|
|
16 lat temu |
odpowiedz |
Przepraszam, ze odpowiadam z opoznieniem, ale bylem mocno zajety.
"wybacz , ale co za argument ? Nacjonalizm niemieckich faszystów u źródeł czerpał z patriotyzmu . Czy to znaczy , że powinniśmy wystrzegać się miłości do kraju , bo zaprowadzi ona do budowania obozów koncentracyjnych dla innych nacji ?"
Naprawde nie odrozniasz patriotyzmu od nacjonalizmu? To mniej wiecej taka roznica jak miedzy miloscia a molestowaniem. Podstawa faszystowskiego nacjonalizmu byla pogarda dla innych nacji. Eugenika dostarczyla im tylko argumentow "naukowych" i utwierdzila w przekonaniu o swojej wyzszosci. Dzieki temu ze eugenika byla pseudonauka bazujaca na tezach innej pseudonauki jej argumentacja byla niezwykle elastyczna. Potrafila wyjasnic wszystko czego oczekiwali od niej faszysci. Innymi slowy: byla elstyczna jak guma od majtek.
Dokladnie ten sam zarzut jest stawiany ewolucjonizmowi, na ktorym eugenika bazowala, jest tak elstyczny ze jest w stanie wyjasnic wszystko, tak w rzeczywistosci nie wyjasniajac niczego. Jezeli jakis fakt nie pasuje im w jednym modelu genezy zmieniaja zalozenia i otrzymuja inny model. Maja jedna z gory zalozona teze "zycie zlozylo sie samo z siebie, calkowicie spontanicznie" i dostosowuja do tego zalozenia interpretacje faktow. Sa cale instytuty i wydzialy uniwersyteckie ktorych podstawowym zadaniem jest to aby, za pieniadze podatnikow, dostosowywac interpretacje faktow do zalozonej tezy. Daltego tez Kirker ma ulatwione zadanie, bierze do reki ksiazke pierwszego lepszego ewolucjonisty oplacanego z publicznej kasy, takiego np. jak Stephen Jay Gould, czy Douglas Futuyma i ma gotowe interpretacje na kazda okolicznosc. Jednak, jak juz wczesniej podkreslalem, to ze cos madrze brzmi nie oznacza ze jest madre.
Rozsadny czlowiek powinien poddawac krytycznej ocenie tezy ktore sa mu prezentowane. Im bardziej abstrakcyjnym i syntetycznym jezykiem te tezy sa opisywane, tym bardziej rozsadny czlowiek powinien byc podejrzliwy.
A teraz powiedz czy sprawdzilas cokolwiek z tego co pisze Kirker ? We wczesniejszym wpisie wykazalem np. ze mylil sie on w kwesti chronologi powstania ewolucjonizmu i marksizmu i ich wzajemnych inspiracji. Czy Kirker, mimo naukowego tonu swoich wypowiedzi mogl sie mylic takze w innych kwestiach ? Czy sprawdzilas cokolwiek z tego co on napisal ?
Wezmy np. pierwsza lepsza wypowiedz Kirkera:
„Poza tym ciekaw jestem, jak wyjaśnisz istnienie drzewa filogenetycznego i pokrewieństw między organizmami”
Zadalas sobie trud zeby w ogole sprawdzic co to sa te „drzewa filogenetyczne” ? Cos mi sie wydaje ze nie. Zadowolilas sie madrze brzmiaca odpowiedzia Kirkera i linkiem do jakiegos naukowgo artykulu opisujacego szczelnym naukowym jezykiem problem przynaleznosci filogenetycznej plaznic. Po pierwsze na jakiej podstawie stwierdzilas ze ten artykul mowi cos sensownego na temat wiarygodnosci drzew filogenetycznych ? Czy tylko dlatego ze byl z pisma naukowego ktorego „impact factor to 6,438” i ze byl napisany niezrozumiala dla zwyklego zjadacza chleba wasko-specjalistyczna angielszczyzna ? Ja prosilem o niekwestionowane drzewo filogenetyczne a Kriker wkleil artykul o plaznicach i jest OK, odpowiedz zaliczona. Wytarczy ze jest to artykul z pisma ktorego „impact factor to 6,438” (cokolwiek to znaczy) i juz nie zadaje sie zadnych pytan.
A przeciez wystarczy uzyc tylko Google i juz wyrabiamy sobie zdanie na temat wiarygodnosci drzew filogenetycznych. Oto co wikipedia mowi na temat plaznic:
„Przypuszcza się , że wirki (Turbellaria) pochodzą od parzydełkowców, a ich przodkowie mogli być podobni do planuli” . Faktycznie drzewo filogenetyczne plaznic dostarcza samych pewnikow.
Ale nie trzeba interesowac sie plaznicami zeby wyrobic sobie zdanie na temat wiarygodnosci drzew filogenetcznych. Biezemy Google i wpisujemy haslo „drzewo filogenetyczne”. Wystarczy zapoznac sie z wiadomosciami w pierwszym wyszukanym linku, ktorym jest link z wikipedi i juz mamy powazne watpliwosci:
„Trudności z ustaleniem pokrewieństwa
Problemy z budową drzewa wynikają z przyjętej metodyki badań. Kladystyka umożliwia dokładne ustalenie pokrewieństwa ewolucyjnego, jednak wymaga wielu danych, z różnych powodów, często niedostępnych. Dlatego mimo gwałtownego rozwoju w ostatnich latach taksonomii filogenetycznej układ gałęzi (kladów) drzewa filogenetycznego wszystkich organizmów żywych w wielu miejscach jest wciąż wątpliwy i wciąż trzeba spodziewać się wielu zmian, także tych radykalnych.
(..)
Zwłaszcza wiele kontrowersji wzbudza okres początkowy powstania życia. Powszechna w organizmach żywych obecność białek oraz kwasów nukleinowych wskazuje na to, że wszystkie współcześnie żyjące (i kopalne) organizmy wywodzą się od wspólnego przodka. Jednak 4 miliardy lat dzielące nas od tego momentu dają duże pole spekulacjom, pomysłom i hipotezom. Współcześnie przyjmuje się że na samym dole znajdują się bakterie oraz archeany z których wywodzą się eukarionty. Archeany bez eukariotów stanowią grupę parafiletyczną.”
http://pl.wikipedia.org/wiki/Drzewo_filogenetyczne
A dalej jest juz tylko ciekawiej.
Spojrzmy na przyklad na dosc ciekawe artykuly w prasie popularnej:
Guardian z tego roku zamiescil artykul pt: „Karol Darwin mylil sie odnosnie drzewa zycia”
http://www.guardian.co.uk/science/2009/jan/21/charles-darwin-evolution-species-tree-life
Mozemy w nim przeczytac ze nie ma czegos takiego jak „drzewo zycia”, nie ma prostych rozgaleziajacych sie struktur ewolucyjnych ktore mozna by przedstawic jako drzewo. Bardziej trafnym okresleniem moze byc „gaszcz” lub „pajeczyna”. Transfery poziome genow to norma. Cale specyficzne fragmenty kodu DNA wystepuja na zasadzie modulowej w kodzie niektorych gatunkow, jednak nie mozna w zaden sposob wykazac ich ewolucyjnej zaleznosci, w jednych gatunkach po prostu sa w innych ich nie ma.
Dr Eric Bapteste biolog ewolucyjny z paryskiego Uniwersytetu im Marii Curie stwierdza w tym artykule bezposrednio „Nie mamy zadnych dowodow ze drzewo zycia rzeczywiscie istnieje” .
W innej czesci tekstu inny biolog ewolucyjny - Michael Rose (Uniwersytet Klifonijski) stwierdza „Drzewo zycia jest obecnie grzecznie grzebane(..)w zwiazku z tym spojrzenie na biologie wymaga fundamentalnej zmiany”
Telegraph podaje natomiast „Darwinowskie drzewo zycia jest bledne”
http://www.telegraph.co.uk/scienceandtechnology/science/4312355/Charles-Darwins-tree-of-life-is-wrong-and-misleading-claim-scientists.html
Mozemy sie z niego dowiedziec ze 150 lat po ukazaniu sie ksiazki „O pochodzeniu gatunkow...” nie udalo sie zbudowac „drzewa zycia” ktore bylo fundamentalnym pojeciem „teorii” Darwina. Scenariusze budowane na wynikach wspolczesnych badan sa o wiele bardziej skomplikowane niz Darwin mogl sobie wyobrazic. Wystepuja nieoczekiwane transfery genow: poziome i wsteczne, fragmenty kodu sie duplikuja lub nieoczekiwanie zanikaja. Tej niewiarygodnej kombinacji nie mozna na pewno nazwac „drzewem”.
Cytowani w tym artykule biolodzy ewolucyjni stwierdzaja ze „drzewo zycia” jest raczej bezuzyteczne. Uspokajaja jednak zaraz ze nie oznacza to jednoczesnej bezuzytecznosci calej „teorii” ewolucji, spowoduje jedynie jej rearanzacje w kierunku modelu o wiele bardziej zlozonego (hi, hi...). Swoja droga jezeli model ewolucji skomplikuje sie do tego poziomu ze nie beda go juz rozumieli nawet sami biolodzy ewolucyjni, pozostanie nam juz czysta wiara wspierana gromkimi zapewnieniami ekspertow – „tak bylo, uwierzcie nam, my wierzymy gleboko”.
No dobra, ale to prasa popularna. Mimo ze w tych artykulach cytuja, oplacanych z naszej kieszeni, specow od biologii ewolucyjnej to jednak legendarny „impact factor” tych pism jest zapewne niski. Tak wiec pojdzmy tym torem w kierunku wyzszego „impact factora”.
Trafiamy na strone projektu serii warsztatow biologii ewolucyjnej poświęconych konstrukcji drzewa filogenetycznego z udzialem naukowcow ewolucyjnych z powaznymi tytulami przed nazwiskiem. Trudno ich podejrzewac o ciagoty kreacjonistyczne, czy chociazby o probe wywolania sensacji w celu wypromowania swoich nazwisk. W koncu sa to glownie zadeklarowani ewolucjonisci, ktorzy chca po prostu, za nasze pieniadze, wymyslic mniej kontrowersyjna interpretacje niewygodnych faktow. Jednak zeby cos wymyslic musza najpierw w waskim gronie ekspertow oglosic smierc „drzewa zycia”, wtedy dopiero moga zabrac sie za wymyslanie czegos nowego.
http://centres.exeter.ac.uk/egenis/research/QuestioningtheTreeofLife.htm
We wstepie czytamy miedzy innymi:
"Filogenetycy molekularni bezpośrednio skonfrontowani z kwestią jednego drzewa filogenetycznego zostali zmuszeni do rewizji tej koncepcji i zdegradowania statusu tegoż drzewa z biologicznego faktu do niepotwierdzonej hipotezy w odniesieniu do relacji wśród żywych organizmów i ewolucyjnej historii". Hmm, co najmniej bardzo ciekawe...
Organizatorzy tej imprezy chyba zasluguja na wysoki „impact factor” ?
OK, na deser pare cytatow z czasopism o niekwestionowanym „impact factor”:
"Kiedy naukowcy zaczęli analizować rozmaite geny różnych organizmów, stwierdzili oni, że ich wzajemne relacje są sprzeczne z ewolucyjnym drzewem bazującym jedynie na analizie rRNA"
James A. Lake, Ravi Jain and Maria C. Rivera,(1999) "Mix and Match in the Tree of Life", Science vol. 283, s. 2027-2028.
"Coraz więcej i więcej dostępnych sekwencji doprowadziło do tego, że większość filogenez bazujących na porównaniach białek jest wzajemnie sprzeczna tak samo, jak z filogenezą bazującą na rRNA"
Hervé Philippe and Patric Forterre, (1999) "The Rooting of the Universal Tree of Life Is Not Reliable". Journal of Molecular Evolution vol. 49, s. 509-523.
"Żadna spójna filogeneza organizmów nie wyłania się z licznych dotąd skonstruowanych filogenez opartych na sekwencjach białkowych".
Carl Woese, (1998) "The Universal Ancestor". Proceedings of the National Academy of Sciences USA vol. 95, s. 6854-6859.
Wystarczy ? A to tylko informacje znalezione malym nakladem czasu w dosc popularnych zrodlach. Cytowani naukowcy sa w najgorszym razie obojetni wobec koncepcji ewolucji biologicznej, a w wiekszosci zdecydowanie ja popieraja.
Swoja droga, ewolucjonisci mowiacy otwarcie o klopotach z „drzewem zycia” maja nie lada orzech do zgryzienia, musza ratowac koncepcje ewolucji biologicznej, negujac jednoczesnie jeden z jej najbardziej fundamentalnych elementow. W naukach scislych musieliby sie juz dawno poddac, cala teoria leglaby w gruzach. Ale ewolucjonizm to skrajnie przeciwny biegun w stosunku do nauk scislych, tutaj kazde niepowodzenie w krotkim czasie przekuwa sie w sukces. Pracuje nad tym cala armia szkolonych w swojej profesji interpretatorow. Nauki scisle sa weryfikowalne. Wystarczy przeciez aby most oparty o bledne wyliczenia sie zawalil, zeby zakwestionowac te wyliczenia. W ewolucjonizmie jest inaczej, odradza sie on jak mityczny Fenix z, kazdych, najbardziej nawet dopalonych, popiolow. Dopoki ideologiczni ewolucjonisci beda stanowic „smietanke autorytetow moralnych” w naukach biologicznych, Fenix ewolucjonizmu nie umrze.
Juz na podstawie tych zrodel mozna sobie wyrobic zdanie ze, podstawowa dla darwinowskiej „teorii” ewolucyjnej, koncepcja tzw „drzewa zycia” jest martwa. Watpliwosci wobec tej koncepcji dawno juz przekroczyly granice „zwyklej” kontrowersji. Tam juz nie ma co ratowac. Z praktycznego punktu widzenia kladystyka, czyli system kwalifikacji oparty na drzewie filogenetycznym jest malo przydatny, jezeli wogole:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kladystyka
„Podstawowym pojęciem w kladystyce jest klad, czyli organizmy mające wspólnego przodka. W ujęciu ortodoksyjnym klady rozdzielają się dychotomicznie, tworząc drzewo dychotomiczne. W praktyce rzadko udaje się udowodnić realność takich rozgałęzień ze wględu na powszechne w ewolucji zjawisko radiacji adaptacyjnej.”
„W kladystyce nie dopuszcza się grup polifiletycznych ani parafiletycznych, co jest postulatem skądinąd słusznym, ale trudnym do realizacji w praktyce – prowadzi do systematyki nadmiernie rozbudowanej, rewolucyjnie niezgodnej z dotychczasowo przyjętą, a więc mało użytecznej w praktyce. Kladystyka stanowi teoretyczną podstawę współczesnej systematyki, ale praktyka często jest za nią daleko w tyle.” (hi, hi... praktyka jest daleko w tyle za teoria – autor tego artykulu przekroczyl wyraznie granice absurdu probujac bronic resztek wiarygodnosci tego systemu)
Czy Kirker nie wie o tych „kontrowersjach” ? Przeciez podaje sie za wybitnego specjaliste w kwestiach ewolucji biologicznej. Czyli, albo nie jest takim specjalista za jakiego siebie uwaza i poprostu przepisuje hurtem ewolucyjne opracowania, albo jest zwyklym klamca i manipulatorem przedstawiajacym jako prawdziwy system o ktorym wie ze jest juz dawno nieaktualny i zupelnie niepraktyczny.
Czy inne argumenty Kirkera sa podobnie wiarygodne ? Proponuje sprawdzic to samemu.
Na poczatek prosze sprawdzic slynny eksperyment Millera-Ureya i dowiedziec sie jakie rzeczywiscie substancje zostaly w nim uzyskane. Czy 2% roznoskretnych, prostych aminokwasow w towarzystwie tak „przyjaznych” dla struktur organicznych substancji jak kwasy mrowkowy, hydroksy-octowy, octowy, propionowy, bursztynowy i inne ma szanse na stworzenie zycia ?
Prosze sporzadzic mieszanine takich kwasow i wpuscic do niej dowolny mikroorganizm. Jak myslisz jak dlugo potrafilby przetrwac rekordzista ? I w takim srodowisku mialo zakielkowac zycie ? Tylko naprawde pokretna logika moze sie zmierzyc z takim wyzwaniem.
Argumentacja Kirkera to prawie w calosci tego typu paradoksy i niedomowienia zanuzone w ciezkostrawnym sosie abstrakcyjnej retoryki.
Jednak chyba szczytem hipokryzji jest proba tlumaczenia ewidentnego oszustwa naukowego jakim sa schematy embrionalne Haeckla. Z bezczelnego oszustwa, Kirker zrobil „komedie pomylek” za pomoca sprzecznej wewnetrznie argumentacji (z jednej strony twierdzi ze nikt nie traktuje juz prawa Haeckla powaznie, z drugiej potwierdza ze jest przedstawiane w podrecznikach jako jedna z „ikon ewolucji”). Po prostu zamieniono spreparowane, dopasowane do zalozen hipotezy rysunki, innymi ktore nijak nie pasuja do zalozen i wszystko jest po staremu. Kiedy jakis bystrzejszy uczen w szkole zapyta „panie profesorze ale te embriony nie sa w zaden sposob do siebie podobne”, nauczyciel odpowie prawdopodobnie „dziwne, za moich czasow byly”.
Jednak nawet tak pokretna argumentacja Kirkera nie wzbudzila w Tobie zadnych watpliwosci. Kupujesz gladkie figury retoryczne Kirkera bez zadnych zastrzezen, byleby tylko nie trzeba nic sprawdzac, a juz w zadnym przypadku nie zmieniac zakodowanych w mozgu od szkoly podstawowej dogmatow.
Ciekawe sa tez proby zdyskredytowania przez Kirkera autorow ksiazek, ktore podalem w poscie.
Jedni autorzy sa niewiarygodni bo sa „niewlasciwego” wyznania. Inny autor nie jest certyfikowanym „ekspertem” w dziedzinie o ktorej odwazyl sie napisac, a ktos inny skrytykowal jego metody badawcze (cos niesamowitego w srodowisku naukowym). Wszystko po to aby zniechecic do przeczytania ksiazki. Nie wazne ze autorzy ci podaja mnostwo udokumentowanych faktow ktore zostaly przemilczane przez certyfikowanych „ekspertow”. Nie wolno dotykac tych ksiazek, gdyz dolaczy sie do grona czytelnikow Daenikena. Toz to wstyd podobny do tego jak zaglosowanie na PIS w ostatnich wyborach (lepiej sie nie przyznawac w „oswieconym” towarzystwie).
Metoda dyskredytacji niewygodnych osob jest mocno rozpowszechniona w srodowiskach "poprawnych politycznie" dziennikarzy. Ostatnio mozna bylo sie z nia zapoznac przy okazji glosnych wykladow Paula Camerona. "Gazeta Wyborcza" zastosowala podobny mechanizm zniechecania, przedstawiajac Camerona jako faszyste i oszoloma. Nie wazne bylo to, ze prezentuje on badania oparte o, ciezkie do podwazenia, dane statystyczne. Celem GW bylo zeby nikt na te wyklady nie poszedl. Na szczescie zabieg sie nie udal, wyklady zostaly, niechcacy, mocno rezreklamowane. Ale niestety jest to wyjatek, wypadek przy pracy, wiekszosc takich akcji dyskredytacyjnych wychodzi GW, i innym "postepowym" mediom, znakomicie.
„Czytam Twe wywody i potwierdza się to co podejrzewałam od początku , czyli że podstawą w tej dyskusji jest dla Ciebie obrona wiary”
OK, cala moja argumentacja obnazajaca miernote podstaw naukowych „teorii” ewolucji to rozpaczliwa proba ratowania resztek mojej duchowosci ? Fajnie ustawilas problem, klasycznie rzeklbym. Nie Ty pierwsza to wymyslilas.
Np. ten kto probowal wykazac ze eugenika nie jest zadna nauka, a jedynie naukowo brzmiaca ideologia zbudowana na chorym poczuciu wyzszosci, byl niedouczonym mieczakiem, ktoremu zludzenia emocjonalne okreslane mianem „sumienia” przeszkadzalo w pogodzeniu sie z „naukowo udowodniona” koniecznoscia.
Tak samo przeciwnicy komunistycznej utopii byli kwalifikowani jako nienawistni osobnicy dzialajacy w obronie swoich wasko rozumianych interesow.
Przyklady mozna mnozyc, jedno jest pewne, nie jestes oryginalna. Niewygodne dazenie do ujawnienia prawdy zawsze mozna zakwalifikowac jako rozpaczliwe dzialanie w obronie „swoich, partykularnych interesow”. To jest bardzo wygodne i nie zmusza do weryfikacji wygodnej stabilnosci zastanego systemu obowiazujacych pogladow. Jak juz sobie wytlumaczylas ze Bog majac „za slaby komputer” musial posluzyc sie ewolucja przy stwarzaniu zycia, to teraz niewygodnie sie wycofywac z tak ladnie skrojonej argumentacji. Przyznajac ze ewolucja to jedynie ideologia bez podstaw naukowych musialabys zweryfikowac swoj poglad na ten temat, przyznajac jednoczesnie ze przez wiele lat oszukiwalas sie wymyslajac ryzykowne figury logiczne w celu obrony swojej duchowosci. |
|
Leniwa prawica |
|