|
|
10 lat temu |
Polecanka z 15 Lutego 2015 |
http://niepoprawni.pl/wiadomosc/pkw-o-zbadaniu-kart-wyborczych-z-niewaznymi-glosami-niemozliwe
i tu:
http://niepoprawni.pl/blog/tequila/nie-czas-psy-karmic-a-cygana-powiesili
|
4 |
Fundacja Batorego chce uprzedzić PiS? |
|
|
|
10 lat temu |
czy oznacza to, że PO będzie prowadzić z nami, Polakami wojnę? |
Wszak używają słów:
To jest nasz cel, stoczenie zwycięskiej walki, trzeba zbudować jak najszerszy front, sprawdzona droga polskiej wolności (ta od Berlinga)? maszerują drogą wolności, obrona dorobku całej Polski demokratycznej, etc. etc etc.
|
6 |
Powyborcze tasowanie fałszywych kart... |
|
|
|
10 lat temu |
tego pierwszego w hełmie jakby skądś znam |
a ten drugi, gdyby zgolić mu brodę i wąsy i założyć okulary ....
|
5 |
Pozostanie tylko Bul i Nadzieja… |
|
|
|
10 lat temu |
MiniBul |
Świetna fotka - przez szkła okularów widać, że w Bulu cały czas siedział mini-Bul
"Krul" był nagi, cały czas, choć "dwur" wciskał nam ciemnoty.
|
8 |
W końcu wygraliśmy! |
|
|
|
10 lat temu |
Stif |
Wiercił się w kaftanie
Przed komisją lekarzy
Aż jeden POwstał i szedł, gdzie Stefek
Blady czekał na wyrok surowy,
I dotknął ręką jego łysej głowy,
I rzekł: "Pójdźże, Stefanku ja cię leczyć każę!"
|
11 |
W końcu wygraliśmy! |
|
|
|
10 lat temu |
Wiktor Świetlik - Komorowski na zjeździe astronomów |
"Jest takie opowiadanie Sławomira Mrożka o prostym facecie, który nie miał wykształcenia, pochodził z malutkiej wioski, ale robił wielką karierę jako mówca na rozmaitych państwowych akademiach, a nawet międzynarodowych sympozjach. Wszystko dlatego, że ujmował słuchaczy swoim autentyzmem i szczerością. Każde wystąpienie zaczynał deklaracją: "My małorolni", a kończył apelem: "Niech żyją Chiny!".
Pewnego dnia jednak kariera się załamuje. Mrożkowy bohater trafił na zjazd astronomów. Ci - jako jedyni - kompletnie nie zachwycili się "małorolnym" i kazali woźnemu go wyprowadzić, bo mówił nie na temat. Mam wrażenie, że do etapu zjazdu astronomów dociera właśnie Bronisław Komorowski wraz ze swoimi szczytami Himalajów, które zdobywa w polityce zagranicznej.
Do tej pory to wszystko trochę śmieszyło, trochę czasem żenowało, ale było na swój sposób urocze - takie nawet swojskie. I wcale nie jestem przekonany, czy gafy i wpadki Komorowskiego podczas kampanii mu szkodziły. Na tle Jarosława Kaczyńskiego, przedstawianego nawet przez przeciwników jako wyrafinowany, skryty szachista, Komorowski sprawiał wrażenie faceta, który idzie do nas z ręką na sercu. Jest też chyba trochę takim ideałem polskiego męża i taty: trochę safandułowaty, trochę pierdołowaty, ale dobrotliwy i poczciwy. To przecież taki dobry tatuś z reklam jogurtów albo sosów do pieczeni.
Komorowski też raczej nie miał z tymi wszystkimi gafami problemów. Ostatecznie to człowiek sukcesu, a jak ludzie odnoszą sukcesy, to im się wydaje, że wszystko robią doskonale. Dopiero jak zaczynają lecieć w dół, nadciąga refleksja nad sobą, a Komorowski od dwóch dekad powoli, ale systematycznie piął się w górę. Tyle że na górze wszystko wygląda inaczej. Inaczej wygląda także ten, kto się tam wspiął oglądany z dołu. Jedyną osobą, która tego nie pojęła, jest niestety chyba sam prezydent.
Niestety, ale woda kapiąca na czuprynę Sarkozy'ego, polski pan prezydent siadający, gdy pani kanclerz Merkel ciągle jeszcze stoi (akurat PiS-owcy chyba powinni to docenić), to już nie są sympatyczne wpadki, tylko reklama Polski porównywalna z tą, jakiej Kazachstanowi dostarczył film o Boracie. Pal diabli co myślą inni, ostatecznie, jak może nam to zaszkodzić, ale chodzi też o odczucia Polaków, których prezydent ma reprezentować, a reprezentował ich po prostu źle.
Ale i to jeszcze byłoby pół biedy. Najgorsze jest to, że oto głowa państwa chwali się swoim największym sukcesem - tym, że różni ważni ludzie w stylu Obamy się z nią spotykają. Jak dyrektor, którego największym osiągnięciem jest to, że ma ładny gabinet. Albo jak gruppies, młode siksy, które kiedyś jeździły za rockmanami i cieszył je sam kontakt z nimi.
Niestety, Bronisław Komorowski dotarł do zjazdu astronomów, ale na jego korzyść gra to, że nie ma żadnego woźnego, który by go wyprowadził, i że ma kilka lat na nauczenie się astrologii. Tylko żeby mu się jeszcze chciało uczyć." /10.02.2011/
|
2 |
Sitwy żrą się już poważnie... |
|
|
|
10 lat temu |
Jaki jest ólóbiony zespuł Bula ? |
Bótka Sóflera
|
2 |
Bronkowa "pamięć zewnętrzna"... |
|
|
|
10 lat temu |
oczywiście, że jest skończony |
nie wiem czy ogladałeś przemówienia powyborcze.
Różnica DWÓCH KLAS. Oczywiście na korzyść Pana Andrzeja Dudy.
|
13 |
Duda przed Komorowskim! |
|
|
|
10 lat temu |
Ból Bula PO wyborach |
Dzień wyborów, maj zielony,
białe kwitną bzy.
Usiadł Bronek zamyślony,
wspomniał dawne dni.
Choć miał Donka towarzysza
Sam w wyborach padł.
Można było z takim Donkiem
zawojować świat.
Dzień wyborów, maj zielony,
białe kwitną bzy.
Usiadł Bronek zapłakany,
zapłacz z nim i Ty.
|
13 |
Duda przed Komorowskim! |
|
|
|
10 lat temu |
Na gorąco z przemówień kandydatów |
Bul wypadł słabo, przeczytał z kartki naprędce napisane przemówienie (zapewne miał lepsze, ale wyborcy nie ulegli "sądarzom". Z kolei Pan Andrzej Duda - świetne przemówienie, z pamięci, doskonale powiązał fakty z przyszłością. Nikogo nie obrażał. Myślę, że zyskał następnych wyborców (zarówno od Kukiza jak i od Korwina). Kukiz mimo, ze nie określił, którego kandydata poprze, jednak dał do zrozumienia, że Bul to przeżytek i zadufany w sobie chłopek, niesłuchający wyborców. Poczekajmy do jutra, może się okazać, że różnica będzie jeszcze większa. Na marginesie rozbawiło mnie zdziwienie reżimowych dziennikarzyn z TVP1, którzy stwierdzili, ze sondaże okazały się nieprawdziwe :D
|
17 |
Duda przed Komorowskim! |
|