Komentarze użytkownika

Kiedy Tytuł Treść Głosy Do zawartości Komentarz do
Obrazek użytkownika Darek
16 lat temu konkrety No dobra, to jak juz tak daleko zaszlo to prosze Cie o konkrety. Daj jakiejs niekwestionowane ogniwo posrednie, zaznaczam ze wypadaloby zeby "ogniwo" mialo pare cech niewyksztalconych do konca. O caly lancuch ewolucyjny Cie nie prosze, bo nawet najbardziej wierny swojej ideologii ewolucjonista nie zaryzykowałby stwierdzenia, ze jest jakis lancuch ewolucyjny. Oczywiscie slyszales o tym ze wiekszosc gotowych gatunkow znajdowane jest po raz pierwszy w warstwach datowanych jako kambryjskie, stad nazwa "ekspolzja kambryjska", zaznaczam ze sa one znajdowane od razu w formie kompletnej. Wiec gdze ta stopniowosc malych kroczkow ewolucji ? A z ta witka bakteryjna to ciekawa sprawa. Sklada sie ona z 40 elementow. Brak jednego z nich powoduje ze caly uklad jest niefunkcjonalny. Umiesz moze rozrysowac schemat ewolucyjny tej struktury metoda malych kroczkow ? Ja nie umiem. Ewolucjoniści wymyslili koncepcje "duplikacji genow", czyli ze np. bakteria miala inna, alternatywna strukture wobec tej witki i czekala do konca "budowy" struktury bardziej zaawansowanej zeby przejsc na "nowszy model". Albo ze sie w ogole nie ruszala i czekala na dokonczenie "silniczka". Ale chyba przyznasz ze ta koncepcja jest tak glupia ze zęby bolą. Spisek naukowcow ? Raczej obrona "mitu zalozycielskiego" i wiarygodnosci nauki. Ewolucjonizm za daleko zaszedl w swoich interpretacjach, zbyt wielu naukowcow polozylo na karb tej "teorii" swoja wiarygodnosc naukowa (wielu ta wiarygodnosc na niej zbudowalo) zeby teraz mozna sie z tego latwo wycofac. Poza tym powiedz jacy naukowcy obejmuja calosc zagadnien ewolucjonizmu, ktory jest obszarem mocno interdyscyplinarnym ? Jedynymi ktorzy z racji swojej specjalizacji musza to obejmowac sa sami biolodzy ewolucyjni, a ich istnienie jako naukowcow jest scisle zwiazane z obrona wiarygodnosci "teorii" ewolucji. Jest to wiec samonakrecajacy sie mechanizm. Co do praw rzadzacych dzialaniem mojego komputera, sa one scisle weryfikowalne, jezeli komputer dziala znaczy ze dobrze zinterpretowano te prawa (ale tylko w kontekscie dzialania komputera). Nikt nie probuje wnioskowac z koloru i ksztaltu obudowy czy ten komputer zlozyl chinczyk na Tajwanie, czy tez zlozyl sie sam przez miliony lat bezrozumnych, spontanicznych procesow. I tu jest roznica miedzy scisle weryfikowalna nauka, a "nauka" jako "naukowo" brzmiacych interpretacjach. Expelled: No Intelligence Allowed
Obrazek użytkownika Budyń78
Obrazek użytkownika Darek
16 lat temu prawda nie jest relatywna To nie jest kwestia tego, czy Kosciol Katolicki zgadza sie z "teoria" ewolucji czy tez nie. Prawda nie jest relatywna, czyli "teoria" ewolucji nie jest bardziej prawdziwa bo nie lubimy kreacjonistow. Z tego punktu widzenia nie jest wazne czy stworzyla nas osobowosc trandescendna, czy tez (jak ostatnimi czasy twierdzi sporo ewolucjonistow, na czele z Dawkinsem) zostalismy stworzeni przez zaawansowana technologicznie cywilizacje z glebin kosmosu. Wazne jest jedno - ewolucjonizm nie zasluguje na miano nauki. To jest ideologia do ktorej dostosowuje sie interpretacje faktow. A to ze popiera ja duzy procent naukowcow ? No coz prawda nie podlega demokratycznym kryteria oceny. "Naturalnosc" homoseksualizmu tez popiera zdecydowana wiekszosc psychologow, a kazdy czlowiek z odrobina zdrowego rozsadku wie ze jest to choroba o podlozu emocjonalnym. Film jest bardzo interesujacy, polecam, najwyzej po jego obejrzeniu pozostanie sie przy starych przekonaniach wyniesionych z lekcji biologii i z mediow, czyli ze ewolucjonizm jest "faktem" naukowym, a ludzie ktorych wyrzucono z pracy sa sami sobie winni probujac eksplorowac publicznie niekonsekwencje logiczne tej "teorii". Ty tez twierdzisz ze mozna wywalic kogos z pracy bo jego sposob myslenia nie pasuje do zalozen ? Myslalem ze standardy obiektywizmu naukowego kaza dyskutowac a nie zastraszac. To w koncu kim sa naukowcy: poszukiwaczami prawdy czy potulnymi urzednikami "ministerstwa prawdy" ? Ratowanie "teorii" ewolucji poprzez osmieszanie kreacjonistow nie za bardzo na mnie dziala. Osobiscie mam do kreaconizmu stosunek obojetny. Metoda "ratujmy hipoteze A poprzez obrzydzenie alternatywnej hipotezy B" jest dosc naiwna. Byc moze jest skuteczna na szeroka skale, ale stosuja ja glownie instytucje nastawione na manipulacje. Expelled: No Intelligence Allowed
Obrazek użytkownika kryska
Obrazek użytkownika Darek
16 lat temu masz racje Ten rzad, jak i prawie wszystkie przed nim to komuna pelna geba. Nazywaja siebie "liberalami" a klada lape na 80% naszych dochodow. Gdy chodzi o obowiazki panstwa wobec obywatela to wtedy obowiazuje doktryna liberalna, w odwrotna strone Korea Polnocna. Rząd zabierze Twój samochód
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Darek
16 lat temu swietny tekst To jest fundamentalna esencja naszych problemow. Koniecznie musze sobie obejzec te konferencje na polityczni.pl. Zdegradowana polskość
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Darek
16 lat temu powinien przeprosic Obama powinien przeprosic za wpieprzanie sie w "wewnetrzne sprawy" III Rzeszy podczas II wojny przez USA. USA powinna prowadzic polityke pacyfizmu i milosci, tak jak UE podczas ostatniej wojny na balkanach. Lewactwo wszystkich krajow, laczcie sie... Do lewkow zaliczam takze takie "politycznie poprawne", "prawicowe" partie jak niemiecka CDU/CSU. Oni sa tak prawicowi jak "Tygodnik Powszeczny" jest katolicki... Niech ktos Obamie przetlumaczy ten utwor Antoniny Krzyszton, moze wtedy ten buc zrozumie co to jest prawdziwe zlo: http://komandir.wrzuta.pl/audio/9qOdWJWdqsY/antonina_krzyszton_-_braciszku "Fircyk" Obama w Buchenwaldzie
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Darek
16 lat temu aniolek Aniolek o tepych, zlych oczach... No i jego kolega z tylu: "sluchajcie towarzyszu, jest polityczna potrzeba zebyscie robili za prawicowca"... Nocna zmiana utrudnia mi świętowanie 4. czerwca 1989
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Darek
16 lat temu niestety Obserwuje i dyskutuje z wieloma mlodymi i niestety nie jestem optymista. Lykaja medialna papke bez skrzywienia i jeszcze sa dumni ze tacy wyksztalceni. Ja sam jestem ofiara postkomunistycznego systemu edukacyjnego. To ze mam dyplom wyzszej uczelni nic dla mnie nie znaczy. Jedyne co mnie na prawde rozwinelo to wlasna, ustawiczna praca. Ale zeby sie na prawde rozwijac trzeba zaoszczedzic czas przeznaczony na ogladanie telewizyjnych oglupiaczy. Niestety dla mlodych rzeczywistosc telewizyjna jest wazniejsza niz realna. Co tu duzo szukac - ostatnie wybory. Hodowla lemingów.
Obrazek użytkownika wojcicki
Obrazek użytkownika Darek
16 lat temu oj nieliniowy Nieliniowy - toz to zwykla demagogia. To ze wsrod populacji jest jakis procent osob wybitnych nie oznacza ze mozna chodowac spoleczenstwa jak stada baranow. To ze ktos nie wymyslil kola nie oznacza ze nie ma wlasnego zdania w konkretnych sprawach (np. domniemanej "naturalnosci" homoseksualizmu). Opisana przez Gadajacego Grzyba hodowla lemingow ma doprowadzic do tego ze zniknie wszelki opor wobec kolejnych "oswieconych" pomyslow samozwanczej elity medialno-politycznej. Wszelkie indywidualne, zdroworozsadkowe poglady zostana zepchniete do "wirualnego domu wariatow". Nawet jezeli ktos bedzie czul ze cos w propagowanej ideologii sie nie zgadza, ze intuicja podpowiada mu cos innego, nie znajdzie slow zeby to zwerbalizowac. Nie bedzie mial bowiem podstawowego warsztatu retorycznego i odpowiedniego zasobu slow. Nie trzeba byc wybitnym zeby miec wlasne zdanie, jednak trzeba miec dobre podstawy edukacyjne, zeby to zdanie umiec obronic. Hodowla lemingów.
Obrazek użytkownika Jaku
Obrazek użytkownika Darek
16 lat temu brawo ! Brawo Pani Mario. Bardzo madra i celna riposta. Dziekuje. Uczcijmy Żydów ratujących Polaków
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Darek
16 lat temu odpowiedz Przepraszam, ze odpowiadam z opoznieniem, ale bylem mocno zajety. "wybacz , ale co za argument ? Nacjonalizm niemieckich faszystów u źródeł czerpał z patriotyzmu . Czy to znaczy , że powinniśmy wystrzegać się miłości do kraju , bo zaprowadzi ona do budowania obozów koncentracyjnych dla innych nacji ?" Naprawde nie odrozniasz patriotyzmu od nacjonalizmu? To mniej wiecej taka roznica jak miedzy miloscia a molestowaniem. Podstawa faszystowskiego nacjonalizmu byla pogarda dla innych nacji. Eugenika dostarczyla im tylko argumentow "naukowych" i utwierdzila w przekonaniu o swojej wyzszosci. Dzieki temu ze eugenika byla pseudonauka bazujaca na tezach innej pseudonauki jej argumentacja byla niezwykle elastyczna. Potrafila wyjasnic wszystko czego oczekiwali od niej faszysci. Innymi slowy: byla elstyczna jak guma od majtek. Dokladnie ten sam zarzut jest stawiany ewolucjonizmowi, na ktorym eugenika bazowala, jest tak elstyczny ze jest w stanie wyjasnic wszystko, tak w rzeczywistosci nie wyjasniajac niczego. Jezeli jakis fakt nie pasuje im w jednym modelu genezy zmieniaja zalozenia i otrzymuja inny model. Maja jedna z gory zalozona teze "zycie zlozylo sie samo z siebie, calkowicie spontanicznie" i dostosowuja do tego zalozenia interpretacje faktow. Sa cale instytuty i wydzialy uniwersyteckie ktorych podstawowym zadaniem jest to aby, za pieniadze podatnikow, dostosowywac interpretacje faktow do zalozonej tezy. Daltego tez Kirker ma ulatwione zadanie, bierze do reki ksiazke pierwszego lepszego ewolucjonisty oplacanego z publicznej kasy, takiego np. jak Stephen Jay Gould, czy Douglas Futuyma i ma gotowe interpretacje na kazda okolicznosc. Jednak, jak juz wczesniej podkreslalem, to ze cos madrze brzmi nie oznacza ze jest madre. Rozsadny czlowiek powinien poddawac krytycznej ocenie tezy ktore sa mu prezentowane. Im bardziej abstrakcyjnym i syntetycznym jezykiem te tezy sa opisywane, tym bardziej rozsadny czlowiek powinien byc podejrzliwy. A teraz powiedz czy sprawdzilas cokolwiek z tego co pisze Kirker ? We wczesniejszym wpisie wykazalem np. ze mylil sie on w kwesti chronologi powstania ewolucjonizmu i marksizmu i ich wzajemnych inspiracji. Czy Kirker, mimo naukowego tonu swoich wypowiedzi mogl sie mylic takze w innych kwestiach ? Czy sprawdzilas cokolwiek z tego co on napisal ? Wezmy np. pierwsza lepsza wypowiedz Kirkera: „Poza tym ciekaw jestem, jak wyjaśnisz istnienie drzewa filogenetycznego i pokrewieństw między organizmami” Zadalas sobie trud zeby w ogole sprawdzic co to sa te „drzewa filogenetyczne” ? Cos mi sie wydaje ze nie. Zadowolilas sie madrze brzmiaca odpowiedzia Kirkera i linkiem do jakiegos naukowgo artykulu opisujacego szczelnym naukowym jezykiem problem przynaleznosci filogenetycznej plaznic. Po pierwsze na jakiej podstawie stwierdzilas ze ten artykul mowi cos sensownego na temat wiarygodnosci drzew filogenetycznych ? Czy tylko dlatego ze byl z pisma naukowego ktorego „impact factor to 6,438” i ze byl napisany niezrozumiala dla zwyklego zjadacza chleba wasko-specjalistyczna angielszczyzna ? Ja prosilem o niekwestionowane drzewo filogenetyczne a Kriker wkleil artykul o plaznicach i jest OK, odpowiedz zaliczona. Wytarczy ze jest to artykul z pisma ktorego „impact factor to 6,438” (cokolwiek to znaczy) i juz nie zadaje sie zadnych pytan. A przeciez wystarczy uzyc tylko Google i juz wyrabiamy sobie zdanie na temat wiarygodnosci drzew filogenetycznych. Oto co wikipedia mowi na temat plaznic: „Przypuszcza się , że wirki (Turbellaria) pochodzą od parzydełkowców, a ich przodkowie mogli być podobni do planuli” . Faktycznie drzewo filogenetyczne plaznic dostarcza samych pewnikow. Ale nie trzeba interesowac sie plaznicami zeby wyrobic sobie zdanie na temat wiarygodnosci drzew filogenetcznych. Biezemy Google i wpisujemy haslo „drzewo filogenetyczne”. Wystarczy zapoznac sie z wiadomosciami w pierwszym wyszukanym linku, ktorym jest link z wikipedi i juz mamy powazne watpliwosci: „Trudności z ustaleniem pokrewieństwa Problemy z budową drzewa wynikają z przyjętej metodyki badań. Kladystyka umożliwia dokładne ustalenie pokrewieństwa ewolucyjnego, jednak wymaga wielu danych, z różnych powodów, często niedostępnych. Dlatego mimo gwałtownego rozwoju w ostatnich latach taksonomii filogenetycznej układ gałęzi (kladów) drzewa filogenetycznego wszystkich organizmów żywych w wielu miejscach jest wciąż wątpliwy i wciąż trzeba spodziewać się wielu zmian, także tych radykalnych. (..) Zwłaszcza wiele kontrowersji wzbudza okres początkowy powstania życia. Powszechna w organizmach żywych obecność białek oraz kwasów nukleinowych wskazuje na to, że wszystkie współcześnie żyjące (i kopalne) organizmy wywodzą się od wspólnego przodka. Jednak 4 miliardy lat dzielące nas od tego momentu dają duże pole spekulacjom, pomysłom i hipotezom. Współcześnie przyjmuje się że na samym dole znajdują się bakterie oraz archeany z których wywodzą się eukarionty. Archeany bez eukariotów stanowią grupę parafiletyczną.” http://pl.wikipedia.org/wiki/Drzewo_filogenetyczne A dalej jest juz tylko ciekawiej. Spojrzmy na przyklad na dosc ciekawe artykuly w prasie popularnej: Guardian z tego roku zamiescil artykul pt: „Karol Darwin mylil sie odnosnie drzewa zycia” http://www.guardian.co.uk/science/2009/jan/21/charles-darwin-evolution-species-tree-life Mozemy w nim przeczytac ze nie ma czegos takiego jak „drzewo zycia”, nie ma prostych rozgaleziajacych sie struktur ewolucyjnych ktore mozna by przedstawic jako drzewo. Bardziej trafnym okresleniem moze byc „gaszcz” lub „pajeczyna”. Transfery poziome genow to norma. Cale specyficzne fragmenty kodu DNA wystepuja na zasadzie modulowej w kodzie niektorych gatunkow, jednak nie mozna w zaden sposob wykazac ich ewolucyjnej zaleznosci, w jednych gatunkach po prostu sa w innych ich nie ma. Dr Eric Bapteste biolog ewolucyjny z paryskiego Uniwersytetu im Marii Curie stwierdza w tym artykule bezposrednio „Nie mamy zadnych dowodow ze drzewo zycia rzeczywiscie istnieje” . W innej czesci tekstu inny biolog ewolucyjny - Michael Rose (Uniwersytet Klifonijski) stwierdza „Drzewo zycia jest obecnie grzecznie grzebane(..)w zwiazku z tym spojrzenie na biologie wymaga fundamentalnej zmiany” Telegraph podaje natomiast „Darwinowskie drzewo zycia jest bledne” http://www.telegraph.co.uk/scienceandtechnology/science/4312355/Charles-Darwins-tree-of-life-is-wrong-and-misleading-claim-scientists.html Mozemy sie z niego dowiedziec ze 150 lat po ukazaniu sie ksiazki „O pochodzeniu gatunkow...” nie udalo sie zbudowac „drzewa zycia” ktore bylo fundamentalnym pojeciem „teorii” Darwina. Scenariusze budowane na wynikach wspolczesnych badan sa o wiele bardziej skomplikowane niz Darwin mogl sobie wyobrazic. Wystepuja nieoczekiwane transfery genow: poziome i wsteczne, fragmenty kodu sie duplikuja lub nieoczekiwanie zanikaja. Tej niewiarygodnej kombinacji nie mozna na pewno nazwac „drzewem”. Cytowani w tym artykule biolodzy ewolucyjni stwierdzaja ze „drzewo zycia” jest raczej bezuzyteczne. Uspokajaja jednak zaraz ze nie oznacza to jednoczesnej bezuzytecznosci calej „teorii” ewolucji, spowoduje jedynie jej rearanzacje w kierunku modelu o wiele bardziej zlozonego (hi, hi...). Swoja droga jezeli model ewolucji skomplikuje sie do tego poziomu ze nie beda go juz rozumieli nawet sami biolodzy ewolucyjni, pozostanie nam juz czysta wiara wspierana gromkimi zapewnieniami ekspertow – „tak bylo, uwierzcie nam, my wierzymy gleboko”. No dobra, ale to prasa popularna. Mimo ze w tych artykulach cytuja, oplacanych z naszej kieszeni, specow od biologii ewolucyjnej to jednak legendarny „impact factor” tych pism jest zapewne niski. Tak wiec pojdzmy tym torem w kierunku wyzszego „impact factora”. Trafiamy na strone projektu serii warsztatow biologii ewolucyjnej poświęconych konstrukcji drzewa filogenetycznego z udzialem naukowcow ewolucyjnych z powaznymi tytulami przed nazwiskiem. Trudno ich podejrzewac o ciagoty kreacjonistyczne, czy chociazby o probe wywolania sensacji w celu wypromowania swoich nazwisk. W koncu sa to glownie zadeklarowani ewolucjonisci, ktorzy chca po prostu, za nasze pieniadze, wymyslic mniej kontrowersyjna interpretacje niewygodnych faktow. Jednak zeby cos wymyslic musza najpierw w waskim gronie ekspertow oglosic smierc „drzewa zycia”, wtedy dopiero moga zabrac sie za wymyslanie czegos nowego. http://centres.exeter.ac.uk/egenis/research/QuestioningtheTreeofLife.htm We wstepie czytamy miedzy innymi: "Filogenetycy molekularni bezpośrednio skonfrontowani z kwestią jednego drzewa filogenetycznego zostali zmuszeni do rewizji tej koncepcji i zdegradowania statusu tegoż drzewa z biologicznego faktu do niepotwierdzonej hipotezy w odniesieniu do relacji wśród żywych organizmów i ewolucyjnej historii". Hmm, co najmniej bardzo ciekawe... Organizatorzy tej imprezy chyba zasluguja na wysoki „impact factor” ? OK, na deser pare cytatow z czasopism o niekwestionowanym „impact factor”: "Kiedy naukowcy zaczęli analizować rozmaite geny różnych organizmów, stwierdzili oni, że ich wzajemne relacje są sprzeczne z ewolucyjnym drzewem bazującym jedynie na analizie rRNA" James A. Lake, Ravi Jain and Maria C. Rivera,(1999) "Mix and Match in the Tree of Life", Science vol. 283, s. 2027-2028. "Coraz więcej i więcej dostępnych sekwencji doprowadziło do tego, że większość filogenez bazujących na porównaniach białek jest wzajemnie sprzeczna tak samo, jak z filogenezą bazującą na rRNA" Hervé Philippe and Patric Forterre, (1999) "The Rooting of the Universal Tree of Life Is Not Reliable". Journal of Molecular Evolution vol. 49, s. 509-523. "Żadna spójna filogeneza organizmów nie wyłania się z licznych dotąd skonstruowanych filogenez opartych na sekwencjach białkowych". Carl Woese, (1998) "The Universal Ancestor". Proceedings of the National Academy of Sciences USA vol. 95, s. 6854-6859. Wystarczy ? A to tylko informacje znalezione malym nakladem czasu w dosc popularnych zrodlach. Cytowani naukowcy sa w najgorszym razie obojetni wobec koncepcji ewolucji biologicznej, a w wiekszosci zdecydowanie ja popieraja. Swoja droga, ewolucjonisci mowiacy otwarcie o klopotach z „drzewem zycia” maja nie lada orzech do zgryzienia, musza ratowac koncepcje ewolucji biologicznej, negujac jednoczesnie jeden z jej najbardziej fundamentalnych elementow. W naukach scislych musieliby sie juz dawno poddac, cala teoria leglaby w gruzach. Ale ewolucjonizm to skrajnie przeciwny biegun w stosunku do nauk scislych, tutaj kazde niepowodzenie w krotkim czasie przekuwa sie w sukces. Pracuje nad tym cala armia szkolonych w swojej profesji interpretatorow. Nauki scisle sa weryfikowalne. Wystarczy przeciez aby most oparty o bledne wyliczenia sie zawalil, zeby zakwestionowac te wyliczenia. W ewolucjonizmie jest inaczej, odradza sie on jak mityczny Fenix z, kazdych, najbardziej nawet dopalonych, popiolow. Dopoki ideologiczni ewolucjonisci beda stanowic „smietanke autorytetow moralnych” w naukach biologicznych, Fenix ewolucjonizmu nie umrze. Juz na podstawie tych zrodel mozna sobie wyrobic zdanie ze, podstawowa dla darwinowskiej „teorii” ewolucyjnej, koncepcja tzw „drzewa zycia” jest martwa. Watpliwosci wobec tej koncepcji dawno juz przekroczyly granice „zwyklej” kontrowersji. Tam juz nie ma co ratowac. Z praktycznego punktu widzenia kladystyka, czyli system kwalifikacji oparty na drzewie filogenetycznym jest malo przydatny, jezeli wogole: http://pl.wikipedia.org/wiki/Kladystyka „Podstawowym pojęciem w kladystyce jest klad, czyli organizmy mające wspólnego przodka. W ujęciu ortodoksyjnym klady rozdzielają się dychotomicznie, tworząc drzewo dychotomiczne. W praktyce rzadko udaje się udowodnić realność takich rozgałęzień ze wględu na powszechne w ewolucji zjawisko radiacji adaptacyjnej.” „W kladystyce nie dopuszcza się grup polifiletycznych ani parafiletycznych, co jest postulatem skądinąd słusznym, ale trudnym do realizacji w praktyce – prowadzi do systematyki nadmiernie rozbudowanej, rewolucyjnie niezgodnej z dotychczasowo przyjętą, a więc mało użytecznej w praktyce. Kladystyka stanowi teoretyczną podstawę współczesnej systematyki, ale praktyka często jest za nią daleko w tyle.” (hi, hi... praktyka jest daleko w tyle za teoria – autor tego artykulu przekroczyl wyraznie granice absurdu probujac bronic resztek wiarygodnosci tego systemu) Czy Kirker nie wie o tych „kontrowersjach” ? Przeciez podaje sie za wybitnego specjaliste w kwestiach ewolucji biologicznej. Czyli, albo nie jest takim specjalista za jakiego siebie uwaza i poprostu przepisuje hurtem ewolucyjne opracowania, albo jest zwyklym klamca i manipulatorem przedstawiajacym jako prawdziwy system o ktorym wie ze jest juz dawno nieaktualny i zupelnie niepraktyczny. Czy inne argumenty Kirkera sa podobnie wiarygodne ? Proponuje sprawdzic to samemu. Na poczatek prosze sprawdzic slynny eksperyment Millera-Ureya i dowiedziec sie jakie rzeczywiscie substancje zostaly w nim uzyskane. Czy 2% roznoskretnych, prostych aminokwasow w towarzystwie tak „przyjaznych” dla struktur organicznych substancji jak kwasy mrowkowy, hydroksy-octowy, octowy, propionowy, bursztynowy i inne ma szanse na stworzenie zycia ? Prosze sporzadzic mieszanine takich kwasow i wpuscic do niej dowolny mikroorganizm. Jak myslisz jak dlugo potrafilby przetrwac rekordzista ? I w takim srodowisku mialo zakielkowac zycie ? Tylko naprawde pokretna logika moze sie zmierzyc z takim wyzwaniem. Argumentacja Kirkera to prawie w calosci tego typu paradoksy i niedomowienia zanuzone w ciezkostrawnym sosie abstrakcyjnej retoryki. Jednak chyba szczytem hipokryzji jest proba tlumaczenia ewidentnego oszustwa naukowego jakim sa schematy embrionalne Haeckla. Z bezczelnego oszustwa, Kirker zrobil „komedie pomylek” za pomoca sprzecznej wewnetrznie argumentacji (z jednej strony twierdzi ze nikt nie traktuje juz prawa Haeckla powaznie, z drugiej potwierdza ze jest przedstawiane w podrecznikach jako jedna z „ikon ewolucji”). Po prostu zamieniono spreparowane, dopasowane do zalozen hipotezy rysunki, innymi ktore nijak nie pasuja do zalozen i wszystko jest po staremu. Kiedy jakis bystrzejszy uczen w szkole zapyta „panie profesorze ale te embriony nie sa w zaden sposob do siebie podobne”, nauczyciel odpowie prawdopodobnie „dziwne, za moich czasow byly”. Jednak nawet tak pokretna argumentacja Kirkera nie wzbudzila w Tobie zadnych watpliwosci. Kupujesz gladkie figury retoryczne Kirkera bez zadnych zastrzezen, byleby tylko nie trzeba nic sprawdzac, a juz w zadnym przypadku nie zmieniac zakodowanych w mozgu od szkoly podstawowej dogmatow. Ciekawe sa tez proby zdyskredytowania przez Kirkera autorow ksiazek, ktore podalem w poscie. Jedni autorzy sa niewiarygodni bo sa „niewlasciwego” wyznania. Inny autor nie jest certyfikowanym „ekspertem” w dziedzinie o ktorej odwazyl sie napisac, a ktos inny skrytykowal jego metody badawcze (cos niesamowitego w srodowisku naukowym). Wszystko po to aby zniechecic do przeczytania ksiazki. Nie wazne ze autorzy ci podaja mnostwo udokumentowanych faktow ktore zostaly przemilczane przez certyfikowanych „ekspertow”. Nie wolno dotykac tych ksiazek, gdyz dolaczy sie do grona czytelnikow Daenikena. Toz to wstyd podobny do tego jak zaglosowanie na PIS w ostatnich wyborach (lepiej sie nie przyznawac w „oswieconym” towarzystwie). Metoda dyskredytacji niewygodnych osob jest mocno rozpowszechniona w srodowiskach "poprawnych politycznie" dziennikarzy. Ostatnio mozna bylo sie z nia zapoznac przy okazji glosnych wykladow Paula Camerona. "Gazeta Wyborcza" zastosowala podobny mechanizm zniechecania, przedstawiajac Camerona jako faszyste i oszoloma. Nie wazne bylo to, ze prezentuje on badania oparte o, ciezkie do podwazenia, dane statystyczne. Celem GW bylo zeby nikt na te wyklady nie poszedl. Na szczescie zabieg sie nie udal, wyklady zostaly, niechcacy, mocno rezreklamowane. Ale niestety jest to wyjatek, wypadek przy pracy, wiekszosc takich akcji dyskredytacyjnych wychodzi GW, i innym "postepowym" mediom, znakomicie. „Czytam Twe wywody i potwierdza się to co podejrzewałam od początku , czyli że podstawą w tej dyskusji jest dla Ciebie obrona wiary” OK, cala moja argumentacja obnazajaca miernote podstaw naukowych „teorii” ewolucji to rozpaczliwa proba ratowania resztek mojej duchowosci ? Fajnie ustawilas problem, klasycznie rzeklbym. Nie Ty pierwsza to wymyslilas. Np. ten kto probowal wykazac ze eugenika nie jest zadna nauka, a jedynie naukowo brzmiaca ideologia zbudowana na chorym poczuciu wyzszosci, byl niedouczonym mieczakiem, ktoremu zludzenia emocjonalne okreslane mianem „sumienia” przeszkadzalo w pogodzeniu sie z „naukowo udowodniona” koniecznoscia. Tak samo przeciwnicy komunistycznej utopii byli kwalifikowani jako nienawistni osobnicy dzialajacy w obronie swoich wasko rozumianych interesow. Przyklady mozna mnozyc, jedno jest pewne, nie jestes oryginalna. Niewygodne dazenie do ujawnienia prawdy zawsze mozna zakwalifikowac jako rozpaczliwe dzialanie w obronie „swoich, partykularnych interesow”. To jest bardzo wygodne i nie zmusza do weryfikacji wygodnej stabilnosci zastanego systemu obowiazujacych pogladow. Jak juz sobie wytlumaczylas ze Bog majac „za slaby komputer” musial posluzyc sie ewolucja przy stwarzaniu zycia, to teraz niewygodnie sie wycofywac z tak ladnie skrojonej argumentacji. Przyznajac ze ewolucja to jedynie ideologia bez podstaw naukowych musialabys zweryfikowac swoj poglad na ten temat, przyznajac jednoczesnie ze przez wiele lat oszukiwalas sie wymyslajac ryzykowne figury logiczne w celu obrony swojej duchowosci. Leniwa prawica
Obrazek użytkownika Katarzyna

Strony