Protest

Obrazek użytkownika Marek Jastrząb
Blog

Na jednym z zaprzyjaźnionych portali internetowych znalazłem szumną deklarację: "nie publikujemy tekstów politycznych". Na innym znany krytyk zamieścił artykuł o apolityczności w branży literackiej i powiedział: „Sądzę, że żaden portal literacki nie powinien być upolityczniany”.  

Nie powinien? Jak najbardziej powinien, bo jak świat światem literatura zawsze szła z polityką pod pachę. Bo cóż to jest POLITYKA? Z pewnością nie jest nią obecna karykatura: obskurancka sieć doraźnych intryg, plotek i partyjnych pomówień. Nie ma nic wspólnego z aktualną dyplomacją pętaków, ma jednak sporo wspólnego ze światopoglądowym ładem.
 
Być może ów znany krytyk miałby rację, gdyby nie milion pisarzy stojących w kolejce po sprawiedliwość, upaćkanych polityką, przenikniętych polityką, obsesyjnie, przymusowo poruszających się po jej interpretowaniu, po głośnym nawoływaniu do ustrojowych zmian.
 
W procesie upolityczniania literatury znajdujemy nazwiska nie byle hetek-pętelek: Honoriusz Balzak, Viktor Hugo, Emil Zola, Marcel Proust, Thomas Mann, Erich Maria Remarque, George Orwell, Aldous Huxley, Aleksander Sołżenicyn, a u nas Maria Dąbrowska, Zofia Nałkowska, Gustaw Herling Grudziński, Tadeusz Borowski, Jerzy Andrzejewski, Witold Gombrowicz, Sławomir Mrożek oraz wielu innych.

Powieść Victora Hugo (Człowiek śmiechu), najlepsze dzieło (obok Nędzników) potępiające społeczne dysproporcje pomiędzy szlachtą, arystokracją, nieuzasadnioną wielkopańskością, a plebsem, motłochem, szarakami pozbawionymi błękitnej krwi, to tylko jeden z przykładów na obecność polityki w literaturze.
 
A gdzie umieścić pacyfistów, Lwa Tołstoja czy Bertranda Russella? Albo co począć z kłopotliwym naturalistą - Emilem Zolą i jego namiętną obroną Dreyfusa (Oskarżam!)? Co zrobić z Proustem poświęcającym Dreyfusowi niejedną stronicę swoich powieści? Jak zaklasyfikować i docenić ponadczasową wymowę utworów Remarque’a (np. Na zachodzie bez zmian czy Łuk tryumfalny) lub jak poddać krytycznoliterackiej analizie prozatorski dorobek T. Manna odnoszący się do I Wojny Światowej? Opowiadanie hermetyczne czyli Czarodziejska góra dzieje się przecież w określonym czasie, dotyczy mentalnościowych zmian bohaterów i jest namiętnym oskarżeniem niemieckiej, ekspansywnej psychiki. Autor i główne postaci tej powieści mówią o polityce bardzo często; Castorp, Naphta, Settembrini, trzej towarzysze gruźliczej niedoli toczą nieustanne sprzeczki i akademickie dysputy na jej temat.
 
Gdzie  miejsce dla naszych literackich dysydentów publikujących poza cenzurą? Na zapleczu Historii? W jakiej przegródce ulokować Ernesta Hemingway ’a, korespondenta wojennego, uczestnika walk w Hiszpanii oraz dwóch wojen światowych i jego Komu bije dzwon? A do jakiej szuflady da się wtłoczyć Ryszarda Kapuścińskiego z mało znanym utworem Rwący nurt  historii, czy Jerzego Pilcha z powieścią Marsz Polonia?  No i pytanie zasadnicze: co to jest POLITYKA KULTURALNA?
 
Warto przy tej okazji przypomnieć o działalności paryskiej „Kultury” Jerzego Giedroycia pisarstwie politycznym Cata Mackiewicza, publicystycznej działalności Daniela Passenta, Jerzego Giedrojcia, Juliusza Mieroszewskiego, Mieczysława Grydzewskiego, Rafała Ziemkiewicza, Stanisława Michalkiewicza.
 
Nie odmawiajmy im prawa do zabierania głosu. Nie zawężajmy spraw poruszanych przez literaturę do opisów przyrody i miłosnych rozterek. Tak postrzegana twórczość byłaby czymś połowicznym, kadłubkowym, okrojonym o istotny obszar ludzkiego myślenia, który sprawia, że rysuje się przed naszymi oczami pełen obraz człowieka, a nie  jego fragment. Całość, a nie wycinek.

Powieści Stefana Kisielewskiego, kryminały i romanse, stanowiły swoiste dokumenty opisywanych czasów, były istotnymi elementami politycznymi: osadzone w konkretnym otoczeniu, ilustrowały przemijającą rzeczywistość.
 
Literaci, wbrew przekonaniom owego krytyka-instruktora nie są na szczęście uniżonymi wykonawcami poleceń kogokolwiek. Mają własne zdanie i artykułują je bez względu na absurdalne apele o pozostawienie polityki - politykom.

Kiedyś kursowało powiedzenie: LITERACI DO PIÓR. Innymi słowy miało to oznaczać:  LITERACI, ZOSTAWCIE POLITYKĘ MĄDRZEJSZYM! Przy czym, jak orzekła Historia, owi mądrzejsi nie grzeszyli rozumem.

Dla jednych miniony czas był sielanką, która z upływem transformacyjnych lat stała się rozświetlonym okresem zaniechań, pomyłek i niedoróbek: czasem przemalowanym na ekskluzywny kolor biegunki. Innym natomiast nie pozostało nic innego jak zasilić szeregi frustratów i taplać się w zezowatych optykach: wbrew nawoływaczom do uciechy z byle czego.

Kiedy czytam gloryfikacyjne artykuły o naszej teraźniejszej siermiężnej rzeczywistości, trudno mi oprzeć się wrażeniu, iż świadkowie PRL. muszą poumierać po to, by nowy ustrój znormalniał i wylogiczniał. Dokąd bowiem dychają ludzie pamiętający przeszłość, nigdy nie zakończą się tarcia o jej postrzeganie.

Wymóg nieupolityczniania literatury jest co najmniej dziwaczny, a przede wszystkim nierealny on jest, bo nie tyle należałoby, co TRZEBABY zgodzić się z tym, że skoro żyjemy i odczuwamy, to wszyscy, mały, duży, średni, jesteśmy politykierami, oczywiście, na miarę swojej udolności, o czym zresztą wielokrotnie przynudzałem. I da Bóg, przynudzać będę. Tak jak nie przestanę twierdzić, że twórczość jest efektem biografii autora.

Wszyscy bez wyjątku, mały, duży, średni, jesteśmy wpierw obywatelami, a dopiero potem literatami. Lecz jako obywatele państwa, w którym przyszło nam żyć, chcemy mieć wpływ na jego kształt. Dlatego buntuję się, gdy czytam we wspomnianym artykule: „W życiu prywatnym czy też w innej przestrzeni publikacyjnej mogą prowadzić spory polityczne, ekonomiczne, obyczajowe, lecz może warto oddzielać je od przestrzeni literackiej.” Protestuję, bo posiadam własną historię literackich dokonań, subiektywną hierarchię zachodzących w niej incydentów; nie to mnie zachwyca, co na tymczasowym topie, lecz to, co mnie wzrusza: piękno, zachwyt, życie z ikrą, optymizm dodający sił, nie zaś pokraczne pływanie w bajorku z glutami.
 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.8 (głosów:13)

Komentarze

... da!

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#1457075

wypowiedź niepiśmienego

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Jedyna wolność, którą teraz mamy, nazywa się wolnością od rozumu.

#1457082

To jest tak oczywista oczywistość, że aż szkoda czasu na tłumaczenie. Palant wypisujący takie bzdury po prostu nie rozumie, czym jest polityka. Największy idiotyzm, to facet startujący w wyborach z hasłem : nie jestem polityczny! I mendia to kupują...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Stasiek

#1457083

Stanislawos

Publiczne i anonimowe nazywanie palantem kogoś piszącego na temat  kultury i polityki świadczy o tchórzliwości. Może się Pan nie zgadzać z tekstem, ale  ten komentarz dowodzi, że nie ma Pan ogłady.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Jedyna wolność, którą teraz mamy, nazywa się wolnością od rozumu.

#1457137

Ma Pan zupełną rację, w imię politpoprawności posiadanie własnego zdania co do spraw publicznych postrzegane jest jako potencjalnie niebezpieczne.

Na koniec przypomnę, iż Manuela Gretkowska zakładając partię kobiet deklarowała że 'nie ma poglądów', tzn ma 'poglądy ogólne', a więc - o ile dobrze ją rozumiałem - 'myśli jak wszyscy'. No koń by się uśmiał!!!

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1457126