|
|
10 lat temu |
Dalej Kaziu nie daj się prosić za długo..... |
...... a nie staraj się tłumaczyć tym czy tamtym. Jeno wiedz żeś się mocno zakręcił na karuzeli życia i teraz ci to bokami jak widzisz wyłazi. A za żoną to czasem nie tęsknisz! Ba przecie i dzieci niecoś z nieba otrzymał i jak tam te batki się mają, ano nie brakuje im tam czego! Wojaże tu i ówdzie się skończyły i co teraz chcesz nas rozumu w telewizji uczyć, a czego ty nas jeszcze chcesz nauczać? Pomnij zatem żeś sobie nazbierał, to się teraz naciesz w swoim ogródku kamyczkami, a jak żeś sobie naważył, to teraz nie rozlewaj po portalach, boć to przecie nie ładnie i takiemu amantowi to i nie przystoi.
|
5 |
Marcinkiewicz, zgól ta broda |
|
|
|
10 lat temu |
Dziś zaczęło się odliczanie! Razem możemy więcej..... |
......Panie Aleksandrze. Dziękuję za Pana miłość i czas dla Kresów i dla Kresowian, a szczególnie dla Tych wszystkich którzy zostali tam za Bugiem, już na wieczną wartę. Tylko pod krzyżem i tylko pod tym znakiem Polska jest Polską, a Polak Polakiem. Tak uczył nas Prymas Tysiąclecia Kard. Stefan Wyszyński i dlatego my Kresowianie będziemy wytrwale walczyć o kolejne krzyże na zbiorowych mogiłach na Wołyniu, Podolu, Pokuciu, Polesiu. Da Bóg z tego morza krwi i cierpienia wyrośnie jeszcze nowy, piękny las i znów zaszumią nam drzewa wołyńskich, podolskich, kresowych, gorących serc.
Ale dziś trzeba jeszcze zbudować most, a jednym z jego mocnych filarów, będzie jak ufamy właśnie ustanowienie 11 Lipca Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Obyśmy dali radę! Dziś zaczęło się odliczanie, ku tej dacie szczególnej w polskim Sejmie, zdominowanym przez siły wierzące, patriotyczne, narodowe: 11 lipca 2016. Jestem przekonany że tego dnia rozradują się serca Kresowian na całym świecie, gdy Polska raz i na zawsze upomni się w końcu o swoje niewinne Dzieci Kresów. Bracia i Siostry Rodacy już czas i absolutnie trzeba tej miłości i trzeba tego zadośćuczynienia.
|
|
List Otwarty Kresowian do Premier Rządu RP Beaty Szydło |
|
|
|
10 lat temu |
Powstanie Styczniowe było zrywem rozpaczy Narodu Polskiego |
Na wszystkie strony rusyfikowanego i germanizowanego. Jeszcze żyli gęsto uczestnicy Powstania Listopadowego z roku 1830 jeszcze żyła gorąca myśl w sercach o wolnej i silnej Rzeczypospolitej, niegdyś, jeszcze całkiem niedawno, potężnej, co to bez trudu znosiła w polu Moskali i Prusaków, Szweda i Turka. Poderwali się zatem Polacy raz jeszcze do nierównej walki i choć przegrali wiele potyczek, to jednak wygrali Los Ojczyzny, która zmartwychwstała w roku 1918. Cześć im i pamięć!
Może pomyślałeś Pawle: fajne, dobre zdjęcie więc co tu więcej pióro wieczne strzępić...... ale i za to dzięki, a nóż widelec ktoś się pokwapi i wybierze.
|
2 |
Kraków-153 Rocznica Powstania Styczniowego |
|
|
|
10 lat temu |
Choć ryby głosu ponoć nie mają....... |
...... milczenie owiec jest niebezpieczne dużo bardziej. W Kościele należy absolutnie rozdzielić dwie ważne rzeczy, jak rozdziala się grzech od cnoty. Świętość Kościoła jest bezdyskusyjna, gdyż wyrasta, możemy powiedzieć wznosi się na skale Chrystusowej, lecz już czynnik ludzki, w którym Kościół zwyczajnie realizuje się na codzień, jest po prostu ludzki, omylny, a nawet podły i niekiedy b. grzeszny. Po temu jakakolwiek krytyka u człowieka wierzącego nie może zmierzać w kierunku kryrtykowania zasad naszej wiary, gdyż to zwyczajnie przeradza się w herezję, lecz raczej zawsze winna koncentrować się na uwarunkowanich, tych ludzkich, gdyż to one są zródłem wszelkich problemów. Przykład abp Szeptyckiego jest tutaj klasyczny.
W czym rzecz? Otóż jego długoletnia posługa jako pasterza Kościoła grecko - katolickiego, zderza się zwyczajnie z jego fatalnymi wyborami politycznymi, obliczonymi na polityczne zawirowania, w których w tym czasie pogrążyła się cała Europa. Chodzi naturalnie o demoniczny faszyzm i ateistyczny, czerowny komunizm. Niestety jeszcze gorszy jest jego stosunek jako człowieka do odrażających czynów narodu ukraińskiego w jego poważnej, nacjonalistycznej części, która spłodziła potwora OUN- UPA. Owocem tej krwawej formacji, było bestialskie ludobójstwo na Wołyniu i Kresach w latach 1939 - 1947. Opieszałe działanie metropolity Lwowa abp Szeptyckiego, a właściwie wobec skali wydarzeń, praktycznie jego milczenie jest jego absolutną klęską jako człowieka, ale także jest wielką hańbą dla co tu dużo mówić, przecie zwierzchnika Kościoła gecko - katolickiego, która to hańba obecnie rzutuje niestety nawet na Kościół powszechny. Po temu jeśli nawet ryby głosu nie mają, to milcznie owiec, zarzynanych okrutnie, tuż obok śpiącego pasterza jest już b. niebezpieczne, grozi bowiem unicestwieniem nawet całego stada, jeśli wilków będzie dużo. Tymczasem jakikolwiek sygnał ze strony mordowanych (przez przemilczanie po raz drugi Kresowian) może zbudzić pasterza, który tej nocy niestety nie czuwał, by coś raczył zrobić, by nie stracił czasem więcej.
Wiadomo powszechnie że owce się same przed wilkami nie obronią, są bowiem bezbronne. Narzędzia ich obrony są w rękach ich pasterza, któremu one zaufały, co zrobić jednak kiedy pasterz śpi, otóż trzeba głośno beczeć. Kiedy jednak zarzynane owce głośno rozpaczliwie beczą, prosząc pasterza o pomoc, a on się ociąga, wtedy zwyczajnie przestaje być pasterzem, a nawet staje się współwinny rzezi własnego stada, któremu na imię Kościół. Albowiem Kościołem jesteśmy my wszyscy!
|
|
OŁTARZE TEMU KTÓRY BŁOGOSŁAWIŁ BESTIĘ |
|
|
|
10 lat temu |
A Jan jak zwykle zasoli z rusznicy |
Dziękuję za wpis krótki, choć co tu dużo gadać dość treściwy. Jeśli przyjrzeć się metodom mordowania niewinnych rodzin polskich na Wołyniu i Kresach, to na pewno nie musimy się bać słowa bestie, a jeśli wąż jest z gatunku gadów, tym bardziej i tego określenia, względem podłych i jakże zakłamanych banderowców. Serdecznie pozdrawiam.
|
2 |
Jak bohaterzy z Lasu Świnarzyńskiego zadeptali Perłę Wołynia |
|
|
|
10 lat temu |
Nadzieja matką mądrych, ale naiwność matką głupich a przecież... |
..... jedna i druga są tak blisko siebie, że niamal wyrastają z jednego mianownika. Zatem co różni te dwa tak odległe od siebie siły, jakoby dwa krańce świata. Otóż nadzieja czerpie z roztropności oraz z wielu innych cnót mądrości, zaś ta druga znaczy naiwność, karmi się marzeniami, pragnieniami, lub jeszcze inaczej zwyczajnym chceniem. Obyśmy zawsze pragnęli trzymać się wyłącznie roztropności, bo biedy w naszej ojczystej historii i tak już dość bywało.
Serdecznie dziękuję ccassianumm7 za ten piękny wpis, a szczególnie za poezję Juliusza Słowackiego.
|
3 |
Jak bohaterzy z Lasu Świnarzyńskiego zadeptali Perłę Wołynia |
|
|
|
10 lat temu |
I to są właśnie owi prwdziwi, cisi bohaterzy |
Serwus Leopold. Dzięki za te wspomnienie o pięknym przykładzie z życia Twojego dziadka Franciszka Cieklińskiego ze Lwowa. Jest mi ta historia bliska nie tylko po temu, że dotyczny Lwowa - zawsze wiernego bastionu polskości na Kresach, ale zarazem miasta wielu religii i kultur. To właśnie bogactwo tego miasta na wzgórzach pogłębiało, u jego mieszkańców nie tylko wrażliwość dla drugiego człowieka, bowiem poszerzało zarazem realnie pole widzenia, ale także po ludzku zmiękczało serca i w rezultacie nawet język lwowski zdawał, się być śpiewny. Wesoła Lwowska Fala właśnie z tych niezwykłości lwowskich i kresowych wyrastała i tak skutecznie rozsławiała nasz naród.
Ofiara z najcenniejszego życia dziadka Franciszka nie będzie zapomniana, jak nie może być zapomniana każda szlachetna dusza. Demoniczne ideologie II wojny światowej zrobiły wiele, by uczynić nas ludźmi bez miłości, ale tego wyrwać z kresowego serca wprost niepodobna, gdyż jeśli ktoś raz wzbił się ponad te pola i stepy nieogarnione w jego duszy, już zawsze gra ta nieziemska muzyka, która znają tylko wolne orły i sokoły. Franciszek Ciekliński dobrze zapisał się naszemu narodowi swoim czynem, który ofiarował swojemu Bratu. Natomiast ty Leopoldzie wykonałeś z kolei dobrze swoją robotę, nie pozwalając by ten szlachetny czyn Twojego dziadka legł w zapomnienie i za to Ci chwała.
|
3 |
Sąsiedzi |
|
|
|
10 lat temu |
Ziarnko do ziarnka i zbierze się miarka |
Naturalnie nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary. Dziś dużo mówi się o miłosierdziu dla banderowców, którzy w bestialski sposób mordowali, całe, niewienne polskie rodziny, potem znosili ze szczętem i palili do gołej ziemi polskie wsie i kolonie, osady i zasiółki. Dziś dawny, ojczysty miejscami Wołyń, to pola i zarośla! A ja się pytam i wciąż będę się pytał głośno, jeśli trzeba to nawet samego papieża Franciszka, oczywiście z szacunkiem, a kto okaże miłosierdzie Tym wszystkim, którzy do dziś leżą tam pokotem, tysiącami, bez godnego pochówku, nawet jakże często, bez prostego krzyża? Lecz najgorsze jest jednak to, że ci którzy Ich, naszych rodaków, nasze rodziny, tak bezwzględnie rżnęli, ci podli bandyci, to pożal się Boże dziś pełną gębą bohaterzy na Ukrainie.
Na miłość Boską to przecie woła i wciąż wołać będzie o pomstę do nieba. Non possumus! Nigdy nie był i nigdy nie będzie bohaterem ten, który siekierą rąbał niewinne kobiety, dzieci, starców, całe rodziny! A tam na Wołyniu mało było zapewne takich, co to nie rąbali, choć wcale nie zaprzeczam, że jednostki sprawiedliwe się zdarzały. Dlatego wybaczyć możemy, ale zapomnieć tego ludobójstwa niepodobna.
|
4 |
O Szymankach w Kohylnie i o rodzinie Roch na Zastawiu |
|
|
|
10 lat temu |
Do odważnych świat należy |
Serwus Natalia. Kawał dobrej roboty. Spore opracowanie b. ważnego i trudnego tematu, mianowicie czynnego wkładu polskich, narodowych formacji w czyn zbrojny Polaków. Widać wiele włożonej pracy, a na wiele ważnych problemów, zwykle w tej problematyce się ukazujących, rzuciłaś całkiem ciekawe światło, sądzę pobieżnie że dość trafne. Nieco o tym czytałem, nieco słyszałem i choć nie jestem ekspertem w sprawach NSZ, to jednak chętnie niekiedy do Twoich opracowań będę zaglądał. Muszę przyznać, że wybrałaś sobie dość trudny temat, a dla niektórych, to nawet niewdzięczny. Do odważnych jednak świat należy.
Nie zrażaj się ostrożnością ludzi tu i ówdzie, zaś przeciwnicy nie robią na Tobie wrażenia, to wiem. Śmiało zamieszczaj wpisy i ubogacaj nas swoją wiedzą o bogactwie ruchu narodowego w ojczyźnie, bo nikt nie ma z nas, tego co mamy razem, każdy wnosi ze sobą, to co ma najlepszego.......
|
4 |
NSZ. Jak narodowcy zostali Żołnierzami Wyklętymi? |
|
|
|
10 lat temu |
Raduje się serce moje gdy widzę tak wiele dobrego |
Przedziwny jest ten kraj i przedziwny ten Naród żyjący nad Wisłą, Wartą, Ordą, Narwią i Bugiem. Od tysiąca lat trwa w żelaznym uścisku dwóch potęg z zachodu i wschodu, a bywało nieraz i z północy i z południa. A jednak losy swoje zawierzył Bożej Opatrzności od zarania i trwa mężnie na straży, niejako w Bramie Europy. Rodzinny nasz naród, cierpliwy i do zwady nie skory, zdaje się nawet, że aż nadto spolegliwy wtedy, boć wprawdzie pobożny, ale jak mu już ktoś nadoje, gorączka wielka i z kolei ostudzić go trudno.
Patrzyli nasi ojcowie, jak się komuna w naszej ojczyźnie wygodnie rozsiadła, ale gniew sierpniowy się zapalił i pierwsza korona im spadła. Największym wtedy wysiłkiem Naród ponownie związali, lecz przy tym wszstkim, oblicze swe wobec wszystkich wyznali. Po temu znów czekaliśmy, tej sposobnej chwili, aż się czerowny potwór przewrócił, lecz znów żeśmy tyły podali, gdyż spolegliwi aż nadto, z ufnością, elitom żeśmy władzę oddali. A oni nas wtedy przez 30 lat, jużci nawet i z tego, co zostało do końca nas naiwnych oskubali.
Wtedy żeśmy się przebudzili i znów jak jeden Naród powstali, jak to we krwi, już mamy i teraz z podniesioną głową i z sercem idziemy. Bożej Opatrzności los nasz zawierzamy i wiemy, mamy pewność, że Ta nas wrogom nie ostawi, lecz jak przez tak wiele wieków, w te nowe, następne wieki, szczęśliwie przeprowadzi. I obyśmy my tylko wierności dochowali i broń Panie Boże innej drogi czasem nie obrali. Gdyż jedna jest Ta, co to Ostrej Bramie świeci i jedna jest Ta na Jasnej Górze, co Narodu słucha i jedna jest Ta w Otwocku, co ze Swojczowa na barkach żołnierzy przyszła i jest jako ta Brama........
|
6 |
O Roku ów! Kto Ciebie widział w naszym kraju... |
|