|
|
12 lat temu |
Do Leopolda |
Niestety, nie wszyscy! (I piszę to ponurą czcionką). Mój znajomy, komuch zakuty (choć uczciwy przedsiębiorca - są tacy), syn zakutego komucha, zawsze mówił o Wałęsie źle, nawet wtedy, kiedy ja go chwaliłem. |
-1 |
Wyszkowski ujawnia rewelacyjny dokument |
|
|
|
12 lat temu |
wPolityce.pl |
Istotnie, żal patrzeć na to, co Karnowscy pozwolili zrobić z tym portalem. Chyba przestało im na nim zależeć. Kilku "sponsorowanych" skutecznie broni przed jakąś głębsza dyskusją. Zresztą portal chyba nigdy nie był pomyślany jako forum, raczej jako arena, by nie powiedzieć dosadniej.
Szczególne miejsce zajmuje "Sonda", w której o ile pytania mają jeszcze jakiś sens, to proponowane warianty odpowiedzi budzą rozpacz. Choćby dzisiejsza:
Czy skrajnie lewicowy i antychrześcijański kształt tegorocznego Przystanku Woodstock zmieni Twoje podejście do WOŚP?
NIE, to nic nowego i to są dwie odrębne imprezy.
TAK, widać wyraźnie, że akcja zbierania na dzieci w styczniu to dźwignia do indoktrynowania młodzieży w wakacje.
TO ZALEŻY od wyjaśnień Owsiaka.
A gdyby tak na przykład ktoś chciał odpowiedzieć:
NIE, skrajnie lewicowy i antychrześcijański kształt tegorocznego Przystanku Woodstock nie zmieni mojego podejścia do WOŚP, bo jest taki sam od mniej więcej dwudziestu lat?
Zbyt duże wymagania? |
|
"W" odzyskane |
|
|
|
12 lat temu |
Wawrzyniec Pruski |
Ach jaka celna krytyka! I porażająca Cezaremu Gmyzowi właściwie nie pozostało już nic innego, jak tylko zmienić zawód i wyznanie. |
|
Klub Ronina i "Spowiedź psa" |
|
|
|
12 lat temu |
Proxeniu |
Możesz wierzyć, lub nie, ale opowieści o krwi dziecięcej na macę nie wyniosłem z domu. Nie powiem, że dzieciństwo upłynęło mi bez przesądów, ale akurat nie tych! Więcej: może nie pamiętam wcześniejszych opowieści, ale kojarzę je dopiero z awanturą o przemyski ołtarz, czyli chyba początek lat 90(?). Byłem mocno zdziwiony (że taki obraz był i że ktoś w to wierzył).
Nas gojów "ośmiesza" wiele spraw. To po pierwsze. A po drugie... Nie gniewaj się, ale gdy słyszę hasło "temat zastępczy"... robi mi się trochę nieswojo. I zaczynam się zastanawiać, o co chodzi? |
1 |
Kto zabił to dziecko? |
|
|
|
12 lat temu |
Elenai |
Żeby uściślić: to była pierwsza połowa lat dwudziestych, Małopolska Wschodnia, mała wioska. No, nie nosiło się chusteczek przy sobie! Białych. W każdym razie nie do nosa.
Ale zostawmy to. Nie stawiam tezy. Żadnej.
Pozdrawiam |
1 |
Kto zabił to dziecko? |
|
|
|
12 lat temu |
Na ogół jestem sceptyczny, |
ale jest, a raczej był jeden człowiek, któremu wierzyłem bez jakichkolwiek zastrzeżeń - nigdy, przenigdy mnie nie okłamał.
Kiedy Tato był dzieckiem, przyjaźnił się z chłopakiem z sąsiedztwa. Przyjaźń zresztą przetrwała aż do dnia, w którym Marian (Moszek) opuścił ziemski padół, przedwcześnie, dzięki swojemu pochodzeniu i wyznaniu.
Któregoś dnia w czasie zabawy Tato skaleczył się w palec - nic groźnego, drobiazg. Zauważył to ojciec Moszka, wyjął czystą białą chusteczkę i wytarł krew z palca, po czym... poskładał chusteczkę i schował. Nie wyrzucił, nie spalił - schował. Tato opowiedział mi o tym, kiedy usuwano znany obraz z przemyskiej świątyni, a ja dość pochopnie wyraziłem wątpliwość na temat jego treści.
Nie wiem, co o tym myśleć. Ojcu wierzyłem zawsze i bez zastrzeżeń, nie był zresztą człowiekiem skłonnym do konfabulacji. Marian był jego przyjacielem - razem się bawili, razem odrabiali lekcje. Po co ojciec Mariana to zrobił? Bardzo chciałbym to wiedzieć.
Pozdrawiam |
3 |
Kto zabił to dziecko? |
|
|
|
12 lat temu |
Ten wstrętny choclik! |
Cóż, wódeczka w miłym poselskim gronie była widać, jak machnięcie skrzydełka motyla. |
-1 |
Chamem się jest, czy się zostaje... |
|
|
|
12 lat temu |
Dziurawy Stefan |
Lata temu jeden z moich szefów, poseł sejmu kontraktowego opowiadał spragnionym nowinek z "wielkiego świata" (niekoniecznie swoim wyborcom) o ludziach, z którymi się spotyka. Naturalną koleją rzeczy bardziej interesujące były opowiastki o posłach "z tamtej strony". Podkreślam, to był rok `90, linia podziału przebiegała inaczej niż teraz. Niesiołowski był bohaterem pozytywnym. Dla mnie, a i dla niektórych innych pasażerów zakładowego busa także.
Okazało się, że Niesiołowski był także - jeśli nie bohaterem, to kimś bardzo sympatycznym dla mojego dyrektora. Opowiadając, z kim "się chodzi" na wódkę, a z kim nie, pan poseł niechcący wystawił dobre świadectwo Markowi Jurkowi i Janowi Łopuszańskiemu, natomiast ze Stefanem Niesiołowskim zdążył już się polubić. Podkreślam, to był rok `90, zdjęcia okrągłostołowych bruderszaftów jeszcze nie przedostały się do szerszej publiczności. Cóż, wódeczka w miłym poselskim gronie myła widać jak machnięcie skrzydełka motyla. A może to skrzydło motyla poruszyło się dużo wcześniej?
|
-1 |
Chamem się jest, czy się zostaje... |
|
|
|
12 lat temu |
Do Autora |
Pozdrawiam (10) |
|
Wolność 1944 i Skundlenie 2013 |
|
|
|
12 lat temu |
Dziękuję! |
Faktycznie, błąd. Miało być "uswajanie Czerwonego", ale Word - Wielki Jezykoznawca wiedział lepiej.
Pozdrawiam |
|
BYLEJAKIZM |
|