|
|
15 lat temu |
Ja pierdziu!!! |
Jak można dostrzec najlepszymi strategami i mędrcami na dodatek piastującymi najwyższe urzędy w państwie są... historycy!!! Ja pytam kto ich tej historii uczył? Bo moja wiedza (choć jestem tylko politologiem) odbiega diametralnie od tej lansowanej przez te autorytety! |
|
Towarzysz Nałęcz o spisku Kaczyńskiego i Putina zawiązanym przeciw Tuskowi |
|
|
|
15 lat temu |
Polacy często mieli "wspaniałych" wodzów! |
Czy Sienkiewicz gdyby żył, mógłby oddać ustami Zagłoby, odczucia wielu Polaków w stostunku do Tuska? cytat:
‘Pytajcie się, jakie korupcje wziął od Szweda (tu Rosji a może i Niemiec?)? Ile mu wyliczono? Co mu jeszcze obiecano? Mości panowie, oto Judasz Iskariota! Bodajeś konał w rozpaczy! Bodaj ród twój wygasł! Bodaj diabeł duszę z Ciebie wywlókł… Zdrajco! Zdrajco! Po trzykroć zdrajco!”
|
|
Nie masz pan wstydu panie Tusk! |
|
|
|
15 lat temu |
No patrz! |
Henryka biografia i ... chyba z 500 stron! To ile cholera ten strajk trwał? Toż to N.Davies na tylu stronach całą historię Powstania Warszawskiego zmieścił! No chyba, że (za sugestią autora) p. Henryka tymi ręcami tak rozwlekle pisze? |
|
Człowiek Roku „Wprost” |
|
|
|
15 lat temu |
wizjoner z przed ponad 30 lat! |
Gdy byłem jeszcze nastolatkiem w moim mieście przed szkołą - Technikum Budowlanym stały (zapewne dla ozdoby) maszyny budowlane. Był tam jakiś dźwig, walec i koparka. Któregoś dnia kiedy staliśmy grupką na ulicy, podbiegł do nas taki nie do końca rozgarnięty chłopak krzycząc - chłopacy, chłopacy! sraka na kopaczu! Śmiechu było co nie miara z tego kopacza, a może i nawet z tego chłopaka. Jednak teraz widzę, że gość może był wizjonerem? |
|
Odnalazły się protokoły sekcji zwłok ze Smoleńska |
|
|
|
15 lat temu |
Taaak! |
Jedno jest oczywiste, że oni nigdy nie odchodzą daleko, a już szczególnie jakoś nie na rękę opuścić im budynek na Wiejskiej! |
-1 |
Donald Tusk w uścisku demonów |
|
|
|
15 lat temu |
A kto to jest opozycja? |
Kaczyński i Błaszczak? Innej nie znam! Bo chyba nie myślicie o Kluzik-Rostowskiej, Migalskim i Poncyliuszu? No we dwójkę ci panowie to mogą się co najwyżej pogniewać! |
|
Donald Tusk w uścisku demonów |
|
|
|
15 lat temu |
To prawda |
Pokaz żenującego aż do bólu strachu! Naprawdę oglądając zbierało mi się na wymioty i nie mogłem się nadziwić z jakim zapamiętaniem krzyczeli w niebogłosy ci hmm... kutergęby? |
|
Jasiu dziś nie wziął na klatę |
|
|
|
15 lat temu |
żenująca bezczelność |
Do tego wszystkiego jeszcze PIENIACZ
Aktualizacja: 2010-06-13 9:59 am
Z marszałkiem Komorowskim mamy spory kłopot. I nie chodzi mi już o te jego słynne wpadki, ale o zwykłą prawdomówność, szczerość i intencji i ogólnie mówiąc powagę i uczciwość, jako człowieka. Można byłoby dać mu spokój gdyby nie to, że pretenduje do najwyższego urzędu w państwie, a w przypadku przegranej i tak pozostanie drugą w hierarchii osobą w Polsce.
To, że nadużywa obecnej funkcji i bardzo gruboskórnie zachowywał i zachowuje się po katastrofie smoleńskiej to oczywista oczywistość. Moim zdaniem ogłoszeniem się pełniącym obowiązki prezydenta tylko na podstawie doniesień medialnych o śmierci Prezydenta RP, oraz powołanie na tych samych przesłankach nowego szefa prezydenckiej kancelarii, bez identyfikacji zwłok i aktów zgonu Lecha Kaczyńskiego i Władysława Stasiaka to nie są działania, które można tolerować w poważnym, demokratycznym państwie prawa.
Warto przypomnieć, że działania te podjęte zostały przez Komorowskiego jeszcze wówczas, kiedy mówiono ustami rzecznika MSZ Paszkowskiego o jakiś osobach rannych ocalałych z katastrofy.
Wczoraj kandydat PO na prezydenta wykorzystał cynicznie śmierć polskiego kaprala w Afganistanie by mówić o wycofaniu polskich wojsk, kiedy to bez żadnych artykułowanych w mediach moralnych czy politycznych oporów 14 kwietnia podpisał postanowienie o przedłużeniu użycia polskiego kontyngentu i zwiększenia go.
Teraz Bronisław Komorowski i Platforma Obywatelska okazują się być pieniaczami, którzy pragną zaciągnąć Jarosława Kaczyńskiego przed sąd za słowa o prywatyzacji służby zdrowia.
Jednak była kiedyś w samej PO taka posłanka, która o tej prywatyzacji służby zdrowia mówiła znacznie częściej i ciekawiej niż prezes Kaczyński.
Mam tu na myśli posłankę Beatę Sawicką. Działo się to również podczas trwania kampanii wyborczej.
Jak zareagowały władze PO wraz z dzisiejszym kandydatem? Doszło wtedy do bezprecedensowego w skali świata wydarzenia. Platformiany adwokat, mecenas Pociej i obrońca Sawickiej wpłacił za nią „z własnej kieszeni” 300 tysięcy kaucji, a partia broniła „ofiary” wrażego CBA.
Wczoraj również Bronisław Komorowski pastwił się nad uschniętym dębem zasadzonym przez Jarosława Kaczyńskiego. O to nieszczęsne drzewko pytają prezesa dociekliwi dziennikarze.
Tymczasem ze spotu Bronisława Komorowskiego nagle zniknęła słynna już czereśnia, z której ojciec kandydata nie mógł zrywać owoców w pierwszej połowie czerwca 1952 roku. Było to zwykłe, choć przyznam wzruszające i ckliwe kłamstwo.
Mirosław Kokoszkiewicz
żródło: www.bibula.com |
|
Freudowski paradygmat Bronisława Komorowskiego |
|
|
|
15 lat temu |
żenujący pustak! |
Facet ewidentnie potrzebuje chlapaczy na usta! Brakuje mu elementarnej wiedzy o otaczającej nas rzeczywistości. Jednak to pokazuje stan świadomości ekipy rządzącej, no bo jeśli marszałek sejmu, PO prezydenta, jeden z liderów rządzącej partii błyszczy taką erudycją, to możemy sobie jedynie wyobrazić jaką wiedzą dusponują szeregowi członkowie PO! Tej tzw. wykształconej, oświeconej części społeczeństwa, przecież my wszyscy to ciemnogród! |
|
Bronek wychodzi z NATO? |
|
|
|
15 lat temu |
Zgadzam się z każdym słowem |
KINO PUŁKOWNIKA PUTINA
Człowiek honorowy nie uczestniczy w działaniach moralnie dwuznacznych. Dlatego rozumiem i podzielam zachowanie Jarosława Kaczyńskiego, który na posiedzenie RBN nie przyszedł i odmówił uczestnictwa w politycznym spektaklu.
Słusznie też zwrócił uwagę, że – „polskie śledztwo nie może być kopią rosyjskiego, my mamy własne procedury i własne instytucje”.
Nie po raz pierwszy (i zapewne nie ostatni) w sprawie smoleńskiej tragedii, ludzie z grupy rządzącej wykonują dyrektywy instytucji rosyjskich, godząc się na procedury i tryb postępowania korzystny dla interesów płk. Putina.
Żyjemy podobno w kraju, w którym prokuratura, oddzielona od rządowego ministerstwa sprawiedliwości stanowi instytucję niezawisłą i niezależną od dyktatu władzy wykonawczej. Można zatem pytać: jakim prawem ludzie z grupy rządzącej umawiają się z Rosjanami odnośnie ważnych dowodów postępowania karnego, skoro dysponentem śledztwa w sprawie katastrofy jest polska prokuratura? Jakim prawem politycy tej grupy wchodzą w kompetencje rzekomo niezależnej instytucji państwa i próbują z dowodów postępowania karnego uczynić narzędzie polityczne w kampanii prezydenckiej?
Choć jeszcze wczoraj minister sprawiedliwości Kwiatkowski zastanawiał się, czy RBN zdąży zostać zwołana przed świętem Bożego Ciała, dziś nikogo już nie zdziwił pośpiech, z jakim namiestnik Komorowski dążył do ujawnienia rosyjskich stenogramów. Zwołanie posiedzenia RBN, niemal natychmiast po powrocie Millera z Moskwy dowodzi, że ten fasadowy w obecnym układzie organ został powołany wyłącznie w celach propagandowych.
Taki tryb postępowania w świetle kampanii dezinformacyjnej, jaką od 10 kwietnia prowadzą Rosjanie wspólnie z polskojęzycznymi mediami świadczy, mamy do czynienia nie tylko z dwuznacznością moralną, ale również prawną. Fakt, że firmują ją ludzie wielokrotnie naginający prawo w obronie osobistych interesów, potwierdza jedynie, że gra nie toczy się o dobro śledztwa, a stanowi element rosyjskiej kampanii.
Ponieważ nie powiodła się próba uwikłania Jarosława Kaczyńskiego w uwierzytelnienie stenogramów rzekomych rozmów, przystąpiono natychmiast do realizacji kolejnego punktu putinowskiej dyrektywy i ujawnienia rosyjskich „dowodów”.
Trzeba przyznać, że łatwość, z jaką płk. Putin rozgrywa pionki na państwowej szachownicy III RP, da się porównać tylko do „partnerskich” relacji łączących Leonida Breżniewa z tow. Gierkiem. Jeśli po 10 kwietnia we wszystkich kontaktach rosyjsko-polskich można było zauważyć tchórzliwą podległość ludzi z grupy rządzącej, to obecny spektakl z materiałami śledztwa może budzić tylko najwyższą pogardę.
Dlaczego Bronisławowi K. i jemu podobnym „strażnikom prawa” zależy tak mocno, by Polacy poznali stenogramy rosyjskie, lecz podobnej gorliwości nie wykazują wobec poszukiwania odpowiedzi na dziesiątki fundamentalnych pytań dotyczących tragedii smoleńskiej? Dlaczego w tej jednej, jedynej kwestii Rosjanie uchylili tajemnicy śledztwa, skoro setki innych – znacznie ważniejszych - ukryli przed wzrokiem Polaków?
My wiemy, dlaczego.
Czy nie w ten sam sposób zwolennikiem jawności był Jerzy Urban, ogłaszający na konferencjach prasowych treści esbeckich donosów na księdza Jerzego? Czyż nie identyczną determinacją w „ujawnieniu prawdy” wykazywał się Bronisław Komorowski, wysyłając ubeckiego prześladowcę, by zbierał rzekome dowody winy na niepokornego dziennikarza?
Czy nie tej miary „świadectwo odwagi” dawał w lutym 2008 roku Donald Tusk, wykrzykując, iż „rząd polski nie płaci nikomu okupów”, za co inżynier Stańczak zapłacił własną głową?
Nie dziwię się radosnym pomrukom zadowolenia ze strony wszelkiej maści prostackich hien i kanalii, oczekujących na głosy smoleńskich ofiar, by raz jeszcze zadowolić własne obsesje i nakarmić nienawiść do Lecha Kaczyńskiego. Niczego dobrego nie spodziewam się po „analizach” medialnych wyrobników, rezonujących w takt kremlowskiego marsza.
Dziwię się natomiast, że wielu prawych i mądrych ludzi oczekuje, iż ujawnienie rosyjskich stenogramów przyniesie jakiekolwiek dobro lub przybliży wyjaśnienie przyczyn tragedii i przyjmuje bezkrytycznie ten przekaz.
Nie po to zostały sporządzone.
Mam jeszcze cień nadziei, że putinowska „puszka pandory” wrzucona w tragiczną rzeczywistość III RP zostanie zignorowana i z pogardą odrzucona przez ludzi dobrej woli. Choćby dlatego, że człowiek honorowy nie uczestniczy w działaniach moralnie dwuznacznych, a ten spektakl reżyserował płk. Putin, powierzając w nim główne role kiepskim aktorom, udającym polityków lub dziennikarzy wolnego państwa.
W czasie okupacji niemieckiej o widzach uczestniczących w propagandowych pokazach kinowych krążył wierszyk, informujący, że na widowni zasiedli „paskarz i paskara, Volksdeutsch, co nam jest za kata, głupi smarkacz i smarkata, no i durniów tłumek duży, co niemieckim zbójom służy". Niech i dziś oni uczestniczą w ponurej farsie, bo polska widownia będzie pusta.
Autor: Aleksander Ścios |
|
Czego nie mówi nam sie wprost... |
|