Wiadomego tematu nie poruszałem z dwóch powodów; po pierwsze chciałem dowiedzieć się więcej, po drugie: kiedy już się dowiedziałem powstało tyle tekstów na ten temat, że mój – z konieczności, byłby wtórny.
A dzisiaj postanowiłem jednak napisać, pod wpływem, i na kanwie. Po wpływem niejakiej Julii P., zwanej w „kręgach” „babą z rybą”, która właśnie dzisiaj uznała za stosowne wystąpić i powiedzieć...