|
|
15 lat temu |
Re: Farbowane PISy, wróć! Lisy... czyli seria pomyłek. |
Muszę przyznać, że pomysł ładny i perfidny.
Jak to pisze się w pewnych kregach: Machiavelli ftw!*, a jeszcze nie zapominajmy, przy całym odium, które na niego spłynęło, że był włoskim patriotą (na miarę XVI wieku i ówczesnego sposobu poznawania świata).
noo.. warte zastanowienia...
Mnie nie wezmą, niestety mam "przechlapane" w krakowskich kręgach, kółkach i kwadratach PO ;)
*Dla nie orientujacych się być może w gwarze komputerowo/młodzieżowej. ftw - "for the win".. tylko, jak to teraz zgrabnie na polski... ;), pomóżcie, czasem mam kłopoty tłumacząc w tę stronę... |
|
Farbowane PISy, wróć! Lisy... czyli seria pomyłek. |
|
|
|
15 lat temu |
Re: o patriotach |
Ciekawy ten semantyczny zbieg okoliczności, istotnie... |
|
o patriotach |
|
|
|
15 lat temu |
Re: "Już był w ogródku, już witał się z gąską..." |
Pytanie "co jest grane" sam sobie zadaję.
Może spróbujmy starej dobrej metody zbierania do kupy znanych faktów, a potem szukania najbardziej prawdopodobnych wyjaśnień.
1. Tusk - najlepszy kandydat ze strony PO, nie startuje.
2. Startuje Komorowski - persona miernie się prezentująca publicznie.
3. Kampania Komorowskiego prowadzona jest fatalnie. Poparcie dla niego spada.
4. Komorowski robi wrażenie, że jest "pewien, iż te wybory wygra".
Tu bym się zatrzymał na moment. O ile pierwsze 3 punkty raczej nie budzą wątpliwości, to ostatni...
Nonszalancja i arogancja Komorowskiego jest faktem. Ale wynikać to może z kilku przyczyn: rzeczywiście święcie wierzy we własną przewagę (wytłumaczeniem będzie głupota kandydata), nie zależy mu na wygranej i zdaje sobie sprawę z sytuacji (wtedy to po prostu nonszalancja), względnie opcja trzecia, czyli nie wie co jest grane i nie zależy mu...
Stąd ostatni punkt przeformułowałbym na:
4. Komorowski jest arogancji i pewny siebie.
I teraz tak. Biorąc pod uwagę pierwsze trzy punkty tej mini-analizy oraz zmodyfikowany punkt 4 mamy następujące możliwości:
(będę odtąd pisał PO, zamiast Komorowski, tak prościej a i wydaje mi się to uzasadnione)
A. Platforma wystawiła kandydata, ale nie zależy jej na jego wygranej
Teoretycznie pasuje do wszystkiego -tylko tu rodzi się pytanie dlaczego. I znowu odpowiedzi są dwie: wybory zostaną "wygrane inaczej".
A1. Manipulacja wynikami wyborów.
A2. Wariant może science fiction, ale jednak odważę się napisać: następuje bądź zamach stanu (stan wyjątkowy, stan wojenny, formuła może być różna, wiadomo o co chodzi) bądź też interwencja z zewnątrz (nacisk dyplomatyczny lub militarna). W tym samym punkcie, bo jedno drugiego nie wyklucza...
A3. Platforma nie ma nic przeciwko Kaczyńskiemu jako prezydentowi. Powodem mogą być tarcia wewnątrz samej partii bądź po prostu kalkulacja. Wygrajmy wybory parlamentarne, zmienimy potem konstytucję i będzie "system kanclerski" z Donkiem na czele. Czy Jarosław wygra czy nie, nie ma większego znaczenia wobec tego. A weta prezydenckie można wykorzystać do wytłumaczenia, czemu nie jest tak zielono i irlandzko. Tak robiono do tej pory i dość skutecznie.
Ta wersja tłumaczy ciekawie nieudolność w kampanii. NIE można odżegnać się całkowicie od starych metod straszenia IV RP, więc nie róbmy tego, bo zniechęcimy beton platformiany. A do roboty zagonimy komitet horrorowy i innych oszołomów. A jeśli MIMO TEGO wygramy wybory prezydenckie, to znaczy, że mamy już takie poparcie, tak skutecznie ogłupiliśmy ludzi, że.. czym się tu martwic na przyszłość
B. Platformie zależy na zwycięstwie i jest przekonana, że wygra. To teza Autorki i, przyznaję, że kusząca. Byłoby najlepiej gdyby oni uwierzyli ze własną propagandę, a to się jak wiemy, zdarza.
Natomiast opieranie strategii o głupotę przeciwnika może się skończyć bardzo źle w przypadku pomyłki.
B1. Platforma była pewna wygranej (stąd słaby kandydat, miał być wystarczający), natomiast stało się coś , co wywróciło do góry nogami cały plan i znaleźli się w sytuacji jak opisana wyżej. Kiepski kandydat, beznadziejna kampania...
Tym czymś musiało być coś zupełnie niespodziewanego... i tu wracamy do katastrofy smoleńskiej. Bardzo dużo ludzi jest głęboko przekonanych, że nie był to wypadek.
A teraz co, jeśli... oni wiedzieli o tym co ma się stać?
A co jeśli Jarosław poleciałby tym samolotem, tak jak było zaplanowane?
Czy wtedy Komorowski by nie "wystarczył" w zupełności jako kandydat?
...
Wszystkie powyższe możliwości to wyłącznie rozważania teoretyczne. Na pewno nie mamy wielu danych, ciężko jest ułożyć puzzle, jeśli schowano przed nami co czwarty klocek.
Napisałem o wszystkich opcjach, które mi w tym momencie przychodzą do głowy. Część z nich jest dość prawdopodobna, część wydaje się skrajnie nierealistyczna, ale wciąż możliwa.
Jednego jestem w miarę pewien. Jeśli nie stanie się nic nieprzewidzianego i następne 3 tygodnie będą się przedstawiały podobnie pod względem promowania osoby Komorowskiego, Jarosław te wybory wygra. A pamiętajmy, że on też może dużo zrobić, aby zdobyć jeszcze więcej głosów.
Tylko co potem? Zobaczymy...
|
|
"Już był w ogródku, już witał się z gąską..." |
|
|
|
15 lat temu |
Re: Gorzej niż w ZSRR |
Też 10 :). Dobranoc. |
|
Gorzej niż w ZSRR |
|
|
|
15 lat temu |
Re: Re: @Max |
Ależ oczywiście, że niechęć do "kaczyzmu" dalej istnieje i była programowana kilka dobrych lat.
Pozostaje tylko kwestia jak duża część społeczeństwa w dalszym ciągu "hołubi" poprawne politycznie poglądy w zakątkach swojego umysłu. Jak Pan słusznie zauważył - dla zachowania choćby dobrego samopoczucia i aby bronić swojego zagrożonego JA. To niestety prawda, swego czasu popełniłem nawet kilka tekstów na ten temat.
Temu nie zaprzeczam. Natomiast wiele znaków na niebie, ziemi ulicach i, na przykład, w internecie wskazuje, że czas przymusowej "drzemki intelektualnej" mija. Trochę nieskładnie starałem się wszystkie te rzeczy wyliczyć powyżej.
Pozwolę sobie nie zgodzić się natomiast w kwestii profesjonalizmu specjalistów od propagandy, którzy nad nami Polakami usilnie "pracowali". Moja konstatacja jest może bardziej smutna, ale lepiej rokująca na przyszłość: nie sadzę, aby polska opinia publiczna została zmanipulowana przez macherów na miarę niesławnej pamięci dr Goebbelsa.
Nie, po prostu tak nisko, w sensie politycznej świadomości, upadliśmy, a proces ten trwał co najmniej 20 lat, od 1989.
Piszę co najmniej 20, bo 40 lat okupacji sowieckiej też zostawiło trwałe ślady w mentalności ludzi, których nie da się tak łatwo i szybko usunąć.
Czy zauważył Pan jaką mieliśmy frekwencję wyborczą na wszystkich praktycznie wyborach? Wynika z tego, że spora część głosujących miała po prostu w głębokiej perspektywie kto rządzi i jak rządzi. Po ostatnim zrywie w kontraktowych wyborach w 1989 roku staliśmy się tak zadowoleni z odzyskanej "wolności", ze większość uznała, że teraz to już wszystko jedno - swoje zrobiliśmy. A nieprawda. No, to zjawisko można lapidarnie podsumować: lenistwo i tumiwisizm.
Zanik tradycji demokratycznych w społeczeństwie też był faktem. Powoływałem się wcześniej na przykład Amerykanów, zrobię to jeszcze raz - jeżeli ich system funkcjonuje w miarę sprawnie, to dzieje się tak za sprawą - jednak - głosujących. Nie gloryfikuję USA, po prostu podaję za przykład kraju, gdzie ten system jakoś poprawnie funkcjonuje. No tak, ale oni mieli ponad 200 lat, przez które ten system ewoluował, a ludzie uczyli się demokracji. I teraz taki, często wyśmiewany, "redneck" z Arizony WIE na kogo i czemu głosuje.
A my? Do czego mieliśmy wracać w najlepszym razie? Do 20-lecia międzywojennego? No to wróciliśmy do rzeczywistości sprzed zamachu majowego - dodając do sejmokracji tamtych czasów cały balast ledwo co "obalonego" komunizmu...
Wie pan, czasem tak sobie myślę z goryczą, że chyba więcej niż połowa Polaków, szczególnie mężczyzn, uwielbia dyskutować o polityce. Szkoda tylko, że tak niewielu tak naprawdę wie o czym mówi, czy choćby posiada jakiś minimalny zasób wiedzy, na bazie której mogłaby formułować własne opinie. Lepiej wziąć gotowca z dowolnej telewizji czy portalu internetowego, który nam akurat ideowo odpowiada i wyrecytować. To przerażające...
Przez wiele lat nie mieliśmy, jakkolwiek słowo to nie jest oklepane, prawdziwych elit kulturalnych, politycznych, intelektualnych. Najpierw skutecznie sekowała je komuna, a co warte są te resztki, które przetrwały, ta "opozycja", której tak ochoczo przekazaliśmy Polskę do rządzenia - no własnie widzimy. Po 20 latach trochę inaczej się postrzega Okrągły Stół, prawda?
Na podobnej zasadzie praktycznie nigdy nie mieliśmy obiektywnych mediów. Termin "etyka dziennikarska" nigdy nie istniał dla przeważającej większości wieszczów do nas przemawiających.
Brak dostępu do informacji, brak autorytetów, ogłupienie, demoralizujący wpływ poprzedniego układu, dorzućmy jeszcze na szybko bezkrytyczne przejmowanie zachodniego konsumpcyjnego modelu życia, tam nie tak bardzo szkodliwego, u nas wręcz zgubnego - nie trzeba wiele, aby sterować takim społeczeństwem. Wystarczą prymitywne zagrywki na poziomie.. no nie napiszę, jakie słowa cisną mi się na usta w tym momencie.
A dlaczego wersja otumanionego społeczeństwa (generalizując rzecz jasna) jako przyczyna takiego "upupienia" jest bardziej optymistyczna?
Bo wystarczy tylko lekko trącić ten, prawie już wieżowiec - nie domek, zbudowany z kart i misterna konstrukcja fickji rozsypuje się. Są granice przekłamywania rzeczywistości - a do Polaków, jaka szkoda, że aż TAKIM kosztem, wreszcie coś dotarło.
Ach i jeszcze jedno słowo na koniec. W interesie wyżej wspomnianych "architektów" jest, abyśmy wierzyli głęboko, że jest nas, normalnie myślących, mało. Propaganda nie tylko karmi nas mitami jak to, cytując Lema "czarownie nam się dzieje", ale także przekonuje tych jeszcze nieogłupionych, tych niepoprawnych, że i tak nie ma szans i powinni schować się do ciemnego kąta, bo jeszcze ktoś im krzywdę zrobi. Znam mnóstwo ludzi o prawicowych poglądach, którzy milczeli przez lata, a do wyborów to może i nie poszli bo... i tak przegramy.
Bądźmy dobrej myśli, kto w 2005 wierzył w zwycięstwo śp. profesora Lecha Kaczyńskiego?
Bo ja nie - ale poszedłem i zagłosowałem!
serdecznie pozdrawiam - Pana i innych czytających moje wypociny
|
|
Kalkulując szanse - z dedykacją dla PP :) |
|
|
|
15 lat temu |
Re: Wypowiedź sejmowa B. Komorowskiego z 1997r. w sprawie powodz |
"Polityczna odpowiedzialność za nieprzygotowanie państwa spoczywa zawsze na tych, którzy dźwigają całość odpowiedzialności za państwo, spoczywa na rządzie, prezydencie i większości parlamentarnej"
Tak jest! Brawo panie Komorowski!
|
1 |
Wypowiedź sejmowa B. Komorowskiego z 1997r. w sprawie powodzi. |
|
|
|
15 lat temu |
Re: Max |
Niestety, nie. Nick "Max" był już zajęty, kiedy tworzyłem konto na S24. Blog z wyboru prowadzę tutaj, S24 natomiast czytam i to często, z kolei komentuję bardzo rzadko. Na S24 i na stronie członków/sympatyków PiS występuje jako "netisten" (to z takiej starej, sympatycznej serii książek fantasy, którą czytałem ze 20 lat temu :)). Natomiast póki co, ani tam ,ani tam moich długich wpisów się nie uświadczy - zaufałem niepoprawnym ;). |
|
Jaki sztab wyborczy, taka kampania - czyli pani Małgorzata Kidawa - Błońska w akcji... |
|
|
|
15 lat temu |
Re: Re: Jaki sztab wyborczy, taka kampania - czyli pani Małgorza |
:) Odpowiadam dedykowaną notką na blogu. Miała być odpowiedź pod tekstem "Kocham Polskę" - ale coś długie mi wyszło ;). |
|
Jaki sztab wyborczy, taka kampania - czyli pani Małgorzata Kidawa - Błońska w akcji... |
|
|
|
15 lat temu |
Re: Waldek |
A pamiętam, po tym jak mi przypomniałeś. Istotnie! |
|
Waldka dwa światy |
|
|
|
15 lat temu |
Re: @Max-iu - Dziekuję :) |
Cała przyjemność po mojej stronie.
Podsyłajcie znajomym, nawet e-mailami. |
|
Jaki sztab wyborczy, taka kampania - czyli pani Małgorzata Kidawa - Błońska w akcji... |
|