|
|
12 lat temu |
czyzby gajowy rezydent znowu drogiemu tuskowi podlozyl swinie |
albo gajowy rezydent czekisty putina comorowski podlozyl ryzej kukielce swinie albo zeczywiscie chca juz tak zwasalizowac polsze zeby nie bylo juz odwrotu z priwislianskiego kraju |
|
Pogonić pajaców! |
|
|
|
12 lat temu |
pogonic zydostwo do kim ir suna |
do korei zydostwo pogonnic kim ir dzun zrobi im swieto hanukowe |
|
Holocaust winą Żydów |
|
|
|
12 lat temu |
polsza to potega |
nawet władimir władimirowicz jej nie podskoczy |
|
Zielona wyspa - budowa w toku..... |
|
|
|
12 lat temu |
szubienica dla qrew polszewickich |
szubienica dla tych qrew polszewickich jedyne wyjscie nie ma grubej kreski dla zbrodniarzy |
|
Śląsk pokazał Tuskowi żółtą kartkę |
|
|
|
12 lat temu |
pederaci terorysci |
popieram bolka w tej jednej kwesti ma racje zwyrodnialcow trzeba leczyc a nie pozwalac im na ich zdegenerowane fanaberirie dzis zwiazki a jutro adopcja dzieci w celu ich wykorzystywania te dzieci tez beda maialy skrzywiona psychike jak ono ma mowic do dwoc pedalow i patzec sie na ich orgie jak jeden drugiemu jaja lize |
|
Lament nad potworem |
|
|
|
12 lat temu |
szklanica -stpltzman vel kwasniewski |
Zniszczone dokumenty o Kwaśniewskim
Aktualizacja: 2009-12-2 11:23 pm
Gontarczyk: Ze względu na brak teczki personalnej i teczki pracy TW “Alek” niemożliwe jest odtworzenie pełnego zakresu kontaktów Aleksandra Kwaśniewskiego z SB
Dokumentacja dotycząca związków Aleksandra Kwaśniewskiego ze Służbą Bezpieczeństwa została najprawdopodobniej zniszczona jesienią 1989 r., ale “nie można wykluczyć jej wyniesienia poza archiwum MSW” – uważa wiceszef pionu lustracyjnego IPN dr Piotr Gontarczyk. W latach 1983-1989 Aleksander Kwaśniewski był zarejestrowany pod numerem 72 204 jako TW “Alek”.
Z analizy dokumentów SB, przede wszystkim tzw. dzienników koordynacyjnych, dokonanej przez dr. Gontarczyka wynika, że “Aleksander Kwaśniewski został zarejestrowany 23 czerwca 1982 r. w kategorii zabezpieczenie przez wydział XIV Departamentu II MSW”, który zajmował się inwigilacją dziennikarzy. Jego werbunek był związany z aktywizacją działań operacyjnych SB wobec dziennikarzy. Bezpieka rozpoczęła sprawę o kryptonimie “Senior”, w ramach której roztoczono parasol operacyjny nad Młodzieżową Agencją Wydawniczą, wydającą m.in. tygodnik “ITD”, a także dziennik “Sztandar Młodych”, w którym pracował Kwaśniewski. Wobec przyszłego prezydenta 29 czerwca 1983 r. kategorię “zabezpieczenie” zmieniono na “tajny współpracownik”. – “Taka zmiana kategorii była prostą konsekwencją pozyskania danej osoby do współpracy” – konstatuje Gontarczyk. Podkreśla, że rejestracja Kwaśniewskiego jako TW “Alek” była “czynna” przez kolejne sześć lat.
Z ewidencji został on zdjęty 7 września 1989 r., “ale jego akta nigdy nie trafiły do archiwum”. “Nie ma też ‘protokołu brakowania’ tej dokumentacji, więc nie wiadomo, co się z nią stało” – podkreśla historyk.
Gontarczyk pisze dalej, że w tym czasie w Biurze “C” MSW usunięto także wszystkie “dotyczące Kwaśniewskiego ‘ślady ewidencyjne w kartotekach’” i rekordy w bazach komputerowych.
Funkcjonariuszem SB, który najpierw zabezpieczał Kwaśniewskiego, a potem go przerejestrował, był kpt. Zygmunt Wytrwał. Historyk przytacza wewnętrzne ustalenia SB, które ze względu na kryzysową sytuację dopuszczały werbowanie na współpracowników także członków PZPR. Autor zwraca uwagę, że z uwagi na brak teczki personalnej i teczki pracy TW “Alka” niemożliwe jest odtworzenie pełnego zakresu kontaktów Kwaśniewskiego z SB. Zdaniem Gontarczyka, dokumentacja ta została najprawdopodobniej zniszczona jesienią 1989 r., ale “nie można wykluczyć jej wyniesienia poza archiwum MSW”. Uważa on, że jest mało prawdopodobne, by kiedykolwiek odnalazły się “kolejne istotne dokumenty” na temat “Alka”. Jednocześnie zastrzega, iż “nie można wykluczyć, że w miejscach trudnych dziś do przewidzenia odnajdą się kolejne dokumenty SB dotyczące Aleksandra Kwaśniewskiego”.
Gontarczyk zwraca uwagę, że na początku lat 90. nazwisko Kwaśniewskiego nie pojawiło się na listach Macierewicza i Milczanowskiego, z uwagi na to, iż “ślady jego rejestracji zostały dokładnie usunięte z pomocy ewidencyjnych Służby Bezpieczeństwa na przełomie 1989/90″. Dopiero sięgnięcie do innych dokumentów spowodowało ujawnienie tej sprawy.
Podczas procesu lustracyjnego, przede wszystkim wskutek pośpiechu UOP, Sąd Lustracyjny dostał tylko część dokumentów. Gontarczyk podkreśla, że sędziowie sądu nie dysponowali “dostateczną wiedzą merytoryczną”, a wątpliwe interpretacje dokonane w orzeczeniu z 10 sierpnia 2000 r. “nasuwają więcej pytań niż wiarygodnych odpowiedzi”. Wskazuje, że ślepą uliczką były stwierdzenia, że był wówczas inny TW “Alek”, rzekomy dziennikarz “Życia Warszawy”, który w “rzeczywistości nigdy nie istniał”. Było to efektem niewiarygodnych zeznań funkcjonariuszy SB i “specyficznych” metod działań Sądu Lustracyjnego.
Liczący ponad 70 stron wraz z dokumentami artykuł Gontarczyka pt. “Aleksander Kwaśniewski w dokumentach SB. Fakty i interpretacje” opublikowany został w specjalistycznym periodyku IPN – “Aparat represji w Polsce Ludowej”. Wiceszef pionu lustracyjnego wraz z innym historykiem Sławomirem Cenckiewiczem był współautorem wydanej wcześniej przez IPN książki “SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii”. |
|
EUROPA PLUS PZPR |
|
|
|
12 lat temu |
żrjcie wieprze żryjcie tak szybko odchodzicie |
janusz gdzie ty jestes a co z januszkim dlaczego wyzwał nowicką za to że wzieła premię od kurestwa a jego przyjaciel rezydent komoruski rozdał jeszcze wiecej januszek daj głos w tej sprawie przecież ty taki oburzony trybun ludowy namiestnik kradnie i rozdaje dla swoich askariasów kasę a ty milczysz zawistnie jak Kaczyński |
|
Hojny Wuj przy państwowym korycie |
|
|
|
12 lat temu |
pawka morozow dal juz moze głos? |
zauważyliście dobre ludki jak teraz tvn-eny polsaty i funkcjonariusze przemysłu pogardy zrobili sie troskliwi jacy są ciekawi co to będzie kto to będzie jak sie pochylają z troską na katolikami załgane szmelcelity |
|
Robak o Rybaku |
|
|
|
12 lat temu |
namiestnik nami rzadzi |
Wolf i Estera Rojer – dziadkowie Anny Komorowskiej ze strony matki – przed wojną mieszkali w Warszawie. 24 stycznia 1929 r. urodziła im się córka – Hana Rojer, matka Anny Komorowskiej.
Dzięki wyrobionym podczas okupacji dokumentom Hana Rojer, córka Wolfa i Estery, zmieniła tożsamość: nazywała się Józefa Deptuła i była córką Jana i Stanisławy z domu Rybak.
Z kolei dziadkowie Anny Komorowskiej ze strony ojca – Władysław i Zofia Dziadzia – pochodzili z Krakowa. 18 kwietnia 1925 r. urodził im się syn Jan, ojciec Anny Komorowskiej.
W lipcu 1945 r. Jan Dziadzia został odkomenderowany do II Armii LWP.
Dziadzia, już jako członek Polskiej Partii Robotniczej, skończył służbę wojskową w 1946 r., a dwa lata później napisał podanie o przyjęcie go do pracy w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego.
Rok później, 26 lutego 1949 r., Jan Dziadzia złożył ślubowanie.
Jan Dziadzia i Józefa Deptuła poznali się na przełomie 1949/1950 i są przykładem tzw. resortowego małżeństwa. I chociaż takie związki były zalecane, to funkcjonariusze MBP na zawarcie małżeństwa musieli uzyskać zgodę przełożonych.
Gdy przełożeni z MBP wyrazili zgodę, Józefę Deptułę przeniesiono służbowo ze Szczecina do Warszawy.
Obecna Pierwsza Dama urodziła się 11 maja 1953 r. jako Anna Dziadzia. W 1954 r. jej ojciec złożył wniosek o zmianę nazwiska – od 8 lipca 1954 r. Jan, Józefa i Anna noszą nazwisko Dembowscy.
Lata dzieciństwa Anny Komorowskiej i jej młodszej siostry Elżbiety to jednocześnie lata największej kariery jej rodziców.
Po śmierci Stalina Jan i Józefa Dembowscy zostali w resorcie spraw wewnętrznych.
W 1954 r. Jan pracuje w Departamencie IV (zajmującym się ochroną gospodarki), natomiast Józefa pełni funkcję kierownika kancelarii Wydziału Ogólnego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego Miasta Stołecznego Warszawy.
Dwa lata później Józefa Dembowska pracowała już w wydziale ewidencji operacyjnej Wydziału „C” Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej.
W tym samym roku ojciec Anny Komorowskiej skończył kurs aktywu kierowniczego MBP i na własną prośbę został skierowany do pracy operacyjnej. „Politycznie wyrobiony. Przyczynił się do rozpracowania kilku spraw” – czytamy w opinii służbowej Jana Dembowskiego.
Na początku 1959 r., tuż przed rozpoczęciem nauki w szkole podstawowej Ani Dembowskiej, jej ojciec został skierowany do biura ministra spraw wewnętrznych. Kilka miesięcy później otrzymał stanowisko w związanym ze Służbą Bezpieczeństwa Biurze „T” MSW, czyli techniki operacyjnej.
Karierę w MSW w tym czasie robi również Józefa Deptuła. W 1962 r. z dobrym wynikiem ukończyła kurs specjalistyczny Biura „C” Służby Bezpieczeństwa MSW. Bierze aktywny udział w życiu społecznym i partyjnym, w 1966 r. została delegowana do Biura „C” MSW do Grupy specjalnej, gdzie jest jedną z wyróżniających się pracowników. Rodzice Anny Komorowskiej są cenieni przez przełożonych z MSW: wielokrotnie nagradzani różnymi odznaczeniami, dostają kolejne podwyżki.
Sytuacja drastycznie zmieniła się na początku 1968 r. Jak niemal wszyscy funkcjonariusze MSW, których dotknęła czystka antysemicka, zostali zwolnieni. W lutym 1968 r. z KSMO musiała odejść Józefa Dembowska. W kwietniu z MSW na takich samych warunkach i z takich samych powodów w stopniu podpułkownika został zwolniony z MSW ojciec Anny Komorowskiej.
Ciekawe , że Bronisław Komorowski mówiąc o swoich teściach używał określenia “byli w LWP” . Tak , ciekawe.
Teść “z LWP” pomagał obecnemu prezydentowi pisać pracę magisterską |
|
Spisane są czyny i rozmowy wasze |
|
|
|
12 lat temu |
targowica |
Przez zdrajców na śmierć wydani
Tym którym Polska zawsze solą w oku
Nie zatrzymają się zbrodniarze na pół kroku
Pamięć i modlitwa to największe jest oręże
Nawet gdy tych zbrodniarzy wspierają diabelskie węże |
|
Spisane są czyny i rozmowy wasze |
|