Obiecanki – cacanki

Obrazek użytkownika Marek Jastrząb
Blog

Chodzi za mną (czasem przede mną) temat naszych próśb. Nawoływań o opamiętanie. O dalekosiężnych skutkach ich spełnienia. Na przykład ziszczenia gorących apeli o niepicie, niezażywanie i zapowietrzony umiar w staczaniu się do kulturalnego zlewu (ciężko jest utopistom. Dowody? Platon, Huxley, Morus, Orwell. Jednak choć ekspulsowani do Brudownika Historii, mają przewagę nad realistami: żyją POZA rutyną rzeczywistości, odrębnie, w chmurach, fantazjach, we wchodzeniu do wewnętrznego świata ideałów).

O notorycznym niechlaniu napomykałem onegdaj, więc teraz tylko w skrócie powiem, że gdyby wszyscy zatabaczeni wzięli sobie do  serca ten apel i któregoś pięknego dnia postanowili zerwać z nałogiem, by zasilić kadry abstynentów, byłaby to katastrofa przekraczająca najśmielsze wyobrażenia Zorby.

Ludzie żyjący z produkcji alkoholu podnieśliby uzasadniony raban, że im się koniunktura wali, tracą finansową płynność, na potęgę wzrasta bezrobocie wśród babek i zakapiorów (a zjawisko to obserwuje się także w browarach i Instytutach Ziemniaczanych).    

Na widok pustych gabinetów i więdnących kozetek, psychoterapeuci od kieliszka zaczęliby wzmożone pielgrzymki do domów alkoholików błagając ich o szybki powrót do energicznego opilstwa.

Instytucje Do Walki Z Ubzdryngolonymi straciły sens istnienia i podzieliłyby los likwidowanych żłobków.

Rzecznicy Praw Łachudry wskazywaliby na tragiczne pomniejszenie zainteresowania prosperity melin. Alarmowaliby po kuluarach, Sejmach i Senatach, że bimbrowniczy przemysł idzie ku zatraceniu.

Minister Gospodarki Wirtualnej byłby nękany poselskimi interpelacjami pod tytułem „kiedy skończy się skandal z rujnacją PAŃSTWOWEGO BUDŻETU”, a dywanik Głównego Spekulanta Od Mamony zaczerwieniłby się od krwawych łez przedwcześnie zdymisjonowanych ludzi Odpowiedzialnych Za Kabzę.

Ale to tylko przebiegłe marzenia! To nigdy nie nastąpi, bo jesteśmy normalnym narodem i nie w głowie nam pląsy z głupotą!

Jak z tego wynika, powrót na wstrzemięźliwą drogę nie wszystkim jest w smak.

Tak samo z paleniem trawki, papierosów, sprzedażą broni, pokojowymi walkami z wojną. Jego obrońcy nie mieliby czego bronić, terroryści przerzuciliby się z rakiet na dzidy, a międzynarodowa dyplomacja ograniczyłaby się do wymiany poglądów o pogodzie.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:6)

Komentarze

zyjacych kiedys z produkcji i sprzedazy alkocholu.Dodam ze podatek z monopolu to utrzymanie
calego rzadu,bandy darmozjadow ktorzy teraz pogardzaja menalami spod budek z piwem zapominajac ze sa ich utrzymankami.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2
#1466647