Wdowy smoleńskie - fragment 4

Obrazek użytkownika Redakcja
Kraj

Zapraszamy do lektury czwartego i ostatniego fragmentu rozmowy z panią Ewą Błasik, zamieszczonej w wydanej pod naszym patronatem książce "Wdowy Smoleńskie".


W lipcu tego roku uczestniczyła Pani w pielgrzymce Radia Maryja na Jasną Górę. Przed obliczem cudownego obrazu Matki Bożej szukała Pani ukojenia swego bólu?
Zawsze w Bogu szukałam ukojenia. Razem z mężem byliśmy bardzo wierzący. Ułatwiało nam to funkcjonowanie w wojsku, gdzie nieraz była nerwowa atmosfera.
Na Jasnej Górze przemawiałam do uczestników pielgrzymki zgromadzonych przed częstochowskim sanktuarium. Można to zobaczyć i posłuchać w internecie. Przybyło tysiące pielgrzymów. Byłam bardzo wzruszona. Przerywano mi oklaskami. Ludzie byli zaciekawieni. Cieszyłam się, że mogę do nich mówić.

Kiedy mąż został dowódcą sił powietrznych, powołała Pani stowarzyszenie pomagające kobietom, które straciły mężów w katastrofach lotniczych. Co się dzieje teraz z tą organizacją?
Niedawno odbył się zjazd, podczas którego złożono wieniec na grobie mojego męża. Kobiety te są bardzo wdzięczne, że powołaliśmy stowarzyszenie, które im pomaga. 24 listopada w katedrze Wojska Polskiego będzie koncert na rzecz tej organizacji. Cały czas jestem w kontakcie z wdowami. Teraz także one mnie wspierają.

Czy Pani ogląda akta śledztwa w prokuraturze?
Nie ma jeszcze zdjęć sekcji zwłok mojego męża. Do końca nie wiem, kogo pochowałam. Ośmieszyli go przed całym światem, powołując się na sekcję zwłok, która wykazała alkohol we krwi, a teraz okazuje się, że nie ma zdjęć. Czekamy aż przyślą je z Moskwy.

Na co jeszcze Pani czeka?
W dalszym ciągu na prawdę. Na raport prokuratury. Mam nadzieje, że w końcu pozwolą mi odsłuchać głos Andrzeja zarejestrowany w kokpicie, jeżeli oczywiście należał do niego.

Czekała Pani na raport komisji Jerzego Milera?
Wiedziałam, że jest to raport polityczny. Przykro mi, że oczernia się tam siły powietrzne, a wszelkie inne instytucje odpowiedzialne za ten lot nie są brane pod uwagę. To jest niesprawiedliwe. Sztab ludzi pracował, żeby obwinić wojskowych, zrobić medialny show, powyrzucać dowódców ze stanowisk, zdymisjonować i całą winą obarczyć wojskowych. Politycy – jak zwykle – pozostają poza wszelkimi podejrzeniami, są czyści. Jeszcze bezczelnie mówią, że oni nie wiedzieli. O czym nie wiedzieli? Mój mąż bardzo solidnie informował szefa sztabu generalnego i ministra obrony narodowej. To są kpiny w żywe oczy, kłamstwa.

Informował o sytuacji w lotnictwie, o braku odpowiednich samolotów?
Oczywiście, są na to dokumenty. Publikowano je nawet w „Naszym Dzienniku”. Po katastrofie casy mąż przygotował raport i informował o całej sytuacji. Było bardzo źle. Cały czas mówiono, że wkrótce będą nowe samoloty. Piloci szkolili się już na embraery. Robiono nadzieje i nic z tego. W końcu zamknęli 36. Specpułk.
Nie była to wina mojego męża, że nie było samolotów i że piloci odchodzili, nie widząc żadnych perspektyw. Jeśli mieli możliwość zatrudnić się w lotnictwie cywilnym, to odchodzili. Andrzej nie miał na to wpływu.

Czy po przegranych wyborach będzie się Pani dalej angażowała w działalność zmierzającą do ujawnienia prawdy o katastrofie smoleńskiej?
Jestem nadal i będę za Polską, za prawdą. Chciałabym, żeby dobrze było w armii, w siłach powietrznych, dla których mój mąż poświęcił swe życie. Dalej zamierzam wspierać mądrych i prawych ludzi. Na ile starczy mi sił, będę mówić prawdę. Kiedyś może zmieni się sytuacja w naszym kraju, kiedyś inni ludzie zaczną sprawować władzę. Wtedy może poznamy prawdę i dowiemy się, jak zginęli nasi bliscy.

Wkrótce pierwszy fragment rozmowy z Beatą Gosiewską. Przypominamy również o nowej propozycji Rafaela, filmie "Gdzie był Bóg w Smoleńsku?"

Poprzednie fragmenty:
informacja wydawcy + fragment 1: Ewa Błasik
fragment 2: Ewa Błasik
fragment 3: Ewa Błasik

przygotował: B78

Brak głosów