V Komenda WiN

Obrazek użytkownika foros
Kraj

 Były cztery komendy WiN. Po wpadce IV komendy bezpieka zorganizowała V komendę WiN. Zorganizowaną tak dobrze, że dali się na nia nabrać emisariusze z Zachodu, ale też liczni polscy antykomuniści. 

V komenda przez długi czas działała jakby była realną opozycją wobec systemu. To pozwoliło jej dokładnie zinfiltrować podziemie, ale także kontrolować dostęp służb zachodnich do ich polskich sympatyków. Filarami organizacji byli agenci "Maciej" (Stefan Sieńko) i "Kamiński" (Ukrainiec - Jarosław Hamiwka) oraz przeniesieni "na stopę nielegalną" funkcjonariusze MBP "Józef" (Henryk Wendrowski) i "Roman" (nie udało się go zidentyfikować, być może był to Roman Wysocki). Główną rolę odgrywał Sieńko, oficer AK i szef biura studiów w IV komendzie WiN. Konspiracja byla tak głęboka, że nawet inni agenci UB przysyłani do organizacji uznawali ją za autentyczną. 
Nawet po zakończeniu operacji i ujawnieniu V Zarządu, podstawieni agenci uchozili za bohaterów konspiracji.
Szerzej zainteresowanym tematyką proponuję artykuł W. Frazika: Operacja Cezary z Biuletynu IPN.
Artykuł ten kończy następująca fraza:
Istotę prowokacji utrzymywano w tajemnicy aż do końca lat osiemdziesiątych, a gdy ją ujawniono, dla zaciemnienia obrazu, a może z niewiedzy, włączono do niej pewne wątki innego, równolegle prowadzonego "rozpracowania »Ośrodek«" (szerzej znanego jako tzw. afera Bergu). Na wnioskach z operacji "Cezary" szkoliły się kolejne pokolenia pracowników aparatu bezpieczeństwa. Uznawano ją w resorcie za wielki sukces i sprawdzony wówczas model przejmowania tajnych organizacji pod kontrolę zamiast ich niszczenia. Model ten starano się realizować w połowie lat siedemdziesiątych, gdy intensywnie zaczął się rozwijać ruch opozycyjny.
 
Taka wiedza pozwala nam z większą uwagą przysłuchiwać się padającym ostatnio tezom, z ust osób związanych z bezpieką, że Solidarność była ruchem kontrolowanym przez SB. 
Najciekawszym jest oczywiście pytanie, dlaczego akurat teraz takie półgębkiem rzucane teorie pojawiają się w nurcie oficjalnym, w dodatku wzmacniane są po raz kolejny wałkowaną sprawą Bolka. 
 
Jedynym racjonalnym rozwiązaniem, które nasuwa mi się jest próba skłócenia weteranów z Solidarności. Czyżby więc po cichu kombatancka część PO dogadywała się z PiS? Oznak jakoś nie widać.
 
 
Na koniec tej notki przypomnijmy sylwetki resortowych bohaterów:
Stefan Sieńko, żołnierz ZWZ-AK, dzia?acz WiN: kierownik Biura Studiów Wydziału Informacji IV Zarządu Głównego WiN i zastępca szefa tego Wydziału, aresztowany (po. 1947) podjął współpracę z UB, twórca V Zarządu Głównego WiN kontrolowanego przez UB (od 1948). Denuncjator żołnierzy AK. i WiN. Zmienił nazwisko na Kazimierowicz, dziennikarz Gromady Rolnik Polski.
 
Henryk Wendrowski, nauczyciel, student psychologii i malarstwa, oficer AK, przewerbowany przez służby komunistyczne, odpowiedzialny m.in. za wymordowanie oddziału Bartka (150-200 osób). Jeden z najbardziej wartościowych agentów na skalę ogólnopolską. Pułkownik UB, szef wydziału III Departametu I MSW , ambasador PRL w Danii. "Młody, zdolny pracownik operacyjny, mający dobre kontakty z podziemiem...". mówił o nim wiceminister MBP, "bardzo dobry zmysł operacyjny, rejestrował dużą liczbę szczegółów oraz szybko i na ogół trafnie potrafił sporządzić psychologiczną charakterystykę poznanych osób" tak charakteryzował go historyk.
 
 Marian Strużyński, żołnierz AK i WiN, od 1947r. współpracownik WUBP w Krakowie.Doprowadził do likwidacji odziału Wiarusów, Harnasia, Huzara. Jako delegat V komendy WiN przeszedł szkolenie dywersyjne w Monachium. Kadrowy pracownik SB, literat, scenarzysta, jako Marian Reniak opisał swoje przygody podczas denuncjowania konspiracji poakowskiej.
 
I już zupełnie na koniec zagadka, kim jest ten człowiek:
 
Leon był przyjacielem Sonii od wczesnego dzieciństwa. Jednym z tych, którzy w młodości siedzieli za sprawę. Zaczął komunizować, gdy miał czternaście lat. W więzieniu spędził w sumie dziewięć lat (Tadeusz twierdzi, że dwanaście). Co roku, gdy chciał przystąpić do matury, zostawał aresztowany. Dla Sonii był jednym z wielu adoratorów. Ona dla niego — największą miłością. Wymyślił sobie, że jeśli tylko oboje przeżyją wojnę, ożeni się z nią, nawet jeśli nie wygląda już tak, jak przed wojną. Wojnę spędził w Związku Radzieckim, w Polsce zjawił się jako bohater, pułkownik Armii Berlinga. Natychmiast zaangażował się w umacnianie władzy ludowej.
W tym samym czasie zjawił się u niej Bolek, jej pierwsza miłość, „najwierniejszy z przyjaciół”, Bolek, który w czasie akcji w getcie ukrył ich w łazience i zastawił wieszakiem, który do Oświęcimia przysłał jej cytryny. Przywiózł jej z Wiednia mamę, którą opiekował się, gdy Sonia była w obozie. Nie było jasne, z kim będzie: z Bolkiem czy z Leonem. Leon bardzo to przeżywał, mdlał w łazience. Bolek rozwiązał problem:
— Ja już byłem twoim mężem. Mnie nie zależy na tobie jako na kobiecie, ale zależy mi na mamie i na twoim domu, żebym mógł przychodzić, kiedy chcę.

Leon zapewnił spokój: apartament, gosposia, samochód

Dla Leona liczyły się trzy rzeczy: ojczyzna, partia, rodzina. Za wszystkie bez wahania oddałby życie. Za partię odsiedział swoje przed wojną, oddał jej młodość. Za ojczyznę walczył u boku Armii Czerwonej, nigdy nie stchórzył. Że rodzina jest ważna — oznaczało, że muszą jadać wspólnie obiady. Zbierali się więc w jadalnym willi na Zawrat. Ojciec, matka, trzech chłopców. Gosposia podawała obiad. Leon siedział podminowany, wszystko go denerwowało. Musztrował chłopców, choroby Jacka nazywał symulacją. 
 
Pewnego dnia N, najsłynniejszy turecki poeta, daje chłopcom kolejkę elektryczną. Tadzio natychmiast ją rozstawia: kolejka zajmuje cały wielki pokój. Kiedy Leon wraca z pracy i widzi kolejkę, wścieka się:
— To nie jest zabawka dla jednego dziecka.
Tego samego dnia oddaje ją do przedszkola.

— Umyję mamie włosy — mówi Leon. Mama Krystyny krzywi się — nie ma siły się podnieść. Choruje już od wielu tygodni i wszyscy wiedzą, że nie ma szans. Leon przynosi miskę, zdejmuje poduszkę, delikatnie podnosi mamy głowę, myje jej gęste siwe włosy, spłukuje.
— Lepiej mama się czuje?
— Tak — uśmiecha się z wysiłkiem, żeby zrobić przyjemność.
Karmi ją zupą. Większość zupy się wylewa, ale ważne, że zje chociaż trochę. Przewija ją, czuwa w nocy.
— Nie podejrzewałam, że mężczyzna potrafi się tak cierpliwie opiekować. Stać go było na nieludzką cierpliwość — powie po latach Stefania Grodzieńska, która w czasie choroby mamy bywała u nich codziennie.

Leon jest na placówce w Moskwie, jako pełnomocnik do spraw pokojowego wykorzystania energii atomowej.

Ani Krystyna, ani Leon nie myślą ani przez chwilę o wyjeździe z Polski. Wielu przyjaciół odwraca się od nich, Leon traci dobre stanowisko. Krystynę ratuje jej jedyna broń: żart.
— Dzisiaj pada deszcz.
— To lepiej, czy gorzej dla Żydów?
Ale gdy okazuje się, że może już nigdy nie zobaczyć synów, bo nie wpuszczą ich do Polski, od razu się decyduje. Przyjaciele z Niemiec pomagają jej wyjechać do Düsseldorfu.
Leon nie chce uciekać z Polski, nie dostaje wizy do Niemiec. Z synem spotyka się w Berlinie Wschodnim — Tadeusz dostaje przepustkę na jeden dzień. Synowie proponują mu ucieczkę z Polski. Zdobywają fałszywa wizę, organizują wyjazd przez Jugosławię. Na spotkaniu w Berlinie Leon rezygnuje: nie ucieknie, musi wypić to piwo, którego nawarzył. Ma na myśli Polskę Ludowa, która nie wygląda tak, jak w jego marzeniach. Zostaje sam w Warszawie, w ciasnym mieszkanku przy Placu na Rozdrożu. Pod koniec życia kupi sobie suczkę, której Krystyna wymyśli imię: Lola. Ledwie się do niej przywiąże, suczkę ukradną. Umrze samotnie w szpitalu 18 stycznia 1978 roku, w dniu Święta Słomy. Tylko Tadzia wpuszczą do Polski na jego pogrzeb.
Babcia, Leon, syn Tadek i znajomi
 
To Leon Andrzejewski, mózg operacji Cezar (V komenda WiN), odpowiedzialny za śmierć i represje tysięcy polskich patriotów m.in. w, jak to usiłuje ujmować ostatnio Gazeta Wyborcza, polskich obozach koncentracyjnych. 
A Himmler ponoć mdlał na widok krwi.
 
Tak się zastanawiam, czy jest możliwe zbudowanie takiego kraju, gdzie bohaterami będą Fieldorfowie, Pileccy, Cieplińscy oraz ci, którzy ich torturowali i wysyłali na śmierć. Bo Polska Fieldorfa i Pileckiego, nie byla tą samą Polską, co Polska Andrzejewskiego, mimo iż geograficznie i fizycznie wszystko się zgadza.
 
Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

 Zaiste, jakie rozdwojenie jaźni. Tłumaczyć to można tylko pogardą, obojętnością, stosunkiem podobnym do tego, jakie ma rzeźnik do bydlęcia , które "ubija".

 Wszak rzeźnik wraca do swojego domu, do rodziny i jest troskliwym mężem, synem, ojcem...

 

 Ważne są takie informacje. Niech działają ku przestrodze dla potomnych...

Jeśli wśród czytelników znajdą się "adwokaci"tych zbrodniarzy, niech  przemyślą swoje dotycjczasowe oceny.

 Dorzucę jeszcze coś, co ma pewien związek ze sprawą opisaną przez Autora. Jest to wpis z Księgi Pamięci - Chwała Bohaterom, złożony przez jedną z ponad czterech tysięcy osób, które dokonały stosownych dedykacji:

 Zawód: inzynier - emeryt

27.02.2012 20:07:20
Byłem powołany (nie z własnej woli) do "słuzby" w Korpusie Bezpieczenstwa Wewnętrznego jako oficer techniczny w połowie lat 60-tych. Tam nasłuchałem sie od oficerow, podoficerow KBW relacji o ich akcjach walki w latach 1945-54 z podziemiem "reakcyjnym".Znajac osobiście realia okupacyjne czasow stalinowskich tylko łzami wdzięczności i zaciśniętą pięścią moge wyrazic hołd dla tych Nieugiętych Zołnierzy Wyklętych. 
Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#230851

Bardzo ważny, wiele wyjaśnia.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Muldi

#230867

 Wszystko na to wskazuje,źe na portalu niepoprawni istnieje równieź  V Komenda WiN, tylko

inaczej się nazywa.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#230886

[quote=ALI]

 Wszystko na to wskazuje,źe na portalu niepoprawni istnieje równieź  V Komenda WiN, tylko

inaczej się nazywa.

Pozdrawiam.

[/quote]

Szanowny ALI!

Masz rację. Wczoraj byliśmy świadkami typowej prowokacji. Zarówno Ciebie, Kolego jak i mnie potraktowano, jak człowieka w śródmieściu, którego to bandzior kopał po głowie. Wczorajsi napastnicy atakowali niewybrednym tekstem, ale w realu......gotowi byliby zabić. Bulwersuje mnie język, którym posługują się istoty podpisujące się nickiem, z którego można byłoby  wnioskować, że są płci żeńskiej (bo kobietami ich nie nazwę).

Czułam się tak, jak na Marszu Niepodległości w Warszawie 11-go listopada.

Przyjmijmy jedną zasadę - omijajmy z daleka bagno, w którym wiadomo, że można sobie zniszczyć wytworne obuwie.

Cóż, ALI ?!  Fornal NIGDY nie zrozumie polskiej szlachty i nigdy nie przyswoi sobie podstawowych zasad dobrego wychowania. Z tym się człowiek rodzi.

Kto chamem na świat przyjdzie w centrum Nowego Jorku, choćby skończył Oxford i Sorbonę, zdobył tytuł profesora, całe życie mieszkał obok wieży Eiffla - to i tak chamem zdechnie.

(Przepraszam za bardzo dosadny język, ale jeśli pisze się o prostaku - słów dosadnych używać należy.)

Pozdrawiam Cię serdecznie.

 

"limba"

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#230914

Witaj ALI! Jeżeli my dam nie damy radę to kto?

Oni chcą zawładnąć każdą przestrzenią ludzkiego umysłu.Ale takie czarusie marusie,wpj,emalie 007.rosjan lo,itp.szumowiny ,którym  wystaje z buta sierp i młot,a wieczorami  czeszą pejsy pod pachami ,bo boja się nas katolików i Polaków jest dobrze.To jest nasza Ojczyzna i wszelka zaraza niech s...la stąd.

ALI,ta hołota boi się nas,bo my jesteśmy u siebie,a ten motłoch próbuje tu żyć,ale w tym kraju mogą żyć tylko Polacy.To jest nasza Ojczyzna.I ten żydo-komuszy plebs nie może tego pojąć.

       Damy radę ALI.damy radę!!

 

 

 

 

 

 

 

 

-

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#230934

Gratuluję wyszukanych manier i języka, jakże przystającego
do kultury, którą szermujesz.
Proszę o usuniecie w edycji oszczerstw i obelg.

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#230940

Witaj Braciszku ..
nie zazdroszczę Ci tej funkcji ..

pozdrawiam

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
Andruch z Opola
http://andruch.blogspot.com

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-----------------------------------------
Andruch z Opola
http://andruch.blogspot.com

#230997

Witaj:)
Dla Matki, znosi się o wiele więcej.
A mnie już ani obrazić, ani wkurzyć bardziej nie można.
Po Katyniu, po latach 50-tych, po późniejszych pacyfikacjach
Robotników, po wielokantowym stole, po Zamachu Smoleńskim
wreszcie...
Wskazówka wybiła za skalę, i tak już została.
Teraz próbują wojny ideologicznej, wywołując awantury i
podgryzając autorytet tu piszących prawych Polaków, budujących
mozolnie Wspólnotę.
I nawet rozumiem tę robotę.
Gra się toczy o ich egzystencję i zagrabione biliony.
A ze słów wypisywanych na portalach, łatwiej się przed światem wytłumaczyć, niż z reżimowych pacyfikacji na ulicach.
"Dziel i rządź" pozwalało czerwonym spokojnie trzymać
zamordyzm w Polsce.
Dlatego z taką furią atakują każdą próbę dogadania się Polaków.
********************************************
Ale za późno Panowie służbowi.
Tych Przyjaciół, już Wam się poróżnić nie uda!
Tę rundę przegraliście.
Nie trzeba było Nam mordować Prezydenta!
********************************************

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#231004

[quote=rospin]********************************************
Ale za późno Panowie służbowi.
Tych Przyjaciół, już Wam się poróżnić nie uda!
Tę rundę przegraliście.
Nie trzeba było Nam mordować Prezydenta!
********************************************[/quote]

Jak widzę rozumiemy się bez zbędnych dopowiedzeń.

zatem ściskam prawicę ..

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
Andruch z Opola
http://andruch.blogspot.com

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-----------------------------------------
Andruch z Opola
http://andruch.blogspot.com

#231007

dziś bywa to wazniejsze niż chleb

pozdrawiam stara czarownica xana

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrawiam
stara czarownica
xana

#230897

Ten portal momentami rzeczywiście przypomina rynsztok , jakbym buszował po Onecie. Jest to i zarazem oznaką gęstniejącej atmosfery jaką napotkać można np. tuż przed "burzą"...

Dawna maksyma rzymska wciąż aktualna i jak widać nadal niezwykle skutecznie dzieli naszą społeczność.

Sam artykuł wart zapamiętania, wyraźnie też daje do zrozumienia , że i dziś nie możemy być pewni z kim tak naprawdę mamy do czynienia.

Doskonale "wpisują" się w ów dyskurs wszelakiej proweniencji harcownicy medialni. Jedni z nich to w pełni świadomi swej roli "działacze" , drudzy natomiast tkwią w głupocie w przeświadczeniu o swego rodzaju misji której służą.

To że "atmosfera" gęstnieje widać już niemalże gołym okiem. Jak daleko to wszystko zabrnie zapewne czas pokaże. Jednego możemy wszakże być pewni, nic co dotyczy naszej "przestrzeni" tak w świecie wirtualnym jak i w realu nie dzieje się przypadkiem.

pozdrawiam autora
/10 pkt/

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
Andruch z Opola
http://andruch.blogspot.com

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-----------------------------------------
Andruch z Opola
http://andruch.blogspot.com

#230996

@foros
"Tak się zastanawiam, czy jest możliwe zbudowanie takiego kraju, gdzie bohaterami będą Fieldorfowie, Pileccy, Cieplińscy oraz ci, którzy ich torturowali i wysyłali na śmierć. Bo Polska Fieldorfa i Pileckiego, nie była tą samą Polską, co Polska Andrzejewskiego, mimo iż geograficznie i fizycznie wszystko się zgadza."

Wydaje mi się, że odpowiedź nasuwa się sama po analizie treści wypowiedzi niektórych uczestników portalu "niepoprawni.pl". Myślę, że gdyby dysponowali odpowiednią władzą w tej materii - to chętnie użyliby tortur wobec tych, którzy mają odmienne poglądy i dla których pewne kwestie nie są oczywiste.

Sami tworzymy taki kraj niestety.
Niektórzy mylą fanatyzm z patriotyzmem.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

anagramka

#231089