|
|
13 lat temu |
A to właśnie nazywa się sowieckim... |
...„dwójmyśleniem“!
Takim gościom – pomijając już jego agenturalny życiorys – nie przeszkadza ten wykazany przez Ciebie paradoks.
Oczywiście, że generał POpełnił samobójstwo, więc mówienie, że figurował na jakiejś tam liście to przecież kompletny absurd (w domyśle: „żadnej tam listy nie było!”, a – jak powiada inny agent, niejaki „Boluś” – „samo pomyślenie”, iż taka lista istniała „jest zbrodniom”), co jednocześnie wcale nie przeszkadza oskarżyć Jarosława Kaczyńskiego, najlepiej przed jakimś „rozgrzanym” sądem, z paragrafu 240 kk, za niepowiadomienie o istnieniu tej „nieistniejącej” listy i o grożącym generałowi „absurdalnym”, niebezpieczeństwie...
Mała dygresja.
Gdyby w kraju, w którym żyję, jakiś facet wykazał się na wizji tak pokrętną „dialektyką”, prowadzący program zrobiłby z niego pasztet. Bez względu na to, czy byłaby to telewizja publiczna czy prywatna. I to w zasadzie wyczerpuje kwestię niezależności różnych polskich tefałenów i inszych polsatów...
[quote=ellenai]Pan Brochwicz ma podstawowe problemy z logiką.
Z jednej strony jest absolutnie pewny, ze Petelicki popełnił samobójstwo i za zupełny absurd uważa mysl, że ktoś mógłby się do tej smierci przyczynić, a z drugiej ma pretensje z powodu niepowiadomienia prokuratury o "przygotowaniach do popełnienia zbrodni".
Więc w końcu była to, jego zdaniem, zbrodnia czy samobójstwo?
Tragifarsa.[/quote]
|
|
Między nami agentami |
|
|
|
13 lat temu |
GnidaDworska @ |
„Apel swoj kieruje do wszystkich, ale w sposob szczegolny do tych, ktorzy na malkontenctwie i narzekaniu probuja zbic kapital polityczny”
Nie, nie! Nasz genialny językoznawca z Ruskiej Budy, „tfurca” różnych nowych „wzrotów” mówi zwykle o „narzekactwie”, a nie o narzekaniu... :)
A tak poza tym doskonała parodia bełkotu tego trepa...
Pozdrawiam
|
|
Odezwa Prezydenta RP Bronislawa Komorowskiego w zwiazku ze zblizajacymi sie Mistrzostwami Europy w Pilce Noznej. |
|
|
|
13 lat temu |
Re: Owszem, dziecko najpierw rozwija się w środowisku rodzinnym, |
http://www.rp.pl/artykul/19,859745-Uczniowie-stoja-w-kolejce-do-katolickiej-szkoly.html?p=1
Artykuł potwierdza moją „banalną” tezę, że wszystko jednak zależy od jakości szkoły...
Tak nawiasem mówiąc, w Berlinie (w którym mieszkam z rodziną od 2000 roku) jednym z najlepszych gymnazjów jest również szkoła katolicka.
http://salvator.net/
Uczęszczała do niej moja córka, więc znam tę placówkę dość dobrze. Córka również musiała „postać w kolejce” i dopiero po zdaniu bardzo trudnego testu została przyjęta.
Muszę przyznać, że wcale nie zaskoczył mnie fakt, iż metodyka kształcenia (i wychowywania!) w niemieckiej szkole mojej córki była niemalże identyczna jak w krakowskim gymnazjum opisywanym w zalinkowanym artykule.
Pozdrawiam
|
|
Ideologia i kształcenie domowe |
|
|
|
13 lat temu |
Owszem, dziecko najpierw rozwija się w środowisku rodzinnym, |
a dopiero potem, gdy nieco dorośnie i zacznie być ciekawe świata, poddaje się je procesom edukacyjnym, szkopuł jednakże w tym, że wobec problemu wadliwego funkcjonowania współczesnych rodzin, w których dziecko pozbawione prawidłowych wzorców, w pierwszych i najważniejszych latach życia dorasta w wypaczonej sytuacji, wynosząc czasami trudne do naprawienia skrzywienia osobowości czy charakteru, nie ma zbytniego sensu zastanawiać się nad wyższością domowego kształcenia w stosunku do edukacji szkolnej...
Inaczej mówiąc, jeśli współczesna, często niepełna, nietrwała czy wręcz "zmieniająca się osobowo" (nowy tatuś lub nowa mamusia) rodzina nie jest w stanie przekazać dziecku podstawowej skali wartości, do czego w sposób naturalny jest powołana, to czy jest w ogóle możliwa i jak w takich warunkach miałaby wyglądać prawidłowa, "domowa edukacja"?
Chociaż najlepsza nawet szkoła nie jest w stanie uzupełnić wszystkich wyniesionych z domu rodzinnego niedoborów, zwłaszcza w zakresie szeroko rozumianej pozytywnej, opartej na rzeczywistych wartościach obyczajowości, to czasem bywa niestety i tak, że to właśnie szkoła (o ile dobrze funkcjonuje) staje się dla dzieci z rodzin rozbitych, nie mówiąc już o rodzinach wręcz patologicznych, na wskroś pozytywnym, przyjaznym i potrzebnym refugium , w którym dziecko chociaż przez kilka godzin dziennie czuje się bezpieczne i może zostać otoczone w miarę normalną opieką...
Zrozum mnie dobrze, ja też uważam, że zadaniem szkoły nie jest uczyć dziecko życia rodzinnego; najlepszy nawet wychowawca nie zastąpi brakującego w domu ojca czy matki, a koledzy i koleżanki nigdy nie staną się „pełnowartościowym” rodzeństwem, czasem jednak lepsza jest jakaś niewielka namiastka lub niedoskonały ersatz podstawowych więzów międzyludzkich, niż ich całkowity brak, prawda? Także w szkole możliwe są przecież przynajmniej niektóre, obecne w prawidłowych rodzinach relacje, jak chociażby przywiązanie, przyjaźń, wzajemna pomoc czy rozwijanie się w poczuciu własnej wartości...
Jednym słowem, wszystko zależy od... szkoły :) Jeśli jest dobrze zorganizowana i obok czystej edukacji zajmuje się także wychowaniem dzieci i młodzieży do funkcjonowania w „przypadkowych społecznościach”, to w ogólnym procesie wychowawczym człowieka może ona być ważniejsza od niejednego „nieciekawego” domu rodzinnego.
Pozdrawiam
|
|
Ideologia i kształcenie domowe |
|
|
|
13 lat temu |
Jeśli chodzi o skuteczność nauczania domowego, |
którą nijak nie da się porównać z przeciętnym nauczaniem szkolnym, masz oczywiście rację.
Niestety problem nie polega na tym, która forma nauki jest skuteczniejsza, ale którą da się zastosować jak najszerzej, jak najpowszechniej, a do tego potrzebny jest, dobrze zorganizowany system nauczania. Nauka nie może stać się sprawą elitarną, na którą stać jedynie wybranych, dla dobra ogółu musi ona być dostępna powszechnie, bo tylko wtedy istnieje gwarancja właściwego wykorzystania zasobów ludzkich.
Nie bagatelizowałbym też kwestii, jak to określasz: „przystosowywania się do życia w zewnętrznej, przypadkowej, sztucznie wykreowanej strukturze społecznej”, bo to TEŻ jest nauka, a już na pewno niezwykle istotny dla rozwoju jednostki element poprawnego wychowania. Człowiek jest istotą społeczną i musi umieć znaleźć się także w „przypadkowych strukturach społecznych”, czy wręcz w niechętnym mu lub nie lubianym przez niego otoczeniu. Samo nagromadzenie wiedzy teoretycznej nie wystarczy, bo tak właściwie nikt nie uczy się tylko dla siebie, (zwłaszcza na poziomie nauki zawodu w rzemiośle, usługach czy administracji), ale po to, aby być przydatny we własnym środowisku, aby tworzyć, że się tak górnolotnie wyrażę, wspólne dobro.
Mam już swoje latka, za dwa miesiące przechodzę w „stan spoczynku” i kiedy spojrzę wstecz na własne życie, stwierdzam, że wiele lat minęło mi na absolutnie koniecznym przystosowywaniu się do funkcjonowania w „przypadkowych strukturach społecznych” i bardzo rzadko miałem możliwość dobrowolnego doboru ludzi czy „struktur” mi odpowiadających. Zwróć uwagę, że nawet wybierając firmę, instytut naukowy czy inne „wymarzone” miejsce pracy, spotykasz się z grupą, w której – pomimo doskonałego przygotowania teoretycznego i wspólnoty zadań związanej z wykonywanym zawodem – wcale nie musisz się dobrze czuć i być akceptowanym, zwłaszcza gdy w procesie wychowawczym, w fazie dorastania byłeś pozbawiony NAUCZENIA się funkcjonowania także w tego rodzaju „przypadkowych strukturach”... ;)
Pozdrawiam
|
|
Ideologia i kształcenie domowe |
|
|
|
13 lat temu |
Bolek nie zauwazy... |
Walesa nawet nie wie jaki jest smieszny. To juz nie jest nawet denerwujace co on wygaduje, to jest po prostu smieszne. W tej smiesznosci nie ma zadnej logiki; jest tylko zalosny kretynizm...
Pozdrawiam |
|
Wałęsa jako Sekretarz KC czyli logika postpeerelu w działaniu |
|
|
|
13 lat temu |
Miało być naturalnie Torańska, |
a nie "Trojańska", z rozpędu kompletnie pokręciłem nazwisko tej "królowej", co prawdopodobnie jest jeszcze większą "zbrodniom" niż pomyślenie, ale skądinąd wskazuje tez, jak popularna jest ta pani, zwłaszcza wśród berlińskiej emigracji ;) |
|
Królowa z górnej półki |
|
|
|
13 lat temu |
Trojańska – przywiędła Mata Hari ? |
Te wszystkie dziennikarskie „wyższe półkowniki“ nawet nie są w stanie zauważyć niebezpieczeństwa dwuznaczności niektórych „komplimentów“, którymi się nawzajem obsypują.
Z drugiej strony to nawet dobrze, bo przytomniaki w Twoim gatunku i z Twoim talentem, drogi Wilku, mają przynajmniej gotowy materiał, aby obśmiać to Towarzystwo Wzajemnej Ignorancji... Nie byłoby o kim pisać, gdyby nie ci, sami się wystawiający na kpinę, durnie.
Jeden mianuje Trojańską Matą Hari, inny awansuje ją do rangi półkownika... Po prostu BOSKIE!
Pozdrawiam z Berlina
|
|
Królowa z górnej półki |
|
|
|
13 lat temu |
Re: Młodziaki do roboty! |
Oto co znalazłem w sieci na temat przeciętnej długości życia w krajach Unii Europejskiej:
Eurostat przedstawił (...) dane przewidujące długość życia w państwach należących do UE. W 2009 r. średnia długość życia mieszkańca Unii wyniosła 82,4 lat dla kobiet i 76,4 dla mężczyzn. Wg danych najdłużej żyć będą kobiety we Francji – 85,1 lat, w Hiszpanii – 84,9, we Włoszech – 84,5 (w 2008 r.) i na Cyprze – 83,6. Mężczyźni najdłużej żyć będą w Szwecji – 79,4 lat, we Włoszech – 79,1 (w 2008 r.) oraz w Hiszpanii i Holandii – po 78,7.
W porównaniu do krajów UE Polacy żyją dość krótko: kobiety – 75,9 lat, a mężczyźni – 71,5. Oznacza to, że statystyczny Polak żyć będzie o 6 lat krócej, niż wskazuje średnia dla Unii Eurpejskiej.
http://spolecznieodpowiedzialni.pl/pl/content/index/read/id/662/
http://epp.eurostat.ec.europa.eu/cache/ITY_PUBLIC/1-05032010-AP/DE/1-05032010-AP-DE.PDF
Warto jeszcze dodać, że Polska jest niemalże w „ogonie” Europy pod tym względem, za nią już tylko jakaś tam Rumunia czy Bułgaria...
Wcale mnie to nie dziwi; ponieważ od 30 lat żyję wśród Niemców, dumych ze swej opieki społecznej, dobrze funkcjonującej służby zdrowia i różnych wspierających zdrowie rządowych regulacjach (zakaz palenia w miejscach publicznych, wspieranie rekreacji i sportu dla ludzi starszych, tanie i dobrej jakości leki, czy też łatwo dostępna rekonwalescencja po przebytych chorobach itp.), mam możliwość porównań tych standardów z sytuacją w Polsce, bo często jestem w Polsce, a ponadto na bieżąco dowiaduję się od moich starszych wiekiem krewnych w Polsce o zrozpaczonych rencistach i emerytach, którzy miesiącami czekają na wizyty u specjalistów, wydają ostatnie grosze na drogie i lipne lekarstwa i zabiegi (o łapówkach nie wspominając), nie mają żadnych możliwości rekreacji czy właściwej, fachowej rekonwalescencji po ciężkich chorobach (np. po zawałach czy udarach mózgu)...
Jak w takiej sytuacji, nie narażając się na śmieszność, można domagać się społecznej akceptacji dla podnoszenia wieku emerytalnego i wypisywać bzdury o 65-cio letnich „młodziakach”, dalibóg nie pojmuję...
Tak nawiasem mówiąc, mam obecnie 62 lata i już w sierpniu tego roku przechodzę w stan spoczynku, chociaż zgodnie z obowiązującym prawem, powinienem pracować jeszcze do kwietnia 2014 roku. Skorzystałem bowiem z wprowadzonej jeszcze prze rząd Helmuta Kohla regulacji, zgodnie z którą jakąś część ostatniego okresu przed przejściem na emeryturę można sobie podzielić na połowę (w moim przypadku 5 lat) i jedną połówkę przeparcować, a drugą spędzić w domu, otrzymując za cały okres 82 % wynagrodzenia. Regulacja ta ma bardzo niewielki wpływ na ostateczną emeryturę (w moim przypadku kilkanaście euro miesięcznie mniej) i służy wcześniejszemu zwalnianiu miejsc pracy dla rzeczywistych „młodzików”...
Tak więc najpierw należałoby zadbać o poprawę opieki zdrowotnej i wydłużenie życia obywateli, a dopiero potem zastanawiać się nad możliwościami późniejszego przejścia na emeryturę, ale najwidoczniej ten rząd postanowił inaczej...
|
|
Młodziaki do roboty! |
|
|
|
13 lat temu |
A co ze Zdradkiem Siurkowskim? |
Przecież za te nowenny przebłagalne do Niemiec, aby wreszcie przejęły całą odpowiedzialność za świetlaną przyszłość Eurokołchozu, też się jakiś europejski taboret pod umęczone podstawianiem Europie d..sko należy, no nie?
Ponoć już cały Eurokołchos nic, tylko "Sikorskim mówi", więc może to kiedyś Zdradek, a nie Donald "zawładnie" Komisją Eurokołchozu? Być może Donkowi tylko tak obiecują, żeby się póki co nie załamywał i dalej "gorąco namawiał kolegów" do polityki proeuropejskiej?
|
|
Donald szefem Eurokołchozu w 2014. Dopiero? |
|