Śmierć od igły? Czyli „Dlaczego tak wielu zdrowych ludzi umiera po otrzymaniu szczepionki przeciwko grypie”.

Obrazek użytkownika WIZJONER
Świat

To nie jest mój tytuł, od razu zastrzegam. To jest tytuł artykułu z Global Research. Jak widać, przymus strachu przeciwko grypie jest stosowany na całym świecie. Skupię się tylko na Europie Środkowej. Już od dwóch dni polskojęzyczne media, niemieckich właścicieli, pod amerykańskim zarządem rozpoczęły kampanię straszenia grypą. Wiadomo, rok obliczeniowy się kończy, pogoda była ładna, więc sprzedaż leków spadła i trzeba podgrzać sytuację. Tyle tych szczepionek naprodukowaliśmy, a sprzedaż nie idzie. Podobnie było zresztą w minionych latach.

 

Przypomnę, że koncerny sprzedające szczepionkę przeciwko grypie w naszym kraju, są amerykańskie. Koszt produkcji to kilka centów, a koszt sprzedaży to kilkanaście do kilkudziesięciu dolarów, plus VAT, czyli łapówka dla urzędników.

Skuteczność sprzedawanej szczepionki wynosi jeden procent, czyli tak naprawdę jest w granicach błędu.

Najważniejsza instytucja medyczna Cochrane Database stwierdza jednoznacznie, że szczepionka przeciwko grypie ma takie samo znaczenie, jak mycie rąk. Po myciu rąk jeszcze nikt nie zmarł. Nie wspominając o tym, że mycie rąk:

  • po pierwsze, jest zdecydowanie tańsze,
  • po drugie, zapobiega wielu innym chorobom, szczególnie u dzieci.
  • po trzecie, jak zaznaczyłem, nie powoduje żadnych powikłań, nawet jak myjemy się w zimnej wodzie.

 

I dochodzimy do tej polskojęzycznej prasy.

Ostatnio pojawiły się głośne wypowiedzi rozmaitych aktorów sceny politycznej i autentycznych trolli o konieczności repolonizacji prasy i konieczności wykupu jej z rąk niemieckich. A ja się pytam: dlaczego? W jakim celu mamy wykupywać?

 

Przede wszystkim, obecni właściciele dostali komunistyczne wydawnictwa prawie za darmo od m.in. „naszego” słoneczka Peru, pełniącego obowiązki obecnie w Unii Europejskiej na z góry upatrzonym stanowisku. Obecnie, gdy kolejny rozbiór naszego biednego kraju zbliża się wielkimi krokami, to jest rzeczą oczywistą, że chcą zarobić podwójnie, sprzedając nam nasze własne gazety po raz drugi. Otrzymali je prawie za darmo, zarobili krocie, a teraz po wyeksploatowaniu maszyn i skompromitowaniu dziennikarzy, chcą zarobić po raz kolejny. Tak się robi interesy w kondominium.

Pytam wprost: dlaczego mamy płacić za skompromitowane tytuły?

 

Najlepszym przykładem jest Gazeta Polska

W 1860 roku w Warszawie działała Gazeta Codzienna. Wykupił ją Kronnenberg, działający na zlecenie Konsorcjum Rothschilda w celu m.in. wywołania powstania, a po drodze uwłaszczania chłopów, czyli tworzenia bezdomnego robotnika dla powstających fabryk kapitalistów pochodzenia chazarskiego.

Chłop był przywiązany do ziemi, ale z ziemi wyrzucić go nie było można. Miał zapewnione serwituty, czyli miał gdzie spać i co jeść. Wprowadzenie modelu angielskiego, czyli oczynszowania, było bardzo korzystne jednostronnie dla właścicieli ziemskich, ponieważ mogli swobodnie podwyższać czynsze, a w razie niepłacenia wyrzucić chłopa z ziemi.

Tragicznym dowodem tego, co wyżej napisałem jest postępowanie Anglików w czasie tzw. zarazy ziemniaczanej w 1848-52 w Irlandii. Dopuścili do śmierci 500 000 Irlandczyków, a ponad milion zmusili do emigracji do Ameryki, ponieważ potrzebowali pracowników do powstających tam fabryk.

 

Stąd zaczęła się kolonizacja Ameryki Południowej i próba założenia przez Konsorcjum Rothschilda farm w Brazylii i Argentynie. Stąd polska emigracja. Okazało się bowiem, że Chazarzy, czyli Żydzi Aszkenazi przeznaczeni do zatrudnienia na tych farmach, po prostu zwiali do miast, porzucając ziemię. Stąd te rzekome pogromy na Ukrainie pod koniec XIX wieku. Stąd „Skrzypek na Dachu”. Potrzebne były olbrzymie ilości robotników pracujących prawie za darmo, w Hameryce ich nie było, a w Europie byli. Tak więc oczynszowanie pozwoliło tworzyć na zawołanie wolnego najmitę. W każdej chwili, po podwyższeniu czynszów, można było chłopa wyrzucić na ulicę.

 

Przypomnę, że pojęcie Żyda Aszkenazi powstało dopiero w XIX wieku wśród uczonych pruskich. Jeszcze w 1942 roku Goebbels wysyłał specjalną komisję, t.j. wojska niemieckie, które dotarły do Kaukazu w celu sprawdzenia, czy potomkowie Chazarów zamieszkujących te tereny to Żydzi, czy nie Żydzi. I wydano opinię, że to nie Żydzi, tylko potomkowie Chazarów, pomimo religii judaistycznej.

Obecnie Czeczenów, czyli potomków Chazarów w Rosji także nazywa się górskimi Żydami.

Dalsze próby stworzenia plantacji żywnościowych [początki wojny żywnościowej] miały miejsce na początku XX wieku. Jest to tak zwana deklaracja, a właściwie list p. Rothschilda do Bleuforta z 1916 roku, na temat stworzenia wielkiej farmy w Palestynie, pod nazwą Izrael. Nawet flaga Izraela jest banderą Domu Rothschild. Nieprawdą jest bowiem głoszenie, że nazwisko Rothschild pochodzi od czerwonego znaku, wiszącego na domu w Frankfurcie. Znak ten był niebieski. O żadnej Gwieździe Dawida nikt nie myślał. A poprzednie nazwisko Rothschilda jeszcze w niemieckim almanachu z 1896 roku brzmiało Raskol - kupiec.

 

W tym celu utrzymuje się Wikipedię, aby zaśmiecać umysły społeczeństwa. Blokowanie pojedynczych stron nie jest żadnym problemem. Co rusz nieznani sprawcy blokują mi internet. Tak więc mając „swoją prasę” można wmówić czytelnikom wszystko, co się chce. Gdyby obecnym politykom chodziło naprawdę o stworzenie polskiej prasy, jak to nazywają, narodowej, to nic by nie stało na przeszkodzie stworzeniu nowego tytułu, całkowicie rządowego. A tamte niech sobie bankrutują. Po wypowiedziach można wnioskować, że po prostu chcą odkupić, czyli wydać pieniądze nasze, podatników, do kieszeni właścicieli niemieckich. Fajna gospodarka!

 

Wracając do tytułu.

W artykule Global Research podają przykłady śmierci młodych ludzi po otrzymaniu szczepionki przeciwko grypie, na przykład 26 letniej Katarzyny McQuestin. Katarzyna musiała przyjąć szczepionkę, ponieważ narzucił to jej pracodawca.

Tylko w 2014 roku Rząd USA wypłacił odszkodowania za ciężkie powikłania po szczepieniu przeciwko grypie 80 osobom. Jak wiadomo, w Polsce producenci szczepionek są zwolnieni od ponoszenia kosztów powikłań. Jest to jedyny przedsiębiorca, który może produkować, co chce i nie ponosi żadnych konsekwencji za skutki swojej działalności. 

 

Jak wiadomo, jesteśmy także jednym z nielicznych krajów cywilizowanych, w których urzędnicy narzucają przymus szczepień, ale nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za skutki tego przymusu i jedynym krajem, w którym nie stworzono jeszcze systemu odszkodowań. Świadczy to jednoznacznie, że nie jesteśmy państwem ludności zamieszkującej tereny pomiędzy Odrą i Bugiem, ale kondominium poszczególnych koncernów i grup kapitałowych. Jasno to powiedział nie byle kto, tylko minister spraw wewnętrznych, a więc człowiek, który zna jawne i niejawne kulisy i łapówkarstwo.

Ludność w tym wesołym baraku nad Wisłą [J. Pietrzak] ma być Biologicznymi Robotami płacącymi podatki, umierającymi najlepiej zaraz po przejściu na emeryturę.

 

Co to w sumie jest ta grypa?

Rozpoczynając przegląd podręczników z XX wieku nie znajdujemy specjalnych powodów do niepokoju.

 

Podręcznik prof. J. Hornowskiego, wydany w 1924 roku “Zmiany postępowe i zapalne”, nie wspomina o grypie, chociaż wymienia np. drożdżycę skóry.

Podręcznik prof. Mściwoja Semerau-Siemianowskiego, wydany już po II Wojnie Światowej w 1953 roku, o objętości 1468 stron, poświęca grypie 5 stron. Jak podaje, pojęcie “grippe” nadał lud francuski chorobie panującej nagminnie w latach 1742-43. Nazwę “influenza” podał Gagliardi, który opisał epidemię w 1733 roku. W ciągu całej historii panowały choroby górnych dróg oddechowych, które co 25-40 lat rozlewały się na duży obszary kuli ziemskiej. Rzut choroby w skupisku trwa około 6 tygodni. Zanim grypa obejdzie cały kraj, upływa 3-6 miesięcy. Przyczynę choroby starał się wyjaśnić Pfeiffer w 1892 roku, odkrywając nową bakterię. Przez długie lata pałeczka ta nosiła nazwę Bac. Influensae Pfeifferi i była uważana za zarazek powodujący grypę. 

 

Dopiero Nicolle odkrył, że obok bacillusa pfeifferi, znajduje się inny czynnik o wielkości 80 milimikronów, który jest właściwym czynnikiem zakaźnym. Wirus ten jest niszczony skutecznie przez promieniowanie słoneczne, temperaturę powyżej 56 C, lub formaldehyd. Rozpoznano w tamtych latach 3 typy A, B oraz wirusa grypy świń. Wirus zachowuje się jak prawdziwy antygen. U człowieka przeciwciała powstają po około 14 dniach. W sumie znanych jest ponad 200 wirusów grypy i paragrypy. Za pomocą osłabionego wirusa MOŻNA UODPORNIĆ ZWIERZĘTA NA OKRES 3 MIESIĘCY!!!

 

Jak widać, do końca lat 50. ubiegłego wieku nikt nie znał pojęcia rzekomej hiszpańskiej grypy z 1918 roku. Było to powikłanie po szczepieniu żołnierzy amerykańskich, wysyłanych do Europy na wojnę.,Hiszpańska grypa to termin handlowy, stworzony przez firmy produkujące szczepionki. Obecnie to straszenie nosi nazwę świńskiej grypy.

 

Objawy:

Grypa objawia się po 2-3 dniowym okresie wylęgania wzrostem temperatury do 39-40 stopni i silnymi bólami głowy, mięśni, zawrotami głowy. Niekiedy występuje ból w stawach. Stwierdza się wyraźne osłabienie. Często dodatkowo występuje opryszczka. Nieżyt tchawicy daje suchy, męczący, napadowy kaszel, podobny do kokluszu. Choroba trwa zwykle kilka dni. Gorączka nagle spada. Po spadku temperatury osłabienie i kaszel nie zawsze ustępują.

 

Oseski rzadko zapadają na grypę [o ile były karmione mlekiem matki, lub krowim, a nie z kartonika - jj]. U dzieci przebiega ona lekko. Czasami ma obraz podobny do krztuśca. [Jak ta elementarna wiedza podręcznikowa ma się do wypowiedzi prof. Jacka Wysockiego, straszącego grypą?]. Sezonowe epidemie mają zwykle lekki przebieg.

 

Tyle w skrócie na temat grypy z podręcznika z 1953 roku. Wyraźnie jest podkreślone, że ta choroba przed 70 laty żadnych specjalnych problemów nie stwarzała.

 

Skoro tak małe zainteresowanie lekarzy wzbudzała grypa w latach 50., to może obecnie jest groźniejsza?

Podręcznik „Choroby Zakaźne i Pasożytnicze” PZWL- 1996, na 422 stronach poświęconych tylko chorobom zakaźnym, o grypie wspomina także tylko na 2 kartkach, podając, że istnieją dwa główne rodzaje A i B należące do rodziny Orthomyxoviridae. Wirus C jest rodzajowo odmienny. Wybuch ogniska miejscowego zdarza się co 1-3 lata, a większego co 10-15 lat. Najczynniejszy jest wirus A. Zakażenie występuje w sezonie zimowym. Śmiertelność jest mała. W grypie A objawy trwają około tygodnia, w grypie B do 14 dni. Jak widać zainteresowanie lekarzy polskich w latach 90. ubiegłego wieku problemem grypy było marginalne. 

 

Może więc z kolei autorzy angielscy spotykając się z grypą, widzą większe problemy chorobowe? Niestety, spotka nas kolejne rozczarowanie. “Oksfordzki podręcznik medycyny klinicznej”, wydawnictwo jak najbardziej naukowe, jeszcze wtedy oficjalnego nurtu głównego, PWN 1993 [wydawnictwa angielskie 1987, 1988, 1991] w ogóle o grypie jako problemie medycznym nie wspomina. Znajdujemy natomiast takie “poważne” problemy medyczne, jak: grzybicę paznokci, łokieć studenta, bielactwo, brodawki.

 

Jeszcze jeden przykład z podręcznika, tym razem niemieckiego. “Poradnik Lekarza Praktyka” J. Braun, U. Renz, A. Schafler. wydanie polskie Ossolineum 1993. W tym bardzo popularnym podręczniku lekarzy praktyków, 708 stronicowym, dwuszpaltowym, o grypie znajdujemy około 20 wierszy jednej szpalty!!!

 

Pytanie dlaczego “nasi” profesorowie - specjaliści radiowo - telewizyjni od grypy, nie potrafią sobie przyswoić wiedzy zawartej w 20 wierszach dwuszpaltowego PODRĘCZNIKA formatu A-5?

Musicie sobie Drodzy Czytelnicy, sami na to pytanie odpowiedzieć.

 

I dochodzimy do Orwella. Jeszcze w 2007 roku Medycyna Praktyczna, obecne wydawnictwo “naukowe”, przedrukowała wytyczne amerykańskie. Wynikało z nich jednoznacznie, że wirus grypy A H1N1 wyciekł z bazy wojskowej w 1976 roku, powodując śmierć kilku żołnierzy. Od tamtego roku do 2007 roku aż 85 % wszystkich zachorowań powodował wirus A H1N1. Już po dwu latach Medycyna Praktyczna podawała zupełnie inne „rewelacje”. Obecnie w prasie polskojęzycznej, niemieckich właścicieli, pod amerykańskim zarządem, pojawia się znowu straszenie grypą A H1N1, pod nazwą świńska grypa. Przypominam, że w celu straszenia poprzednią grypę nazwali hiszpańską, a obecną świńską. Musieli zmienić nazwę, bo do starej ludzie już się przyzwyczaili. Nie robiła wrażenia.

 

Dlaczego więc ludzie spoza medycyny, specjaliści Zdrowia Publicznego, Sanepidu nagle, w ślad za WHO, odkryli nowego wirusa A H1N1 dopiero w 2009 roku? Czyżby w tej grupie urzędników miała miejsce aż tak mała znajomość piśmiennictwa naukowego? Czy też główną rolę odgrywają względy pozamerytoryczne? Musisz się Szanowny Czytelniku sam domyśleć!

Już dawno udowodniono, że żadem kraj nie może upaść bez pomocy wewnętrznych trolli. To oni właśnie, strasząc praktycznie nieistniejącą chorobą, wyprowadzają miliardy złotych podatnika z kraju.

 

Przykładów nieskuteczności szczepień przeciwko grupie przedstawiono już dużo. Wypada podać jeszcze jeden, wyjątkowy przykład tej nieskuteczności. Dotyczy on Japonii, chlubiącej się bardzo karnym społeczeństwem. W roku 1980 wprowadzono w Japonii przymus szczepienia dzieci przeciwko grypie. Szczepienia pokryły 90 % populacji dzieci szkolnych. Dzieci w dwu dużych miastach stanowiły grupy porównywalne. W jednym zaszczepiono 1%, a w drugim ponad 90 % dzieci. Nie stwierdzono po 7 latach żadnej różnicy w zachorowalności na grypę. Upadł także mit ochrony stada oraz konieczności szczepienia dzieci, jako rzekomo grupy wysokiego ryzyka. W rezultacie władze Japonii wycofały się ze szczepień dzieci. Dlaczego „polska” sekta wakcynologów o tym nie wspomina?

 

Cała teoria zapalenia wydaje się być mylna. Obowiązująca w medycynie klinicznej stara teoria mówi, że objawy zapalenia takie jak: podniesienie temperatury, obrzęk, bolesność, upośledzenie funkcji narządu są wynikiem obronnym organizmu na wniknięcie bakterii, czy wirusów. Jest to pewien sposób mobilizacji sił obronnych organizmu.

Wydaje się, że jest dokładnie odwrotnie. To wirusy, czy bakterie powodują powstanie objawów zapalenia, tak jak żołnierze w czasie desantu wyrzucają świece dymne w celu zamazania obrazu ataku. Hamuje to w pierwszym momencie możliwości obronne organizmu. Klinicznie obserwujemy to w postaci nieswoistych objawów chorobowych, ogólnego rozbicia. Chory tak naprawdę nie potrafi powiedzieć, co mu dolega. Mówi; “źle się czuję”. Dopiero po pewnym czasie ujawniają się charakterystyczne objawy pozwalające na umiejscowienie zapalenia. Po “ wyklarowaniu” się sytuacji, układ obronny opanowuje sytuację i przystępuje do kontrataku. Obserwujemy to w postaci tzw. kryzysu, czyli spadku temperatury poniżej 37 C.

 

Tak więc wiadomo, dlaczego ludzie z peryferii medycyny w Polsce tak gwałtownie optują za koniecznością szczepień. Znamienna była wypowiedź znanej warszawskiej znachorki, p. prof. mgr Lidii Brydak w czasie spotkania w TV Info: tylko 4 % ludzi się zaszczepiło przeciwko grypie i ona nie rozumie, dlaczego.

 

W innym wywiadzie prof. Jacek Wysocki wprowadza ludzi w błąd twierdzeniami, że “skuteczność szczepień jest wysoka”, kiedy wiadomo, że na każde sto zaszczepionych osób, może jedna się uchroni od choroby. Także wbrew twierdzeniom tego lekarza, szczepienie przeciwko grypie wcale nie chroni przed zapaleniem ucha!

 

Skuteczność szczepień przeciwko grypie jest taka sama jak mycie rąk. Ciekawe, dlaczego profesor medycyny o tym nie wie!!!

 

Myślisz, że tak łatwo lekarzom rzetelnie przedstawiać pacjentom wiedzę o szczepieniach? Jestem lekarzem i z tego między innymi powodu musiałam zmienić miejsce pracy – z powodu szczepień, zaczęłam rozpoznawać powikłania, wysyłać na konsultacje itp. Niestety, procedura jest taka, że idzie to przez sanepid. I jak moja szefowa otrzymała pismo zwrotne z sanepidu, to jej wody odpłynęły, od następnego dnia zostałam odsunięta od szczepień, a ponieważ nie byłam zatrudniona na stałe, to przyszedł czas na mnie i nie przedłużono ze mną umowy, bez tłumaczenia. W ostatnim miejscu mam zapowiedziane, że jak będę zniechęcać (a to dzięki pacjentom niestety, którzy od razu poszli skonfrontować informacje ode mnie z szefową) zostanę odsunięta po raz kolejny od szczepień. Łatwo jest krytykować, ale nie jest to takie proste. Lekarze są przestraszeni. Pozdrawiam. Koniec cytatu, Jarek Kefir w dniu 17 Styczeń 2013.

Pamiętaj, że po szczepieniu przeciwko grypie mogą wystąpić powikłania, poniżej dane z ulotki firmowej:

1/ Szczepionki nie były nigdy przedmiotem badań toksyczności dla wielu substancji, takich jak aluminium i rtęć, które się w nich znajdują.

2/ Nie były nigdy przedmiotem badań powikłań w kombinacji z innymi szczepionkami.

3/ Nie ma żadnych dowodów medycznych, że zapobiegają grypie.

4/ Nie były nigdy badane na rakotwórczość.

5/ Nie były nigdy przedmiotem badań pod kontem uszkodzenia płodu.

6/ Nie były nigdy przedmiotem badan długotrwałych.

Badania kanadyjskie udowodniły występowanie cięższego przebiegu grypy po kilku szczepieniach

Badania ujawniły szybsze występowanie demencji u osób starszych po szczepieniach przeciwko grypie.

Powikłania:

• szok anafilaktyczny,

• aseptyczne zapalenie mózgu,

• porażenie dziecięce,

• udar mózgu

• encefalopatie

• zespół Gulliana - Barre

• zaburzenia układu immunologicznego

• stwardnienie rozsiane

• zespół nagłej śmierci niemowląt

• szumy w uszach

• i dużo więcej, można znaleźć w bazie danych VAERS

I dopiero po zapoznaniu się z powyższym tekstem można zrozumieć opowiadania p. dr hab. med. Anety Nitch-Osuch z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, Katedry i Zakładu Medycyny Rodzinnej, na temat szczepień przeciw grypie. P. dr hab. na temat powikłań wie tylko o alergii i w dodatku zupełnie błędnie ją przedstawia. Wygląda na to, że nie ma większego pojęcia o ładunkach cząsteczek białka i składzie chemicznym szczepionki.

No ale tak to już jest, czym bardziej „wielka” nazwa, tym mniej się za nią kryje. A co dopiero mają powiedzieć młodzi ludzie, wysłuchując w tej „kuźni” wiedzy podobnych opowiadań? A jaki los czeka chorych?

 

Jednak, jak widać, nikomu to nie przeszkadza.

 

Rada starego Dochtora.

Czując łamanie w kościach i tzw. objawy przeziębienia, należy szybko przyjąć 10 tabletek węgla medycznego, tego czarnego nie w kapsułkach. Po 5 godzinach następne 10 tabletek.

Po kolejnych 5 godzinach wypić kubek kwaśnego mleka od krowy, nie z kartoników.

Po 30 -40 godzinach powinieneś być zdrowy, jeżeli to był wirus.

W tym czasie należy tylną ścianę gardła [z języczkiem] spryskiwać octem jabłkowym. Robionym w domu samemu!!! Atomizer można kupić za 2 złote. Dla dzieci rozcieńczyć ocet 1:3

Dorośli mogą wypić 2 razy dziennie w 12 godzin po pobraniu węgla po 20 ml nalewki, o której pisałem. Warto sobie zrobić i trzymać zapas w domu.

W okresie jesienno - zimowym należy przyjmować po 5000 j witaminy D-3 plus 100 mcg witaminy K-2

Nie daj się nabierać, nie kupuj leków na recepty!!!.

 

Ps. Uwaga dotycząca tranu. W sprzedaży znajdują się różne formy tranu. m.in. tzw. norweski. Nie wiem, czy nie jest on otrzymywany z dorszy hodowanych w sztucznych basenach w fiordach i karmionych niewiadomo czym. Podejrzenie moje wzbudził fakt, że pomimo przyjmowania tranu, zanotowano u chorych spadek poziomu witaminy D.

Dr Jerzy Jaśkowski

 

 „Szczepionki przeciw grypie objawiają się jako największa szarlataneria, jaką kiedykolwiek wciśnięto w historii medycyny.

 Szczepienia są doskonałym sposobem wyprowadzania pieniędzy z Kraju -jj

 

http://www.polishclub.org/2015/01/27/dr-jerzy-jaskowski-grypa-nie-daj-sie-oglupiac/

http://www.polishclub.org/2013/01/15/dr-jerzy-jaskowski-grypa-lekarze-ostrzegaja-dezinformacje-handlarzy-szczepionek-cz-i/

http://kochanezdrowie.blogspot.com/2015/10/szczepionka-przeciwko-grypie-nie-dziaa.html

http://alexjones.pl/aj/aj-nwo/aj-kartel-farmaceutyczny/item/35894-dealerzy-grypy-w-natarciu-kolejne-zgony-po-szczepieniach

https://gloria.tv/?media=592317&language=YiwzPCkSG6u

https://vaccgenocide.wordpress.com/tag/dr-jerzy-jaskowski/

http://www.polishclub.org/2015/02/02/dr-jerzy-jaskowski-matrix-epidemia-powiklan-poszczepiennych-odra/

http://www.polishclub.org/2013/01/22/dr-jerzy-jaskowski-grypa-lekarze-ostrzegaja-toksyczne-dodatki-w-szczepionkach-cz-v/

http://faktydlazdrowia.pl/toksyczne-szczepienia-dr-jerzy-jaskowski/

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:14)

Komentarze

...."Ziemię Obiecaną"? Władysława Reymonta?

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Bóg - Honor - Ojczyzna!

#1506734

że powieść Żeromskiego "Ziemia Odzyskana" NIE ISTNIEJE!

DLATEGO  KWESTIONUJĘ RZETELNOŚĆ WPISU "WIZJONERA" (podejrzewając, że to pseudonim dr Jaśkowskiego).

Nie mniej - wpisu po prostu NIE OCENIAŁAM!

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-2

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1506737

oraz działań ubocznych szczepionki i powikłań szczepień przeciw grypie - zgadzam się - bez zastrzeżeń.

Co do domowej metody "leczenia" grypy - znam takich bardzo wiele. Tak więc - idealnej nie ma.

Jedna z nich np. to:

 - w momencie zaczynającego się "łamania w kościach" - wymoczyć nogi (stopy) w gorącej wodzie z solą (nie oparzyć!), włożyć ciepłe, wełniane skarpety, wziąć 2 tabletki Aspiryny lub Paracetamolu popijając szklanką herbaty z rumem (lub spirytusem), smaczniejszy jest grog - i do ciepłego łóżka. A gdy zaczną się poty - zmienić okrycie na lżejsze.

Czasami nawet wystarczy ;) ! Ale lepiej "odleżeć"  tydzień.

Natomiast cała literatura w powyższym wpisie - to p. dr Jerzy Jaśkowski. I nie chce mi się już nawet szukać - bo tendencyjność p. doktora Jaśkowskiego oraz pewne "naciąganie" faktów - to jego metoda ("jeśli fakty przeczą teorii - tym gorzej dla faktów"). Po prostu - raz zrobiłam taką kwerendę - i mnie już wystarczy.

Przeciw grypie - po prostu sama się nie szczepię i nie robi tego nikt z moich bliskich i przyjaciół. Nie szczepiłam się nawet wówczas, gdy bylo to darmowe.

Sapienti sat!

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
-2

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1506736

Paracetamol ? w jakiej fazie ?

Aspiryna ? PO jakiego ?

Moja Droga.

Najważniejsza jest odporność -

tą nabywamy poprzez racjonalne żywienie .

Wszędzie widzę teoryje spiskowe, a najdobitniej jawią mi się w postaci  zielonitkich warzyw z biedrony :(

 

Zbijanie temperatury na początku infekcji to błąd !!!!!

Pozbawiamy organizm możliwości szybkiej mobilizacji do obrony.

Pozdrawim cieplutko .

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1506842

Rozumiem ten minus od Ciebie po  twych "naukawych" wyjaśnieniach.

"Zbijanie" temperatury - nie rozśmieszaj mnie. Czy, twoim zdaniem, gorączka u chorego na gruźlicę to objaw korzystny?

Gorączka czyli "temperatura" (podwyższona) to jedna z reakcji na obce białko (antygen zarazka), wcale nie konieczna dla obrony skutecznej! Niektóre reakcje obronne są wręcz niekorzystne. I to one, a nie choroba, mogą być również przyczyną zgonu. BTW sama nie gorączkuję prawie nigdy, a jeśli już - to mam problem ze "zbijaniem"  (Aspiryna nie działa). 

A Aspiryny muszą np. unikać alergicy i "wrzodowcy"!

Te niesterydowe leki p-wzapalne (NLPZ ) jak Aspiryna, Paracetamol, Ibuprofen w pierwszym rzędzie zmniejszają nasilenie niekorzystnych reakcji organizmu na czynnik chorobowy. Ale nikt nikogo do stosowania leku nie zmusza!

Nie komentowałam porady z węglem lekarskim p-w grypie, zrobię to teraz... Wirus grypy nie występuje w układzie pokarmowym, nie ma "grypy jelitowej", natomiast węgiel absorbuje stamtąd, co tylko może, np. witaminy. Odporność spada.

Ocet - przy podrażnieniu śluzówki gardła (zakażenie tu zazwyczaj bierze początek) - bez komentarza.

Odporność ogólną "zdobywa się" przed zachorowaniem, a specyficzną (nie zawsze) - wskutek przebycia choroby.

Równie ciepło pozdrawiam!

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1506850

Zanim zadam Ci pytanie, najpierw skomentuję stosowanie szczepionek przeciw grypie.

Otóż przed wielu laty mój zięć namówił swoją żonę (a naszą córkę), by skorzystali z tego "dobrodziejstwa". Efekt tego był taki, że przynajmniej 3 razy w roku chorowali na grypę. Tak się męczyli przez 2 lata. Kiedy zaprzestali aplikowania tej szczepionki, w ostatnich 2 latach nie zachorowali na grypę. Owszem, mieli katar, nawet silny, ale z nim poradzili sobie stosując inhalację (na ciepło) Amolu 5-krotnie w ciągu dnia. Katar ustąpił po 2 dniach. Podziękowali mi za to, bo to ja im podpowiedziałem ten skuteczny sposób walki z katarem. Osobiście go stosuję, chociaż bardzo sporadycznie, bo 1-2 razy w ciągu roku. Ostatni raz chorowałem na grypę w roku 1981. Potem służba wojskowa, która sprzyjała w hartowaniu organizmu, i... tak już zostało mi do dzisiaj :-)

A teraz pytanie: - jakie jest Twoje zdanie na temat "postawienia baniek"?

Pozdrawiam cieplutko,

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

___________________________
"Pisz, co uważasz, ale uważaj, co piszesz". 

© Satyr


 

#1506854

Dzięki szczepionkom wyeliminowano wiele groźnych chorób, ale wątpię, czy szczepienie się przeciwko grypie zabezpiecza przed zachorowaniem. W USA przed sezonem zachorowań firmy farmaceutyczne prowadzą bardzo intensywną kampanię zachęcającą do szczepień, zastraszeni ludzie szczepią sie "na potęgę". Ja przestałem szczepić się przeciwko grypie ponad dwadzieścia lat temu i od tego czasu nie chorowałem na grypę ani razu, natomiast szczepienia zawsze jakoś odchorowywałem. Przed sezonem grypowym, producenci szczepionek starają się przewidzieć, który rodzaj wirusa przywędruje w najbliższym czasie i na podstawie przewidywań (zgadywania) rozpoczynają produkcję szczepionki. Bardzo często trafiają kulą w płot i zaszczepiony klient choruje pomimo tego, że się zaszczepił, czyli choruje dwa razy. Należy też dodać, że pacjent nie ma możliwości sprawdzenia jakości szczepionki, ani w jakich warunkach została wyprodukowana. Obecnie olbrzymia część czczepionek jest produkowana w Chinach i jest wątpliwej jakości, a może być nawet zagrożeniem dla życia. Czytałem też nie tak dawno temu, że szczepienia osłabiają system immunologiczny człowieka, czyli po każdym szczepieniu jest on słabszy, ale tu wkraczam w pole wiedzy Katarzyny, a nie wiem czy autor miał rację. Co do stawiania baniek to nie chcę się wypowiadać na ten temat, po prostu nie wiem, czy to ma sens, chociaż sam miałem kiedyś stawiane, ale nie pamiętam, czy przyniosło to jakikolwiek skutek. Są jednak osoby, którym sam "bańki" bym chętnie postawił, a należą do nich między innymi KOD-ziarze i Komoruski, za lewatywę bym się jednak nie brał.

P.S. Pytanie nie było skierowane do mnie, ale za moje "trzy grosze" chyba sie nie obrazisz.

Pozdrawiam!

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny , wobec rządu tylko wtedy , gdy na to zasługuje . Mark Twain

#1506856

choć sama nie jestem w stanie z nimi długo wytrzymać ;).

Mechanizm (baniek) jest prosty: bańki wywołują pękanie drobnych, włosowatych naczyń krwionośnych w skórze i tkance podskórnej i niewielkie wylewy krwawe w miejscu ich przyłożenia. Pękanie naczynek powoduje, iż komórki endotelium (śródbłonka naczyń), które normalnie tworzą jego ścianę i tkwią w niej - nieruchome, po takim uszkodzeniu - "zyskują" możliwość ruchu. Są to makrofagi - duże komórki, posiadające właściwości "żerne". Te właśnie komórki "atakują" bakterie i "prezentują" je limfocytom - "zabójcom", częstokroć też makrofagi "tną" komórki bakterii na mniejsze fragmenty. "Pożerają" również wirusy, co niejednokrotnie prowadzi do śmierci makrofaga, a wirusy "rozsiewają się", o ile nie "wyłapią" ich limfocyty (krwinki białe jednojądrzaste) lub granulocyty (krwinki białe wielojądrzaste). Wraz z limfocytem poruszającym się wraz z prądem krwi czy limfy - bakterie mogą trafić do "więzienia", tzn. najbliższego węzła chłonnego. W taki sposób w węzłach zostają np. "uwięzione" zarazki gruźlicy (prątki Kocha), a organizm "buduje" stopniowo, wokół takiego "więzienia" specjalny, wapienny "mur" (to te "zwapnienia gruźlicze", które są jedną z metod samoistnej walki organizmu z gruźlicą). Istnieje niebezpieczeństwo, że np. podczas głodu albo ciężkiej choroby ogólnej - "mur" zostanie uszkodzony - żywe zarazki wydostaną się z "więzienia" i skutecznie zaatakują.  W taki sposób częstokroć młodzi ludzie umierali na "galopki" - to była gruźlica - rozsiana w całym organizmie, drogą krwionośną. Śmierć następowała zwykle po ok. 3 miesiącach. Lekarska nazwa to "prosówka" - "miliaria". Zdarzały się oczywiście przypadki samoistnego wyzdrowienia, ale wówczas dochodziło do masywnych, wielonarządowych zwapnień, w płucach takie zwapniałe zmiany włókniste były przyczyną niewydolności oddechowej i inwalidztwa. Mogłabym długo... Na prosówkę umarła, w wieku 13 lat starsza siostra mego Tatka, a także jedna z kuzynek (młodziutka nauczycielka). Gruźlicę przeżyła moja Mamusia (zachorowała jako 16-to latka).

A ile było pacjentek - młoda mężatka - umierająca na gruźlicze zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, chorujące dwie młode nauczycielki... Niewiasta, która przeżyła, choć leczący ja lekarz, gdy miała 17 "pocieszał" ją, że nie dożyje 20-tki... Częstokroć gruźlica  "pojawiała się" po przebytej infekcji grypowej. I znów - w późnych latach 80-tych - niewiasta w depresji - po śmierci męża, młody, przeciążony zawodowo inżynier, młoda pielęgniarka... I starsi ludzie, nie leczeni, przez lata kaszlący - w domu....

"Zjechałam" z tematu grypy i baniek, ale grypa - częstokroć "łączy się" z gruźlicą. Teraz - wróciła, zarówno z "repatriantami" ze Związku Sowieckiego (gruźlica w Izraelu), jak też z Cyganami - żebrakami z Rumunii, a ostatnio - z arabskimi imigrantami. W dodatku - o ile mamy pewną odporność na szczepy gruźlicy występujące w Europie, o tyle te "importowane" są szczególnie niebezpieczne

A skoro mowa o "samoleczeniu" - posiadamy, jako ludzkość, pewne mechanizmy, które pozwalają, przynajmniej niektórym, przeżyć choroby, nawet uważane za wysoce śmiertelne. Tak było np. z kiłą. W czasach, gdy nie było penicyliny, a kiła uszkadzała dzieci w łonie matek, wydawało się, że wyginiemy jako gatunek - jednak "zadziałał" mechanizm "zamykania zarazka" w węzłach chłonnych. U niektórych kobiet krętki po prostu dostawały się do "więzienia" - i pomimo zakażenia matki - dzieci rodziły się zdrowe.

Dżuma, zaraz morowa - występowała w dwu postaciach - postać krwotoczna (w następstwie jednego z ludzkich "mechanizmów obronnych", takiego który spotykamy podczas np. gorączki Ebola) była w 100% śmiertelna. Postać dymienicza (węzłowa) - gdy zarazki "utykały" w węzłach chłonnych - pozwalała przeżyć.

Borelioza - krętkowica kleszczowa (zarazek podobny do krętka bladego) - oprócz wielu wczesnych i późnych objawów - może również "zakończyć się" bezobjawowym "uwięzieniem zarazka" w zwapniałych węzłach chłonnych.

Zasadniczo nie lubię puszczać tzw. "smrodków dydaktycznych", ale na zakończenie tego (przydługiego) wywodu muszę napisać, że dzięki pewnym lekom, które "wyhamowywały" niektóre mechanizmy obronne - zyskaliśmy szansę na przywrócenie zdrowia, bez inwalidztwa. Takimi lekami są np. kortykosterydy, stosowanie łącznie z lekami przeciwgruźliczymi - prątkobójczymi w leczeniu prosówki gruźliczej. Nie dochodzi wówczas do zwłóknień i zwapnień w płucach, na ogół udaje się przywrócić normalną strukturę i funkcję tkanki płucnej. I ostatecznie - to przemawia za leczeniem farmakologicznym, a nie jedynie "naturalistycznym" prosówki. Czego też, oczywiście, nie należy uogólniać w stosunku do innych schorzeń!

Nie mniej - szczepieniom przeciw grypie mówimy stanowczo NIE ;) !

Serdecznie pozdrawiam!

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1506899

... za wyczerpującą odpowiedź.

Rozszerzyłaś ją... "zawadzając" o gruźlicę i inne paskudne choroby, które nawet w XXI wieku także zbierają swoje "żniwo". 

Pozwolisz, że mimo tej odpowiedzi... dopytam jeszcze na Skype.

 

Serdeczności dla Ciebie i Mogensa,

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

___________________________
"Pisz, co uważasz, ale uważaj, co piszesz". 

© Satyr


 

#1506906

wiedziałem - 

Zwalczanie skutków wybuchem bomby atomowej.

:))))

a , mycie rąk  boli ?

"W czasach, gdy nie było penicyliny" - patogeny były leniwe (darwinizm?)

Szafowanie takimi środkami doprowadzi do wybicia rasy ludzkiej przez pierdołę (dotychczas skutecznie zwalczaną np.czosnkiem lub nalewką z ponad 1000Naszych) ziół.Nie wspominając egzotycznych balsamów z Ziemi Świętej .

Mądry po szkodzie .

Jeśli idzie o powikłania popularnej "boleriozy" -chemia  nie daje rady.

I leczenie objawowe nie dobije patogena.

Utrwalanie" patogena w organiźmie jest powodowane niedostateczną wiedzą i brakiem skutecznych środków (oferowanych przez chemię) 

"Co Pana,Panią sprowadza" i na tym pytaniu kończy się wywiad lekarski 

 

Na marginesie- gdyby niemcy dłużej eksperymentowali w obozach -

Bańki tak!!- i wygrzać proszę .

Tak jak wcześniej pisałem - bez temperatury nie ma zwalczania infekcji. (chyba zgadza sięto z teorią ich przebiegu w chorobach "bańkowych"

Wiara w cuda współczesnej medycyny jest zastanawiająca.

Czy za lat kilka dokona się rewolucji ?

Medycyna tzw. akademicka schodzi na psy  poprzez odrzucenie tradycji ( jednej nie odrzucają likorze - mycie rąk:)

Dawniej -"Babka" potrafiła wiele . 

Mundre  - rozwiązywały , coś co jest zwykłą fizjologią.

Ale, co mi tam. 

Żreć paraceramol albo nie - 

i to nie jest pytanie, to potrzeba nowej definicji "rodzinnego" .felczera. położnej.

To wzorem niemca - badania USG przeprowadza technik 

(skąd u ciemnego luda przekonanie o wyższości likorza nad innym specem po technikum?)

Z innej beczki.

Leki (darmowe) dla struszków to wyrzucanie kasy -

Jeśli ktoś wydaje 200-400 złotych na "choroby" spowodowane wiekiem - to ja tego nie kumam.

To jak ten słynny celulit u kobiet :))) (chcesz być  bez tej przypadłości - było zostać facetem) .

Cieplutko:)

 

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1506975

Jest jak piszesz -

 

A my tu tylko o grypopodobnych problemach -

 

"A Aspiryny muszą np. unikać alergicy i "wrzodowcy"!

dodaj do nich jeszcze kilka grup.

decem. salicyliany powodują problemy z rozrodem - 

ecem:) -

(z innej beczki) "sterydy" 

to dopiero syf -

 

"Leki z Bożej apteki" - ino komu opłaca się (poza pacjentem) proponować kurację.

Jeśli idzie o węgiel

 http://rozanski.li/1294/wegiel-leczniczy-i-dziegiec-zwierzecy-carbo-medicinalis-et-pyroleum-animale-w-praktycznym-zastosowaniu/

(tam też kwas jabłkowyhttp://rozanski.li/1297/kwas-jablkowy-acidum-malicum-w-terapii-i-suplementacji/)

Zauważ jakie parametry musi spełniać - 

Stąd, słusznym wydaje się postulat  tabletkowanego(węgla z czasów komuny) wobec bałaganu w aptekach .

 

Jest jakaś filozofia w tej metodzie - ocet, węgiel

(Jak w solach doktora Schusslera)

 

Co do krytyk metod : Kiedyś wyrocznią był " Lekarz ratujący zdrowie" Jenny Springer

I na domowy użytek starczał -

"Odporność " to podstawa -  nie ma tego w tablekach .

Ale, czy ominiesz parabeny?

Słowem (na koniec)

:"Ludzie ucikejta ,dochtory jadą"

Tyle metod ilu likorzy - a magister od podawania leków (gdzie jeszcze robi się leki apteczne) sprzeda wszystko.

Cieplutko :)

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1506970

Żadnego leku nie stosuje się non-stop! Ani środków farmakologicznych, ani nawet "naturalnych". W ziołolecznictwie - też leczenie prowadzone jest wyłącznie okresowo.

Podobne zastrzeżenie dotyczy środków przeciwzapalnych, i leków przeciwbólowych (z wyjątkiem tzw. stanów terminalnych - czyli u chorych w późnych stadiach chorób nowotworowych). Tak samo - kortykosterydów. 

We wszystkich przypadkach leczenia fatrmakologicznego istnieją wskazania i przeciwwskazania oraz - określone zasady i czas leczenia.

Leczenie gruźlicy prosówkowej również przebiega w określony sposób i w określonym czasie. I nie jest to czas na rodzenie dzieci. Choć nie powiem - widziałam kobiety (nie leczone), chore na "otwartą" gruźlicę - rodzące dzieci. Nie muszę tłumaczyć jakie to ryzyko dla matki. A dzieci musiały być natychmiast izolowane od matek. Tragedia!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1506976

"Ziołolecznictwo" jest traktowane z uśmieszkiem.

I z wielką zajadłością jest zwalczane przez lobby .

Stąd, Farmakopea PL ogranicza się do około 100 ziółek :)

stąd, ziółka do kąpieli (zewnętrznie) - ale kolagen przechodzi przez skórę :)))))

stąd , dziurawiec  jest be (hiperycyna)

Reasumując ( na to trzeba semestru) -

Zioła są nieskuteczne!!!!!!

(przy zalecanych dawkach i sposobie przyjmowania (nawet u Ożarowskiego!),

zioła nie działją !!!! jak mają działać przy przemysłowym suszeniu, naświetlaniu !!!

i dalej i dalej  

kopsnij sobie człowieku aspirynkę (a co masz jeść na serce przez całe życie- w/g zaleceń)  i kto tu ma czas na wierzbówkę kiprzycę ?

 

Mam wrażenie (nie ja jeden) - cofamy się w rozwoju. 

A ludzie stosujący czosnek mają się dobrze :)

 

"stany termalne" - tak trakuje współczesna medycyna fizjologiczną starość 

 

statystycznie 

"prątek" nie przynosi dużego obrotu:))

Idealnym byłby: patpogen atakujący duże populacje, często mutujący , wywołujący strach, przenoszony bezpłciowo(bo abstynencja się odrodzi :)))  - w tym pokłada nadzieje biznes medyczny :))) 

a Likorze? to zawód tak bardzo reglamentowany i pod taką ochroną prawną - pójdą za srebrniki :))))

Cieplutko:)

 

 

 

 

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2
#1506980

kto traktuje ziołolecznictwo "z uśmieszkiem". Oobiście - jestem jego wielkim zwolennikiem!

Natomiast "Aspirynki" sama nie używam od  1991 ;) !  A od czasu, gdy mój Siostrzeniec omal się (bezboleśnie!) nie wykrwawił po "Aspirynce" - nie ordynuję jej nikomu (bo nigdy nie wiadomo, czy nie "trafi się" kolejny "bezobjawowy" wrzodowiec).

Co do "stanów terminalnych" - no cóż - pamiętam, jak "skąpiono" narkotyków ludziom umierającym i cierpiącym z bólu. I nigdy więcej już bym do tego nie "przyłożyła ręki".

Moim zdaniem "przyszłość medycyny" to profilaktyka, choć wcale nie szczepionkowa.

I nowoczesne rodzaje chirurgii, ortopedii, plastyki... I medycyna rekonstrukcyjna...

I okulistyka... I laryngologia... I alergologia...

I onkologia... I nefrologia... I diabetologia... I bariatria... I dietetyka...

I różne gałęzie stomatologii...

I choroby zakaźne...

A także - geriatria... I ginekologia z położnictwem... 

I pediatria - z "naciskiem" na profilaktykę (i Vitamina D - zwłaszcza że to polscy pediatrzy zdiagnozowali przyczyny "choroby angielskiej" i zastosowali profilaktykę!)

I naprotechnika!

Jest jeszcze parę innych "kierunków", ale - co będę "wychodzić przed szereg".

Bez obaw - dla lekarzy istnieje, i będzie istniało wiele wolnych "dziedzin". Choć - zmienią się pryncypia!

A może (dla odważnych) - ze złamaniami to do "owczarza" i - w łupki (nie do ortopedy), z zapaleniem wyrostka robaczkowego to może do... akupunkturzysty, z zapaleniem płuc - do... homeopaty. Ciekawam, kto by na to przystał.

A co ze schorzeniami neurologicznymi? I psychiatrycznymi? Czy tylko egzorcyzmy?

Eeech! "Dobrymi radami" to podobno piekło jest wybrukowane!

Zdrówka zyczę!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1506982

zjadło mi . a miałem taki elaborat :(

nikt normalny nie unika specjalistów 

ale, po pierwsze do 10-ego -Profilaktyka

Na nią nie ma środków z prozaicznej przyczyny

mamy durne społeczeństwo.

Ps, jakieś k... bawią się ocenkami 

komu po co ? 

"rzucać perły przed wieprze" :(((((

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#1507040