Naprawa gospodarki państwa wymaga działań „irracjonalnych”!

Obrazek użytkownika Ja Samuraj
Gospodarka

Makroekonomia kieruje się własnymi prawami. Często wymaga działań niezgodnych ze „zdrowym rozsądkiem”. Weźmy za przykład typowe gospodarstwo domowe: w sytuacji spadku dochodów, czy zagrożenia bezrobociem nikt rozsądny nie będzie zwiększał swoich wydatków, brał kredytu konsumpcyjnego, itp. Dlatego, że w porównaniu z rządem, który posiada potężne prerogatywy np. do nakładania podatków, czy do drukowania pieniądza, gospodarstwa domowe oraz przedsiębiorstwa są bardzo kruchym podmiotem gospodarczym. Muszą działać racjonalnie aby przetrwać.
Niestety, takie myślenie automatycznie przenosi się też na potoczne rozumienie finansów państwa. Dlatego ludzie popierają politykę oszczędności fiskalnych, w celu poprawy kondycji finansowej całego kraju. A tymczasem, strategia naprawcza gospodarki krajowej wymaga właśnie działań, na pierwszy rzut oka - nieracjonalnych.
Tymczasem, w kraju zagrożonym deflacją, im bardziej ludzie i przedsiębiorstwa postępują racjonalnie, im mocniej ograniczają swoje wydatki, tym silniej potęgują problemy gospodarcze. Im mniej wydają pieniędzy na konsumpcję, czy na inwestycje, tym szybciej narasta deflacja. Sektor prywatny nie jest w stanie zwalczyć kryzysu gospodarczego wywołanego deflacją. Bo gdy działa „racjonalnie”, to tę deflację jeszcze pogłębia, a z drugiej strony, wszelkie operacje powodujące zwiększanie wydatków – grożą bankructwem. Tak źle, a inaczej jeszcze gorzej.
Z deflacją skuteczną walkę jest w stanie podjąć tylko rząd centralny! Przede wszystkim dlatego, że tylko rząd ma prawo emisji pieniądza. A to daje mu realną możliwość na wdrożenie działań „nieracjonalnych” z punktu widzenia mikroekonomii. I taką politykę musi wdrożyć, jeżeli chce zapobiec spadkom w gospodarce. W sytuacji zagrożenia deflacją, właściwą strategią rządową jest wzrost poziomu inwestycji publicznych, w celu wygenerowania „efektywnego popytu”. Ciężkim błędem jest natomiast polityka cięć budżetowych oraz zwiększania podatków! Podczas deflacji nie ma szansy na wzrost dochodów podatkowych bez wzrostu Nominalnego Produktu Krajowego Brutto! W sytuacji, gdy rodziny zagrożone są bezrobociem, a przedsiębiorcy realnie obawiają się bankructwa, to tylko inwestycje publiczne są w stanie wygenerować impuls popytowy i doprowadzić do wzrostu Nominalnego PKB. Oczywiście pod warunkiem, że realizację tych inwestycji zleci się firmom działającym w Polsce.
Tylko rząd może wdrożyć skuteczne rozwiązania do walki z deflacją. Do tej strategii należy sekwencja następujących działań:
- „emisja waluty”, odbywająca się poprzez zakup obligacji rządowych za pośrednictwem banku centralnego,
- „inwestowanie” wygenerowanych środków w przedsięwzięcia skutkujące ożywieniem gospodarczym;
Taka polityka nie musi zaraz grozić drastycznym wzrostem zadłużenia rządu. W ujęciu nominalnym – owszem, wartość długu wzrasta, ale pamiętajmy, że w praktyce pieniądze pożyczone z banku centralnego, mogą tam pozostać „na zawsze”, gdyż ten bank jest jednostką subsydiarną, pomocniczą dla rządu.
Zatem już w mechanizmie funkcjonowania Państwa jest wbudowana funkcja umożliwiająca przeciwdziałanie deflacji. Tą funkcją jest pakiet stymulacyjny polityki pieniężnej i fiskalnej. I tę strategię wreszcie, po przeszło dwudziestu latach od zaistnienia deflacji w Japonii, próbuje wprowadzić w życie japoński rząd – to „Abenomix”. A tymczasem, w Polsce… wszyscy obserwują jak gospodarka kurczy się, społeczeństwo biednieje, a premier zamiast zajmować się własnym podwórkiem, martwi się o przyszłość zjednoczonej Europy…

Ocena wpisu: 
Brak głosów