|
|
15 lat temu |
Zamach. |
Krzysztof Anders Nowak
Witaj Babo, zawsze byłem podatny na prowokacje, i gdyby nie moje lata... Chociaż wyglansować stare oficerki zawsze warto. Ech Wy Kokietki!
Może już czas ustosunkować się do innych hipotez smoleńskich i wyraźniej opisać swoje racje i przypuszczenia. Pewnie trochę podpadnę ikonom prywatnego śledztwa, Łażącemu Łazarzowi, OHV i wielu innym. Ale absolutnie nie jest moim celem atak na nich, mam po prostu inne zdanie w niektórych kwestiach. Mało tego, czuję pewną wspólnotę duchową anty-spiskowców, znam to koszmarne napięcie, już jesteś pewny co przeżywali twoi Rodacy w tych koszmarnych ostatnich momentach i ... Bezsilna wściekłość, zarwane noce, ba, nawet dezintegracja życia osobistego. Chciałbym, i to bardzo, już po wszystkim, spotkać się z nimi przy kufelku piwa, uścisnąć im rękę i pogadać jak Polak z Polakiem. Oby taki czas nadszedł.
Zostawmy Jago wszystkie humbugi w szatni, przedwczesne orędzia, wyrwane z kontekstu wypowiedzi i wszystkie celowe prowokacje. To normalne w tej sytuacji, małe i trochę brudne gierki, do tego z obu stron barykady. Jedni chcą podtrzymać ogień, drudzy ośmieszyć szlachetne intencje rywala. W odpowiednim momencie następuje rzeczowe wyjaśnienie takich sensacji, a potem pozostaje jeno ogólny niesmak, zmęczenie materiału, i obrzydzenie tematu. Ileż razy każdy z nas napotykał łagodne uśmieszki przy początku rozmowy o katastrofie, zamachu, z inteligentnymi skądinąd przyjaciółmi?
9 kwietnia wracałem z podróży służbowej do domu i korzystając z okazji iż to był piątek, zajechałem do przyjaciół. Potem były nocne szachy, brydż, piwo i rajd po nocnych klubach. O katastrofie usłyszałem grubo po południu, pierwsza i jedyna myśl była prosta, zakozaczyli i się nie udało. I tak zostało na długo, polityką nigdy się nie zajmowałem, vide forum powitalne. Dopiero przypadkowo przeczytany tekst "Kat" zainspirował mnie do refleksji i zaangażowania resztek szarych komórek. Przecież przeżyłem kilka prawdziwych zapojów w Rosji i skojarzyłem to z wydarzeniami 10 kwietnia. Kto był na prawdziwej rybałce, tot znajet, w Smoleńsku wszystkie warianty były prawdopodobne.
Potem wszystko poleciało, wróciły wspomnienia z Rosji, śledzenie stron internetowych odkurzyło język rosyjski, a banalna infekcja dała czas. Po dwóch tygodniach byłem pewny iż moja hipoteza trzyma się kupy i jest dla mnie jedyną prawdopodobną.
"Przypadkowy" filmik, sposób prowadzenia śledztwa, zdobyta wiedza o aktualnej sytuacji w Rosji i kilka innych czynników zmusiło mnie do przyjęcia koncepcji zamachu. Ale kto, dlaczego i po co? W każdym przypadku korzyści nijak miały się do ryzyka, a WIEM iż Rosjanie to NIE głupcy. Ostatecznie z szachistami rosyjskimi mam bilans ujemny, kilka chwalebnych epizodów, ale całość pod kreską.
Kilka dni straciłem na "worów w zakonie", to niepojęta rzecz dla reszty świata. Przestępca jako AUTORYTET powszechnie szanowany, z władzą premiera przeciętnego kraju europejskiego? Ano tak, wystarczy wstukać w Google Japończyk, przejść na cyrylicę i dalej wiele się wyjaśni. Najlepsze info pod tym względem dają rosyjskojęzyczne serwisy izraelskie. Czyż można sobie wyobrazić sytuację, gdy mafiozo w Polsce, dostaje prawie oficjalnie pewien procent od każdej tony węgla wydobytej na Śląsku? Pani Blida to przy tym mały pikuś, ja przypadkiem wiem o milionerach, którzy będąc tylko słupami w aferze węglowej zarobili w Polsce takie pieniądze. Nigdy nie powiem kto i kiedy. Japończyk w Stanach dostał dziesięć lat odsiadki, po czterech Rosja uzyskała jego ekstradycję aby osądzić go za morderstwo. Nawet trafił na rok do paki, petycje o jego oswobodzeniu słały największe tuzy kulturalne i moralne Rosji. Ale to był ślepy zaułek, miliardowe interesy, ale nie polityka na poziomie światowym.
Potem była analiza katastrof, dziwnych zejść i powolne wgłębianie się w aktualne wydarzenia w Rosji. Pisałem o dowódcy floty, z nadania Kremla, admirale Masorinie?
В понедельник, 10 июля 2006 г., при взлете с военного аэродрома Гвардейское, расположенного в 18 км северо-западнее Симферополя, загорелся и развалился на куски военный самолет Ту-134, бортовой номер 05, на борту которого находился главком ВМФ России Владимир Масорин и сопровождавшие его 19 офицеров. Сам главком не пострадал, а вот трем военным из группы сопровождения потребовалась помощь. Они получили ожоги различной степени тяжести и тут же были отправлены в госпиталь. По версии главкомата ВМФ, крушение Ту-134 произошло из-за того, что в левый двигатель самолета попала птица. Экипаж воздушного судна экстренно предпринял действия, направленные на прекращение взлета, однако из-за высокой скорости самолет выкатился за пределы ВПП, столкнулся с наземными аэродромными постройками после чего развалился и загорелся. По счастливой случайности, никто из находившихся на борту не погиб. Окончательная причина аварии установлена после расшифровки «черных» ящиков.
Nikogo nie zainteresowały okoliczności tego wydarzenia i skutki. Są filmiki na Tubie, może ktoś kompetentny to opisze? Rosjanie tego nie zrobią, a dla Polaków za mało efektowne? Jak samolot po takim nieudanym starcie zamienił się w zgliszcza. Potem poważny admirał dygotał jak galareta i poszedł w odstawkę. Kto prześledzi całe 10,27 minut na You Tube - Tu-134 Crah ? Ja jestem tylko szachistą, technicy, fizycy zrozumieją więcej.
Kogo zainteresowała katastrofa Boeinga 747, o której pisałem nie raz i dawałem namiary? Jak MAK załatwił lotników? Praprzyczyna zamachu z 10.04.2010 to za mało aby się temu przyjrzeć? Własne koncepcje, strzałki i zawiesia są ważniejsze? Mały pikuś, samolot miał pierwszeństwo do lądowania, został odesłany na wyczekiwanie. I wtedy niespodziewanie "odszedł" na stronę absolutnie zakazaną w Permie, zakładów naftowych. Znana z "obiektywności" GW przekazała dalej takie info:
Ten samolot musiał upaść
Wacław Radziwinowicz, Moskwa
2009-06-02, ostatnia aktualizacja 2009-06-02 09:44
Maszyna stara, niesprawna, piloci nie wyszkoleni, przemęczeni i do tego pijani - według Międzypaństwowej Komisji Lotniczej przyczyn katastrofy boeinga 737 linii Aerofłot Nord, który rozbił się pod Permem na Uralu 14 września ubiegłego roku, było całe mnóstwo.
Szczątki samolotu, kóry rozbił się w okolicy miasta Perm na Uralu.
Fot. Aleksey Zuravlev AP
Szczątki samolotu, kóry rozbił się w okolicy miasta Perm na Uralu.
Według oficjalnego raportu Komisji, który publikuje dzisiejsza moskiewska prasa, kapitan odrzutowca i drugi pilot, całe życie latali na radzieckich tupolewach, a przed przesiadką na maszynę amerykańską nie przeszli wymaganego przepisami przeszkolenia. Boeinga, na pokładzie którego wieźli 88 osób, po prostu nie znali.
Nagrania rozmów pilotów dowodzą, że w czasie lotu szarpali za ster, niemiłosiernie bujając maszyną. Przed lądowaniem przeklinając kłócili się, kto będzie pilotować samolot: - Weź stery... Ja nie mogę... - krzyczał kapitan. - Ty weź, wiesz...., że ja też nie mogę - odpowiadał mu drugi pilot.
Jak się okazało fatalny nocny lot z Moskwy do uralskiego Permu był dla kapitana boeinga siódmym rejsem w ciągu trzech dni. Przez ten czas pilot praktycznie nie wypoczywał.
Jedna z pasażerek jeszcze przed startem z Moskwy wysłała z pokładu samolotu do swego znajomego sms skarżąc się, że kapitan witając się z ludźmi na pokładzie bełkotał "głosem kompletnie pijanego". Jej obawy potwierdziła analiza krwi pilotów, w której znaleziono alkohol.
Na półtora miesiąca przed katastrofą leciałem z Moskwy do Permu boeningiem 737 linii Aerofłot Nord. Być może była to ta sama maszyna, która potem się rozbiła. Wszystko w niej się rozsypywało w rękach. Stolik odpadł przy otwieraniu, klamka w toalecie też. Stewardesy tłumaczyły, że maszyna "przeszła swoje latając kilkanaście lat za granicą", gdzie nikt jej nie remontował.
Małe rosyjskie spółki lotnicze dziś nagminnie kupują albo biorą w leasing stare samoloty, które przez kilkanaście lat pracowały czy to w Chinach, czy to w Ameryce Łacińskiej i są kompletnie wyeskploatowane. Boeiningami, podobnymi do tego, który rozbił się pod Permem, dysponuje kalinigradzka spółka, KDAvia. Maszyny zużyły się latając kilkanaście lat nad Brazylią i na ich pokładach też wszystko się rozsypuje. A piloci też nie bardzo sobie z nimi radzą. Niedawno lądując na kaliningradzkim lotnisku Chrabrowo, "posadzili" maszynę "na brzuchu", bo zapomnieli wypuścić podwozie. Tym razem obyło się jednak bez ofiar.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Więcej... http://wyborcza.pl/dziennikarze/1,84010,6676220,Ten_samolot_musial_upas c.html#ixzz124CvvHqD
Wersja MAK, monopolisty w takich śledztwach i usłużne wykonanie komendy; "Podaj dalej". Jakieś skojarzenia?
Zadałem sobie trochę trudu, poszperałem po rosyjskich forach, zwłaszcza tych z Permu. Relacje, filmy z kamery przemysłowej, dały mi trochę inny obraz tamtych wydarzeń.
Odnośnie gadzinówki i jej info, zgadza się data, ilość ofiar, reszta to chłam, nawet literówek nie poprawił korektor, pewnie ze wstydu.
Aby ta notka miała jakikolwiek sens potrzeba dwóch cudów. Pierwszy oczywisty, jak taki złom, z pijanym pierwszym, przemęczonym i nie mającym pojęcia o tym samolocie, wystartował z Wnukowa i doleciał do Permu? Drugi niepojęty, jakim cudem MAK dopuścił ten samolot do latania pół roku wcześniej skoro tak opisał jego stan po katastrofie?
Samolot rozbił się nie w okolicach, cudem ominął wielkie bloki mieszkalne i walnął pod kątem 30-40 stopni w chlewiki i tory magistrali transsyberyjskiej. Odnalazłem w necie fora społecznościowe z Permu i relacje były jednoznaczne. Ten pilot alkoholik po dwóch wybuchach na pokładzie, ze szczątkową sterownością, zdołał ominąć bloki i 250 metrów dalej zakończył żywot. Szczątki samolotu rozrzuciło na 4 km kwadratowe, ale wszytko poleciało już na tereny niezamieszkałe. Co niektórzy obiecywali zapalanie zniczy do końca życia temu alkoholikowi.
Według pierwszych info 45 osób "niechcący" spóźniło się na ten lot, ot dobra znajomość demokracji putinowskiej. Potem było już tylko 5 osób które odpuściły ten lot, czyżby linie nie wiedziały ile było sprzedanych biletów? Z generałami w Rosji myślący nie poleca, nawet cywilnym Boeingiem.
Może teraz? Crash Boeing.Perm.Russia. (Assembly)
Spisek z udziałem kilkudziesięciu, kilkuset osób? Różnej narodowości? Planowany i realizowany przez miesiące? Scherz beiseite. Może jeszcze do początku działań byłby możliwy do utrzymania w tajemnicy. Potem w ciągu tygodnia byłby jak na patelni. Byłby to pierwszy przypadek w dziejach świata. Z Bronkiem Error Komorowskim absolutnie niemożliwy. Ja bym nie poszedł z nim nawet na włam do piwnicy z kompotami. Abstrahując od tego iż jestem uczciwy i nie mam takich rzeczy na sumieniu. Tylko kretyn wierzyłby w jego powodzenie i nieodkrycie. Walka polityczna tak, ośmieszanie, deprecjonowanie , wręcz nawet wystawianie rywala, ale nie spisek skazany na stryczek.
Naiwność i głupota ma swoje granice, Putin zlecił zabójstwo Politkowskiej w swoje urodziny? W Rosji to największe osobiste święto, imieniny nie w szcziot, ważne też kto jest ojcem chrzestnym twojego dziecka. Tyle iż sojusze i przyjaźnie ewoluują, a kto jest w danym roku na twoich urodzinach ten brat i przyjaciel. W czasach internetu takich osób nie ma sensu tykać. Wszystko co wiedziała dotyczyło wojny czeczeńskiej, tam Putina nie było. Raczej GRU miało na pieńku z matkami żołnierzy i ofiarami tej wojny.
Zabójstwo Litwinienki? Polon jest ciężki do wykrycia, ale potem jest jak moje IP, można go namierzać dziesiątki lat. Car nagrodził nieudaczników medalami i awansami. A cóż miał zrobić? Okazać słabość w Rosji to jak stanąć przed tarczą strzelecką. Wszyscy wiedzą że wystartował do Anglii z Wnukowa. Helikopter który tuż po katastrofie zabiera część Tu z miejsca zamachu? Po ki? I tak nikt nie miał dostępu do szczątek, wszystko wywożono swobodnie i bez publiki.
"Filmowiec" który biega przed nosem zorganizowanemu komando FSB, chowa się za drzewami, a potem wrzuca filmik na You Tube? Po kilkumiesięcznych przygotowaniach do zamachu? A z góry wszystko obserwował i kontrolował chichiopter? Otiec, wali ot siuda.
Putin to osobowość skomplikowana, osądzanie go dzisiaj jest głupie. Trudno wejść do bagienka i się nie ubrudzić. Moim zdaniem, chce zostać w historii Rosji współczesnym Piotrem I Wielkim, przeprowadzić ją przez okres Wielkiej Smuty. Nie przypadkiem Rosja obchodzi dzisiaj święto narodowe, rocznicę wypędzenia Polaków z Kremla. To nowy car zamienił nietykalną rewolucję bolszewicką w takie, a nie inne, święto jedności narodowej. Czy Miedwiediew będzie go wspierał i nie pójdzie własną drogą z armią? Być może rozwiązaniem zagadki są memuary Sobczaka. Putin był jego głównym pomocnikiem, ale ponoć bardziej wierzył w Miedwiediewa. Chyba tylko dwa razy car publicznie zapłakał, pierwszy raz na pogrzebie mentora z Leningradu, drugi raz widzieliśmy 10.04.2010. Może znamienne? Chyba trochę mu kibicuję, ale aby wszystko było jasne, w czasie pobytu w Rosji, kiedy Polacy zdobywali złote medale olimpijskie w Atlancie, ze szczęścia i dumy całowałem telewizor.
Jeśli, jak wcześniej napisałem, FSB i GRU nie dogadają się o nowej sferze wpływów i pribyli, to za kilka dni mogą w internecie pokazać się bardziej dwuznaczne materiały z miejsca zamachu. Ale ja tego nie chcę, moja córka zaczyna najlepszy okres w życiu i oby mogła go przeżyć.
Cholerka, znowu będę miał kaca.
Siała baba MAK,
nie wiedziała jak,
Putin, Trusk, Obama wiedzieli
Andoninie powiedzieli.
Pozdrawiam.
Mam nadzieję że ciąg dalszy nastąpi. |
|
Zamach. |
|