Kto przeżył tzw. "katastrofę" w Smoleńsku

Obrazek użytkownika O.R.K.S.
Kraj

Przecież od dawna mamy informację, kto m.in. przeżył tzw. "katastrofę" w Smoleńsku:

"To na 100 procent był głos męża. Jestem tego pewna - mówi wdowa po polityku PSL."  (LINK)

Oczywiście - miało to miejsce nie w chwili, a po chwili od katastrofy - co też można bez większego trudu wydedukować, z niewielką pomocą następującego fragmentu tego artykułu:

"Wstrząsającą relację wdowy do pośle Deptule - Joanny ujawnił portal wprost.pl. Polityk PSL zadzwonił do żony, kiedy było już wiadomo, że samolot nie wyląduje bezpiecznie..."

Więc zadam sakramentalne pytanie:
Od którego dokładnie momentu było już wiadomo, że samolot nie wyląduje bezpiecznie?

Bo zaglądając do zapisów CVR - pilotom, wyposażonym przecież w całą masę aparatury mającej właśnie zapewniać bezpieczne lądowanie, a co za tym idzie - również ostrzegać o sytuacjach, gdy wylądowanie staje się niebezpieczne... Zatem tak wyposażonym pilotom - było o tym wiadomo dosłownie w ostatniej chwili. Tak przynajmniej wynika z podobno prawdziwego zapisu CVR.

Poprzednie pytanie rodzi pytanie kolejne:
Czy to możliwe, by pasażerowie Tupolewa orientowali się lepiej od pilotów w sytuacji samolotu, w ocenie niebezpieczeństwa?

"Niestety, Joanna Deptuła nie odebrała, więc mąż nagrał się na poczcie głosowej."

A teraz proponuję, by każdy sprawdził z zegarkiem w ręku, ile czasu mija od chwycenia za telefon komórkowy do uzyskania połączenia z pocztą głosową kogoś, kto nie odbiera...

Co najmniej kilkadziesiąt sekund wcześniej wybucha panika na pokładzie - a nieświadomi niczego piloci w najlepsze lądują we mgle?

To zaiste dość karkołomna i, nawiasem mówiąc, dość POcieszna Teoria Spiskowa, pt:
"Pilot zawsze o wszystkim dowiaduje się ostatni."

(a nawet słowem nie wspomniałem jeszcze o równie karkołomnych założeniach technicznych - celem teoretycznego umożliwienia podtrzymania takiego niekrótkiego przecież połączenia, kiedy samolot mknie z v=270km/h, a technicznym ograniczeniem w GSMie jest: 250km/h)

Nagranie na skrzynce pocztowej zostało skasowane, i nie bardzo wiadomo - przez kogo (LINK).
Ale, podobnież:

"kpt. Marcin Maksjan z prokuratury wojskowej napisał w przesłanej „Gazecie Polskiej” informacji, że „na pokładzie Tu-154 oraz bezpośrednio po katastrofie nie wykonywano z telefonów pasażerów i załogi połączeń wychodzących”
Według kpt. Maksjana, z badań wykonanych przez biegłych z ABW i z analizy billingów wynika, że z telefonów znajdujących się na pokładzie Tu-154 nie tylko nie wykonywano połączeń wychodzących, ale także nie wysyłano SMS oraz MMS. „Ujawniono jedynie połączenia przychodzące, przy czym niektóre były przekierowywane na pocztę głosową” – napisał 16 lutego 2012 r. kpt. Maksjan w odpowiedzi na nasze pytania."(
LINK)

Więc by tę śmierdzącą sprawę "domknąć" - najpierw delegowano niezawodny w takich gardłowych sprawach duet: Osica&Bajawajder (RMF FM), który to duet w przeróżnych sprawach jest zawsze "świetnie poinformowany" - od materii smoleńskiej zaczynając, na sprawie "samobójstwa" gen. Petelickiego kończąc...
Ale by wszelkim formalnościom stało się zadość - należało p. Joannie Deptule jeszcze raz, tym razem nie przez śmierdzące ruską agenturą media, lecz na piśmie - wręczyć orzeczenie, iż wg ABW jest "wariatką". I w końcu tak się stało... To chyba naturalne, że feralne nagranie - musiało zostać skasowane. By - co tu dużo kryć - w tej dość niezręcznej sytuacji nie dało się go ponownie, przez innych biegłych weryfikować...

I zbyt wiele stopni swobody podczas wysnuwania logicznych wniosków - nie pozostaje...

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

ktos złapał za telefon gdyż zaczeło się cos dziać. W rzeczy samej od Tawsa 38 nie da się zdążyc...

Ale co jesli ktos chciał zadzwonić by powiedzieć o tym co na pokładzie było w pewnym momencie oczywiste dla wszystkich - iz raczej nie wyladujemy tutaj, nie martw się... i w momencie połaczenia zaczeły sie dziać owe tragiczne wypadki.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#273751

.
a skąd niby pasażer ma wiedzieć, gdzie lecimy - jeśli nie z ust pilotów, np. przez interkom

a piloci podchodzili do lądowania w _Smoleńsku_, zwróć uwagę...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#273803

i nie był to chyba jeszcze moment w którym musiał siedzieć. Skoro Kazana nie musiał to wybacz...

Dość duża liczba właczonych telefonych na pokładzie w chwili tragedii (w tym tel Wassermana który słynął z tego iż go nie właczął) to wg mnie konsekwencja tego że informacja o tym iż może nie udac się podejście rozeszła się szybko.
Nie było zadnego powodu by trzymac to w tajemnicy - pasazerowie mieli z kolei powody by zadzwonic do bliskich z komunikatem "nie martw się".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#273807

.
wymyślasz "wytłumaczenia" lepsze niż Osica&Balawajder z tym swoim nieznajomym, co to go p.Deptuła pomyliła z własnym mężem...

Wiadomo, że na pokładzie obowiązuje zakaz korzystania z telefonów komórkowych, szczególnie w fazie startu i lądowania - a na pokładzie była setka nie nieodpowiedzialnych "smarkaczy", tylko raczej przeciwnie - starszych ludzi, raczej zdyscyplinowanych w takich sprawach i nie naruszających takich zakazów - nawet i z tego powodu, że się na tym niezbyt znają, więc na wszelki wypadek lepiej nic nie włączać...

_szczególnie_, gdyby się dowiedzieli - jak twierdzisz, że lądowanie jest trudniejsze niż zwykle dla pilota - nie chcieliby mu przeszkadzać i w tej trudnej sytuacji, powodując jakieś dodatkowe ew. anomalie w działaniu urządzeń pokładowych

przecież to jasne i oczywiste

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#273889

zatem wyjasnienie jest następujące:

................................ Tak, pora na Ciebie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#273892

a po drugie:
a nie wykluczasz chociaż, że możesz nie mieć racji?

pamiętasz może, jak fachowcy oceniali, że przy takich warunkach (niski lot, z niską prędkością) - ktoś, co najmniej kilka osób powinno przeżyć, z dość dużym prawdopodobieństwem...

pewnie nie zdajesz sobie sprawy, bo niby skąd - jak mało prawdopodobne z technicznego punktu widzenia jest utrzymanie jednominutowej rozmowy w GSMie na odcinku 5 kilometrów przy prędkości pod 300km/h

To Ci odpowiem - z pewnością dużo mniej prawdopodobne niż to pierwsze prawdpopodobieństwo...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#273894

albo bierzemy serio w całości, albo sobie wybieramy jedno słowo. Świst powietrza, łamanie się czegoś, krzyki ludzi.

Wszystko wskazuje na to że stało się to w momencie rozpadu samolotu w powietrzu. a ponieważ nie ma szans na to by złapać wówczas za telefon, najlogiczniejszym wyjaśnieniem jest to że posła PSL zastał ten tragiczny moment wówczas gdy łaczył się ze skrzynką swojej żony.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#273905

.
rozpad samolotu w powietrzu, powiadasz...
to rzuć może wartością, jaki hałas - tj. ile dBA mierzone na pokładzie - towarzyszy takiemu zdarzeniu
albo: duży hałas czy mały hałas

zdajesz sobie w ogóle sprawę jaką "dynamikę" ma taki maciupki mikrofon w telefonie?

dlatego: "Świst powietrza, łamanie się czegoś, krzyki ludzi. Wszystko wskazuje na to że stało się to w momencie rozpadu samolotu w powietrzu."
- to niestety bajki (cóż że wynikające z twojej niewiedzy)

- ani z technicznych możliwości GSM to nie wynika (kilkusekundowe połączenie może jeszcze, psim swędem, ale nie kilkudziesięciosekundowe, przy kilku, (kilkunastu?) handoverach)

- ani z możliwości mikrofoniku w słuchawce

(nawet samo "wstrzelenie się" z tymi 2-3 sekundami akurat w moment katastrofy - nie później, nie wcześniej, tylko akurat wtedy - jest obarczone dość małym prawdopodobieństwem)

ale, jak zawsze w takich razach powtarzam: swoją "Prawdę" masz i ją pielęgnuj.

Tyle od osoby "technicznej"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#273910

Istnieje rozwiązanie logiczniejsze, bardziej przejrzyste i bardzo przy tym "techniczne".

Ile zachęt potrzeba byś przedstawił swoje stanowisko. Jak moge zachęcić jeszcze bardziej?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#273913

nie wychodzisz ze swej roli cerbera
zupełnie niepotrzebnie, bo: więcej grzechów nie pamiętam, chyba nawet ich nie mam - a za wszystkie serdecznie żałuję.

od zawsze unikałem czegoś takiego jak "moje stanowisko" - jest tylko ogólnie dostępna wiedza i przesłanki

jest też wiedza ogólnie niedostępna - i weź pod uwagę, że tak się może złożyć, że jakiś maluczki może wejść w jej posiadanie, a nie będą jej mieli tytani...

proponuję EOT

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#273916

No cóż, mi z tego wszystkiego wychodzi to co zawsze wychodziło, czyli wywlekanie (fizyczna mozliwośc połączenia telefonicznego, łamanie wafla, świst wiatru) z miejsca katastrofy dużego kawałka kadłuba z zawartością
http://www.niepoprawni.pl/blog/2549/lubianka-mamy-problem

która wyleciała z niego, albo i nie..
Przesłanki, które to potwierdzają, to oprócz zalinkowanej notki, także przykrycie miejsca lokalizacji ciał gruba warstwą piany (kto był zywy ten sie udusił), pierwszy wóz strazacki który wedlug raportów nie istnieje

Zważyć należy na to, że szczątki kadłuba sa rozmieszczone na powierzchni niewiele wiekszej od wymiarów samolotu (leżą tam gdzie upadły, bez rolowania)

TL również jest zdania (notka z okresu maj.czerwiec 2010) że przez dłuższy czas kadlub przebywał w całości na ziemi, w miejscu które określił za pomocą rozlanego i palącego sie paliwa.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#273959

"Przesłanki, które to potwierdzają, to oprócz zalinkowanej notki, także przykrycie miejsca lokalizacji ciał gruba warstwą piany (kto był zywy ten sie udusił)"

Jeśli ktoś przeżył (a nawet p.prof Baden stwierdził, że ktoś powinien) - to specyficzny sposób gaszenia - o którym piszesz - też daje do myślenia.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#274297

Jest dokładnie na odwrót:
"Świst powietrza, łamanie się czegoś, krzyki ludzi. Wszystko wskazuje na to że stało się to..."
...na ziemi, gdzie nie było ogłuszającego hałasu rozpadającego się kadłuba - i każdy kto choć trochę zna się na akustyce oraz na mizerii dynamiki mikrofonu w komórce - Ci to powie...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#273921

Czemu tam na ziemi powietrze postanowiło sobie "świszczeć", a jakieś inne coś postanowiło się "łamać"?

Jak wyjasnia to membrana mikrofonu i zakres jego dynamiki?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#273923

.
a mało to w zagajniku rzeczy, które mogą się łamać?

Toż to studyjny mikrofon nie jest i nawet przeładowanie zamka broni może być odbierane jako właśnie: trzask (btw: jaka jest aktualna wykładnia - były te (cztery?) strzały czy to tylko był "trzask palącego się drzewa" copyright by S.Wiśniewski?)

Masz swoją "Prawdę" i jej się trzymaj, a mi d... nie zawracaj, skoro "wszystko (lepiej) wiesz"

Bez urazy, oczywiście :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#273930

Czyli mogły sie lamać a to gałazki w lesie, a to mikrofon zebrał "przeładowanie zamka broni". Las obfituje w zwierzynę, mógł sie trafic jakiś świstak - zatem to on świstał.

Jak dla mnie moze być i taka ekspercka analiza.
Jasne że bez urazy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#274115

a co to ja - JASNOWIDZ jestem? :) - nie wiem co się łamało

tak, tak - z pewnością był to ogłuszający huk łamanej konstrukcji kadłuba na tle którego słychać było półgłosem: "Asia, Asia..."

(bo gdyby to było wykrzyczane, to p.Deptuła nie omieszkałaby tego zaznaczyć, skoro tak dokładnie starała się odwzorować pozostałe dźwięki)

Doprawdy, "w tak pięknych okolicznościach przyrody" - nie mamy o czym dalej rozmawiać, Nurni... ;)

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#274267

Ale jest nagminnie łamany,szczególnie bezpośrednio przed lądowaniem,szczególnie w tanich liniach gdzie jest mało stewardes. 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

kazikh

#274242

Dzisiaj w rozmowach Niedokończonych o 18.15 w Trwam, a o 21.40 w RM Antoni Macierewicz, tytuł: "Odpowiedzialni za Tragedię smoleńską".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#273762

Dziękuję za informację.
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mukuzani

#273764

Pozdrawiam Papa.

-----

Tylko życie poświęcone innym jest warte przeżycia.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Tylko życie poświęcone innym jest warte przeżycia.

#274004

Prokuratura:
Wiadomość w telefonie pani Deptuły pochodzi od osoby, która dzwoniła z terytorium Polski - powiedział prokurator Zbigniew Rzepa. Najprawdopodobniej był to znajomy Deptułów z południowej Polski, który zadzwonił do pani Joanny dowiedziawszy się o katastrofie, czyli grubo ponad godzinę później niż informował wprost.pl.
Deptuła
(http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110410/WEEKEND/918787131):
- W niektórych mediach pojawiła się informacja, że mąż tuż przed katastrofą dzwonił do pani. Że słychać było jego krzyk: "Asia! Asia!”.
- Akurat o tym nie chciałabym rozmawiać. Z różnych przyczyn. Osobistych i nie tylko.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#273787

...zachowałem dla przyszłych pokoleń te chwile, kiedy Pani Joanna chciała jeszcze mówić... Warto to zobaczyć:

http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=7y4WyNzTYg4#t=59s

- 11 kwietnia udała się zgłosić sprawę ABW, by pomóc w śledztwie
- pół roku cierpliwie czekała na reakcję, jakieś zdawkowe wyjaśnienie - zgodziła się na nalegania ze strony ABW by trzymać sprawę w tajemnicy
- straciła cierpliwość i opowiedziała o sprawie mediom

w ramach retorsji - śmierdzące agenturą media błyskawicznie zaczęły szyć jej buty "wariatki"

co sprawiło, że teraz już się nie chce na ten temat wypowiadać?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#273802

pt kto by zdążył zadzwonic po uderzeniu samolotu w przeciwlotniczą brzozę. Oczywiście że nikt.

Tymczasem wtłoczono nam do głowy że "piloci chcieli lądować". Tymczasem piloci podzielili sie natychmiast informacja że podejście może nic nie dać i trzeba będzie myslec o innym rozwiazaniu.

Jest nawykiem wielu osób by dzwonic do bliskich zaraz po wyładowaniu, dzwonimy gdy dojedziemy gdzieś samochodem itd, itp.

Co robimy jak trafimy w feralny korek? Ano uspokajamy że zadzwonimy iż dojechaliśmy jednak później.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#273811

jest nawykiem by dzwonić po wylądowaniu
- a nie w trakcie obarczonego dodatkowym ryzykiem lądowania

jeśli już - to telefon byłby po odejściu na drugi krąg:
"Słuchaj, podchodziliśmy w Smoleńsku, ale się nie udało i w takim razie lecimy do..."

ale też zupełnie nie przemawia do mnie ta wizja: "narwanych panikarzy" w sile wieku, z komórką w ręku, nerwowo próbujących złapać sieć by zadzwonić

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#273891

To jest ciekawy dodatek, który powinien znaleźć się w notce.

Napisze tutaj tylko dwa zdania podsumowania:

NAGRANIA Z DN.10.04.10 KTÓRE MIAŁY TAKĄ WŁAŚCIWOSĆ, ŻE "ULEGŁO JEDNAK WYKASOWANIU" POCHODZIŁY LI TYLKO ZE SMOLEŃSKA.
oraz..
TO, ŻE O DANEJ GODZINIE DZWONIŁ KTOŚ Z POLSKI (NP. Z KONDOLENCJAMI, GDY DOWIEDZIAL SIĘ O KATASTROFIE Z TV), NIE JEST I NIE MOŻE BYC DOWODEM NA TO, ŻE NIE DZWONIŁ JEJ MĄŻ.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#273861

[quote]A teraz proponuję, by każdy sprawdził z zegarkiem w ręku, ile czasu mija od chwycenia za telefon komórkowy do uzyskania połączenia z pocztą głosową kogoś, kto nie odbiera...[/quote]

Swoją hipotezę opierasz na błędnym założeniu.
Połączenie z pocztą głosową może trwać kilkadziesiąt sekund - to prawda.
Ale może też trwać 3 do 5 sekund - wszystko zależy od sposobu wybierania numeru i tego czy telefon na który dzwoniono był włączony lub wyłączony, a także konfiguracji skrzynki (długość komunikatu).

Dynamika mikrofonu ma drugorzędne znaczenie - telefon i tak rejestruje bardzo wąski zakres i wbrew pozorom jest stosunkowo odporny na dźwięki o wysokiej dynamice. Pani Deptuła wyraźnie mówiła, że trudno było zrozumieć zarejestrowane nagranie. Ciężko też dojść teraz do tego czy to co słyszała było efektem przesterowania głośnymi dźwiękami, trzaskami samego telefonu czy też czymkolwiek innym. Kobieta może nie zdawać sobie sprawy z natury zakłóceń, które słyszała, a jej opis wrażeń jest dodatkowo skażony emocjami.
Bez specjalistycznej analizy nagrania możemy sobie dywagować do woli.

Fakt relacji o tym nagraniu i jego późniejsze losy - mówi wszystko.

Ale nic straconego - to nagranie jeszcze wypłynie. W jego totalną anihilację nie wierzę.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#273940

"Swoją hipotezę opierasz na błędnym założeniu."

Doprawdy? Nie jest aby dokładnie na odwrót? Cytuję:
"Niestety, Joanna Deptuła ___nie odebrała___, więc mąż nagrał się na poczcie głosowej."

"Połączenie z pocztą głosową może trwać kilkadziesiąt sekund - to prawda.Ale może też trwać 3 do 5 sekund - wszystko zależy od sposobu wybierania numeru"

Proszę - śp. L.Deptuła użył wymuszonej poczty głosowej? Użył takiej metody dla zaawansowanych, bo?

Wszystkie podnoszone przez Was do tej pory aspekty poruszają się w jednocyfrowym prawdopodobieństwie albo i mniej... A niekiedy je trzeba przez siebie jeszcze mnożyć...

"i tego czy telefon na który dzwoniono był włączony lub wyłączony"
to już wiemy, że był włączony: "Niestety, Joanna Deptuła nie odebrała" - nie wybierajmy tylko tego, co nam pasuje...

"a także konfiguracji skrzynki (długość komunikatu)."
Długość sygnału dzwonienia jest może nawet ważnejsza - standardowo jest to30s?

"Dynamika mikrofonu ma drugorzędne znaczenie - telefon i tak rejestruje bardzo wąski zakres i wbrew pozorom jest stosunkowo odporny na dźwięki o wysokiej dynamice."

Mam udostępnić nagrania z dużego koncertu, byłem blisko sceny (oczywiście granicy bólu hałas nie przekraczał). Nie da się praktycznie rozpoznać, jaki był grany kawałek - o głosach osób śpiewających obok - nie wspominając, bo ich na tym prostokątnym przebiegu po prostu nie słychać.

"Pani Deptuła wyraźnie mówiła, że trudno było zrozumieć zarejestrowane nagranie."

Ale bez trudu zrozumiała: Asia, Asia,
To mnie przekonuje, że nagranie było dokonane przy umiarkowanym natężeniu tła.

"Bez specjalistycznej analizy nagrania możemy sobie dywagować do woli."

Zgoda.

"Fakt relacji o tym nagraniu i jego późniejsze losy - mówi wszystko."

Właśnie. Jednodniowa konsternacja mediów, a potem bezpardonowy atak.

"Ale nic straconego - to nagranie jeszcze wypłynie. W jego totalną anihilację nie wierzę."

Oby.
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#273960

Powiem otwarcie, że nie mam pojęcia na ile prawdopodobna jest Twoja hipoteza. Niemniej chciałam zwrócić uwagę na dwa drobiazgi, które postrzegam nieco odmienne.

Pierwszy, to ten, że piszesz:
Wiadomo, że na pokładzie obowiązuje zakaz korzystania z telefonów komórkowych, szczególnie w fazie startu i lądowania - a na pokładzie była setka nie nieodpowiedzialnych "smarkaczy", tylko raczej przeciwnie - starszych ludzi, raczej zdyscyplinowanych w takich sprawach i nie naruszających takich zakazów - nawet i z tego powodu, że się na tym niezbyt znają, więc na wszelki wypadek lepiej nic nie włączać...

Mam tu dwa zastrzeżenia - jedno wynikajace z tego, że w mojej komórce na przykład jest tzw. tryb samolotowy.
Drugie - ci starsi odpowiedzialni ludzie, to zarazem w dużej
części osoby przyzwyczajone do nietypowego traktowania - generałowie, posłowie, senatorzy, wysocy urzędnicy państwowi. Normalny pasażer nie ma na przykład możliwości w typowym locie rejsowym wejsć do kabiny pilotów. Kazana mógł to zrobić. Zatem ten argument traktowałabym nad wyraz ostrożnie.

Drugi to ten, że piszesz, iż zostało to wyraźnie powiedziane, że pani Deptuła nie odebrała telefonu, co ma być dowodem na to, że był on włączony.
Otóż niekoniecznie.
Jest to oczywiście precyzyjne określenie przez Ciebie sytuacji, ale to nie oznacza, ze osoba opisujaca tę sytuację, była równie precyzyjna.
Myslę, że chciała po prostu przez to powiedzieć, że nikt nie odebrał telefonu, co można rozumieć dwojako - nie odebrał, choć telefon dzwonił lub nie odebrał, bo telefon był wyłączony i włączała się tylko poczta głosowa.

Zastanawiałam się co powiedziałabym komus, kto pytałby mnie - I co, dodzwoniłaś się do X?
I wydaje mi się, że po prostu powiedziałabym, że X nie odebrał telefonu i tylko zostawiłam mu wiadomość na poczcie głosowej. Wątpię bym się zastanawiała czy telefon X-a był włączony, czy też nie.
Ludzie rzadko wyrażają się precyzyjnie.

Natomiast na sprawach technicznych nie znam się kompletnie :)
Pamiętam jedynie, że Pani Deptuła powiedziała coś takiego, że słyszała głos męża, a w tle te trzaski i coś jakny odgłos wiatru, a potem poprawiła się, że właściwie to bardziej głos jej męża był jakby w tle.
Nie wiem czy ta jej poprawka coś istotnego może wnieśc do rozważań natury tych dźwięków.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#274014

"ale to nie oznacza, ze osoba opisujaca tę sytuację, była równie precyzyjna.
Myslę, że chciała po prostu przez to powiedzieć, że nikt nie odebrał telefonu, co można rozumieć dwojako - nie odebrał, choć telefon dzwonił lub nie odebrał, bo telefon był wyłączony i włączała się tylko poczta głosowa."

jestem na tę materię (i inne radiowo-telekomunikacyjne) od początku wyczulony...

- i moja "pamięć absolutna" - sufluje mi jedną z wypowiedzi p. Joanny Deptuły, gdy jeszcze chciała o tym rozmawiać, mniej więcej w ten deseń:
* telefon pozostawiła bodajże na stole, że zapomniała go, gdyż zapomniała go zabrać ze stołu *

IMHO takiego opisu nie byłoby, gdyby nieodebranie tej rozmowy wynikało z powodu: rozładowanej baterii. Głowy sobie za to nie dam uciąć, ale mam wrażenie, że tak to się w jakimś wywiadzie przewinęło i może to jeszcze gdzieś można wyszperać, nie wiem...

"Pani Deptuła powiedziała coś takiego, że słyszała głos męża, a w tle te trzaski i coś jakny odgłos wiatru, a potem poprawiła się, że właściwie to bardziej głos jej męża był jakby w tle.
Nie wiem czy ta jej poprawka coś istotnego może wnieśc do rozważań natury tych dźwięków."

Właśnie, i za każdym razem, gdy to czytam - mam nieodparte wrażenie, że to działo się przy umiarkowanym natężeniu dźwięków tła, a nie przy ogłuszającym (chyba?) huku rozrywanej konstrukcji kadłuba.

podkreślę jeszcze raz:
głos a nie: _krzyk_ (a zgadzamy się przecież co do tego, iż starała się jak najwierniej oddać to, co słyszała)

Tu jest to, o czym już wspominałem:

http://img269.imageshack.us/flvplayer.swf?f=P58033633

http://img96.imageshack.us/img96/5041/examplebr.png (przebieg sygnału - pierwsza sekunda, w dużym powiększeniu)

Tak wyglądają możliwości rejestracji mikrofonu komórki przy hałasie o dużym natężeniu. Zdaję się tu na kobiecą intuicję... :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#274282

Myślę, że na początek warto przyjąć założenie, że jeśli próbuje się rozwikłać jakąś zagadkę, to nie warto robić tego "metodą FYM-a", czyli zakładać, że było na pewno tak i tak, a potem odrzucać wszystko, co nam do tej hipotezy nie pasuje. Raczej, aby ją umocnić, nalezy poszukać wszystkich okoliczności, które mogłyby jej zaprzeczać i zastanowić się czy rzeczywiście nie są one mozliwe.

Może najpierw telefon pozostawiony na stole.
On może być włączony lub wyłączony. Nie uda nam się ustalic, jak było w tym przypadku. Bardziej prawdopodobne wydaje się, że mógł byc włączony, ale...
Mój dawny telefon służbowy miał tzw, złoty numer, czyli coś w rodzaju np. 666 555 666. Powiem Ci, że to było przekleństwo, bo prawdopodobnie musiał być podobny do numeru jakiejś agencj towarzyskiej. Wystarczyło, że pijanemu klientowi pomyliła się kolejność i po nocy rozbrzmiewał mi dzwonek panów spragnionych wrażeń.
Nie było innego wyjścia, jak wyłączać tę komórkę na noc.
Jeśli zdarzyło mi się zapomnieć o niej wychodząc rano, to leżała na stole WYŁĄCZONA.

Teraz głos męża.

Ty masz wrażenie, że było to przy umiarkowanym odgłosie tła.
Jednak to tylko wrażenie. Równoprawne z moim. A ja zrozumiałam z tych pierwszych doniesień, że hałas był znaczny. Nie był to huk, ale odgłos "jakby łamiącego się wafla" i "świst wiatru". Najpierw pani Deptuła powiedziała, że to było w tle, a potem powiedziała, że to raczej głos jej męża był jakby bardziej w tle. To by znaczyło, że jednak odgłosy były dominujące.
Obawiam się, ze tego nie uda nam się jednoznacznie rozstrzygnać.

Kolejna sprawa, choć już nie do mnie to pisałeś, dotyczy dzwonienia z pokładu samolotu. Wspominałam o tym już wyżej. Nie jest to całkiem niemożliwe, ponieważ nowsze komórki posiadają tzw. tryb samolotowy. Moja np. go ma.
Niezależnie od tego, osoby publiczne nader często uważają, że wszelkie zakazy czy nakazy ich akurat nie dotyczą :)

I może ostatnia sprawa. Po zapięciu pasów przy podchodzeniu do lądowania, wcale nie trzeba się szamotać, by wyciągnać komórkę. Pasy w samolocie mają zupełnie inną konstrukcję niż w samochodzie. Gruby pas przechodzi na wysokości bioder, natomiast nie ma pasa przechodzącego przez klatkę piersiową. Można więc zupełnie swobodnie operować w obrębie górnej części korpusu. Nie spotkałam się w samolotach z inną konstrukcją pasów niż ta, którą opisałam.

Do Twoich linków jeszcze nie sięgnęłam. Zaraz to zrobię.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#274284

Ten drugi link - wykres - nic mi nie mówi. To znaczy, nie wiem, jaki może mieć związek z naszą rozmową.
Natomiast pierwsze nagranie jest o tyle ciekawe, że wyraźnie pokazuje, jak poważne są zniekształcenia dźwięku przy dużym jego natężeniu. Gdybym miała opisać ten dźwięk teraz, już go nie słuchając powtórnie, to powiedziałabym, że w tle był głos ludzki, a dominowały jakieś trzaski i zgrzytanie lub raczej odgłos jaki daje rysowanie gwoździem po szkle lub po metalu.

I to moje odczucie zdaje się potwierdzać, że jednak odgłosy w słuchawce telefonu pani Deptuły mogły być dosyć głośne.

Zastanawia mnie, jak wyglądałoby to nagranie, gdybyś w tym czasie próbował coś mówić do słuchawki...
Jestes w stanie coś na ten temat zasugerować?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#274289

 

"Myślę, że na początek warto przyjąć założenie, że jeśli próbuje się rozwikłać jakąś zagadkę, to nie warto robić tego "metodą FYM-a", czyli zakładać, że było na pewno tak i tak, a potem odrzucać wszystko, co nam do tej hipotezy nie pasuje."

Zgoda. I do tej pory tak raczej nie czyniłem - tym razem jednak z premedytacją zmieniłem moje podejście. Bo robię "remanent" - i w ramach niego zrzucam zalegający na wątrobie "balast" - więc to był zabieg, by co było jeszcze do powiedzenia - odpowiednio wybrzmiało. Na "poprawki" może już nie być okazji...

"Raczej, aby ją umocnić, nalezy poszukać wszystkich okoliczności, które mogłyby jej zaprzeczać i zastanowić się czy rzeczywiście nie są one mozliwe."

To staram się osiągnąć: w komentarzach. Innymi słowy - nie wykluczam zupełnie, że to nagranie było jeszcze w powietrzu, ale na podstawie do tej pory dostępnych informacji - jest to wg mojej subiektywnej oceny sytuacją o znacznie mniejszym prawdopodobieństwie niż zainicjowanie tego połączenia już z ziemi (jakichkolwiek nie niosłoby to za sobą konsekwencji...).
_Technicznym_ prawdopodobieństwie. Co współgrałoby zresztą z opinią p.prof Badena, że bez dwóch zdań ktoś powinien przeżyć.

"Ty masz wrażenie, że było to przy umiarkowanym odgłosie tła. Jednak to tylko wrażenie. Równoprawne z moim. A ja zrozumiałam z tych pierwszych doniesień, że hałas był znaczny. Nie był to huk, ale odgłos "jakby łamiącego się wafla" i "świst wiatru". Najpierw pani Deptuła powiedziała, że to było w tle, a potem powiedziała, że to raczej głos jej męża był jakby bardziej w tle. To by znaczyło, że jednak odgłosy były dominujące. Obawiam się, ze tego nie uda nam się jednoznacznie rozstrzygnać."

Zgoda, potrzebna jest szczegółowa analiza nagrania, o ile faktycznie nie zostało "wyczyszczone" w ABW.

Tylko przypomnę: _Głos_ "Asia, Asia"

Zaryzykowałbym, że pasażer podczas rozrywania kadłubu samolotu - powinien mieć problem z wyartykułowaniem składnych wyrazów, raczej na rzecz chyba typowego w takich sytuacjach nieartykułowanego okrzyku w rodzaju: Aaaaaaa!!!!
Oczywiście to nadal tylko moje subiektywne zdanie...

"Kolejna sprawa, choć już nie do mnie to pisałeś, dotyczy dzwonienia z pokładu samolotu. Wspominałam o tym już wyżej. Nie jest to całkiem niemożliwe, ponieważ nowsze komórki posiadają tzw. tryb samolotowy. Moja np. go ma."

O ile mi wiadomo - tryb samolotowy polega raczej na wyłączeniu modułu radiowego. Ale być może o czymś nie wiem. Ale i tak - picocelli w Tupolewie chyba nie było.

"Pasy w samolocie mają zupełnie inną konstrukcję niż w samochodzie. Gruby pas przechodzi na wysokości bioder, natomiast nie ma pasa przechodzącego przez klatkę piersiową. Można więc zupełnie swobodnie operować w obrębie górnej części korpusu."

Pisząc to - faktycznie miałem na myśli zwyczaj trzymania telefonu w kieszeni męskich spodni, a nie w kieszeni marynarki?/koszuli?

---------
Ten wykres - to przesterowany (zniekształcony) do granic możliwości ten przebieg audio, zapisany przez mikrofon komórki. Przy takim przebiegu, żaden "głos" obok nie jest w stanie się "przebić"

"Gdybym miała opisać ten dźwięk teraz, już go nie słuchając powtórnie, to powiedziałabym, że w tle był głos ludzki"

Tyle, ze ten głos ludzki, który opisujesz - to jest niestety: nagłośniony głos wokalisty.

"Zastanawia mnie, jak wyglądałoby to nagranie, gdybyś w tym czasie próbował coś mówić do słuchawki... Jestes w stanie coś na ten temat zasugerować?"

Co prawda nie do słuchawki, ale prosto do ucha mojego brata musiałem się _wydzierać_, gdy chciałem mu wtedy coś jednym słowem przekazać - i odbywało się to bez gwarancji powodzenia. Gdybym mówił rzeczonym "głosem" - mógłbym zasadniczo nie mówić nic.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#274298

Wiele Twoich sugestii uważam za możliwe, ale niestety, z braku wiedzy technicznej, mogę się opierać wyłącznie na swojej intuicji i wyobraźni, a to nie są naukowe metody weryfikacji :)

Więc tylko kilka już zupełnych drobiazgów pod Twoją rozwagę.

większość w takiej sytuacji wyłącza nie telefon, lecz tylko dźwięk - wtedy oczekiwanie na skrzynkę głosową - nadal aktualne.

Pewnie generalnie masz rację. Jednak mówisz z pozycji kogoś, dla kogo telefon komórkowy nie jest wielce tajemniczym urządzeniem :) Sporo osób używa tylko podstawowych funkcji i z różnych mozliwych opcji wybiera te dla siebie najłatwiejsze.
Teraz mam komórkę, w której zmiana profilu nie stanowi problemu - łatwo i szybko się to robi. W poprzednich wymagało to długich operacji, więc wolałam po prostu jednym przyciskiem komórkę wyłączyć, a potem też tylko jednym ją włączyć. Oczywiście pani Deptuła mogła preferować zmianę profilu, a nie wyłączanie.

Zaryzykowałbym, że pasażer podczas rozrywania kadłubu samolotu - powinien mieć problem z wyartykułowaniem składnych wyrazów, raczej na rzecz chyba typowego w takich sytuacjach nieartykułowanego okrzyku w rodzaju: Aaaaaaa!!!!

To zalezy od tego, co tak naprawdę się w tym momencie działo. Pamiętaj, że były dwa wybuchy. Ten pierwszy, przy skrzydle, mógł jedynie wzbudzić strach, że dzieje sie coś niedobrego i jeśli coś trzeszczało czy łamało się, to te odgłosy mogły pochodzic z pewnej odległości od miejsca, w którym siedział dzwoniący. Nie rozstrzygniemy tego, bo chyba nawet nie wiemy dokładnie, w jakim odstępie czasu nastąpiły oba wybuchy, poza tym, że chyba w niewielkim.

O.K.R.S - tak naprawdę, to większosć tych rozważań na razie wciaż jeszcze oscyluje wokół tego, jak sobie tę katastrofę wyobrażamy w swoich własnych głowach. Wciaż za mało mamy danych.

Dla porządku - nie wykluczam, że jedną z osób, które przezyły, mógł być poseł Deptuła, ale równie dobrze mógł to być ktoś inny.
Nie wiemy nawet w jakim stanie było ciało posła Deptuły i czy będac np. bardzo ciezko rannym w ogóle byłby w stanie dzwonić.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#274301

Hipoteza jest bardzo ciekawa i wcale nie mam zamiaru z nią walczyć ot tak.

Zwracam jedynie uwagę, że przesłanka o długości czasu nawiązywania połączenia z pocztą głosową wymaga dopracowania.

[quote]Doprawdy? Nie jest aby dokładnie na odwrót? Cytuję:
"Niestety, Joanna Deptuła ___nie odebrała___, więc mąż nagrał się na poczcie głosowej."[/quote]

"Nie odebrała" w jakich okolicznościach ?
Nie odebrała bo nie dobiegła do włączonego telefonu ?
Nie odebrała bo telefon był wyłączony ?

Jest gdzieś informacja rozstrzygająca to w jakich okolicznościach telefon nie został odebrany ?

[quote]"Połączenie z pocztą głosową może trwać kilkadziesiąt sekund - to prawda.Ale może też trwać 3 do 5 sekund - wszystko zależy od sposobu wybierania numeru"
Proszę - śp. L.Deptuła użył wymuszonej poczty głosowej? Użył takiej metody dla zaawansowanych, bo?[/quote]

Nie wiem o jakiej wymuszonej poczcie mówisz, ani o jakiej metodzie dla zaawansowanych.
Pytam jak wyżej - w jakich okolicznościach telefon nie został odebrany ?

[quote]Wszystkie podnoszone przez Was do tej pory aspekty poruszają się w jednocyfrowym prawdopodobieństwie albo i mniej... A niekiedy je trzeba przez siebie jeszcze mnożyć...[/quote]

No nie wiem. Ja to nie "my", zadaję pytania na własny rachunek.

[quote]"i tego czy telefon na który dzwoniono był włączony lub wyłączony"
to już wiemy, że był włączony: "Niestety, Joanna Deptuła nie odebrała" - nie wybierajmy tylko tego, co nam pasuje...[/quote]

No właśnie - - nie wybierajmy tylko tego, co nam pasuje. Tak jak powiedziałem - hipoteza jest ciekawa i należy ją skonfrontować z rzeczywistymi warunkami. "Kilkadziesiąt sekund" to nie jest jedyna i niezmienna długość połączenia ze skrzynką głosową.

[quote]"a także konfiguracji skrzynki (długość komunikatu)."
Długość sygnału dzwonienia jest może nawet ważnejsza - standardowo jest to30s?[/quote]

Jeśli telefon na który dzwonisz jest wyłączony - żaden BTS nie ma go zalogowanego - to sygnał dzwonienia równy jest zero. Standardowo. Połączenie ze skrzynką jest niemal natychmiastowe - ja je szacuję na 3 - 5 sekund.

Z przebiegu ostatnich minut lotu 101 można pokusić się o wniosek, że na nawiązanie połączenia ze skrzynką głosową włączonego telefonu czasu nie było.
Czy to samo da się dowieść w przypadku połącznia z wyłączonym telefonem ?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#274233

ogólnie zgadzam się z Twoim komentarzem

napisałem już o tym "zapomnieniu o zabraniu telefonu ze stołu", które gdzieś mi się tam w głowie kołacze...

"hipoteza jest ciekawa i należy ją skonfrontować z rzeczywistymi warunkami."

z tym może być problem, choćby dlatego, że p.Deptuła wyraźnie nie chce kontynuować tego wątku...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#274311

Nawet jeżeli miałbym zginąć lub coś podejrzewał,że idzie nie tak chciał bym powiedzieć bliskiej osobie lub rodzicom kocham was i nie patrzył bym czy będę przeszkadzał pilotom czy nie?Jeżeli jest ograniczenie we WSI do 50km/h a wieziesz swoje chore dziecko które ma wysoką gorączkę to będziesz patrzył na ograniczenie czy będziesz jechał tak szybko jak to jest możliwe,aby tylko nie wprowadzić w poślizg samochodu i nikomu nie zrobić krzywdy.

Jechałem kiedyś zimą po śniegu 110-130 km/h do wypadku,dla tego gadki typu żeby nie przeszkadzać pilotom i nie dało by rady się dodzwonić uważam za mocno tendencyjne i ukierunkowane na manipulację.

A tego ci u nas dostatek.

Zorientowani czytający wiedzą o kim piszę.

Trzeba mieć łeb jak koń a nie zgrubienie karku.

Nie ma takiej opcji aby nikt nie przeżył i aby nikt nie próbował zadzwonić,a kto snuje sobie swoje teorie niech sobie snuje.

------

Tylko życie poświęcone innym jest warte przeżycia.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Tylko życie poświęcone innym jest warte przeżycia.

#274009

jest subtelna różnica, której widzę nie dostrzegasz - między przeświadczeniem, że:
- warunki mogą utrudnić bądź nawet uniemożliwić lądowanie ("idzie nie tak" - i trzeba będzie lądować w innym miejscu, być może nawet wrócić na Okęcie)
a
- bardzo możliwe, że za chwilę zginę...

rozumiem, że wg Ciebie na minutę przed zdarzeniem - takie właśnie przekonanie miał/mógł mieć śp. L.Deptuła...
OK.

"Nie ma takiej opcji aby nikt nie przeżył i aby nikt nie próbował zadzwonić,a kto snuje sobie swoje teorie niech sobie snuje."

to ma być polemika? ;)
skoro nie ma takiej opcji, by ktoś nie przeżył - to dlaczego zakładasz, że nie mógł wtedy, choćby i z nadludzkim wysiłkiem - zadzwonić?

P.S.
Wygrałeś toster bezprzewodowy - inauguratorze (już tam wiesz, za co ;)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#274279

Wiem,że przeżył.

Jakoś się nie zrozumieliśmy kolego,lub ja nie zrozumiałem twojej notki?

Przepraszam jeżeli coś nie tak.

Papa.

-------------------

Tylko życie poświęcone innym jest warte przeżycia.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Tylko życie poświęcone innym jest warte przeżycia.

#274337