Szarża husarii

Obrazek użytkownika foros
Kraj

 

Szarża husarii

 W wywiadzie dla portalu Blogpress prof. A. Zybertowicz stwierdził, że praca w wielkich korporacjach i unioeuropejskich czebolach czyni młodych, wykształconych z wielkich miast patriotami. 

Dzieje się tak, ponieważ w pewnym momencie, mimo niewątpliwych przewag nad konkurencją, napotykają oni szklany sufit, który uniemożliwia awans. Ci zaś, którzy mimo wszystko awansują widzą w jaki perfidny sposób Polska jest "cykana" przez wielkich. 
Okazuje się, że w tych najnowocześniejszych instytucjach obowiązuje coś w rodzajau parytetu, czy etykiety. A funkcja Polski sprowadza się tutaj raczej do roli dojnej krowy niż współgospodarza. 
 
W jaki sposób można zmienić ten stan rzeczy? Logika podpowiada dwie drogi:
  • Jedna to realne działania, budująca siłę kraju, nazwijmy ją drogą kazimierzowską (od Kazimierza Wielkiego)
  • Druga to promocja naszych dotychczasowych osiągnięć, czyli mówiąc wprost propaganda.
 
Z droga "kazimierzowska" jest dla naszego kraju przez dłuższy czas zamknięta. Najważniejszą przyczyną są główne cele polityczne obecnej, monopolistycznie władającej ekipy. Bardzo jasno wyznaczył je niedawno premier Tusk:
- Ma być dobrze tu i teraz
- Chcę przejść do historii jako Donek Fajny Gość
 
A, że korytka władzy wciąż pełne, Putin i Merkel klepią po plecach, media i celebryci chwalą, to cele zostały zrealizowane, obecnie chodzi jedynie o utrzymanie status quo.
W jaki sposób? Ot porównajmy dwie eurokariery:
HGW zręcznie kierowała pracą bufetów i sanitariatów w EBOiR i teraz jest czołową postacia PO.
Marta Gajęcka nie chciała dać Gazpromowi taniego kredytu na budowę rurociągu bałtyckiego i min. Rostowski odwołał ją ze stanowiska wiceprezesa EBI.
 
O tym duże jest ciśnienie by Polska nie była "dojną krową wśród "naszych w Brukseli" świadczy fakt, że to ponoć oni przyczynili się do zablokowania kontraktu gazowego z Rosją. 
 
Skoro więc droga "kazimierzowska" jest, póki co, zamknięta co z drogą "propagandową"?
Kroczą nią wszystkie poważne kraje. Wystarczy przejrzeć to co zrobili Amerykanie w dziedzinie kinematografii. Hollywoodzkie filmy stały się podobnym wyrazem triumfu Ameryki jak dolar czy coca-cola.
Podobną drogą idą nasi sądziedzi i drodzy przyjaciele, Rosjanie i Niemcy kręcąc ostatnio kilka filmów gloryfikujących odwagę i determinację swoich obywateli. Zwłaszcza na uwagę zasługują przedsięwzięcia niemieckie kruszące złą legendę hitlerowskich żołnierzy i Hitlera. 
Wogóle obiektywnie rzecz biorąc, w dobie wojny, z terroryzmem czy czymkolwiek innym, powinien być dobry klimat na tego typu produkcje.
 
Jak na tym tle wypadamy my? Kiepsko. Jedyne czym możemy sie ostatnio chwalić to Katyń Mistrza Wajdy. Film moim zdaniem średni, ale doceniony. Drugie Generał Nil. Film naprawdę bardzo dobry. Trzecie Ogniem i mieczem, znacznie kiepściejszy niż pozostałe dwa. A szkoda. Bowiem w tym właśnie filmie jest element, który, powinien być jednym z naszych koronnych atutów w rozgrywce propagandowej. Mówię oczywiście o husarii. 
Spójrzmy jak w filmie Hoffmana wygląda zwycięska szarża husarii;
 
 
Muzyka owszem fajna. Jednak czy to ma być ta husaria, słynni polish winged hussars, którzy w tej części Europy przez prawie dwa wieki dzelili i rządzili na placach bojów? 
To ma być szarża jazdy (kłusem!), która w XVII w. rozbijała nawet niezwyciężone czworoboki piechoty Gustawa Adolfa? Nie mówiąc o Rosjanach, Turkach, Tatarach, Węgrach, Niemcach?
Mieliśmy najlepszą i najbitniejszą jazdę nowożytnego świata, kto wie, czy nie świata wogóle, a wstydzimy jej się pokazywać.
Przyjrzyjmy się kilku liczbom:
Kircholm:
Polacy: 3,5 tys. (ok. połowa husaria) Szwedzi: 11 tys. 
straty Polaków: ok. 100 zabitych (w tym 13 husarzy i pancernych) Szwedzi 6-9 tys.
bitwa trwała 3h
Biały Kamień;
Polacy: 2000,  Szwedzi 7000 ( tym piechota niemiecka)
straty: Polacy: 50 zabitych Szwedzi 3000
Kłuszyn: 
Polacy 6700 (w tym 5500 husarii) Rosjanie 35-40 tys. (w tym wojska szwedzkie)
Straty: Polacy: 200, wojska rosyjskie ok. 5000 bitwa trwała 5h
Chocim 1621:
Polacy 46-50 tys. (w tym ponad 8000 husarii, Turcy 100-150 tys.
straty: Polacy: 14,5 tys., Turcy 42 tys.
Trzciana;
Polacy+Austia 4,5 tys. (1300 husarii), 
Szwedzi (Gustawa Adolfa) 9000
straty: Polacy 300 zabitych, Szwedzi 1200 zabitych + 500 jeńców
Zbaraż
Polacy 7-15 tys., Kozacy+Tatarzy 200-300 tys.
straty Polacy 3-4 tys., Kozacy+Tatarzy 8-18 tys.
Beresteczko
Polacy 75 tys. Kozacy, Tatarzy 120 tys.
straty Polacy mniej niż 1000, Kozacy-Tatarzy 40-70 tys.
Chocim 1673
Polacy 30 tys, Turcy 35 tys.
straty Polacy małe, Turcy 30 tys. 
 
Dlaczego husaria zwyciężała? Bo była najlepszą i najbardziej uniwersalną jazdą ówczesnej Europy. Kto jednak chce wiedzieć więcej łatwo znajdzie odpowiedź w sieci. Osobiście polecam książkę: Jerzy Cichowski, Andrzej Szulczyński: Husaria. Dowiemy się z niej, że husarze mieli doskonałe, nie znane gdzie indziej konie, najlepszego sortu uzbrojenie, doskonały i trudny do wytrenowania szyk (atak w galopie, najpierw rozproszony, a tuż przed sztosem maksymalnie ścieśniony), dzięki któremu odnosili minimalne straty od ognia palnego. Jednostki husarskie próbowali też tworzyć Rosjanie, ale nie osiągnęli podobnego ducha walki ani poziomu wyszkolenia jak Polacy.  
 
Marzy mi się, by zobaczyć polski film, w którym zobaczę szarżę jednej z najdoskonalszych formacji militarnych w dziejach, co najmniej Europy, jeśli nie świata. Dlaczego tak się nie dzieje? Wszystkie atuty są za: husaria jest bardzo kolorowa i widowiskowa, jest klimat na filmy wojenne, czy wogóle bohaterske (całe serie fantasy, 300 Spartan, niemiecki Stalingrad, rosyjski 1612), na historyczne widowiska rodzima publiczność wali drzwiami i oknami. Dobrze zrobiona trylogia Chocim - Trzciana - Kłuszyn mogłaby się cieszyć popularnością na całym rynku euro-atlantyckim. 
Może po prostu Polacy nie potrafią filować szarż? Przyjrzyjmy się temu, a szarżuje najmniej widowiskowa jazda lekka:
 
 
 
Mówi się, że każda pliszka swój ogonek chwali. Tymczasem jakoś tak mam wrażenie, że w Polsce łatwiej udałoby się zebrać pieniądze i ekipę na film, w którym krwiożerczy Polacy palą swoich sąsiadów w stodole w Jedwabnym niż na film, w którym zdobywają Moskwę. 
Z drugiej jednak strony, co prawda rządzi nami ekipa kastratów, jednak czasem i eunuchowie, zwłaszcza gdy nikt nie pogrozi paluszkiem, a może nawet pogłaszcze potrafią zrobić coś pożytecznego. Za trzy lata przypada 330 rocznica wiktorii wiedeńskiej. Czyli pierwszego wielkiego zwycięstwa dużej Unii Europejskiej nad agresywną falą islamu. A nuż to jest temat? I modnie, i UE, Angela i Wołodia nie zmarczą brwi, może nawet pochwalą, a w Polsce zasługa. Może czas na dużą europejską kooprodukcję (w której nie przebiłyby się bzdury z Czasu Honoru) pod patronatem prezydenta Bronka? 
Miło byłoby mi, gdyby taki film reżyserował Polak, choć być może najciekawszym wyborem byłby tutaj Volker Schloendorff, twórca niezłych kosmicznych wojowników i obeznany z polską problematyką.
Scenariusz mógłby napisać np. pan Komuda, czy inny utalentowany pisarz pokolenia fantazy, które zafascynowało np. Bagińskiego. A gdyby Komuda czy Pilipiuk nie z towarzystwa, to pozostaje na przykład słabe ale do podrasowania "Cet czy licho" Kraszewskiego. 
Póki co pozostają nam szarże husarii z komputerowych gier
 
 

 http://www.blogpress.pl/node/5885

dane liczbowe ze źródeł "prezydenckich"

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

 Okazuje się, że ktoś już wcześniej wpadł na podobny pomysł.

Powstał projekt filmu Victoria, na podstawie książki C. Harasimowicza, projektem interesował się ponoć Mel Gibson, ale skończyło się na  opowieści o włoskim benedyktynie, twórcy koalicji antytureckiej. Włosi mają wyasygnować ponad 4 mln euro. Zdjęcia mają się rozpocząć w marcu przyszłego roku. Tytuły filmów (wersja tv i kinowa)„Marco d’Aviano" i "11 września"

szerzej w Rzeczpospolitej

a tutaj kilka linków o projekcie Victoria:
strona internetowa
recenzja tuxmana
forum

Czyli kto wie?
Może zobaczymy, jak szarżujących husarzy pokażą Włosi?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#91676

"Król francuski - Ludwik XIV,
którego dochodziły słuchy o wyczynach polskiej husarii,
zapragnął sam się przekonać "czy to w rzeczy samej tak straszliwy żołnierz".
Posłano tedy na dwór francuski pana podkomorzego parnawskiego Kampenhauzena z jego pocztem.
Ludwik XIV poddał go i jego husarzy "testowi" na sprawność bojową.
Kazał im mianowicie... tańczyć kadryla na koniu!!!
Po tym "teście" stwierdził, że jeźdźcy polscy nie nadają się do boju."

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#91782

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#91678

Husaria zwyciężała -państwo upadało.

filmowo.
"Skazani na sukces"- wajdy end kompany.
Wąskie grono pociągające z wymiona.
Socrealiści górą .

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#91689

Bardzo chcialbym zobaczyc prawdziwa szarze Husarii w takiej polskiej super produkcji....a jeszcze bardziej chcialbym zeby teraz Najasniejsza Rzeczpospolita miala taki wspolczesny odpowiednik Husarii przed ktorym drzeli by nasi wrogowie i sasiedzi....

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#91704

"a jeszcze bardziej chcialbym zeby teraz Najasniejsza Rzeczpospolita miala taki wspolczesny odpowiednik Husarii przed ktorym drzeli by nasi wrogowie i sasiedzi...."

może Graś? OMON prawie zadrżał...

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#91713

omon zadrzal ja jakos nie no chyba ze ze smiechu...a tak powaznie co do naszej wspanialej HUSARII to zreszta Sami posluchajcie serce rosnie!
http://www.youtube.com/watch?v=K8dQVa4Qekk

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#91722

Jedyne bitwy przegrane przez husarię polską, to Żółte Wody oraz Bitwa pod Korsuniem.

Tak jak i w jednym jak i drugim przypadku przyczyną przegranej były przewyższające siły wroga, ale przede wszystkim przyczyną tych klęsk była zdrada i niedotrzymanie przez Chmielnickiego umów pokojowych z Polakami. W pierwszym przypadku wydanie nas na pastwę Tatarom, po wcześniejszym oddaniu armat kozactwu oraz zdrada Kozaków rejestrowych oraz dragonów, którzy byli na służbie polskiej i przejście ich na stronę kozacką oraz atak tatarski z zasadzki. Tak było i w drugim przypadku po niepowodzeniu pierwszego ataku oraz po zauważeniu, że siły Kozackie oraz Tatarskie są w przewadze liczebnej zapada decyzja o wycofaniu się z pola walki, wtedy następuje ze strony kozackiej zasadzka, w momencie kiedy wojska polskie są w całkowitym odwrocie z pola walki.

Tak więc jak i w pierwszym jak i w drugim przypadku nie było bezpośredniego starcia husarii z wrogiem w otwartym polu. Stąd te jedyne porażki husarii w dziejach jej historii.

Czy były jeszcze jakieś?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#91738

niestety były
Chyba pierwszą była bitwa pod Gniewem 1626, Gustaw Adolf zaskoczył husarzy siła ognia
Nie pamiętam jak Cecora, 1620, była to ogólna klęska, więc jeśli byli tam husarze to też przegrali, lecz to była raczej ogólna ucieczka niż bitwa.
Prawdziwą obsuwą dla husarii był potop. Tutaj była rzeczywiście przegrana bitwa pod Warszawą, gdzie Szwedzi pokonali Polaków, w tym husarię. Co prawda husarzy było 950 na 20 tys. jazdy, ale poległo aż 120, czyli jak na dotychczasowe standardy straty niewyobrażalne.
Wcześniej jeszcze Batoh, największa polska klęska, wymordowano elitę zapewne byli tam też husarze.
Po powstaniu Chmielnickiego i potopie husaria nie uzyskała już dawnej siły. Po prostu była bardzo droga, a Polacy byli już ubożsi, zaczęła zmieniać sie też mentalność.
No i Kliszów 1702. Husaria nie mogła rozbić szwedzkiej piechoty ale o wyniku bitwy zdecydowały względy polityczne, hetman zemścił się na królu i wycofał armię.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#91778

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#91790

 Długość kopii husarskiej to ok. 3,7m. Kopia była wydrążona w środku, a więc lekka, oraz owinięta sznurem konopnym nasączonym żywicą, a więc sprężysta. Wytworzenie tego uzbrojenia było trudne i kosztowne.

Dłudość kopii pikinierów to ok. 5,4m. Drzewce było ciężkie i prymitywne w porównaniu  z kopią husarską. Kopie husarskie były krótsze, ale można było nimi manewrować, w przeciwieństwie do kopii pikinierów, wbitych w ziemię.  Husarz był w ruchu, a pikinier stał w miejscu. Inicjatywa należała do jeźdźca.

Konie husarskie to krzyżówka ciężkich koni krzyżackich, zdobytych na zakonie i pełnej krwi, smukłych i szybkich koni arabskich, zdobytych na Turkach. (Słynna stadnina koni w Tarłogach radziwiłowskich. W naszym klimacie udawał się hodowla najlepiej)  Konstytucje (ustawy) sejmowe I RP zabraniały eksportu tych konii, jako tajnej broni.  Husarz miał dwa lub trzy takie konie bojowe, używał ich  tylko w bitwie, dbał o genealogie konia jak o swoją własną.  Konie te były odważne, wskutek długotrwałych treningów nie bały się wystrzałów.  Biegły w jednej linii oddalone od siebie ok. 2,5m, aby wykonać, w razie potrzeby w tył zwrot. Jednak na znak rotmistrza luźny szyk szybko zacieśniał się, przechodził w cwał, skrzydła parły do centrum tak, aby w chwili uderzenia odległośc między kńmi była zerowa. Husarz swą kopią skręcał kopię pikinierów lekko na bok i uderzał swoją kopią. Udrzenie było poparte pędem ciężkiego i szybkiego konia, oraz ciężkozbrojnego rycerza.  Pod Kirholmem, dla zmylenia przeciwnika, który czekał do ostatniej chwili z oddaniem strzału, husaria nie zacieśniła szyków, przeciwnie, jeszcze je rozrzedziła i w dużej odległości jeździec od jeźdźca, uderzyła w centralny kornet piechoty szwedzkiej. A to dlatego, że pierwsza szarża w centrum miała na celu nie przełamania szyków wroga, lecz związania go walką do czasu, aż się sytuacja na skrzydłach wyklaruje. 

Chodkiewicz, w liście do króla, stwierdza, że 9 000 wrogów legło na polach Kirholmu.

Dzięki husarii I RP będzie odnosić niezwykłe zwycięstwa od 1605 do 1683, pźniej broń strzelecka, jak pod Kliszowem 1702r,  będzie skutecznie powstrzymywać najpiękniejszą i najskuteczniejszą jazdę świata.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#92279