Komentarze użytkownika

Kiedy Tytuł Treść Głosy Do zawartości Komentarz do
Obrazek użytkownika Salata53
13 lat temu proxenia - tak wyglada świadomość narodowa polskiej młodzieży PATRIOTYZM? Tu kiedyś była Polska… – prof. Ryszard Terlecki   Aktualizacja: 2012-04-27 9:08 am Miejscem tego zdarzenia jest wyższa szkoła w średniej wielkości mieście. Zaczyna się wykład dla studentów pierwszego roku politologii. Tematem jest historia Polski XX wieku, z niewielkim wprowadzeniem dotyczącym XIX wieku. Wykładowca wspomina o polskich powstaniach, pyta słuchaczy, czy wiedzą coś na ten temat. Jeden ze studentów – na sali jest około 40 osób – po chwili wahania rzuca: “Powstanie Styczniowe”. Wykładowca go chwali: świetnie, a może jeszcze data, jakieś szczegóły? Cisza. Wykładowca zachęca: “Powiedzcie przynajmniej, z kim walczyli Polacy w Powstaniu Styczniowym”. Dłuższa chwila milczenia i z sali zaczynają padać zgadywane odpowiedzi: “Z Prusakami?”, “Z Niemcami?”, “Z Krzyżakami?”. Przypominam: to są studenci pierwszego roku, po szkole średniej, po maturze, zdecydowani studiować politologię, a więc przedmiot, którego podstawą jest najnowsza historia. Na 40 osób nikt nie potrafi odpowiedzieć na – wydawałoby się – proste pytanie. To nie jest zasłyszana historia. To ja byłem tym wykładowcą. Anegdoty o tym, co studenci potrafią wymyślić podczas egzaminu, krążyły od zawsze. Ale były to przypadki wyjątkowe, świadczące raczej o indywidualnych chwilach umysłowego zaćmienia niż o ogólnym poziomie przygotowania młodych ludzi. W ciągu ostatnich lat sytuacja zmieniła się dramatycznie. I nie jest to tylko problem średnich czy małych miast, ale także największych. A jak mówią koledzy z innych uczelnianych wydziałów, bynajmniej nie dotyczy on tylko historii. Jeżeli student na egzaminie stwierdza, że Jan Paweł II nazywał się Wyszyński (imienia nie potrafi już wykrzesać z pamięci), jeżeli inny, usiłując zlokalizować w czasie “Solidarność”, mówi z przekonaniem, że powstała “po wojnie”, jeżeli studentka zapewnia mnie, że Armia Krajowa walczyła w I wojnie światowej, to właściwie chciałoby się wyjść z sali, trzasnąć drzwiami i zająć jakimś bardziej pożytecznym zajęciem. Jeżeli student nie potrafi wymienić państw, z którymi sąsiaduje Polska, jeżeli nie zna nazwiska obecnego prezydenta albo nie umie wyjaśnić, na czym polega różnica między rządem a parlamentem, to z bólem trzeba przyznać, że porównując dwa pokolenia wstecz, jego poziom wykształcenia odpowiada wiedzy ucznia ówczesnej piątej, no, może szóstej klasy podstawówki. Komuna fałszowała historię, zakłamywała wiele faktów, ale przynajmniej absolwenci liceum mieli jakieś pojęcie o tym, skąd wzięła się Polska oraz dlaczego uczą się i myślą po polsku. Urzędowa głupota Co się stało w ciągu kilkunastu, a szczególnie ostatnich kilku lat, że większość młodych Polaków przestaje rozumieć związek własnego losu z trwałością własnego państwa i poczuciem wspólnoty własnego Narodu? Jak się to stało, że szarlatanom od propagandowej inżynierii udało się wmówić Polakom, że skoro liczy się tylko przyjemność i względny dostatek, to po co zaśmiecać sobie głowę sprawami trudnymi i skomplikowanymi? W świecie, który ogranicza się do “tu i teraz”, można nie tylko odrzucić przeszłość, a wykształcenie sprowadzić do rozumienia prostszych zdań w internetowych encyklopediach. Można także zredukować życie do fizjologicznych czynności, a refleksję nad własną egzystencją ograniczyć do pełnego zdumienia okrzyku “ale jaja”. Przez ostatnie cztery lata mogliśmy mieć jeszcze nadzieję, że program edukacyjny minister Hallowej był efektem ciasnego doktrynerstwa (zniszczyć szkoły publiczne, a z oświaty uczynić zyskowny “biznes”) lub braku elementarnych kompetencji. Zawzięty upór, aby na złość rodzicom i nauczycielom sześciolatki zapędzić do nieprzygotowanych szkół; systematyczne obniżanie poziomu wykształcenia młodzieży przez forsowanie “nauki pod testy”, pozbawiające ją zarówno wiedzy, jak i elementarnych umiejętności; wykoślawianie wychowania poprzez eliminowanie szkolnej dyscypliny i wmawianie rodzicom, że nie chodzi o to, aby szkoła czegokolwiek nauczyła, ale była “przyjazna”, a dziecko dobrze się w niej czuło; wreszcie rugowanie nauczania historii, szczególnie najnowszej, a także literatury polskiej, szczególnie jej kanonu romantycznego i pozytywistycznego – tym wszystkim, według powszechnej opinii, zajmowała się pani minister, słusznie uważana za najgorszą polską minister edukacji od dwudziestu lat. Jeżeli do tego dodać chaos rzekomych reform (to samo dotyczy także szkolnictwa wyższego, ale za to odpowiada już inna pani minister) oraz notoryczny brak pieniędzy na kształcenie młodzieży (co powinno być jednym z priorytetów każdej władzy), to dla ratowania polskiej szkoły potrzebna będzie wielka determinacja przyszłego (bo na pewno nie tego) rządu oraz wola zmian, wyrażona przez znaczącą większość wyborców. Nad wysiłkami ministerialnych dyletantów można było załamywać ręce, ostatecznie kilka innych resortów (infrastruktura, zdrowie, obrona) mogło ścigać się o tytuł największego nieudacznika. Ostatnio jednak na postać pani minister popatrzeć można w kontekście wydarzeń, które układają się w logiczną całość. Przecież takie fakty, jak seria prowokacji wobec Marszu Niepodległości, próba wyrzucenia polskiego orła z koszulek sportowej reprezentacji, usunięcie państwowego godła z dyplomów szkół wyższych czy planowanie występu skandalizującej gwiazdy w rocznicę Powstania Warszawskiego – nie dzieją się przypadkowo. Jeżeli projekt utworzenia Muzeum Historii Polski ląduje na dnie ministerialnych szuflad (tym razem ministerstwa kultury), w miastach likwiduje się młodzieżowe domy kultury, a na jedyny w Polsce chór Polskiego Radia (wykonujący dzieła narodowej spuścizny) brakuje pieniędzy, podczas gdy wystarcza ich na rozmaite produkcje pseudoartystycznej szmiry, to można nabrać podejrzeń, że za tym wszystkim kryje się celowa polityka Tuska i jego putinowskiej partii. Komu przeszkadza Polska - Przyszedł czas, by powiedzieć Polakom, że muszą wyrzec się swojej polskości – perorował niedawno jeden z politycznych krzykaczy, a przysłuchiwało się temu z aprobatą grono postarzałych działaczy polskiej lewicy. To zdanie, niemal niezauważone przez media, dobrze oddaje program działania politycznego establishmentu, od dwudziestu lat – z niewielkimi przerwami – narzucającego Polakom swoją nietolerancję i sekciarskie uprzedzenia. Pomysł, aby Polacy mniej wiedzieli i mniej umieli, a tym samym nie byli konkurencyjni na europejskim rynku pracy (pomijając tzw. zmywaki czy stacje benzynowe), nie zrodził się w głowach ćwierćinteligentów z rządzącej partii. Pomysłu, żeby zamiast inwestować w edukację, zajmować się budową boisk i stadionów, nie wymyślił dwór Tuska, towarzyszący mu podczas piłkarskich czy tenisowych rozrywek. Aby stać się wyborcą prawicy, trzeba wysiłku umysłowego, który pozwoli odcedzić fałsz lewicowej propagandy, szerzonej przez większość mediów. Aby zagłosować na Tuska czy Palikota, wystarczy bezmyślnie sączyć piwko przed telewizorem oferującym bezwartościową rozrywkę i dziennikarską chałturę. Dlatego ogólnokształcące liceum trzeba zastąpić kursami rozwiązywania testów, do których kluczem jest przekonanie, że nie warto się uczyć, skoro można – po odpowiednim treningu – odgadnąć wystarczającą pulę zalecanych odpowiedzi. Ale polityczne ubezwłasnowolnienie młodych Polaków, poprzez pozbawienie ich poczucia historycznych związków z poprzednimi pokoleniami, to jeszcze za mało dla komiwojażerów europejskich nowinek. Mniejsze narody mają zniknąć, bo są zawadą dla wielkich narodów. A które są wielkie? Cztery, trzy, a może okaże się, że tylko jeden? Polacy mają być głupsi (ci mądrzejsi powinni wyjechać i szybko się wynarodowić) i ma ich być zdecydowanie mniej (najwyżej 15-20 milionów). Dlatego nie będzie żadnej polityki prorodzinnej i dlatego należy propagować związki “partnerskie” i tym podobne dziwactwa. Polacy są potrzebni Europie jako tani pracownicy, w miarę dobrze mówiący po angielsku lub niemiecku. Ale gdy będzie ich za dużo, to znowu zaczną fantazjować o niepodległości i patriotyzmie. Na to pozwolić im nie można. Czy tylko w Europie pojawiają się takie pomysły? A na Wschodzie? A może akurat w tej sprawie Europie, czyli wielkim Niemcom, będzie łatwo dogadać się z wielką Rosją? Polskę podzieli się na “regiony” (obok separatyzmu śląskiego zaraz pojawi się pomorski czy mazurski), a wschodnie województwa, bardziej oporne wobec “europeizacji”, mocniej przywiązane do wiary i głosujące na prawicę, pozwoli się skolonizować przybyszom ze Wschodu. “Stara” Europa znów będzie sąsiadować z “Wielką” Rosją… Strach przed dumną przeszłością Gdy już wyprzedaliśmy większość narodowego majątku, postawiliśmy w stan likwidacji polską armię, otworzyliśmy granicę z Rosją i zadeklarowaliśmy w Berlinie, że będziemy oddanym kamerdynerem niemieckich interesów w Europie, pozostało jeszcze zabezpieczyć się na przyszłość, aby za kilkanaście lat kolejne pokolenie, zarażone odradzającym się wirusem patriotyzmu, nie rozliczyło politycznych emerytów Platformy, beztrosko konsumujących nagromadzone majątki. Trzeba więc jeszcze wmówić Polakom, że jako głupsi od Niemców, Francuzów czy Duńczyków muszą pogodzić się z rolą pracowitych “tutejszych”, dla których jedyną perspektywą społecznego awansu stanie się wtopienie w obcojęzyczną “klasę średnią”. Już tak bywało, kiedy w zaborze pruskim czy rosyjskim drogą do kariery i dostatku było wyrzeczenie się związków z przeszłością i kulturą własnego Narodu. Jak to osiągnąć na początku XXI wieku? Przede wszystkim trzeba młodym Polakom spłycić i obrzydzić własną historię. Właśnie wkracza to do liceum, które ogólnokształcące będzie już tylko z nazwy, nowy program: historia XX wieku w klasie pierwszej oraz infantylne pogadanki w klasie drugiej i trzeciej (przykładowe tematy tych półrocznych pogadanek, tzw. modułów: Kobieta i mężczyzna; Pieniądz; Swojskość i obcość; Język, komunikacja, media). Licealista już po pierwszej klasie będzie musiał wybrać specjalizację, a jeżeli nie będzie to klasa humanistyczna, jego edukacja historyczna i obywatelska ograniczy się do przypadkowych i nieuporządkowanych ciekawostek zależnych od inwencji nauczyciela. Takie lekcje, traktowane jako michałki, będą okazją do relaksu, ewentualnie odrobienia zadań z przedmiotów objętych specjalizacją. A co wyniesie młody człowiek z rocznego kursu historii najnowszej w klasie pierwszej? Widziałem cztery różne podręczniki przewidziane dla liceów. Trzy czwarte ich objętości zajmują tematy z okresu przed 1945 rokiem, zaledwie jedna trzecia – i to w znacznej części obejmująca historię Europy i świata – poświęcona jest drugiej połowie XX wieku. A to, co się stało w Polsce w 1989 roku i później, zostało wstydliwie sprowadzone do dwóch, najwyżej trzech lekcji. Analiza zawartości tych podręczników to temat na inną okazję. Ale jedno jest jasne: im wydarzenia bliższe naszych czasów, tym uczeń mniej będzie o nich wiedział. Najlepiej, żeby nie wiedział nic. A ministerialni urzędnicy kłamią, że właśnie teraz historia najnowsza została doceniona. Nieprawda. Kształcimy i będziemy kształcić politycznych analfabetów. Zgodnie z dewizą tego rządu: lepiej kopać piłkę, niż myśleć. Nie pozwolimy Rządząca dziś koalicja zostawi po sobie kulturalną i edukacyjną pustynię. Zamyka szkoły, likwiduje biblioteki i domy kultury, zabiera fundusze muzeom i teatrom. Według niej, uniwersytety to “biznes”, który ma przynosić zysk, a nie troszczyć się o wykształcenie absolwentów. Uczeń to “produkt”, kultura to “towar”, nauka to kiepski interes, no, chyba że jest to nauka “kombinowania”. Ambicją tej władzy jest wyprodukować głupszych od siebie. Jeżeli zgodzimy się na dalszą degradację polskiej szkoły, na ogłupienie kolejnych roczników młodzieży, na ostateczny upadek autorytetu nauczycieli i wychowawców, na zastąpienie wszelkiej dyskusji tanią rozrywką, a głosów rozsądku telewizyjnym bełkotem, to za kilka, może kilkanaście lat okaże się, że nie jesteśmy już u siebie. Dlatego już dzisiaj każdy z nas musi sobie zadać pytanie: co zrobić, aby na to nie pozwolić. Prof. Ryszard Terlecki   Tu mówi Czerska!
Obrazek użytkownika antysalon
Obrazek użytkownika Salata53
13 lat temu To co kiedys pisałem http://www.bibula.com/ Tu mówi Czerska!
Obrazek użytkownika gość z drogi
Obrazek użytkownika Salata53
13 lat temu Tak naprawde moim skromnym zdaniem komuna w Polsce nigdy nie upadła, zawdzięczamy to starszym i "mądrzejszym", no moze madrzejszym nie , ale lepiej zorganizowanym, bardziej podstępnym, cynicznym braciom, których to pod swoje skrzydła przygarnęła Polska za czasów Kazimierza Wielkiego, kiedy to goniła ich cała Europa. To oni teraz są rzecznikami Polski w Europie i w Świecie odgrywają rolę Polaków, tak naprawdę nie mając nic w swoim jestestwie z Polaka. To oni wciągneli Polskę do swojej UE, to oni likwidują nasz kraj, wijąc sobie gnazdo szczęścia dla siebie. Bo to 90% UB, SB i innych służb starego i nowego PRL-u oni stanowią.     ' eSBecy w me(n)diach
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Salata53
13 lat temu Bez jaj - faceci bez jaj pizdusie Co się dzieje z polskimi facetami ???
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Salata53
13 lat temu Polska / Co to jest Polska? trudne pytanie. Nie tak dawno rosyjska gazeta, nie pamietam jaka, pamietam ze pisali "był sobie kiedys piekny kraj POLSKA". Było to kilka miesiecy po zamachu smoleńkim. Teraz tekst z tej gazety wydaje sie byc bardzo aktualny, nie ma w Polsce niko i nie bedzie kto moglby pociagnac za soba narod do walki o Polske, bo teraz tylko sila Polacy musza walczyc o Polskę, przy urnach wrogowie licza glosy, to po pierwsze, po drugie - Polacy nie chodza do wyborow, a jesli nie chodza do wyborów to czy pojdą stoczyc otwarty bój o ojczyznę? Tu już tylko cud, to co sie stało nad siewiernym pod smoleńkiem to był zamach stanu, nawet nie to był akt napasci obcych słuzb na delegacje prezydencką państwa polskiego. Akt napasci z najgorszymi skutkami dla delegacji i dla Polski, to był akt mordu POlitycznego.  Pierwszy taki akt był pod Mirosławcem, Smoleńsk był drugi, te dwa ataki terrorystyczne na elity polski były niczym innym jak kontynuacją Katynia. Aktami likwidacji narodu polskiego, mord na elitach a raczej jej resztkach - dożynanie watach dobiegło końca, teraz pozostał naród, który trzeba albo wymordować , albo rozgonić po swiecie na cztery wiatry. Taki jest scenariusz na najblizsze miesiace dla panstwa nad Wisłą. GROŹNA ROSJA cz.2
Obrazek użytkownika gość z drogi
Obrazek użytkownika Salata53
13 lat temu Donek pojechal opindolic arabom reszte polskiego majatku (rafinerie i wszystkie panstwowe stacje benzynowe), dla uzyskania kasy POtrzebnej na starosc bo juz niedlugo dla niego bedzie wiek emerytalny za takie rzadzenie krajem nie powiniem dostac nic procz wody i czerstwego chleba. Ale parchate stworzenie ma to do siebie ze ograbi swoja ofiare i przenosi sie na "zasluzony" odpoczynek. Donald Tusk i ... - dyptyk o premierze
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Salata53
13 lat temu Tak to wygląda albo my albo oni. Jeżeli ich nie wyp...limy z naszej ojczyzny, to nie mamy szans na przeżycie. Wytna nas do nogi to jest ich cel całkowita exterminacja narodu polskiego. Tusk rzekł: „Wolałbym się nie urodzić” i ja mu wierzę
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Salata53
13 lat temu Takich tekstów i przemówień potrzeba, nie tylko nam samodzielnie myślacym, a nade wszytsko, tym co naszym myśleniem chcą sterować, żeby france i parchy zrozumiały - przed sobą nie macie debili. 10 - za tekst. Jak Górale uczcili 96 Ofiar Smoleńskich
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Salata53
13 lat temu Życzenia dla płemieła życzę ci płemierze stu lat życia, stu pałacy, w każdym pałacu stu pokoi, w każdym pokoju stu łożek, a jak jak bedziesz płemierze zdychał i to długo, żeby cie po tych wszystkich łożkach tłukło. Donaldu Tusku w dniu urodzin życzą polscy patrioci !
Obrazek użytkownika Remo
Obrazek użytkownika Salata53
13 lat temu nic bardziej mylnego on uczyłby polska młodzież histori polski w  wersji niemieckiej. Kamieniłomy the best place for him. Życzenia dla Tuska
Obrazek użytkownika triarius

Strony