Pamięć gaszona od sierpnia...

Obrazek użytkownika yuhma
Kraj

Tekst Emki ze strony hej-kto-Polak!

Film z nocy z 10/11 marca wywołał oburzenie. Efektem są protesty różnych środowisk. Powstało wrażenie, że był to incydent. A tak nie jest. Zebrane dowody świadczą, że to jest stałe postępowanie władz Stolicy. A zaczęło się nad ranem 14.08.2010.

14 sierpnia 2011 Usunięcie ludzi spod Krzyża

Obrońców Krzyża usunięto pod pretekstem sprawdzenia pirotechnicznego terenu przed Świętem Wojska Polskiego. Powiedziano im, że mogą wszystko zostawić i że po czynnościach sprawdzających wkrótce wrócą  na swoje miejsce. Jedni odeszli ufając zapewnieniom, inni się opierali. Sceptyków wyprowadzono siłą. Jednemu połamali żebra.

Film z akcji:

Rozmowa z uczestniczką zajścia:

Po wyprowadzeniu osób za barierki policja zabrała wszystko, co było pod Krzyżem. Zabrała inne poświęcone krzyże, znicze, zdjęcia, pożegnalne teksty i wiersze, kwiaty. Zabrała transparenty i napisy, zabrała święte wizerunki. Wszystko do worków na śmieci prawdopodobnie na śmietnik. Podjechał samochód i załadowano do niego wszystko. Łącznie z uczuciami ofiarodawców i autorów.

Obrońcy już nigdy na to miejsce nie powrócili. Na całym terenie zostały postawione metalowe bariery. Przenieśli się na drugą stronę ulicy, dokładnie naprzeciwko aresztowanego Krzyża. Z Krzyża zdjęto biało-czerwona szarfę.

31 sierpnia 2010 Akcja „sprzątania” przez Straż Miejską W godzinach rannych niewielką grupę Obrońców Krzyża zaatakowało  60 strażników miejskich. Zepchnęli ich pod ścianę. Następnie ołtarzyk, poświęcone krzyże, wszystkie święte obrazy, obrazki, wieniec od p. Kobylańskiego, wiele świeżych kwiatów, sztandary, plakaty, transparenty wrzucono do samochodu. Wszystko to zostało wyrzucone na śmieci.

11 września 2010 Relacja Darka Wernickiego z godz. 7-9.00

Bezpośrednio po godzinie 7.00 rano wyszli z Pałacu Borowcy, wezwali Straż Miejską i przekazali jej wieniec zabrany spod Krzyża  złożony tam poprzedniego dnia przez Jarosława Kaczyńskiego i parlamentarzystów. Wydali polecenie, by wrzucić go do śmieciarki. Straż Miejska przekazała wieniec pracownikom firmy sprzątającej. Ci oddali go ludziom modlącym się pod Kordegardą naprzeciwko Krzyża (na prośbę tych ludzi). Wieniec znajduje się teraz w tym miejscu.

 

Noc 10/11 października 2010

Z relacji Mirki: godz.23.30 O 22.00 policja i strażnicy miejscy kazali ściszyć mikrofony. Było bardzo wielu księży, spod Warszawy, z Koluszek i Berlina. Po 22.00 zostało około 200 osób. Zniczy było tysiące.. O 22.30 zaczęło pojawiać się coraz więcej policji i straży miejskiej. Zaczęli nas otaczać i domagali się uprzątnięcia zniczy i kwiatów. Przenieśliśmy część pod pomnik Prymasa Tysiąclecia. Część wieńców i kwiatów doniczkowych ludzie zabrali samochodami na następne dni. Relacja Marka: godz.2.30 W nocy pojawili się osłaniani przez policję pracownicy firmy oczyszczającej miasto, którzy chcieli zebrać do worków znicze. Doszło do ostrej wymiany zdań pomiędzy Obrońcami Krzyża, którzy zachowali bardzo zdecydowaną postawę i policja została zmuszona do odstąpienia.

Całość zajścia została sfilmowana przez niezależnych operatorów.

1 listopada 2010

Darek Wernicki: godz.13.4o Jesteśmy od samego rana. Przychodzi dużo ludzi i zapala znicze. Jest wielu policjantów, samochodów policyjnych i strażników miejskich. Co jakiś czas podjeżdżają samochody służb oczyszczania miasta i w asyście i pod ochroną strażników miejskich, zbierają wszystkie, również te jeszcze się palące znicze i wrzucają do śmieci.Protestujemy, ale to niczego nie zmienia. Gdy próbowałem bronić zniczy jeden ze strażników miejskich mnie brutalnie odepchnął.

Noc 1/2 listopada 2010 

Kasia: Kiedy ludzie się wieczorem rozeszli zostało nas kilka osób, żeby przypilnować zniczy. W pewnym momencie sięgnęłam po butelkę z sokiem. Natychmiast pojawiło się przy nas kilku policjantów żeby sprawdzić, co piję. Pokazałam im butelkę, zaproponowałam, by spróbowali i odeszli. Służby miejskie czekały aż sobie pójdziemy. Tak wytrwaliśmy do 5 rano. Noc nie była taka zła. Nie zmarzliśmy. Przed 5.00 strażnicy miejscy doszli do wniosku, że trzeba już koniecznie usunąć znicze i nakazali to służbom oczyszczania. My zbliżyliśmy się do nich i zaczęliśmy ich filmować i fotografować. Mówiliśmy też: „Wstyd i hańba” Joanna powiedziała wskazując na krzyż, na którym były naklejone fotografie tych, którzy zginęli w Katastrofie Smoleńskiej: „Spójrzcie im w oczy”. Wtedy wszystkich nas wylegitymowano. Strażnicy gasili znicze a przedstawiciele służb oczyszczania miasta wrzucani je do worków.

Noc 10/11 listopada

St.Krajski: Bożena zadzwoniła do mnie o godz.11.04. i powiedziała roztrzęsionym głosem: Jestem w szoku, rozgromili nas. Gdy zostało nas ok.5o osób zaczęły  się ataki bojówek, które wychodziły z „Przekąsek, zakąsek. Byli bardzo agresywni. Pomiędzy 2.00 a 3.00 zaczęły pojawiać duże oddziały strażników miejskich złożone z bardzo wysokich i szerokich w ramionach mężczyzn i zaczął przechodzić koło nas. W tym momencie wszyscy przeciwnicy wycofali się w boczne uliczki.

Oddziały strażników zaczęły się skupiać wokół nas otaczając nas w pewnym momencie zwartym murem. Następnie otoczyli nas biało – czerwona taśmą wyznaczając kwadrat, którego jednym z boków był krawężnik jezdni. W tym momencie część ludzi zaczęła krzyczeć: „gestapo”, „Zomo”, „hańba”, a część błagać, by pozwolili nam dziś w święto 11 listopada pomodlić się tutaj spokojnie, że to jest Polska, i że mamy prawo tutaj być. Nie reagowali. Uformowali z siebie coś w rodzaju klina i bardzo powoli zaczęli się przemieszczać w kierunku krzyża spychając część ludzi na palące się znicze a część odpychając na boki. Dokonali powoli przegrupowania w taki sposób, że odcięli nas od strony pałacu i zaczęli wszystkich spychać w kierunku Kordegardy. W pewnym momencie wszyscy znaleźliśmy się na jezdni. Wtedy oficer powiedział, że nie wolno przebywać na jezdni i że zaraz będziemy zmoczeni przez wozy czyszczące chodnik. W tym czasie strażnicy i pracowni zakładu oczyszczania miasta gasili znicze i wrzucali je razem z kwiatami do worków na śmieci. Przeszliśmy się na chodnik przy hotelu. Wtedy strażnicy odepchnęli nas pod hotel. Trwało to do ok. 4.00. Poszliśmy wtedy z tymi uratowanymi kwiatami i zniczami pod Pomnik Prymasa Wyszyńskiego i tam jeszcze chwilę się modliliśmy.

Obrońcy Krzyża osaczeni przez strażników miejskich

 

17 listopada 2010

 

Strażnicy stoją za plecami modlących i pilnują, żeby nie zapalać zniczy

 

Noc 10/11 grudnia Gaszenie i wyrzucanie zniczy

 

Noc 10/11 stycznia 2011 Ratowanie wieńca i kwiatów przed wyrzuceniem przez władze Stolicy na śmietnik

Tak dzieje się po każdym Marszu Pamięci i innych uroczystościach w tym Miejscu. Codziennie, od wielu miesięcy o godzinie 21-ej Polacy przychodzą Tu  zapalają znicze i modlą się. Proszą o Prawdę i godne uczczenie Ofiar Katastrofy Smoleńskiej i nieustannie mają Nadzieję.

źródła:

http://wobroniekrzyza.wordpress.com/ http://inicjatywaspolecznaobroncowkrzyza.blogspot.com/

więcej szczegółowych relacji spod Krzyża Smoleńskiego

> http://hej-kto-polak.pl/wp/?p=5468

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Słyszałem kiedyś wstrząsającą opowieść pewnej Dziewczyny - córki milicjanta. Mimo, że służył w niewielkim mieście (ze względu na szacunek i dyskrecję wobec tej Dziewczyny szczegóły zachowam dla siebie) po stanie wojennym facetowi tak siadła psychika, że się rozpił i zaczął maltretować rodzinę. Jej Matka wraz z Nią pozostałymi Dziećmi musiała uciekać do innego miasta, zaś sam milicjant w samotności zapił się na śmierć.

Co czują ci, co gaszą i wyrzucają znicze?
Ich jeszcze potrafię zrozumieć. Wykonują wredny zawód i otrzymali taki rozkaz - podobnie jak ZOMO lub nawet tysiące rezerwistów wyciągniętych po 13 grudnia 1981 z łóżek i chodzących w wojskowych, polowych mundurach z naszywką "milicja" na ramieniu (co niektórzy mieli odwagę tę naszywkę odpruć - to wszystko, co mogli zrobić).

Natomiast co powiedzieć o tej bandzie pijanych młokosów od Palikota i Tarasa? Straż Miejska i firma sprzątająca robią, to co robią z polecenia. Oni zaś dla zabawy.

Świetnie zebrany materiał - daję 10 pkt i zapraszam do przeczytania moich refleksji na podobny temat: http://www.niepoprawni.pl/blog/961/nielegalne-kwiaty-zakazany-krzyz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#144051

Peacemaker,trudno powiedzieć, co czują.
Są różni. Poza wiekiem różnią się stopniem gorliwości.
Niektórzy są nadgorliwi. I to jest najbardziej przykre i niewytłumaczalne.
Większość z nich sprawia wrażenie plastikowych postaci.
Taka szkoła, czy taki brak empatii?
Może jedno i drugie.

Dziękuję za 10 i biegnę zajrzeć do Ciebie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#144068