że przecież to jedna i ta sama postać choć sam jest wyznawcą akurat Matki Boskiej Kodeńskiej. Nic bardziej mylnego. Starożytni Grecy wierząc w cała czeredę swoich kłótliwych bogów mieli zupełnie inną formacje umysłu. Ich świadomość pozwalała na dogadywanie się z bogami. Jedni bogowie mogli przeciwstawiac sie innym a ty tu biedny człowieku lawiruj między nimi. Bo żaden z nich nie jest absolutem. To rodziło zupełnie inna postawę wobec życia, ludzi, tego i tamtego świata. Zderzenie z religią żydowską a potem z chrzescijanami powodowało zdziwienie. "No ja kto? Ten Bóg, który nawet nie ma porządnego imienia wynaga aby innych bogów - jakby nie było? No, niechże sobie stanie w naszej świątyni obok Jowisza i Hery. Rozpycha się cos za bardzo!". Ale u nich (i u nas później) zwycięski bóg nie szanował bogów pokonanych. czy bronic swoich bogów czy poddac się Jedynemu? Dylemat. Stąd wskazanie, rozumiejące ówczesne dylematy wyraźnie mówiło: "Nie będziesz miał cudzych bogów przede mną!". To przykazanie to rewolucja w myśleniu o religii. Świat już nie składa się z pyrody normalnej i nadprzyrodzonej ale świat jest jeden a poza nim, poza czasem i przestrzenią, ponad nimi i władający nim całkowicie jest Bóg. Ta rewolucja zmienia formę umysłu. Bo tu na Boga nie ma już rady. Trzeba sie podporządkować albo przepaśc na wieki.Bóg nie ma kontry w drugim bogu. A Szatan jest tworem owego Boga i jakkolwiek jest złem absolutnym to jednak  koniecznym z woli Boga. Dodajmy tu kolejną rewolucje w mysleniu o religii uczyniona przez Jezusa Chrystusa. Boga, który stał sie jednym z nas z wyjatkiem grzechu. On juz nie siedzi gdzies w niebie ale wie co to ból, strata i nas dobrze rozumie. A jesli chodzi o samego czlowieka to w świadomości wiekszości religii jest dychotomia duszy i ciała. Człowiek religijny ma ciało doczesne i duszę. A dusza jest ty prawdziwym nośnikiem "ja", , o który trzeba dbać bardziej niz o ciało. (choc i ciało jest ważne i nalezy mu siuę szacunek) Te wszystkie fakty urabiają unysły chrześcijan. Gotów jest uwierzyć, że wszystkie inne religie to właściwe wykręcone, pomylone te same tezy. Wystarczy poikazac wszystkim prawdziwą wiarę (wiarę czyli religię) a wszystko będzie OK. Jesli więc róznica świadomości między osobami naszego kregu kulturowego tj przedchrzescijańskiego i chrzescijańskiego jest tak wielka to pomyślcie jak wielka jest różnica miedzy Europejczykami osobami religijnymi z innyc kręgów kulturowych. Sidharta Gautama -  twórca buddyzmu urodził sie na terenie weddyjskim. Wierzono (wierzono, a więc religia), ze człowiek składa się z duszy i smiertelnego ciała tylko, że po śmierci ta dusza pzrechodzi do nastepnego bytu. Jesli człowiek zył dobrze to nastepne wcielenie może się się przydarzyć w "wyższej sferze istnienia". Czyli zwierzak może zostać człowiekiem, nędzarz bogaczem, bogacz mnichem(?) a mnich devą. Już masz tu inne podejście do życia. Jesli jesteś nędzarzem, nie przejmujesz się śmiercią bo winna jest twoja zła karma czyli uogólnione transcendentnie prawo konsekwencji. Jeśli jesteś bogaty a żebrak puka o jałmużnę też się nie przejmujesz, że umarł z głodu na twoim progu bo ... dajesz szansę aby jego "świętość" pozowliła odrodzić się w wyższej sferze istnienia. Kosztem ciała należy więc robić coś dla ducha. I już masz inną swiadomość człowieka i wynikający z niej stosunek do siebie i innych. Ów Sidharta Gautama po swojej ucieczce z domu i od żony i dziecka (pewna analogia do św. Franciszka) długo poświęcał się medytacom w grupie ascetów. Osłabiony do granic możliwości zauwazył, że osłabianie ciała osłabia tez i ducha. Ten staje sie leniwy i do niczego się nie nadaje. Odkrył wtedy, że o ile prawo przyczyny i skutku czyli reinkarnacja wydaje sie prawdziwa to .... duszy .... nie ma. Gdyby była to przecież człowiek który otracił rekę zyskałby rekę ...duchową, który utracił pamięć ... jak mozna utracić pamięć jesli jest dusza? Co właściwie przechodzi do nastepnego żywota? (A porównując z religiami księgi - co idzie na "tamten świat?) Co ? NIC -PUSTKA.  Ale zgdonie z konsekwencją, z nadanym kierunkiem ruchu, nie za wolą jakichś bogów realizuje sie w kolejnym bycie. Znów rewolucja - ale jakże inna. Nie jest moim celem opisywanie świadomości buddysty. Chce tylko zauważyć, uczynić moze troche bardziej zrozumiałym, że aby zrozumieć katolicyzm trzeba ... byc katolikiem. Aby zrozumiec buddyzm - trzeba być buddystą. Proszę zrozumieć, że buddyzm religią jest bo każdy zanurzony w buddyźmie ma wszytskie narzędzia aby spasowac się z sobą, ze światem i z podstawowymi problemami istnienia. Ale to BYĆ buddysta, katolikiem czy kimkolwiek innym oznacza wejście w sferę religii "mistrzowskiej" a nie nawykowej, dziedziczonej typu "katolik wierzący niepraktykujący" albo buddysta który nigdy nie ma czasu na zmierzenie się z pustką w praktyce czy jakieś inne tam dziwadło oksymoroniczne. Jeszcze jedna uwaga dla pieknoducha Jazgdyni. Cos o swiadomosci wypływającej z używanego języka czyli z tradycji kulturalnej. Buddyzm opiera się na trzech filarach. Sa to: Budda, Dharma i Sangha. Dodam jeszcze o termin śunjata, dharma i budda. Proszę zauwazyć, ze niektóre z nich powtórzyłem z małej litery. I teraz uwaga: żadne z tych słów nie ma adekwatnego  odpowiednika w językach ludów religii Księgi. Gwarantuję. Bo Budda to oczywiście historyczny Sidharta Gautama ale to mało tak powiedzieć, Bo Dharma to prawo rzadzące światem ale mało tak powiedzieć, bo Sangha - to zgromadzenie wyznawców ale mało tak powiedzieć, śunjata to pustka ale pustka przyjmuje formy, które uważasz za świat rzeczywisty. Kto to załapie, zrozumie ten juz jest buddystą ale wtedy swiadomość jego na tyle się zmieni, że i na katolicyzm spojrzy zupełnie inaczej. A zwłaszcza na Boga dzaiłjacego w naszym życiu. I już może nie być odwrotu bo to jest "bezbramna brama". Brama, przez którą przejdziesz. Ale gdy wtdy sie obejrzysz już jej nie zobaczysz - zniknie. Dlatego łaczenie chrzescijaństwa z buddyzmem, uważanie buddyzmu tylko za filozofię jest błedem . Mają rację dominikanie, którzy nawet próbuja uprawiać jakiś "chrzescijański zen". Służy to wyłacznie do zniechęcenia adeptów. Bo gdy przejdą przez "branę buddyjskiego oswiecenia" to .... amba. Stracą ich na zwsze. Medytacja skierowana na pustkę to zupełnie co innego niż medytacja w chrzescijaństwie. Tam puszcza się słowa i myśli, które płyną jak chmury a adept coraz wyraźniej odczuwa pustkę jako podstawę istnienia a w chrześcijaństwie medytacja oznacza skierowanie się ku Chrystusowi. On jest bramą. Na koniec parę sloganów: 1.Ktoś powiedział, że buddysta to ten, który czystym umysłem szuka a chrześcijanin to ten, który znalazł 2.Prawdziwych chrześcijan poznasz po wzajemnej miłości, prawdziwego buddystę poznasz po tym, że jak mówi o czyms to poda ci źródło informacji. 4.Trzecie wskazanie buddyjskie mówi : nie kłam. Piąte mówi nie zamącaj swojego umysłu. To piąte jest wyjątkowo antychrześcijańskie bo wartością jest wiedza wynikająca z doświadczenia w życiu czy w praktyce. Należy unikać niewiedzy a wiara jest częścią niewiedzy. Oczywiście Jazdgdyni - racja - spokój , uśmiech dobre są. Franciszkanie wiedzą o tym doskonale. Moda na kościelne ponuractwo jest jest jakąś fatalna naleciałością chyba z czasów baroku gdy religia służyła również celom politycznym. Ale czy z tego powodu od razu trzeba doklejać na to buddyjskie łatk wynikające z zewnętrza tej szacownej religii? Czy nie wystarczy obietnica że "po żywocie rajski przebyt". Czemu się smucić, skąd agresja i strach. Ale na pocieszenie powiem, ze chrześcijanie i tak wygladają na tle muzułmanów lepiej. Widzieliście rozpacz w czasie pogrzebu muzułmańskiego? Może powiem tak. Chrzescijanin ubrany w pomarańczową szmatę i mamroczący Om mani padme hum nie staje sie buddystą. Jest po prostu chrześcijaninem mamroczącym am mani padme hum w pomarańczowej szmacie.Bo religia prawdziwa człowieka  to forma umysłu a nie zachwyt. Tu można wrzucić kamuczek do cejrowskich i jemu podobnych. Ilu jest kataolików wkatolickim Kościele, ilu jest buddystów w krajach buddyjskich? Zgodnie ze słowami Ojca Bocheńskiego należy sądzić, że mniejszość. Reszta, po której nie wolno wnioskować o wartości religii jest obiektem, na który muszą mieć baczenie kapłani i mistrzowie bo religijni to oni sa od swięta. To dzieci religii, dzieci specjalnej troski. Pozdrawiam       7 Lubię buddyzm – mówi katolik
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Arturek
11 lat temu Kto teraz zna Polskę? Podobno Powstanie Listopadowe popierało ok. 10 - 20% społeczeństwa. Reszta miała to gdzieś i zamykała okiennice gdy podchorążowie (właściwie kadeci) ruszali pod dowództwem Wysockiego. Podobno w referendum po I Wojnie Światowej na terenach dzisiejszych Mazur, w gminach gdzie przewazał język polski wygrywała opcja nieprzyłączania sie do odbudowywanej własnie Polski. Tłumaczono mi, że oni po prostu chcieli normalnie żyć a Polska była dla nich czymś nowym. Niemiec , owszem dla polskosci przyjazny nie był ale go znali. Polski nie! Więc kto teraz zna Polskę? Kto jej potrzebuje? Myślę, że o losach narodów nie decyduje tłum ale ta garstka świadomych ludzi i nie ma co liczyć na to, że przekona sie 80% mieszkańców, że lepiej zadać sobie trud by potem było łatwie. Tłum, głupszy od najgłupszego jego członka  chce aby już było łatwiej. Opozycja obecna chce przekonac ludzi ale nie tworzy faktów. W zasadzie czakamy aż rzady PO doprowadzą państwo do stanu rzeczywistego niebytu i wtedy to ..... oni, opozycja przejmie władzę i będzie very charaszo! A wiesz, ze nie będzie. Trzeba tworzyć fakty a niepodległość trzeba ziszczać chocby podziemnie aby nie stało się to co sie stało w roku `89. Tworzenie faktów to nie tylko organizacja i życie gospodarcze - to także nauka, uczenie, "jawne komplety". Może wtedy "calkowita bezmyslność i analfabetyzm nad urnami" zacznie znikać.   2 Rząd obywatelki Szmaciak
Obrazek użytkownika Bibrus
Obrazek użytkownika Arturek
11 lat temu Beł kot - albo pies! No nie. Przyklad z angielskiego lotniska jest zły bo przecież cały Wszechświat mówi po angielsku. Jesli ktoś tak nie mówi to znaczy, ze nie do końca jest człowiekiem. Poza tym centrum Świata (wg Chińczyków) jest w Chinach. Po niemiecku też się będzie mówiło prawie wszędzie gdy Herrenvolk uzyska wreszcie swoje Lebensraum. (choć na razie to dość przytłumione). Zreszta! Wszyscy Słowianie OCZYWIŚCIE powinni mówić po rosyjsku. Nie, nie! To nie tak. Nie wszyscy. Ale to co najlepsze wymyślili wyłącznie ci, którzy posługiwali się jidiszem a obecnie uczą się starożytnego szacownego języka hebrajskiego, który to język z nimi nie ma zadnego historycznego związku poza religią. Aliści oni to często jednak ateiści.  No dobra , powiem. SŁUGA MUSI ZNAĆ JĘZYK PANA. 1 Marka – POLSKA
Obrazek użytkownika Dominik
Obrazek użytkownika Arturek
11 lat temu Będę sie powtarzał Dajmy na to wyscigi kolarskie: Tour de France, Giro d1Italia, Vuelta de Espańa. A w Polsce "Wokół Polski"? Nie! Tour de Pologne. Ktoś, bardzo dawno temu postanowił byc europejski - to znaczu nie-polski. Znów napiszę o tych wszystkich stadionach "coś_tam Arena",  wieżowcach "coś_tam Tower" itp. Ja rozumiem, ze nasz wspaniały , szeleszczący język jest trudny ale chyba nie brak nam dźwięcznych słów aby ochrzcić ważne, rozpoznawalne  imprezy lub obiekty tak aby te terminy wryły się w zagraniczna pamięc tak jak słowiański "robot", "bistro", Basia (Trzetrzelewska) czy Vodka. 9 Marka – POLSKA
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Arturek
11 lat temu Jak sie bączek zakręci tak już się kręci Byli tacy co mysleli w `82, ze Jaruzel zaskoczy pozytywnie bo ma armie obywatelską i wole narodu. Nic takiego sie nie stało. Jestem pewni, że władcy wyłaniają się z woli grupy, która reprezentują, która wprawiła ich w ruch. Nie są w stanie działać inaczej więc niczego się po Kłamczusze nie spodziewam. 4 Ewa Kopacz, czyli upadek mitu...
Obrazek użytkownika Równa Babka

Strony