Yukio Hatoyama - nadzieja na zmiany?

Obrazek użytkownika Stanislao
Świat

To co wydarzyło się w Japonii 30 sierpnia obecnego roku można chyba nazwać rewolucją. Odbywające się wówczas wybory parlamentarne zostały wygrane przez socjaldemokratyczną Partię Demokratyczną. Rządząca nieprzerwanie od 1955 roku konserwatywna Partia Liberalno-Demokratyczna, poniosła dotkliwą porażkę. Liberalni demokraci podnieśli kraj z katastrofy wojennej, znaleźli dla Kraju Kwitnącej Wiśni nowe miejsce w polityce międzynarodowej. Co najważniejsze, za ich rządów Japonia stała się gospodarczą potęgą. Dokonano tego dzięki symbiozie państwa oraz sektora biznesowego. Gospodarka Kraju Kwitnącej Wiśni była nastawiona na eksport i zdobywania rynków zbytu w innych krajach. Przedsiębiorstwa nie wahały się brać często bardzo wysokich kredytów. Dobra sytuacja nie mogła jednak trwać wiecznie. W drugiej połowie lat 80 doszło do kryzysu gospodarczego. Wydarzenie to pozbawiło PLD władzy na kilkanaście miesięcy w latach 1993-1994. Polityka stałej interwencji w gospodarkę doprowadziła do przekształcenia recesji w stagnację. Próby zreformowania państwa i partii podejmował w latach 2001 – 2006 premier Junichiro Koizumi. Nie uratowały one partii, która stopniowo traciła poparcie. Wybory z sierpnia obecnego roku odesłały PLD na ławy opozycyjne. Nowy premier Yukio Hatoyama oraz nowa partia rządząca są nadzieją na zmiany. Czy słusznie?

Przyszły szef rządu urodził się 11 II 1947 roku w Tokio. Fakt ten czyni go drugim po Shinzo Abe premierem urodzonym po II wojnie światowej. Jego rodzina posiada spore tradycje polityczne i biznesowe. Z tego powodu często jest nazywana „Rodziną Kennedy Japonii”. Część z jego przodków zakładało i kierowało Partią Liberalno-Demokratyczną. Jego pradziadek, Kazuo Hatoyama, był przewodniczącym Izby Reprezentantów w latach 1896-1897. Dziadek, Ichiro Hatoyama, piastował stanowisko premiera Japonii w latach 1954-1956, zaś ojciec, I'chiro Hataoyama, kierował MSZetem w latach 1976-1977. Brat Yukio, Kunio Hatoyama, był ministrem sprawiedliwości oraz spraw wewnętrznych. Matka, Yasuko, jest córką Shojiro Ishibashi, założyciela wielkiego przedsiębiorstwa, Bridgestone Corporation, produkującego m.in. opony.

Yukio uczęszczał do elitarnych szkół w Japonii oraz zagranicą. W 1969 ukończył inżynierię na Uniwersytecie Tokijskim. 10 lat później zdobył tytuł doktora inżynierii przemysłowej na Uniwersytecie Stanford'a. W roku 1981 został asystentem profesora na Uniwersytecie Senshu w Tokio. W międzyczasie poznał swoją żonę, Miyuki. Ma z nią jednego syna, Kichiro.

Hatoyama rozpoczął karierę polityczną na początku lat 80 od pełnienia funkcji prywatnego sekretarza swego ojca. W roku 1986 został wybrany do Izby Reprezentantów (izba niższa japońskiego parlamentu) z ramienia Partii Liberalno-Demokratycznej. W kolejnych wyborach uzyskiwał reelekcję.

W roku 1993 nastąpił ważny zwrot w jego karierze. Wystąpił z PLD i został współzałożycielem niewielkiej, prawicowej Nowej Partii Sakigake. Partia ta była częścią koalicji, która odsunęła na krótki czas PLD od władzy, zaś Hatoyama został wiceszefem gabinetu premiera Morihiro Hosokawy. W 1996 był współzałożycielem Partii Demokratycznej. W 2009 roku został jej przewodniczącym (po raz drugi) i poprowadził do zwycięstwa w wyborach.

Wielu wyborców wierzy, iż wraz z nową partią rządzącą i nowym premierem Japonia zmieni się na lepsze. A państwo problemów ma wiele. Począwszy od wspominanych wcześniej kłopotów gospodarczych – stagnacja ekonomiczna trwa od schyłku lat 80, a po drodze nałożyły się na nią azjatycki kryzys gospodarczy oraz obecny kryzys finansowy. W przededniu wyborów dane o bezrobociu wskazywały, iż 5,7% Japończyków jest bez pracy. To rekordowo dużo. Do tego ludności wysp ubywa, a społeczeństwo starzeje się. Szacuje się, że w ciągu kilku dekad liczba Japończyków skurczy się ze 127 do 100 mln. Do tego za Morzem Japońskim wyrasta groźny konkurent – Chińska Republika Ludowa, rozwijająca się (nawet w kryzysie) z szybkością o jakiej Japonia może już tylko pomarzyć. Wyborcy zdają sobie z tych problemów sprawę i postanowili zmobilizować się podczas ostatnich wyborów w stopniu w tym kraju nie spotykanym. Zagłosowali nie tyle za PD, co przeciw PLD. I mają nadzieję na zmiany.

Czy nowy premier i partia są w stanie wyciągnąć Japonię z jej problemów? Plany mają bardzo ambitne. Chcą zreformować państwową biurokrację, przeciąć więzy łączące ją z korporacjami. Warto tu postawić pytanie, czy partia, której wielu członków to dawni politycy PLD (przyzwyczajeni do dawnego systemu) faktycznie „wydadzą wojnę” biurokratom, czy może dogadają się z nimi i zajmą miejsce liberalnych demokratów. Postulaty ekonomiczne PD są świetnym przykładem podziałów występujących w tej partii. Pojawiają się typowe dla prawicy (dawni członkowie LPD oraz NPS) liberalne pomysły obniżenia podatków oraz lewicowe (byli członkowie Japońskiej Partii Socjalistycznej) koncepcje wzrostu wydatków socjalnych oraz interwencjonizmu gospodarczego. Jest to program dość niespójny. Pamiętać też należy, iż działania polegające na pompowaniu pieniędzy w gospodarkę były realizowane przez liberalnych demokratów. I nie uzdrowiły japońskiej gospodarki. Bardziej konsekwentne są postulaty nowej partii w dziedzinie polityki zagranicznej. Partia będzie prowadzić bardziej niezależną politykę wobec USA oraz pragnie zbliżenia z azjatyckimi sąsiadami, m.in. z ChRL. Kwestią otwartą pozostaje wpływ na program rządu partii koalicyjnych – Socjaldemokratycznej Partia Japonii oraz Nowej Partii Japonii.

Czy i w jaki sposób Yukio Hatoyama wraz ze swoją partią zmieni Japonię? Wszystko zależy od tego, czy jego gabinetowi uda się przynajmniej nie dopuścić do pogorszenia się sytuacji gospodarczej tego kraju. Jeśli uda mu się złamać chociaż w części potęgę biurokratów, to możliwe, że otworzy nowy rozdział w historii Japonii. Być może w Japonii wykrystalizuje się system dwupartyjny, a niewykluczone, że PD zastąpi PLD w roli hegemona. Yukio Hatoyama stanie się postacią równie ważną, co modernizatorzy okresu Meiji i Shigeru Yoshida. Jeśli, zaś nowy rząd nie zdoła zahamować pogarszającej się sytuacji ekonomicznej oraz przeprowadzić minimalnych reform, to niewykluczone, iż rządy PD będą epizodem na miarę wydarzeń z lat 1993-1994. Czas pokaże, który z tych scenariuszy się spełni.

Ocena wpisu: 
Brak głosów