Służba przechodzi z ojca na syna
Gdy tylko pojawia się jakaś sprawa ważna dla elit III RP, a zwłaszcza na linii kondominium–Centrum, okazuje się, że rozwikłanie jej powierza się ludziom ze środowiska sowieckiego desantu wschodniego. Czy to znaczy, że inni nie są godni zaufania lub nie potrafią zaciemnić dochodzenia, zatuszować złodziejstwa, zbrodni czy zdrady? Oczywiście potrafią, ale najważniejsza jest wspólnota interesów.
Ostatnie wydarzenia w sprawie smoleńskiej wykazały, jak ścisły jest związek elit III RP, zwanej często Ubekistanem, ze służbami dawnego centrum.