Nie wiem, czy wynika to z tego samego mylnego przekonania, z którym swego czasu Józef Stalin kpił pytając ile papież ma dywizji, ale wygląda na to, że my, Naród (We, te people…), miłujący pokój, szczególnie zaś pokojową koegzystencję ze wschodnim sąsiadem i w jej imię zdecydowanie „wybierający pokój” musimy jednak szykować się na wojnę. „Si vis pacem, para bellum” jak Rzymianie ongiś...