Apolitycznie - dlaczego mamy kryzys w Europie?

Obrazek użytkownika Ja Samuraj
Gospodarka

Przedstawię jeden z mechanizmów funkcjonujących w Unii Europejskiej, który odpowiedzialny jest za upadek gospodarki wielu krajów. Aby nie prowokować nikogo do pozamerytorycznych tyrad i bezproduktywnych rozważań czy to wina liberalizmu, czy socjalizmu, takiej czy innej ekipy politycznej – rozważania swoje skoncentruję na problemie Grecji. A uważny czytelnik na pewno dostrzeże analogie z Polską.
Zastanówmy się co jest pierwotną przyczyną zapaści finansowej Grecji? Proponuję odłożyć na bok emocjonalne argumenty o jakoby narodowym lenistwie i genetycznej skłonności do oszukiwania. Otóż u podstaw tej „greckiej tragedii” leży nic innego jak brak zdolności produkcyjnych krajowego przemysłu (niska potencjalna podaż). I już w teraz, niestety, podobieństwo z Polską staje się widoczne…
Rynek Grecji w olbrzymiej części zaopatrywany jest przez towary importowane. I trwa to od wielu lat, a szczególnie intensywnie od momentu przyjęcia wspólnej waluty euro. Grecja jest krajem deficytów handlowych. Oznacza to, że produkcja (podaż) krajowa nie zaspokaja potrzeb (popytu) mieszkających tam ludzi. Czyli jest ot stan, w którym krajowe zdolności produkcyjne (zdolności zasilania rynku) są niewystarczające. Mamy otwarty rynek, wobec tego łatwo uzupełnia niedobory poprzez import produktów z innych krajów.
Kiedy przedsiębiorstwa działające w kraju posiadającym własną walutę dokonują transakcji zagranicznych, to w celu ich opłacenia muszą zakupić walutę kraju, z którego importują. Czyli np. gdyby Polak chciał z Japonii kupić kimono, to aby za nie zapłacić, musi najpierw za złotówki kupić japońskie jeny. Oczywiście w opisywanym przypadku dzieje się to na olbrzymią skalę. Dlatego normalnym zjawiskiem jest, że waluta kraju, w którym nagminnie panuje deficyt handlowy ma więcej sprzedających niż kupujących. Przedsiębiorstwa chcą wymienić tę walutę na pieniądz innych krajów, aby dokonać potrzebnych zakupów. W normalnej sytuacji, wartość takiej waluty ciągle spada.
A gdy dochodzi do obniżenia wartości krajowej waluty, to automatycznie cena importowanych towarów rośnie. Wyższa cena – to mniej chętnych do zakupu. Dlatego import od pewnej granicy jest naturalnie tłumiony. Przyzwoity rząd, będzie w takiej sytuacji, starał się wzmocnić krajowe zdolności produkcyjne. Aby w przyszłości krajowy, tańszy przemysł był w stanie zaspokoić popyt społeczeństwa.
Niższa wartość własnej waluty oznacza także wzrost cenowej konkurencyjności produktów z tego kraju na rynku międzynarodowym. Gdy wzrośnie eksport, w kraju znowu pojawi się zapas dewiz, umożliwiający przywóz dóbr, jakich dany kraj nie jest w stanie wyprodukować, np. surowców energetycznych, itd.
Na zdrowym rynku walutowym tak właśnie działa funkcja regulacji. Deprecjacja (osłabienie wartości) danej waluty stymuluje eksport i tłumi import, co wzmacnia moce produkcyjne kraju i poprawia saldo na rachunku bieżącym. Natomiast aprecjacja (wzrost wartości) odwrotnie – schładza eksport, itd. itd. Stąd możliwe jest zachowanie płynnej równowagi pomiędzy gospodarkami różnych państw. Tak właśnie działa normalny, wolny handel.
Przyjęcie przez kraj wspólnej waluty euro – uniemożliwia zadziałanie tych mechanizmów w celu zatrzymania deficytu handlowego.
Dlaczego? Ponieważ walutą tą rozlicza się wiele państw. Dlatego kurs euro na rynku walutowym jest wypadkową bilansu handlowego tych wszystkich krajów. Czyli jak w omawianej sytuacji: chociaż Grecja ma znaczny deficyt handlowy, to nadwyżka handlowa Niemiec równoważy wartość kursu wspólnej waluty. W związku z tym wartość euro pozostaje na stałym poziomie, czyli cena towarów importowanych do Grecji nie wzrasta.
Wtedy naturalna wydaje się decyzja przedsiębiorców: ponieważ towary importowane są tańsze od krajowych, to należy zlikwidować własną produkcję i kupować je za granicą. Czyli mechanizm wspólnej waluty ułatwia niczym nie skrępowany import, pomimo gigantycznego deficytu handlowego w danym kraju.
I co chcę pokreślić: wspólna waluta gwarantuje łatwe zasilanie rynku danego kraju. Przez co nie istnieją mechanizmy stymulujące rozwój przemysłu krajowego. To jest wielki problem!
Wielki jak rzesza 1,4 miliona bezrobotnych, bez środków do życia, w 11 milionowej populacji Grecji.
Euro witaj nam?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Muszę Cię skomplementować. Twoje wywody na tematy ekonomiczne znacznie ułatwiają zrozumienie mechanizmów jakie rządzą gospodarką i finansami.

Naprawdę kawał dobrej robooty. Dzięki

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#383612

Jestem pewien, ze kryzys polityczny w Europie jest wywołany w sposób sztuczny. Z góry założono, które kraja będą miały lepszy start a które gorszy.

Anglia ma kryzys - spowodowany wielkim napływem taniej siły roboczej z Pakistanu, Indii, Polski i Afryki.

Mafia, praca na czarno i korupcja zżera ten w gruncie rzeczy muzułmański kraj.

Narkotyki, prostytucja naszych pięknych pan, które zostawiły mężów aby "dorobic". Anglia ma również problemy i kto wie czy nie większe od naszych Polskich problemów?

Więcej zdjęć link: british government doesn't do anything

Cały "zachód" strzelił sobie stopę zezwalając na przyjazd muzułmanów do swoich krajów. Przechadzając się po angielskich ulicach nie ma nawet na czym oka zawiesić. Czasami tylko gdy widzi się polkę, bo przecież polki sa najpiękniejsze na świecie

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#383636

tzn . gdy kraj emituje obligacje we własnej walucie to w przypadku takiej zapaści jak w Grecji wartość długu tez spada - ten mechanizm hamuje apetyty wierzycieli ,sa skłonni do układów redukcji etc.aby nie pogarszać sytuacji. Ale gdy dług jest nominowany w euro to na jego wartość wpływa jedynie stan gospodarki potentatów Niemiec i Francji i w tym tkwi tragedia Grecji. Jest to też jakies pocieszenie dla nas , dopóki nie mamy euro.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#383681