Stewardzi UEFA wyrzucili BOR
Generał Janicki osobiście, niczym gospodarz wieczoru, witał VIP-ów na Stadionie Narodowym, zamiast zająć się ewentualnie sprawdzeniem posterunków. Ważne, żeby się pokazać VIP-om. Głupio mu się zrobiło, gdy funkcjonariusze BOR musieli opuścić swoich VIP-ów po wejściu do loży, gdyż oficerowie ochrony nie posiadali stosownych przepustek, a stewardzi UEFA byli nieugięci i odpowiedzieli, cytuję: "A co nas interesuje, że jesteście z BOR". Słysząc to, Janicki spuścił głowę i poszedł do loży.
i inne kwiatki
Do Budy Ruskiej funkcjonariusze jeżdżą na zmiany, mieszkają w hoteliku przy stadninie koni. Tajemnicą poliszynela jest, że są wśród nich osoby sporo i często pijące alkohol, dopiero wypadek samochodu terenowego BOR pokazał plagę tego, o czym w tym rejonie jest głośno od dawna. BOR to grupa niekontrolowanych imprezowiczów. Osoba, która bywała tam służbowo, twierdzi, że nie ma tam kontroli, mają jak u Pana Boga za piecem, czy są na służbie, tzw. szychcie, czy po. Tak czy inaczej są na służbie i mają broń przy sobie, bo nie ma tam szafy pancernej czy sejfu na depozyt. Pijany kierowca po wypadku uciekł z miejsca zdarzenia i ukrywał się w lesie przez parę godzin z bronią. Po blisko trzech godzinach poinformowano centralę i wybuchła wielka panika. Po odnalezieniu i przewiezieniu na policję funkcjonariusze odmówili poddania się obowiązkowym w takim wypadku badaniom na zawartość alkoholu. Dopiero obecność prokuratora z Sejn ostudziła ich agresję w stosunku do funkcjonariuszy policji, którzy starali się bez skutku odebrać im broń służbową, którą przy sobie posiadali.
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120623&typ=po&id=po05.txt
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 364 odsłony