Czy wojna w Europie jest możliwa?

Obrazek użytkownika Piotr_bzyk
Świat

W ostatnich tygodniach miliony zlęknionych europejskich wzroków wpatrzonych jest w granice forsowane przez tysiące islamskich przybyszów. Islamska fala podtapiająca Europejskie fundamenty jest naturalnie tematem jeden we wszystkich mediach. Społeczeństwo podzieliło się na dwa obozy.

Przypadek obozu numer jeden- światopogląd czerpiemy z mediów głównego nurtu wiemy, że Europa jest zalewana ofiarami konfliktów zbrojnych którzy ratując życie uciekają do Europy. Aby wzmocnić uderzenie w ogłupionego czytelnika artykuły okraszone są sporą ilością zdjęć na których widnieją kobiety i dzieci podczas trudów wędrówki. Jako, że Europa to kawałek lądu gościnny i cywilizowany a my przeca gotowi nieść pomoc ofiarom wojny z niecierpliwością tupiemy nogami w oczekiwaniu na naszych muzułmańskich pobratyńców. Wszelkie refleksje i kalkulacja są zbędne- ktoś to już za nas zrobił, pokazał wykresy na ekranie telewizora, wyjaśnił korzyści. Możemy spać spokojnie, ubogacenie naszej kultury jest już tylko kwestią czasu. Sumienia mamy czyste, chcemy pomagać. Ojczyzna odświeżona o kolejną religię, nowych sąsiadów wystarczy już tylko przeszkolić z języka i można razem grille siekać. 

Przypadek obozu numer dwa- własne zdanie i obiektywna ocena sytuacji nie są nam obce. Organ zwany mózgiem pobudzamy nie tylko po to aby przypomnieć sobie gdzie zostawiliśmy kluczyki od samochodu. Medialnego bełkotu słuchamy z niemałym zażenowaniem palcem wskazującym prawej ręki stukając się w czoło. Nasze zdanie na temat obecnego ataku na Europę zgoła odbiega od tego który podaje nam się w mediach. Zamach na Europę trwa- dostrzegamy to.

Politycy rządzący Unią Europejską zachowują się jak najbardziej zagorzali sympatycy pierwszego obozu. Co dzień słychać głosy Niemieckich  włodarzy grzmiące o konieczności niesienia pomocy. Sęk w tym, że ci ludzi są członkami obozu drugiego, doskonale wiedzą, że ruchy migracyjne nie prowadzą do niczego dobrego. Tutaj rodzi się pytanie bardzo ważne na które nie uzyskałem nigdzie odpowiedzi- jaki interes mają ci ludzie w islamizacji naszego kontynentu? Nie ulega wątpliwości, że nie robią tego bezinteresownie. Do niedawna sytuacja z nielegalnymi imigrantami nie wyglądała na aż tak poważną. Nowe światło na sprawę rzuciła wypowiedź Martina Schulza który zasugerował interwencję zbrojną jeśli namieszamy w Niemieckim planie. Tutaj rodzi się wątpliwość- czy obecne Niemcy są krajem o tak wielkim miłosierdziu, dla których pomoc muzułmanom jest warta kolejnej wojny? Okazuje się, że tak. Ale nie o pomoc tu chodzi.

UE jest tworem mającym zapewnić dominację Niemiec nad resztą kontynentu. Plany Niemieckiej dominacji ekonomicznej udawały się doskonale. Niestety (dla naszych zachodnich sąsiadów) unia zaczęła kuleć. Wielu ekspertów i ekonomistów wróży rozpad Niemieckiego tworu zwanego unią. Oznaczałoby to koniec ekonomicznej ekspansji na inne kraje- tego Niemcy sobie nie życzą. Zabezpieczają się więc napływowym wojskiem które w każdej chwili będzie gotowe rozpętać konflikt zbrojny na starym kontynencie. Coś jednak poszło nie po ich myśli... Otóż Polska nie do końca zgadza się na liczbę zadymiarzy którzy mają pod nasze niebo trafić. Niemiecka marionetka zwana Martin Schulz wyprzedził więc fakty grzmiąc, że Polska musi. Musi i koniec. Jeśli się nie zgodzi to będzie łomot- nie będą czekać na resztę swoich islamskich zbłąkanych owieczek. Wypowiedź wyżej wspomnianego Pana doskonale oddaje intencje Niemców.

Historia pokazuje, że Niemcy potrzebują wojny raz na 50-60 lat. Od ostatniej na naszej kontynencie minęło 70. Mam nadzieję, że są to tylko błędne wnioski, jednak sytuacja w której obecnie się znajdujemy daje dla tych wniosków podłoże.

Na koniec jeszcze piosenka niezwykle adekwatna jeśli moje wnioski znajdą urzeczywistnienie:

https://www.youtube.com/watch?v=EYxJNOVR_t0

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:6)