|
|
15 lat temu |
@Autor Zdecydowanie darzy |
@Autor
Zdecydowanie darzy Pan sympatią pana Migalskiego. JA pozwolę sobie zadać pewne pytanie: czy pan Migalski jest człowiekiem inteligentnym (jak Pan sugeruje), czy nie jest. I drugie, posiłkowe niejako: co powinno być, Pana zdaniem, podstawowym atrybutem polityka: inteligencja czy uczciwość.
Sprawa jest zasadniczo prosta. Patrząc na epistołę Migalskiego przez pryzmat obowiązującej na co dzień etyki Migalski popełnił rzecz zdrożną, żeby nie powiedzieć - naganną.
Temat poruszany był już N razy, dlatego potraktuję go inaczej, dość obrazowo.
Wyobraźmy sobie, że mamy przyjaciela, o który,m słyszeliśmy, ze ma tzw. problem z alkoholem.
Ponieważ, z wielu powodów, nie chcemy powiedzieć mu tego w twarz (być może skończyłoby się następna flaszką, tego się obawiamy, a może stu innych rzeczy) - piszemy maila do wszystkich naszych wspólnych znajomych (albo dzwonimy, co kto woli) - mówiąc, słuchajcie, Iksiński ma problem z alkoholem i ja o tym wiem. a tera, słuchajcie, ludzie, ja mam ciekawe pomysły - powinien iść na odwyk, powinien zwolnić się z pracy, chciałem żebyście wszyscy o tym wiedzieli, bo ja się o niego troszczę, wiele mu zawdzięczam no i TRZYMAM KCIUKI, bo to wspaniały człowiek.
....
W kwestii skuteczności (politycznej). Wie Pan, po raz bodajże trzeci trafiam w internecie na pomysł, że pan Migalski powinien stworzyć własną partię. Zazwyczaj jest to poparte dobrą opinią, i z całym szacunkiem, nie jest Pan wyjątkiem, o panu Migalskim. O jego wzmiankowanej inteligencji, zakładam - patriotyzmie, niezależności. To, jako urodzony sceptyk, pozostawię bez komentarza. Byłoby miło, gdyby to była prawda, tak powiem.
Mówi się o możliwości stworzenia partii, która będzie miała poparcie części (rozczarowanej) elektoratu PiSu, która ma szansę zagarnąć część wyborców PO. No cóż, powodzenia.
Natomiast, jak na razie pan Migalski zraził do siebie "kiboli" PiS, a "kibole" PO pozostają zrażeni już od dawna.
Nie jestem politykiem, ufam, że to jest właśnie dobra droga do utworzenia centro-prawicowego ugrupowania (lub też jakiegokolwiek).
Z góry przepraszam za ironię, nie mogłem się powstrzymać.
_____________
Niestety, muszę trochę krytycznie odnieść się do diagnozy polskiej sceny politycznej, która przedstawił Pan powyżej.
Wyróżnia Pan. i uważa to za podstawowy czynnik stanowiący o sympatiach politycznych, ludzi, którym się "powiodło" i ludzi, którym się nie "powiodło", tych ostatnich rozgrzeszając mówiąc, że ze względu na wyznawane zasady, "powieść im się nie mogło".
I to ma być linia podziału miedzy sympatykami PO i PiS.
Ergo:
- jeśli komuś się powiodło w warunkach III RP, to musiał (?) przystać na istniejące realia i prawdopodobnie pójść na pewne kompromisy. Więc - głosuje na PO.
Ale.... to nie jest dobre założenie. Znam, naprawdę, mnóstwo ludzi w miarę "sytuowanych", którzy popierają PiS, a niekoniecznie "dorabiając się" musieli pójść na kompromis z własnymi zasadami (a mają je dość wyraziste, eufemizując).
Podobnie, ta "szybka i łatwa recepta" wymagana przez zwolenników PiS podobnie nie przystaje do rzeczywistości.
To znaczy... ktoś chce "szybkiej i łatwej recepty" i z uporem głosuje na partię, która nie rządzi od paru lat i raczej wyborów nie wygra??
A może raczej chodzi jednak o tzw. wartości fundamentalne?
A "zysk", nawet nie ujęty pejoratywnie, pozostanie na dalszym planie?
Pan przyjmuje za dobrą monetę diagnozę pana Migalskiego odnośnie kursu, który winien przyjąć PiS. Wcześniej już nadmieniłem, że forma, którą pan Migalski przyjął jest niedopuszczalna. A same tezy...
Wiem Pan, rozmnożyło się nam ostatnio, i nie tylko, komentatorów różnej maści, porównujących politykę do "bitwy", "wojny" etc.
Uproszczenia zawsze budzą u mnie pewną (zrozumiałą, myślę) wesołość, Ale, idąc tym tropem, przytoczę tych wielkich wodzów, którzy twierdzili, że wybór pola bitwy i warunków to podstawowy warunek sukcesu.
Ten tam, jak mu było, Sobieski, zmusił Turków do trwania w pogotowiu w czasie zimnej nocy - a rano zaatakował. Podłe to - oni tak nie lubili północnego (dla nich) klimatu, a to takie niesportowe (Chocim, wydanie drugie)...
A pomijając takie analogie - zawsze i wszędzie walka na warunkach przeciwnika i w terenie przez niego wybranym - kończy się porażką.
PiS popełnił wiele błędów, natomiast jednych największych i często niezauważanych było garnie, jak by na to nie patrzeć, pod dyktando PO.
Proszę bardzo, przykłady:
- najświeższy. Kampania. Nie poruszanie tematu katastrofy smoleńskiej, "spolegliwe: podejście rozczarowało duża część elektoratu. Nie tylko "betonowego", ale także świeżo nawróconego po 10 kwietnia. Spiritus movens - frakcja liberalna PiS, do której należał (?) także wzmiankowany przez Pana poseł Migalski.
- wcześniejszy. Podejście do mediów i przekazu publicznego, o którym Pan pisze w ostatnim akapicie tak "PiS, aby przetrwać, musiał przyjąć postawione warunki".
Podważę tutaj nie tylko sensowność "przyjmowania warunków" - to znaczy grania na boisku przeciwnika według reguł zdefiniowanych uprzednio, ale także redefiniowanych przez PO "w miarę potrzeb". Wszystko jest proste, jeśli 90% mediów jest pro-PO'wska, a 5% deklaruje się jako obiektywne i stara być takimi (to już przeszłość zresztą). "Aby przetrwać"?
Ależ, niezależnie od nadziei i ubolewań niektórych, PiS nie umiera, ma się dobrze, więcej - powiększył swój "betonowy elektorat". Złudzenia, co do tego, że Polska jest jeszcze państwem demokratycznym, niezawisłym - to, niestety, tylko iluzje. Media są, jakie są, jedyną drogą dla PiS jest w pierwszym rzędzie konsolidacja "betonowego elektoratu", zwłaszcza po "kapitalnych" pomysłach w trakcie kampanii, konsolidacja poprzez "uderzenie wprost":
- porozmawiajmy o Smoleńsku
- porozmawiajmy o podatkach (wiem, w mediach mało mówią na TEN temat, ale proszę sprawdzić)
- porozmawiajmy o efektach powodzi
- porozmawiajmy o bezpieczeństwie energetycznym
...
Niestety, czas mi się kończy..
pozdrawiam
|
|
Przypadek Migalskiego |
|