Prawicowa krytyka liberalizmu

Obrazek użytkownika djans
Blog

Jestem świeżo po lekturze kilku wpisów Pana Tygrysa zawierających krytykę liberalizmu. Autor owej krytyki jest dość charakterystycznym reprezentantem grupy tak zwanych "pobożnych socjalistów", czy "solidarystów", dlatego potraktuję jego wypowiedzi jako modelowe przykłady. Dlaczego ów liberalizm jest według triariusa taki zły i czymże właściwie jest?

Lećmy:

"Ostatecznym celem
realnego liberalizmu jest swego rodzaju "śmierć termiczna" całej ludzkości w powszechnej psychicznej depresji, bo tylko w takich warunkach
realny liberalizm może się okazać systemem stabilnym,
"

Definicji tu brak, ale jest konkretny
zarzut. OK. Tylko kto mówi, że chodzić nam ma o stabilny system, bez wewnętrznych napięć? Dlaczego mamy przyjmować stabilizację za dobro nadrzędne dla ludzkości? Mnie napięcia nie przeszkadzają, bo bardziej istotny, z mojego punktu widzenia, jest cywilizacyjny rozwój, wolę ten system, który sprawi, że będzie on szybszy. Przedkładam możliwość uzyskania korzyści – owoców rozwoju – nad bezpieczeństwo stabilnego systemu.

Choć chciałbym żyć w paleolicie, jak
buszmeni, z tym, że pierwsze dwa tygodnie na tym świecie spędziłem w inkubatorze...

Dobrze. Przyjmijmy jednak, że faktycznie
naszym celem jest stabilizacja. Zatem skreślając liberalizm należy wskazać system, który ją zapewni. Moim zdaniem nie ma takiego, który by zniósł wszelkie
napięcia. Bo niby jaki?
Zagwarantujmy wszystkim dokładnie taki sam poziom materialnego posiadania – napięcia na tym
tle znikają. Czy już jest wszystko idealnie? A zazdrość o talenty, urodę, szacunek, autorytet – wszelkie dobra, których rozdzielić i nadać zwyczajnie nie sposób?

Wolnorynkowy system jest zły, bo
zróżnicowany stan posiadania materialnego generuje napięcia, warunkuje rewolucyjną niestabilność. Każdy niewolnorynkowy system także jest zły, bo nie
eliminuje naturalnych różnic stanu posiadania niematerialnego, które również indukują niestabilność. Albo przyjmujemy kryterium stabilności i na jego
podstawie odrzucamy liberalizm wraz z każdym innym możliwym do zaprowadzenia systemem, albo przyznajemy, że nierealność tego kryterium sprawia, iż jest ono
nieprzydatne, a oparta na nim krytyka liberalizmu – niesłuszna.
Załóżmy, że błędnie zrozumiałem stawiany
liberalizmowi zarzut związany ze stabilnością.

Przyjmijmy doprecyzowanie :

"z tą termiczną śmiercią, nie chodziło o stabilizację, tylko właśnie o DEPRESJĘ sensu stricto! Z obniżoną
agresywnością, obniżoną wiarą w siebie, jako jednostkę, zaburzeniami osobowości"

OK. Zamieńmy więc "stabilizacja"
na "depresja". Powszechna depresja będąca następstwem triumfu liberalizmu jako warunek depresji?


Ostatecznym celem/wynikiem danej
ideologii jest śmierć ludzkości w powszechnej depresji, bo tylko w takich warunkach owa ideologia może się okazać systemem stabilnym=depresyjnym(?).

Przecież w tak skonstruowanej wypowiedzi:
zastosowanie x prowadzi do y, bo tylko w warunkach y realny x może się okazać z ów x jest przedmiotem oceny, y następstwem wprowadzenia x i
jednocześnie warunkiem uzyskania przez x cechy z. Skoro więc chciał triarius udowodnić, że liberalizm prowadzi do depresji, to użył złej konstrukcji logicznej. Nie może być, tożsama ze stabilizacją depresja, jednocześnie warunkiem i efektem.

Inny cytat:

”Prawicę mamy w tym naszym nieszczęsnym kraju dziwną. Albo wywrzaskuje ona "rynkowe" hasła, ciągnące się od Johna Locke i Voltaire'a, którzy byli raczej lewakami niż
prawicą... „

Co tu mamy? Niezrozumiałe dla mnie
przyjęcie zasady nierozrywalności poglądów. Dla zobrazowania: „rynkowe poglądy Voltaire’a są lewackie (złe) bo współistnieją z jego lewackimi poglądami na
temat Kościoła”. Fajna zasada? Sprawdźmy: program PiS należy w całości odrzucić jako program komunistów chcących zniszczyć Kościół, tradycję i rodzinę, bo
przecież o kapitalizmie mówią to samo, co Marks. Albo: pomysł budowy autostrad z publicznych funduszy należy odrzucić, bo optował za nim Hitler, który był zbrodniarzem. Jak dla mnie – może być. Niech ta zasada konglomeracji pojedynczych poglądów w monolit, a następnie odrzucania monolitu na podstawie niezgody na niektóre jego części składowe obowiązuje, ale konsekwentnie.

Kontynuacja powyższej wypowiedzi:

„I żadnych innych kryteriów ta "prawica" nie uznaje.”

To już nie ze zwykły braki konsekwencji, ale z manipulacja. Modelowy przykład budowania kukły celem jej obijania. Przecież
nawet nieszczęsny Korwin jak najbardziej uznaje za kryterium prawicowości przywiązanie do tradycji (słusznie, czy nie słusznie – to w tej chwili
nieistotne; ważne, że „ta prawica” jednak inne kryteria uznaje).

Dalej triarius o ślepych uliczkach
liberalizmu:

„Ubek ma mieć emeryturę 10 x wyższą od uczciwego opozycjonisty, bo liczy się tylko rynek i "Prawo". Polskę można praktycznie rozbroić i wydać na pastwę praktycznie każdego ew. napastnika - liczą się bowiem tylko liberalne dogmaty. Jak "armia w pełni zawodowa". Cóż, skoro nie można jeszcze ogłosić
zniesienia armii w całości, to trzeba tak. Mądrość etapu. Ale w istocie leberały armii nie znoszą”


Tu z Korwina (który żadnym ucieleśnieniem liberalizmu nie jest – ilu ludzi uważających się za liberałów z nim się utożsamia?) Tygrys czerpie uczciwie (akurat w tych kwestiach w których się z nim nie zgadzam). Tylko co z tego? Dlaczego dotrzymanie umowy dającej ubekowi większą emeryturę niż opozycjoniście ma być mniej prawicowe od zrównania tych emerytur, albo odebrania ubekowi emerytury w ogóle? Powtórzę: mniej prawicowe, nie mniej słuszne, mniej dobre, mniej moralne a mniej prawicowe właśnie? (O triariusowej definicji prawicy za chwilę)

Dla mnie bardzo lewicowym, bo
przedkładającym "sprawiedliwość" (w tym potocznym rozumieniu) nad prawo, pomysłem jest ten - odebrania ubekom superemerytur. Nieliberalny. Nieprawicowy. Słuszny. Podobnie - jeśli się zgodzić z Tygrysem co do tożsamości liberalizmu i anarchizmu - przymusowy obowiązek wojskowy jest lewicowy, ale
według mnie dobry.

Widać wyraźnie, że triarius nie
przyjmuje optyki zgodnie z którą prawicowość oznacza wolność i stoi w opozycji do lewicowego totalitaryzmu. Dobrze. Prawdopodobnie za prawicowość musi więc
uważać konserwatyzm, zaś liberalno-wolnościowy sprzeciw wobec automatycznego przyjmowania tradycji jest dla niego lewicowy. Pogląd logiczny, z którym się
częściowo zgadzam, choć w przeciwieństwie do Tygrysa nie sprasowuję nierozerwalnie braku zasiłków z homo-małżeństwami, ale czy sam „pawicowy antyliberał”
konsekwentnie go przyjmuje?

Popatrzmy:

„Na temat praktyki, realu i teraźniejszości, powiem tylko na zakończenie, iż "prawica" z założenia nieskuteczna nie jest w mojej opinii żadną prawicą. Z założenia nią nie jest!”


Czyli przyjęcie bardzo niebezpiecznej
zasady, że prawicowość nie jest mierzalna stałymi, obiektywnymi kryteriami; w efekcie, w zależności od warunków, to samo może być raz prawicowe, raz nie. Już
nie „konserwatyzm”, ani nawet „sprawiedliwość” wyznaczają prawicowość, ba! – zbytnie do nich przywiązanie, dające efekt w postaci nieskuteczności, może być prawicowości zaprzeczeniem.

Przecież to jakieś horrendum!

Na osi: anarchia – totalitaryzm;
patriotyczny obowiązek służby wojskowej umieszczam w zbiorze LEWICA. Na osi:
tradycjonalizm – modernizm; ten sam patriotyzm przypasowuję do PRAWICY.

Pozornie także to samo raz uznaję za
prawicowe, raz nie, ale każdorazowo przyjmuję jednoznaczne kryteria, obiektywne, niezależne od warunków zewnętrznych przy czym nie uznaję równej
ważności obydwu osi; jedną z nich odrzucam trwale by uniknąć schizofrenicznego rozszczepienia, charakterystycznego dla środowiska „prawicowych antyliberałów”, którego Pan Tygrys wybitnym przedstawicielem.


http://niepoprawni.pl/blog/18/cieszcie-sie-ludzie-nowy-bonmot

http://niepoprawni.pl/blog/prawicowe-zeby-w-przedpokoju

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

podział prawica-lewica, to podział "człowiek z natury zły" vs. "antropologiczny pozytywizm". Prawica taka prawdziwa uważa, że to pierwsze jest prawdziwe. Za prawicowy zatem uznajemy konserwatyzm.

Lewicowa z kolei jest cała reszta, czyli liberalizm, libertarianizm, anarchizm, socjalizm, komunizm, faszyzm, nazizm. Wszystkie one mają tą samą podstawę w postaci antropologicznego pozytywizmu. Z tego powodu wszystkie wymienione proponują budowę utopii, które nijak przystają do zastanej rzeczywistości.

[quote="djans"]Czyli przyjęcie bardzo niebezpiecznej
zasady, że prawicowość nie jest mierzalna stałymi, obiektywnymi kryteriami; w efekcie, w zależności od warunków, to samo może być raz prawicowe, raz nie. Już
nie „konserwatyzm”, ani nawet „sprawiedliwość” wyznaczają prawicowość, ba! – zbytnie do nich przywiązanie, dające efekt w postaci nieskuteczności, może być prawicowości zaprzeczeniem. [/quote]

Prawicowość jest mierzalna. Postulaty oraz hierarchia ich ważności. Kiedyś zaproponowałem następujące determinanty prawicowości:

#1 - Religia contra laicyzm
#2 - Hierarchia contra równość
#3 - Autorytaryzm demokracja
#4 - Etnocentryzm internacjonalizm
#5 - Mocarstwowość wasalizm
#6 - Militaryzm pacyfizm
#7 - Prawo naturalne pozytywizm prawny
#8 - Odpowiedzialność za czyny nieodpowiedzialność
#9 - Własność prywatna własność państwowa

Według tych zasad bardzo szybko można zdefiniować, czy coś jest prawicą, czy coś nie jest.

Inna sprawa, jak konserwatyzm, który ex definitione jest czystą prawicą, może stać się antyprawicowy? Moim zdaniem nie jest to po prostu możliwe. System zakładający z gruntu, że człowiek jest zły nie może sam z siebie przyjąć elementów antropologicznego pozytywizmu, a zatem stać się lewicowy.

Rozumiem, że konserwatyzm w wersji hard, to też okropny quasi-bolszewicki wytwór, a za to skrajną prawicą jest kolibryzm. Powiem tak - właśnie konserwatyzm w wersji hard, czyli reakcjonizm/tradycjonalizm, to jest taka stricte prawica. Kolibryzm, jeżeli jest skrajną prawicą, to taką od lewej strony. Bo co to jest na prawicy akceptacja poglądów Sorosa na temat narkotyków, prostytucji i pornografii. To przecież miszmasz. Jeżeli weźmiemy ideologiczne podstawy obydwu systemów, to mamy tutaj trochę ze złej natury człowieka i trochę z antropologicznego pozytywizmu. A nie można jednocześnie wchodzić na schody i z nich schodzić. Kolibryzm właśnie próbuje coś takiego uczynić, raz tłumacząc pewne zakazy religią, a raz odwołując się do liberalnej definicji wolności człowieka czy wręcz "umowy społecznej".

Widać swoją drogą jak "korwinki" doprowadziły do rozmycia się pojęcia prawicy, że za nią są uważane takie wytryski lewicowej ideologii jak libertarianizm czy anarchokapitalizm. A przecież te systemy to jawny antropologiczny pozytywizm. Wywodzą się z doktryny Johna Locke'a, że stosunki między ludźmi to efekt bliżej nie określonej "umowy społecznej". Bardzo by się zdziwili, bo tak też uważają komuniści i socjaliści wszelkiej maści, że ich systemy to też "umowa społeczna". A czegoś takiego nie ma po prostu i nawet historia temu zaprzecza. Państwa i społeczności tworzyły wybitne autorytety, a nie wewnętrznie same z siebie wspólnoty. Przykład, gdyby nie Czyngis-chan nikt by o imperium Mongołów nie usłyszał, a oni dalej ogrzewaliby się na stepie, paląc wielbłądzie bobki.

[quote="djans"]Dla mnie bardzo lewicowym, bo
przedkładającym "sprawiedliwość" (w tym potocznym rozumieniu) nad prawo, pomysłem jest ten - odebrania ubekom superemerytur. Nieliberalny. Nieprawicowy.[/quote]

A co to takiego strasznego zabrać tym zwierzętom emerytury, a przynajmniej zmniejszyć do poziomu obecnej płacy minimalnej? Ja nie wiem.

[quote="djans"]Na osi: anarchia – totalitaryzm[/quote].

a co to za oś? Rozumiem, że anarchii przyporządkowana jest prawicowość, a totalitaryzmowi lewicowość. Ale zarówno anarchizm jak i totalitaryzm to są utopie zakładające antropologiczny pozytywizm. Dodam, że ten totalitarny komunizm to był pierwotnie system anarchistyczny i antypaństwowy. Dziadyga Marks uważał, że jak już zapanuje dyktatura proletariatu to państwo nie będzie do niczego potrzebne, bo zrobi się kraina mlekiem i miodem płynąca.

Dodam, na zakończenie, że liberalizm światopoglądowy to ja olewam na całej linii. Przy okazji optuję za wolnym rynkiem: jestem za zniesieniem podatku dochodowego, podatku Belki oraz akcyzy na pety i czystą, za zniesieniem 95% koncesji, zniesieniem zasiłków, prywatyzacją służby zdrowia, ubezpieczeń, oświaty oraz tychże dobrowolnością (łącznie ze zniesieniem przymusu szkolnego czy szczepień), wyeliminowaniem przepisów antymonopolowych, płacy minimalnej, Kodeksu Pracy, BHP, likwidacją PIP, PIH, ARiMR, prywatyzacją Sanepidu, a jeżeli chodzi o aparat władzy, to uważam, że 100 posłów starczy, 6 ministerstw, a Senat do likwidacji. Uprzedzam zatem, że nie jestem żadnym pobożnym socjalistą, czy czymś w tym typie.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#15710

Dziwi mnie umieszczenie prądów anarcho-libertariańskich w orbicie poglądów zrodzonych na pniu koncepcji "dobrego dzikusa", przecież antyregulacjonizm bazuje na przekonaniu o niedoskonałości ludzkiej natury.

Według liberała i anarchisty urząd, czy sztywna struktura są złe, bo koncentrują zbyt wiele władzy w ręce jednostki, która może być zdemoralizowana, a już na pewno ulec demoralizacji przez samo posiadanie władzy.

W Pańskim wyliczeniu wyraźnie uderza sztuczność umieszczenia religii, zwłaszcza na pierwszym miejscu.
Bez tego jednego punktu śmiało można by zaliczyć Stalinowskie ZSRR, zwłaszcza z lat 1942-45 do iście prawicowych państw, albo hitlerowskie Niemcy.

A jeśli już religia, to która? I dlaczego?

Nie bardzo też rozumiem zarzuty stawiane kolibryzmowi.
Przecież to właśnie hard-konserwatyzm, tyle, że w konsekwencji konserwolskiej cofnięty do czasów wspólnoty pierwotnej, gdzie jednostka była ograniczona jedynie prawem naturalnym, a w razie dobrowolnego przystąpienia do wspólnoty - jej kulturą i tradycją.
Jednocześnie konserwatyzm niekonliberski, to jakieś oszukańcze przywiązanie do swobodnie wybranych pryncypiów.

Dlaczego internacjonalizm Bobrzan idących na współpracę z Polanami w imię tworzenia "narodu polskiego" ma być czymś lepszym od internacjonalizmu Polaków chcących z Niemcami współtworzyć "naród europejski"?

Wybitne jednostki tworzyły państwa-imperia. Zgoda. Ale czy zawsze och istnienie było w interesie społeczności?
Czy greckie polis rozwijały się źle?
A czy mieszkańcom Stanów Zjednoczonych żyło się lepiej przed Wojną Secesyjną, czy teraz, gdy imperializm USA sięga szczytów?

Pozdrawiam;
djans

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#15924

Odpowiadam:

[quote="djans"]Dziwi mnie umieszczenie prądów anarcho-libertariańskich w orbicie poglądów zrodzonych na pniu koncepcji "dobrego dzikusa", przecież antyregulacjonizm bazuje na przekonaniu o niedoskonałości ludzkiej natury.[/quote]

A skąd takie założenie, że anarcholibertarianizm bazuje na niedoskonałości ludzkiej natury. To jest pogląd obyczajowo permisywny, który zakłada, że człowieka nic absolutnie nie ogranicza, teoretycznie da się udowodnić, że nawet inni ludzie też nie. Pogląd zakładający nieograniczoność człowieka we wszystkich aspektach nie może zakładać niedoskonałości ludzkiej natury. To jest wręcz nietscheańska apologia doskonałości i wszechmocy pojedynczego człowieka.

Przykładem na to, że libertarianizm opiera się na aksjomacie "dobrego dzikusa", to self-ownership. W ten sposób libertarianie próbują uzasadnić na przykład aborcję przez 9 miesięcy ciąży, jako wygonienie niechcianego gościa. Tak również stwierdził Murray Rothbard, że żaden człowiek nie może bezkarnie występować wewnątrz drugiego. Co więcej, libertarianizm sam sobie tutaj strzela samobójczą bramkę, ponieważ zakłada, że człowiek ma ponosić konsekwencje swoich poczynań, ale to jest temat na inną dyskusję. Jeżeli mogę uzasadnić, że płód/zarodek/zygota jest własnością kobiety, mimo że to osobnik Homo sapiens, to mogę również na tej samej zasadzie udowodnić, że człowiek może być właścicielem innych ludzi. A dlaczego? Skoro ktoś może być właścicielem płodu z możliwością zabicia go, to dlaczego nie może być właścicielem dziecka z takimi samymi możliwościami? Dlaczego nie można być właścicielem starca, osoby chorej psychicznie, upośledzonej, kaleki lub po prostu kogoś, od kogo jest się silniejszym i większym, z możliwościami eutanazji, sterylizacji, torturowania? No i jak nie dostrzec w libertarianizmie pokłosia optymizmu antropologicznego?

Dodam, że permisywizm obyczajowy głoszą również inne kasty lewicy zakładając, że ludzie robią pewne rzeczy, gdy spotyka ich wielka tragedia. Takie to się słyszy niejednokrotnie uzasadnienia aborcji i eutanazji. Tak samo nie karając ludzi za pewne czyny zakłada się, że z natury są dobrzy. W efekcie mamy do czynienia z jakąś podejrzaną mnogością etyk, co jest absurdem. Jeżeli ktoś twierdzi, że 2+2=5, to nie jest to samo, co stwierdzenie 2+2=4. A właściwa etyka jest tylko jedna, o czym niżej.

Nie ma co się dziwić, bo libertarianizm jest bratem bliźniakiem europejskiej Nowej Lewicy. Obydwa są obyczajowo permisywne i anarchiczne, z tym, że New Left jest socjalistyczny, a libertarianizm kapitalistyczny. Większych różnic ideologicznych nie ma. W dodatku sami libertarianie przyznają, że ta Nowa Lewica wiele miała postulatów libertariańskich, tylko potem się zebździła.

[quote="djans"]W Pańskim wyliczeniu wyraźnie uderza sztuczność umieszczenia religii, zwłaszcza na pierwszym miejscu[/quote]

A co w tym sztucznego? Pewne systemy etyczne są po prostu lepsze od drugich. To jest normalka, że coś jest lepsze od czegoś innego. Chyba, że zakłada Pan relatywizm etyczny, że wszystkie systemy etyczne są tak samo równowartościowe. A to jest niemożliwe. Pewne systemy są po prostu lepsze niż drugie. Z drugiej strony, tworząc prawo, na czymś się trzeba opierać. Lepiej jest opierać prawo na czymś, co działało na danym terenie przez kilkaset lat niż na jakiś wydumanych ideach.

Państwo neutralne światopoglądowo możemy sobie darować. To jest państwowy ateizm taki jak w Związku Radzieckim czy Korei Północnej. Już nie będę mówić, że to wynalazek lewicy, w dodatku praszczurów od rewolucji antyfrancuskiej.

Sam relatywizm etyczny jest absurdem, ponieważ zakłada, że wszyscy mają rację. Zróbmy taki eksperyment myślowy. Ktoś tam wydzwania do ludzi i nakazuje im podać na przykład postulat Nernsta. Ankietowani mówią tam różne rzeczy. Jednakże ankieterzy zastanawiają się, komu to przyznać rację. Relatywizm jest to takie postmodernistyczne założenie, że wszyscy mają rację, zarówno ci, którzy odpowiedzą, że w temperaturze zera absolutnego ustaje wszelki ruch (co jest odpowiedzią prawidłową), jak również ci, którzy warkną k... mać i rzucą słuchawką. Relatywizm nie daje się udowodnić przy zastostosowaniu logiki formalnej, a zatem jest nieprawdziwy. Nie ma prawdo-fałszu, ani fałszo-prawdy. Tak samo jest z etyczno-religijnymi systemami. Pewne są po prostu lepsze.

Tak samo istnieje jeden właściwy system etyczny oparty na chrześcijaństwie, a zwłaszcza na rzymskim katolicyzmie. Wszystkie inne są niewłaściwe, a nawet poniosły klęskę, ponieważ to Europejczycy podbili kulę ziemską, a nie np. Aztekowie.

[quote="djans"]Bez tego jednego punktu śmiało można by zaliczyć Stalinowskie ZSRR, zwłaszcza z lat 1942-45 do iście prawicowych państw, albo hitlerowskie Niemcy.[/quote]

Nie zrozumiał Pan, o co mi chodziło.

Np. etnocentryzm przy Trzeciej Rzeszy. Chyba uległ Pan lewicowej propagandzie, która zakłada, że to całe zło hitleryzmu. A to nieprawda. Nazizm był na swój sposób internacjonalistyczny. Mówił bowiem o rasie aryjskiej, a do tej mieli należeć nie tylko Niemcy. Obozy koncentracyjne to nie skutek etnocentryzmu tylko eugeniki - tak jak sławetna akcja T4, wbrew temu, co twierdzą różni lewicowi łże-myśliciele. Tak samo, gdzie miał Pan w Trzeciej Rzeszy własność prywatną, skoro przedsiębiorca stał się Betriebsfuehrer. Poza tym hitleryzm był egalistyczny, a nie hierarchiczny. A to, że Hitler dostrzegał pewne rzeczy i się na przykład zbroił, to naturalna kolej rzeczy. Równie dobrze możemy się obrazić na grawitację, że jest lewicowa, albo nie podcierać sobie siedzenia, bo to też robił Adolf.

O Związku Radzieckim to już nie będę mówić. Pewnie zaraz zacznie Pan wytykać, że tam na przykład pornografia była zabroniona, że to takie bolszewickie i be fe. Trzeba jednak umieć oddzielić elementy pierwotne systemu od wtórnych, które wynikają z nieprzystawalności do rzeczywistości. Pierwotnie w ZSRR wolno było wszystko. Władza aktywnie zwalczała "burżuazyjną obyczajowość". Dodam, że w tym samym okresie powstał we Frankfurcie nad Menem Instytut Marksizmu-Leninizmu, który zakładał, że skoro można wywracać gospodarkę do góry nogami, to można również obyczajowość. Ale mniejsza z tym. Nikt pierwotnie nie ograniczał w Związku Sowieckim dostępu do pewnych rzeczy. A potem bolszewia wszystkiego nagle zabroniła, tak że ze światopoglądowego liberalizmu zostały tylko aborcja, rozwody oraz państwowy ateizm. Również militaryzm ZSRR wynikał z nieprzystawalności komunizmu do rzeczywistości. Mówiąc jednak, że militaryzm jest zły, to równie dobrze możemy się obrazić na istnienie grawitacji, oddziaływań elektrostatycznych itd. To jest ignorowanie oczywistych zależności między państwami. Jak mawiał von Clausevitz, wojna jest przedłużeniem dyplomacji. Tak samo jak praw przyrody się nie ignoruje; nikt nie buduje domu na bagnie, bo może się zawalić, tak samo nie ignoruje się praw rządzących polityką międzynarodową. A to, że Hitler czy Stalin takie dostrzegali, to nie znaczy, że mamy się na to obrazić.

Pewne nieporozumienia wynikają również ze szkolnego błędu mylenia autorytaryzmu z totalitaryzmem. Nie będę już mówić, że jest on nagminny. Weźmy prosty przykład państw przed rewolucją francuską, to wszystkie były autorytarne, ale nie można powiedzieć, że totalitarne. Autorytaryzm poza tym wyrasta z konserwatyzmu. Totalitaryzm jest produktem socjalizmu oraz progresywizmu.

Inna sprawa. Skoro zaproponowane determinanty są Pańskim zdaniem błędne, to co odróżnia prawicę od lewicy. Tylko proszę mi nie mówić, że gospodarka, bo nie pozwolę sobie wmówić, że np. posttaczerystowska New Labour to prawica. Dodam, że to jest determinant bardzo prymitywny, bo do prawicy musielibyśmy zaliczyć np. Robespierre'a.

[quote="djans"]Przecież to właśnie hard-konserwatyzm, tyle, że w konsekwencji konserwolskiej cofnięty do czasów wspólnoty pierwotnej, gdzie jednostka była ograniczona jedynie prawem naturalnym, a w razie dobrowolnego przystąpienia do wspólnoty - jej kulturą i tradycją. Jednocześnie konserwatyzm niekonliberski, to jakieś oszukańcze przywiązanie do swobodnie wybranych pryncypiów.[/quote]

A co to jest konserwatyzm cofnięty do wspólnoty pierwotnej? Ja słyszałem, że niektórzy ekologiści to chcą wrócić do epoki paleolitu, ale to raczej nie ma nic wspólnego z konserwatyzmem, tylko z radykalnymi nurtami lewicy.

Pan odrzuca religię, to w takim razie, skąd mu się biorą prawa naturalne. Przecież to się wzajemnie nie klei, ponieważ ius naturalis to odbicie ius aeterna divina według klasycznej koncepcji Akwinaty. Jeżeli odrzuca się metafizykę i zakłada się, że człowiek to jedynie efekt działania genów i białek, to prosta droga do podejścia empatocentrycznego, czyli człowiekiem jest się dopiero wtedy, gdy ma się na tyle rozwinięty układ nerwowy, aby odczuwać ból. W efekcie można się godzić na aborcję prenatalną jak również postnatalną, ponieważ istnieją pewne przesłanki, że noworodek bólu nie odczuwa.

Konserwatyzm konliberski to jest właśnie branie, co mi się podoba z liberalizmu i konserwatyzmu. Dlatego de facto takiego "konserwatysty konliberskiego" nie można na dobrą sprawę zdefiniować. Przyjmijmy, że pojęcia "konserwatysta" i "konserwatysta konliberski" mają ten sam zakres semantyczny. Patrząc na deklaracje wielu UPR'owców to opowiadają się oni za legalnością narkotyków, pornografii, prostytucji. Uzasadniają to w sposób następujący, że "delikwenci sami sobie robią krzywdę, a my chcemy płatnej służby zdrowia, więc nie będziemy musieli na nich łożyć". A zróbmy teraz taki numer. Skoro służba zdrowia jest prywatna, to dlaczego ma nie być legalna aborcja i eutanazja. Kon-liby zwykły uważać, że dotyczy to w takiej sytuacji wyłącznie zainteresowanych. To teraz "weźmy konserwatystę konliberskiego" oraz liberała/libertarianina. A gdzie się kończy taki "konserwatysta konliberski" a zaczyna liberał/libertarianin. Czy na przykład osoba głosząca wiele tez konserwatyzmu, a będąca za aborcją, jest "konserwatystą konliberskim" czy liberałem/libertarianinem? Czy osoba, która łączy konserwatyzm w jednych kwestiach z poparciem aborcji, eutanazji, legalizacji narkotyków, to "konliberski konserwatysta" czy liberał/libertarianin. A teraz na zasadzie sylogizmu wróćmy do początku. Co nam wychodzi, ze co to za konserwatyzm, który nic się od liberalizmu/libertarianizmu nie różni w zasadzie, tylko paroma postulatami, co najwyżej.

Właśnie konserwatysta konliberski przywiązuje się do dowolnie wybranych pryncypiów. W dodatku stosuje mieszaną argumentację. Raz odwołuje się do tradycji, religii, a raz mówi o liberalnej wolności jednostki. No i czy coś takiego trzyma się kupy pod względem logicznym?

Inna sprawa, co to jest dobrowolne przystąpienie do wspólnoty oraz przyjmowanie kultury i tradycji ludności autochtonicznej? Dokonajmy tutaj reductio ad absurdum. Takie podejście prowadzi do tego, że dla każdej mniejszości w społeczeństwie, czy to etnicznej, seksualnej, behawioralnej powinniśmy tworzyć odrębny system prawny. Tak więc dlaczego by nie stworzyć odrębnego prawa dla puszczających wiatry publicznie, czy też dłubiących sobie w nosie przy większej grupie ludzi? A takie rozumowanie jest pokłosiem multikulturalizmu, że każda kultura i każdy system wartości jest tak samo równowartościowy. Abstrahuję już od tego, że to twierdzenie wynikające z relatywizmu jest fałszywe. Dodam, że wychodząc z takich podstaw teoretycznie można by uzasadnić redystrybucję. Przecież istnieją mniejszości "nie mogących się normalnie rozmnażać", więc trzeba im zarefundować in vitro. Teoretycznie istnieje też mniejszośc mających dwie lewe ręce, więc należy im sponsorować zasiłki. Ażeby żadna mniejszość nie była represjonowana, to należy część z nich dofinansowywać. Ja wiem, że Pan się z takimi projektami nie zgadza, ale wynikają one wprost z założeń, jakie Pan mi tutaj wyłożył. Skoro więc prawa dotyczące odrębnych mniejszości, co wynika z dobrowolności przystawania do stada, w jakim się one znalazły, mają dotyczyć sfery obyczajowo-światopoglądowo-kulturowej, to dlaczego nie mają dotyczyć również ekonomicznej?

[quote="djans"]Dlaczego internacjonalizm Bobrzan idących na współpracę z Polanami w imię tworzenia "narodu polskiego" ma być czymś lepszym od internacjonalizmu Polaków chcących z Niemcami współtworzyć "naród europejski"?[/quote]

A skąd się w ogóle taki argument wziął? Czy to się tyczy problemu "etnocentryzm contra internacjonalizm".

Na internacjonalizmie wychodzi się po prostu źle, ponieważ silniejszy zaczyna jeździć jak po psie. Po prostu wchłania i zjada. Inna sprawa: prawo silniejszego to jedno z podstawowych praw natury. Tak samo tzw. "trybalizm" jest jednym z praw rządzących społecznościami. Trzeba po prostu dążyć do tego, aby być dużym, silnym i móc jeść. I tu nie ma co się rozczulać. Społeczność, która pewnych rzeczy nie pilnuje, zostanie wchłonięta. Społeczność o silnym poczuciu wspólnoty i jedności przetrwa tysiąclecia nawet w stanie diaspory, przykład Żydów jest aż zbytnio dobitny.

[quote="djans"]Wybitne jednostki tworzyły państwa-imperia. Zgoda. Ale czy zawsze och istnienie było w interesie społeczności?
Czy greckie polis rozwijały się źle?
A czy mieszkańcom Stanów Zjednoczonych żyło się lepiej przed Wojną Secesyjną, czy teraz, gdy imperializm USA sięga szczytów?[/quote]

To działa jak w stadzie wygłodniałych hien. Jak nie jesz, to inni w końcu ciebie zjedzą, no i nie będą mieli hamulców.Takimi regułami rządzi się ten świat. Wyżej już cytowałem Clausevitza, że wojna jest przedłużeniem dyplomacji. Jeżeli mamy obok siebie wrogów, to gdy oni mają tarapaty, należy pozbawić ich możliwie największych terytoriów, żeby raz na zawsze zdegradować ich do poziomu pariasów międzynarodowych. Takie działanie wynika też z geopolityki. Dodam, że w przypadku, gdy my takowe byśmy mieli, oni by się ani kroku nie wahali. Czy to jest etyczne, czy nie, to jest inna para kaloszy; generalnie w polityce na szczeblu międzynarodowym nie ma miejsca na sentymenty.

Dlatego imperializm czy militaryzm to po prostu najzwyklejszy na świecie pragmatyzm. Wtedy nikt nie podskakuje, a wszyscy trzęsą tyłkami, żeby nie podpaść.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#15936

Co do korzeni anarcholibertarianizmu -zgoda. Wymaga ode mnie co prawda zmiany optyki, ale nie powoduje konieczności porzucenia wniosków końcowych.
Po prostu błędnie chciałem przedefiniować niedoskonałe określenie konserwatywnego-liberalizmu.
W sumie Pańska konstrukcja bardziej spójna, bo liberalizm ekonomiczny ugruntowany na obiektywnym istnieniu i niezmienności praw ekonomii, zaś jego przeciwieństwo na koncepcji wszechwiedzącego i niczym nieograniczonego nadczłowieka.

[quote="Kirker"]
"A co w tym sztucznego? Pewne systemy etyczne są po prostu lepsze od drugich."[/quote]

 

Tu się akurat zgadzamy i cały blok poświęca Pan na przekonywanie przekonanego. Ja nie poddaję w wątpliwość prezentowania religijności jako takiej, czy konkretnej religii jako czegoś dobrego-skutecznego, ale jako "prawicowego". 

 

[quote="Kirker"]Równie dobrze możemy się obrazić na grawitację, że jest lewicowa, albo nie podcierać sobie siedzenia, bo to też robił Adolf.[/quote]

Tutaj to niestety Pan mnie nie zrozumiał. Nie neguję patriotyzmu jako takiego, ani tym bardziej nie na podstawie polityki Rzeszy, czy ZSRR. Zauważam po prostu, że po pierwsze państwo jest dla obywateli, dopiero potem obywatel dla państwa. Teoretycznie silniejszy będzie ten kraj, który obłoży swoich obywateli podatkiem 99% w stosunku do tego, który będzie pobierał 1% , tyle że siła państwa nie jest celem samym w sobie, jest środkiem do zapewnienia bytu obywateli.

Niepotrzebnie Pan upraszcza rysując prostą wznoszącą się między całkowitym egoizmem jednostki a pełnym kolektywizmem, podczas gry to raczej będzie jakaś wypukła krzywa.

No ale to już nie o rozpoznaniu prawicy a dobra.

 

[quote="Kirker"]Skoro zaproponowane determinanty są Pańskim zdaniem błędne, to co odróżnia prawicę od lewicy. [/quote]

Tak jak napisałem zarówno tradycjonalizm-modernizm, jak i ekonomiczny liberalizm-kolektywizm.

[quote="Kirker"]Dodam, że to jest determinant bardzo prymitywny, bo do prawicy musielibyśmy zaliczyć np. Robespierre'a. [/quote]

Przyznam, że nie orientuję się jakie miał gospodarcze poglądy, ale jeśli to było poszanowanie praw rynku i wolności umów, to można rzec , że był w tych kwestiach stuprocentowym konserwatystą, nie tylko prawicowcem. 

A z tradycjonalizmem w sferze obyczajowej, czy religijnością jest ten problem, że owszem, da się uzasadnić iż któryś z prądów jest wymiernie lepszy, ale nijak, że burzenie pogańskich świątyń w ramach utrwalania postępowego chrześcijaństwa było prawicowe.  Jeśli do tego dodać zmiany obyczajowości, to tym bardziej.

 

Możemy się zgodzić, że prawicowość determinowana jest przez konserwatyzm i szeroko rozumianą pokorę ludzkiego rozumu, w czym doskonale zmieścimy umiarkowany milytaryzm, patriotyzm i ekonomiczny liberalizm.

Z tym cofaniem się, to siłą rzeczy mam na myśli jedynie przestrzeń neolitu, więc siłą rzeczy nie paleolityczną wspólnotę pierwotną. Ale w ramach tych granic konserwatyzm należy traktować jako pojęcie subiektywne, zależne od okoliczności i czasu.

 

[quote="Kirker"]Pan odrzuca religię, to w takim razie, skąd mu się biorą prawa naturalne. [/quote]

Do niewierzgania przeciwko prawom fizyki nie potrzebna mi znajomość ich źródła a wystarczy jedynie obserwacja ich funkcjonowania. Prawa Naturalne to nic innego jak pewne zespoły zachowań w ramach którcyh gatunek zyskuje najwięcej korzyści jako całość. Obowiązywały na długo przed śródziemnomorskimi myślicielami.

 

[quote="Kirker"]Jeżeli odrzuca się metafizykę i zakłada się, że człowiek to jedynie
efekt działania genów i białek, to prosta droga do podejścia
empatocentrycznego, czyli człowiekiem jest się dopiero wtedy, gdy ma
się na tyle rozwinięty układ nerwowy [/quote]

Wprost przeciwnie. Obejmuje się człowieka taką samą ochroną gatunkową na całym etapie rozwoju, jak rybią ikrę. Akurat ochrona potomstwa w każdej formie i fazie rozwoju to jedno z praw obowiązujących nie tylko nasz gatunek.  Już prędzej bawiąc się metafizyką można "dowieść" że człowiek na jakimśetapie jest bytem niepełnym, bo pozbawionym duchowego pierwiastka.

 

[quote="Kirker"]Kon-liby zwykły uważać, że dotyczy to w takiej sytuacji wyłącznie zainteresowanych. [/quote]

I to jest jakieś stałe, konkretne i obiektywne kryterium. Podczas gdy między karaniem za zażywanie narkotyków i karaniem za spożywanie cholesterolu już takiej konkretnej różnicy nie ma.

 

[quote="Kirker"]Co nam wychodzi, ze co to za konserwatyzm, który nic się od
liberalizmu/libertarianizmu nie różni w zasadzie, tylko paroma
postulatami, co najwyżej. [/quote]

Niepotrzebnie Pan utorzsamia konserwatyzm z konkretnym śwatopoglądem, podczas gdy to raczej trwanie przy światopoglądzie. Nie konkretnym, ale właściwym dla danej kultury i czasu.

Jeśli Pan będzie brnął w tym kiedunk, to dojdzie do myslego wniosku, że tradycyjne spuszczanie starych eskimoskich myśliwych na krze to zaprzeczenie konserwatyzmu, bo dzisiejsi postępowcy postulują to samo, albo że niekonserwatywne są małżeństwa pięćdziesięcioletnich talibów z trzynastolatkami, bo tego się domaga zachodnioeuropejskie lewactwo.

 

[quote="Kirker"]Raz odwołuje się do tradycji, religii, a raz mówi o liberalnej wolności
jednostki. No i czy coś takiego trzyma się kupy pod względem logicznym? 
[/quote]

Po bliższym zastanowieniu zgadzam się, że nie, o czym było na wstępie, tyle że postulat ekonomicznej wolności jednostki bardzo dobrze można podbudować tradycjonalizmem a w przypadku niektórych religii nawet i doktryną. Ponadto będzie to ukłon w stronę jakiegoś Absolutu, choćby i samych praw rynku. Więc kompilacja tradycjonalizmu i liberalizmu może być spójnie argumentowana, choćprawda, że wymaga zmiany spojrzenia.

 

[quote="Kirker"]Inna sprawa, co to jest dobrowolne przystąpienie do wspólnoty oraz przyjmowanie kultury i tradycji ludności autochtonicznej? [/quote]

Tu też jest między nami zgoda, a każdy kto w tej materii eksperymentuje działa wbrew sprawdzonym, obowiązującym ludzki gatunek prawom naturalnym wspóżycia stadnego. Mówiąc o dobrowolności przystępowania miałem raczej na myśli zasadę  "chcącemu nie dzieje się krzywda".

 

[quote="Kirker"]A skąd się w ogóle taki argument wziął? Czy to się tyczy problemu "etnocentryzm contra internacjonalizm". Na internacjonalizmie wychodzi się po prostu źle, ponieważ silniejszy zaczyna jeździć jak po psie. [/quote]

Tyczy się. Tak samo jak źle można wyjść na internacjonalizmie, tak samo na źle pojętym patriotyzmie.  Czasem niestety przetrwanie "substancji narodowej" jest bardziej istotne od przetrwania bytu państwowego. Wspomnian Żydzi mogli się wykrwwawić do ostatniego broniąc zbuntowanej Judei przed legionami, albo dopuścić kalkulując co im się jako narodowi opłaca. W danych warunkach.

[quote="Kirker"] Dlatego imperializm czy militaryzm to po prostu najzwyklejszy na świecie pragmatyzm. [/quote]

Zoga, ale w odniesieniu do warunków i w pewnych granicach. Nie jako cel, a środek. Armaty zamiast masła, owszem, ale nie permanentnie, prawda?

 

Pozdrawiam i dziękuję za poświęcony czas;

djans

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#16632