Coś mi mówiło żeby pójść po kwit na głosowanie poza miejscem zamieszkania. Tak jakoś wyszło, że nie poszedłem.
Kiedy odebrałem karty, pierwsza, która wpadła mi w ręce to ta do senatu. Mina mi zrzedła i to dość mocno...
Cholera, musiałem głosować na piękną i inteligentną Nelly, małżonkę pogromcy Luftwaff... wróć! Lufthansy.
Druga, ta do Sejmu - już lepiej, choć chwilę musiałem się zastanowić.
1....