|
|
15 lat temu |
Re: re.Max. |
Co zrobić? - niestety, nie widzę na to pytanie odpowiedzi...
Ale dodam jeszcze "ad rem":
- moim skromnym zdaniem (jako laika w tzw. polityce) błędem jest apel o nieuczestniczenie w referendum. Czemu to ma słuzyc? Bo logika nakazuje wyjaśnienie następujace: już wiemy, że referendum jest przegrane, ale wypada zajać jakieś oficjalne stanowisko. Nie ma sensu apelować o poparcie i glos na "tak" no to...
A konsekwnentym uwieńczeniem będzie (po przewidywanym wyniku) właśnie taka, "kulejąca" wypowiedź Kaczyńskiego: przegrał, ale wygrał.
To nawet mniej bulwersuje, niż samo założenie. Może lepiej było otwarcie powiedziec "poprzyjcie", albo nie mówić nic.
Być może coś mi umyka i Pan lub kto inny wyjaśni mi jakiż to socjotechniczny haczyk kryje się za tak przemyślnym rozwiązaniem (ironia skierowana w stronę specjalistów od PR, jak też samego PiS). Ja niestety nie wiem...
A prawda jest taka, że szczerze chciałbym widzieć polską scene polityczną, a szczególnie prawicę (to już z racji moich własnych przekonań) stojącą na (nie ukrywajmy) wyższym intelektualnie poziomie.
A tymczasem mamy jak następuje:
- adresowaną do kregów lewicowych propogandę SLD dzielnie walczącą z jakże niesłusznie przyklejaną im etykietką postkomunistów. Słowa kluczowe: spokój, stabilizacja, liberalizm, socjalizm społeczny (tak, tak, hasła wcale nie muszą być spójne)
- obezwładniającą miłość emitowaną przez liderów PO za posrednictwem mediów różnego autoramentu. Słowa kluczowe: europejskość, postępowość, normalność.. itd
- PSL, który ma swój mały wierny elektorat, a stara się nie narazić nikomu i niczemu. Miałkie to i nijakie.
- PIS, cały czas podpierajacy się hasłami patriotycznymi i narodowymi, rozliczeniem z komunistami...
Tu notka: wiem, że to co piszę to uproszczenie i to daleko idące, natomiast przedstawiam wizerunek dowolnej partii (z grubsza i na szybko) obecny w umyśle przeciętnego wyborcy...
I mamy margines sceny politycznej - ugrupowania cieszące się zbyt małym poparciem, aby nawet mieć cień nadziei, że na coś mogą wpłynąć.
Co gorsze: powyższe slogany w 80% nie mają przełożenia na raeczywiste działania polityków.
Co jeszcze gorsze: sposób w jaki wszystkie polskie partie kreują swój wizerunek publiczny, woła o pomstę do nieba w oczach każdego myślącego wyborcy.
Nie chce już wnikać w szczegóły - ale czy rzeczywiście taki typ propagandy, jaki obserwujemy DZIAŁA na głosującą wiekszość? Groza...
Cytując: "Ech"....
_______
edited: gramatyka ;) |
|
Huj strzelił oczywistą oczywistość |
|
|
|
15 lat temu |
Re: Huj strzelił oczywistą oczywistość |
Przykro mi, ale muszę zgodzić się z kilkoma wcześniejszymi komentarzami:
1. Żenujący tytuł. Nic dodać nic ująć - cóż to za stylistyka? Wykształcony człowiek umie dać wyraz swoim przekonaniom, czy też nawet oburzeniu nie stosując stylistyki "dresiarskiej".
2. W zasadzie punkt 1 powinien wystarczyć. ALe tak gwoli prawdy: wypowiedź Kaczyńskiego opierała się na następujacej konstatacji: nawoływalismy, żeby nie iść głosować, poszło zaledwie 22%, wobec tego jest to pewnego rodzaju "moralnym sukcesem".
Żeby być szczerym, słyszałem dużo bardziej wątpliwe konstrukcje logiczne stworzone przez polskich polityków.
Mozna polemizować czy to wielki sukces kiedy jednak referendum kończy się tak, a nie inaczej, ale nie ma tu nic odbiegającego od stylu polityków "en masse".
Z góry mówię, że nie jestem zakamieniałym zwolennikiem PiS, po prostu nie lubię wpisów pod publiczkę, bo akurat modne jest gnojenie Kaczyńskich.
z ziomalskim pozdrowieniem |
|
Huj strzelił oczywistą oczywistość |
|
|
|
15 lat temu |
Ładnie napisane :) |
Gratulacje za formę, styl i sam pomysł.. hmm.. rozwinięcia koncepcji ;).
"Co byłoby gdybyśmy przyjęli propozycje III Rzeszy" - to temat dość znany i pomysł ma swoich zwolenników, jak też (o wiele więcej) przeciwników.
Natomiast pozostawiając na razie na boku drugą część wpisu dotyczącą czasów powojennych i Polski, jako części Republiki Rad, chciałbym zadać pytanie autorowi. Mianowicie skąd przekonanie, że w przypadku przystąpienia Polski do wojny przeciwko ZSRS wojska niemieckie nie odniosłyby zwycięstwa (przy wydatnym wsparciu w/w polskich oddziałów).
W tekście punktem wyjścia do dalszych rozważań jest trochę enigmatyczne jak dla mnie stwierdzenie: "...czy upokorzeni niedawną klęską Polacy chcieliby się bić za niemiecki Lebensraum i hipotetyczny dostęp do portu w Odessie... ".
Odpowiedź na to pytanie ma być, w intencji, oczywista - dla mnie jednak nie jest.
Logicznie rzecz biorąc zawarcie paktu z III Rzeszą w 1939 roku determinowałoby dalszą politykę rządu II RP. Czyli: aktywny udział w niemieckiej "krucjacie " na wschodzie.
Czy to takie nieprawdopodobne?
Pamiętajmy też jak blisko było do zrealizowania pierwotnych założeń planu "Barbarossa" - poszukiwanie odpowiedzi na pytanie czemu sie tak nie stało było przedmiotem wielu dywagacji i nie miejsce tutaj na rozwijanie tematu - tym niemniej to fakt...
Czy pomoc nawet milionowej polskiej armii na froncie wschodnim (pamiętajmy o liczebności armii polskiej przed wojną), nie przeważyłaby aby szali na korzyść Osi?
I jeszcze parę innych kwestii:
- pisze Pan o "Polakach upokorzonych niedawną klęską". W jakim kontekście nalezy rozumieć tę klęskę? Zawarcia paktu z III Rzeszą, związanym z określonymi ustępstwami wymienionymi wyżej? To zdecydowanie zbyt mało, aby określac to mianem "klęski". Jak w takim razie nazwiemy rzeczywisty przebieg wydarzeń we wrześniu 1939? Z całym szacunkiem, ale wydaje mi się, że podstawą do takiego określenia jest przyjęte domyślnie założenie, ze pakt z Niemcami musiał być "klęską", niezależnie od późniejszych konsekwencji; być może klęską w aspekcie naszej dumy narodowej...
Tak, ale my staliśmy wobec dylematu "być albo nie być" - duma narodowa??
- zakładając hipotetyczną sytuację w roku 1940 czy też 1939, kiedy to Niemcy atakują Francję a Polska łamie pakt z Rzeszą i atakuje jej wschodnia granicę... wydaje mi się to odrobinę nierealistyczne. Nie po to zgodziliśmy się na niemieckie warunki, żeby potem atakować Rzeszę - zresztą z góry spodziewając się tego typu działań z ich strony, jak atak na Francję. Polska wiernym aliantem Francji PO dogadaniu się z Hitlerem? No - albo rybki albo akwarium :).
- wspomniane gwarancje brytyjskie, których mieliśmy się wyrzec i tak warte były tyle, co papier na którym były spisane (o czym przekonały nas realia września 1939). Możliwość utworzenia rządu na emigracji rezydującego w Londynie to doprawdy mierna jakaś korzyść... A czemu nie gdziekolwiek indziej, jeśli tak?
- przypomnę że geneza tzw. Wielkiej Wojny Północnej to mocno zakrapiana impreza z uczestnictwem Augusta i Piotrusia, gdzie obaj panowie doszli do wniosku że wojna się przyda i obu im (niekoniecznie Polsce) przyniesie wymierne korzyści. A że trafili akurat na niedocenianego (jeszcze wtedy) Karola - sprawy ułożyły sie troszkę inaczej... :). Wspomniany 1709 rok to już dość zaawansowany etap zmagań militarnych (1699 - powstanie Ligi Północnej, 1700 - atak sił duńskich i saksońskich, itd...). Nie Szwecja rozpoczęła tę wojnę...
pozdrawiam
(za literówki z góry przepraszam, pisałem trochę w pośpiechu)
|
|
Tak mogło być, czyli odpowiadając zwolennikom sojuszu II RP – III Rzesza |
|
|
|
16 lat temu |
Re: Polska tonie |
Spędziłem długie cztery czy pięć godzin przed telewizorem wczoraj, śledząc przebieg zdarzeń w wersji relacjonowanej przez (tak się złożyło) TVP Info. Standardowo telewizji nie oglądam, z przyczyn różnych, głównie dla oszczędzenia starganych nerwów, akurat wyszło inaczej.
Taka jedna uwaga - byłem autentycznie zdziwiony sposobem relacjonowania przez TVP Info. Odniosłem wrażenie, że jednak zdarzają się czasem odstępstwa od kanonu Tusk Vision Network, coś jakby mały kroczek w stronę obiektywizmu.
Iluzje to moje pobożne czy rzeczywistość?
A czy publika przed telewizorami drzemie (dosłownie i w przenośni) - ciężko powiedzieć... może coś do ogółu trafi... |
|
Padł ostatni bastion uczciwości |
|