Nowy Wspaniały Świat - wrażenia z rekonesansu

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Trendy rozwojowe naszej cywilizacji i wynikające stąd zagrożenia są obiektem zainteresowania rozmaitych dociekliwych obserwatorów i analityków, którzy, tak jak George Orwell czy Aldous Huxley opisali efekty swoich dciekań w słynnych dystopiach. Jednak, co najmniej równie interesujący wydaje mi się fakt ignorowania ich refleksji. Owszem Orwellem się zajmowaliśmy, niezobowiazująco i bez konsekwencji przez jakiś czas, ze względu na polityczną i historyczną aktualność, ale Huxley zostal praktycznie zignorowany. A właśnie Huxley jest szczególnie interesujący, bo swoją dystopię "Nowy Wspaniały Świat" pisał w r. 1931, a 30 lat później, w kolejnej książce dokonuje przeglądu i rewizji koncepcji , które były podstawą narracji przedstawionej w "NWŚ".

A w tym roku, 2018ym, wznowione zostały wydania obu książek, więc trafia się nam znakomita okazja prześledzenia historycznego toku zmian trendów i koncepcji na odcinku niemal 100 lat i zweryfikowania słuszności oceny zagrożeń z nimi związanych.

Zacznijmy od "Nowego Wspanałego Świata", który, z uwagi na rok napisania, może razić wytrawnych koneserów technlogicznych nowinek, bo technologia rozwija się w zawrotnym tempie i niektóre elementy świata projektowanego przez Huxleya na rok 2500 mogą wydawać się, jak na książkę s-f, nieco siermiężne. W książce tego typu liczą się jednak głównie walory literackie, a poszczególne elementy technologii należy potraktować jako elementy symboliczne. Tym niemniej mogą być one interesujące z innego jeszcze względu - jako punkt wyjścia do rysowania linii ekstrapolacji i dowód tempa i nieprzewidywalności zmian. 

Trzeba też zauważyć, że choć bardzo interesujące są pomysły i wizjonerstwo autorów takich narracji, to jeszcze bardziej interesujące są nieoczekiwane niespodzianki, którymi częstuje nas z zaskoczenia rzeczywistość, przekraczająca wyobrażenia autora i zmuszająca czytelnika do refleksji. 

Motywem przewodnim tej dystopii jest to, jak władze świata poradziły sobie z trapiącymi ludzi zjawiskami niestabilności społecznej i politycznej. Osiągnięto to przez zabiegi pozwalające utrzymać ludność Ziemi na poziomie dwóch miliardów. Żeby to osiągnąć niezbędne były, po serii konfliktów wojennych, radykalne zmiany. 

Po pierwsze zlikwidowano życie rodzinne, a dzieci hodowano z embroinów, które były klonowane i poddawane serii zabiegów.w specjalnych laboratoriach. Dokladnie planowano przeznaczenie niektórych dzieci do odpowiednich kast zawodowych, w związku z czym dokonywano manipulacji genetycznych na ich inteligencji, tak by praca nie powodowała w ich umysłach napięć emocjonalnych. Następnie poddawano dzieci procedurom warunkowania i perswazji hipnotycznej powodującym ich uspołecznienie. Seks, dzięki środkom antykoncepcyjnym, stał się niemal obowiązkowym dobrem powszechnym pozwalającym na redukcję napięć emocjonalnych. Inne możliwe problemy napięć emocjonalnych regulowano przez systematyczne zażywanie somy, czegoś w rodzaju niezwykle efektywnego i nieszkodliwego faramaceutyku. Cała społeczność jest poddawana codziennej propagandzie rozrywkowej i nawołującej do nabywania nowych produktów, dóbr konsumpcyjnych. Religię zastąpione kultem założyciela nowej cywilizacji, Henry'ego Forda, a, co za tym idzie, znak krzyżą zastąpione znakiem T, sztandarowym znakiem produktu Forda. Poprzez warunkowanie i oswajanie dzieci ze śmiercią zlikwidowano strach przed nią a dzięki postępowi medycyny i promowaniu aktywności sportowej zlikwidowano objawy starzenia. System ten, choć ograniczał wolność indywidualną, zapewniał społeczeństwu stabilność i bezpieczeństwo.  

A teraz przejdźmy do drugiej części ksiązki, stanowiącej przegląd i ocenę prognoz dokonanych przez autora w r. 1958. 

W tej części zajmę się wyłącznie założeniami koncepcyjnymi, na jakich opierał swoje prognozy Huxley. .

Szczególnie interesujące wydają się antropologiczne koncepcje AH, które posłużyły mu jako założenia, na których oparł wizję świata. Lektura obu jego książek wzbogacona przez perspektywę wspólczesną roku 2018, dostarcza nam informacji podobnych do tych, jakie znajduje dendrolog badający przekroje słojów ściętego drzewa. Autor zabiera głos w charakterystycznej dla tamtego stulecia dyskusji na temat roli odgrywanej w rozwoju ludzkości przez czynniki indywidualne i czynniki społeczne. Opiera się tu na wynikach ówczesnych badań naukowych. W "NWŚ" widać, co wydaje się dość naiwne, wpływ Pawłowa i metod warunkowania zachowań, to są przecież początki psychologii eksperymetalnej. W drugiej książce krytycznie wypowiada się na temat panujących wtedy koncepcji behawiorystycznych JB Watsona i BFSkinnra i przychyla się do teorii Rogera Williamsa i dziedzicznych różnic. Dzielą nas od tamtych koncepcji lata świetlne dzięki technologicznie wspomaganemu rozwojowi neurobiologii, teorii psychologii ewolucyjnej i kogniwistyki..  

Tak oto krytykuje dominujące wówczas poglądy: 

"Z punktu widzenia etyki społecznej zasadniczą rolę w kształtowaniu naszego zachowania odgrywa kultura, natomiast natura - psychofizyczny rynsztunek, z którym każdy się rodzi - jest mało istotnym czynnikiem. Ale czy to prawda ?" 

Po czym przedstawia własny punkt widzenia: 

" Wszystkie dowody, jakmi dysponujemy, wskazują na to, że zarówno w życiu jednostek, jak i zbiorowośći dziedziczenie jest nie mniej ważne od wychowania. Każdy człowiek jest niepowtarzalny pod względem biologicznym i niepodobny do wszystkich innych ludzi. 

/.../

Ludzie umniejszyli znaczenie swojej biologicznej niepowtarzalności i skupili całą uwagę na prostszych i bardziej zrozumiałych przy obecnym stanie wiedzy czynnnikach środowiskowych związanych z zachowaniem."

/.../

Ale ludzie nie są istotami do gruntu społecznymi, a jedynie przejawiają umiarkowaną skłonność do łączenia się w grypy. Zbiorowość ludzka nie jest organizmem, tak jak ul czy mrowisko; jest organizacją, czyli achiną stworzoną doraźnie na potrzeby wspólnego życia." 

I tu widać, jak bardzo autor się myli, pozostając w kregu myśli wczesnoliberalnej. Obecne badania wskazują, iż człowiek jest niezwykle uspołecznioną istotą, co jest przesłaniane przez fizyczną różnorodność naszych twarzy. Wystarczy jednak wyjechać do Korei by ta różnorodność okazała się złudzeniem. Parę milionów lat ewolucji trudno uznać za "doraźność". 

Tak więc AH prezentuje koncepcję liberała, który uważa, że podstawę spoleczeństwa stanowią twórcze jednostki, które, współpracując, tworzą owe społeczeństwo. Społeczeństwo zaś, co najmniej, utrudnia, jak się można domyślić z toku rozumowania, zycie jednostkom, wywierając na nie konformistyczny wpływ. Ale widać tu wyraźnie, że, na tym etapie autor poprzestaje i nie zadaje sobie pytania, skąd się wwzięły tak twórcze jednostki.i tak inteligentny ludzki gatunek. 

W owych czasach koncepcje ewolucyjne i badania kogniwistyczne i neurobiologiczne były w powijakach, więc autor nie bierze pod uwagę faktu, że to ewolucja wymusiła na naszych przodkach, wskutek zmiany środowiska naturalnego, konieczność przebywania w dużych grupach zapewniających bezpieczeńtwo, co z kolei oznaczało konieczność monitorowania, nawiązywania i utrzymywania licznych i skomplikowanych relacji między osobnikami, a to zwiększało presję na coraz bardziej wyrafinowane sposoby komunikowania się i wspólpracy. Naturalna selekcja ewolucyjna eliminowała osobniki nie dające sobie rady, a preferowała te bardziej zdolne do współpracy, dysponujące coraz większymi mózgami. Tak więc to relacje społeczne są odpowiedzialne za wyewoluowaną różnorodność i złożoność genetyczną, która, z kolei, objawiła się w bogactwie różnorodności kulturowej. 

Jak widać, żadna ze stron ówczesnego sporu nie była w stanie dokładnie zrozumieć, na czym polegała specyfika ewolucji gatunku ludzkiego. Jedna strona nie rozumie, po co ludziom geny, a druga nie wie, skąd się takie akurat geny wzięły. Żadna ze stron nie wie też, jak prawa psychologii transformowane są, na wyższym poziomie, w prawa socjologii, bo to one decydują o swoistości zachowań indywidualnych, różnych od społecznych. 

To jednak, że Huxley nie dysponował właściwą koncepcją natury ludzkiej, nie znaczy, iż nie miał racji w ówczesnym sporze z przeciwnikami wollności indywidualnej. Miał racji więcej niż przeciwnicy, jeżeli uświadomimy sobie jaki był kontest polityczno-społeczny w którym to pisał. Ale tym przeciwnikom o żadne racje nie chodziło, chodziło im przede wszystkim o władzę, zdobytą przemocą.

  Książka Huxleya nie jest jednak pracą naukową, lecz dziełem literackim, choć z gatunku s-f. Koncepcji w niej przedstawionych nie nalezy traktować w ich fizycznej dokładności i dosłowności, lecz jako symbole literackie, których połączenie daje nam zupełnie nową jakość, niezależną od jakości poszczególnych elementów składowych. 

Przejdźmy teraz do analizy poszczególnych elementów wizji i ich zasadności nie literackiej lecz merytorycznej. 

Huxley uznaje za główne zagrożenia szybki wzrost populacji Ziemi i towarzyszące mu kłopoty z wyżywieniem. Jak to zwykle bywa w takich przypadkach, autor dokonuje uproszczonej ekstrapolacji sytuacji z lat 50tych i 60tych ubiegłego wieku, lat po nazizmie i lat strachu przed komunzmem, przed głodem i eksplozją demograficzną i wyczerpaniem się surowców. Warto przypomnieć że to instytucja taka jak Klub Rzymski prognozował w latach 60tych wyczerpanie się złóż ropy naftowej. Tymczasem doszło do rewolucji w rolnictwie w Indiach, a potem w Chinach, widmo głodu znikło, a wzrost populacji nieco wyhamował. Odkryto też nowe złożą roponośne. Tego wszystkiego autor nie przewidział i ostrzega, że wzrost demokgraficzny i problemy z wyżywieniem doprowadzą do katastrofy politycznej i przejęcia władzy przez reżimy totalitarne. O realnośći tej groźby w tamtych czasach przesądzało zachowanie się Związku Sowieckiego. 

Inne zagrożenie widzi autor w obnizeniu poziomu genetycznego zdrowia ludzkości wywołnym paradoksalnie przez lepszą opiekę medyczną ratującą ludzi z wadami genetycznymi, co może także prowadzić do obniżenia inteligencji populacji. 

Kolejny problem wiąże się z rosnącym kosztem postępu technologicznego, który niesie zagrożenie ze strony wszechorganizacji i postępu technologicznego, co prowadzić musi do centralizacji i monopolizacji władzy politycznej i ekonomicznej, w związku z czym zagrażać nam będzie Wielki Rząd i Wielki Biznes. Stworzona w ten sposób elita będzie kontrolować także media. Tu prognozy AH się sprawdziły - powstały korporacje międzynarodowe tworzące oligarchię finansową wywierającą przemożny wpływ na politykę i przymierzające się do rządzenia światem. Nastąpił jednak bunt mas i odwrót od globalizacji, która powodowała destablizację społeczną w krajach rozwiniętych.  

Jednakże AH nie przewidział, że pojawi się internet, a wraz z nim nowe pozasystemowe kanały niezaleznej informacji. Tym niemniej pojawiają się próby przejęcia kontroli nad internetem przez instytucje władzy.Rozwój informatyki, którego AH także nie mógł przewidzieć, z kolei stworzył nowe szanse dla małego biznesu i pozwolił na wejscie do biznesu małym start-upom i przyczynił się do redukcji monopolu informacyjnego oligarchii i demokratyzacji polityki.  

Jednak media nadal spełniają funkcję marketingu konsumpcjonistycznego przyczyniającego się do produkcji zbędnych towarów i niszczenia zasobów środowiska oraz stają się środkiem rozpowszechniania medialnej popkultury.  

Jeżeli chodzi o rodzinę, można zauważyć trend zmierzający do jej marginalizacji, jako że w niektórych państwach wprowadza się nową nomenklaturę w miejsce tradycyjnych określeń jak "matka" i "ojciec", rodzicom próbuje się ograniczyć władzę rodzicielską, a dzieci usiłuje się objąć powszechną edukacją seksualną wdrażającą postulaty gender. Państwowe instytucje takie jak jugendamty w Niemczech czy barnewerdet w Norwegii zmierzają do przejęcia kontroli nad rodziną. 

Nie do końca jest AH zdecydowany co do roli Kościoła, który uważa, co jest typowe w przypadku człowieka wychowanego w kraju protestanckim, za instytucję irracjonalną i sprzeciwiającą się racjonalnej kontroli urodzeń, a jednak przyczyniającą się do zachowania pewnego ładu. Obecni władcy świata są bardziej zdecydowani i wytoczyli Kościołowi walkę, której ostatnim doskonałym, modelowym wręcz przejawem jest "Kler" Smarzowskiego. 

Zdecydowanie jednak AH przecenił rolę intelektualistów, przypisując im zdrowy rozsądek i poczucie wartości. Tak mogło się wydawać w epoce wczesnego liberalizmu. Tymczasem intelektualiści, zindoktrynowani według modelu lew-lib, popadki w wyjątkowe szaleństwo. I to dzięki takim jak oni Kanada zawdzięcza swoją pozycję lidera w wyścigu do Nowego Wspaniałego Świata. I znowu historia się powtarza - współczesnym propagaorom Nowego Wspaniałego Świata też nie chodzi o rację, chodzi im o manipulację, która pozwoliłaby im zrealizować ich wizję. 

Jeżeli więc będą Państwo śledzili w mediach jakieś wydarzenia, to należy do nich przyłożyć perspektywę Nowego Wspaniałego Świata i w niej interpretować takie wydarzenia jak wspomniany film Smarzowskiego czy kampania skierowana przeciwko Cejrowskiemu.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:7)

Komentarze

"łączenia się w grypy"

"organizacją, czyli achiną stworzoną"

"popadki w wyjątkowe szaleństwo"

"współczesnym propagaorom Nowego"

:-)

 

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły. — Nicolas Gomez Davila.

#1572543

Laptop już widzę nawala, a i wzrok ma swoje kłopoty. 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1572555

Warto jest przypominać Huxleya i jego "Nowy Wspaniały Świat".

Obaj z Georgem Orwellem dali przedsmak tego, do czego lewaccy degeneraci i różni pseudo intelektualiści - z ich paranoiczną inżynierią społeczną - usiłują doprowadzić cały, w miarę jeszcze normalny świat.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły. — Nicolas Gomez Davila.

#1572544

Aldus Huxley ulubieniec dzieci kwiatów, eksperymentował namiętnie z LSD, którego śmiertelnie wyniszczającego działania na organizm jeszcze wtedy nie znano.
Był pod wielki wpływem tworczości Blake'a, który jako pierwszy użył zwrotu the door of perception, póżniej wykorzystanego przez Huksleya , a następnie the Doors.
Zmarł na raka.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Wolność, godność, honor - tego nic nie zastąpi.

 

#1572550

Więc wiedział, o czym pisze.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1572556

"to ewolucja wymusiła na naszych przodkach, wskutek zmiany środowiska naturalnego, konieczność przebywania w dużych grupach zapewniających bezpieczeńtwo, co z kolei oznaczało konieczność monitorowania, nawiązywania i utrzymywania licznych i skomplikowanych relacji między osobnikami, a to zwiększało presję na coraz bardziej wyrafinowane sposoby komunikowania się i wspólpracy. Naturalna selekcja ewolucyjna eliminowała osobniki nie dające sobie rady, a preferowała te bardziej zdolne do współpracy, dysponujące coraz większymi mózgami."
 

A teraz pytania do tego cytatu:  gdzie są mówiące wilki, bizony, sarny, słonie, itp. żyjące w stadach już miliony lat wcześniej od ludzi ? Gdzie są ich wielkie, rozwinięte mózgi ?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#1572615

Wilki, bizony itepe, to są inne gatunki i  inny poziom ewolucji, a naczelne też inny, tyle że wyższy. Logika pokazuje,że pewne funkcje pojawiają się dopiero na bazie innych, które przygotowują grunt pod wyższy szczebel. Wilk ma do obrony siłę i ostre kły oraz rodzinę i przyjaciół z watahy, słaby hominid musiał liczyć na liczebność grupy i zaawansowane strategie. 

Psy pochodzą od wilków, ale choć wilki są zwierzętami stadnymi, to umysły mają mniej zaawansowane społecznie niż psy, o czym niedawno pisałem Warto przypomnieć eksperymenty rosyjskiego biologa Bielajewa, który rpowadził udaną selekcję lisów w kierunku ich udomowienia. 

Na temat wiarygodności teorii ewolucji proszę poczytać tekst " Profesor Staniszkis taniec na rurze emocji".

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1572636

No to pawiany żyją w stadach, makaki też.

Gdzie ich rozwinięte mózgi i skomplikowany język ? Gdzie ich narzędzia ?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1572647