W oparach absurdu - # why not me ?

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Równość jest fałszywym mitem, jest tylko politycznym postulatem, który można uznać, w polityce, za uzasadniony, ale nikt uznawać go a priori nie musi. Tym bardziej fałszywym mitem jest równość biologiczna. Feministki wciąż się skarżą na mężczyzn, ale błędnie diagnozują relacje damsko-męskie.

Odmienność biologiczna jest faktem, a ponadto jest nie złem koniecznym, jak zdają się sugerować feministki, lecz błogosławieństwem, bo obie płcie się uzupełniają, a odmienności tworzą miedzy nimi niezbędne do zaiskrzenia napięcie. Czasami może zaiskrzyć za bardzo i gotowy pożar, ale takie jest życie i trzeba mieć pod ręką realne środki zaradcze.

Próby urzędowego zadekretowania równości i programowania fałszywych ścieżek postępowania mogą być i zwykle okazują się fatalne. Postulat równości odsuwa sprzed naszych oczu potrzebę monitorowania relacji męsko-damskich podejmowanego z różnych perspektyw.

Fałszywa perspektywa redukuje relacje męsko-damskie wyłącznie do relacji między jednostkami, celem zaś tych relacji ma być przyjemność i tylko w pewnych przypadkach, gdy ten model okazuje się zawodny, odwołuje się do jakichś ideologicznych czynników pozaindywidualnych, takich jak mityczny patriarchat, którego uosobieniem może być dla nich Kościół, na który można zwalić winy za swoje własne błędy.

Trzeba i w tym, jak w każdym przypadku zjawisk społecznych, odróżniać to co jest biologiczne i indywidualne, od tego co jest związane z czynnikiem wspólnotowym. Patrząc na czasy obecne musimy dostrzec to, że zachowania seksualne jednostek znajdują się pod wpływem czynników systemowych, takich jak konsumpcjonizm i demoliberalizm, które doprowadzają do seksualizacji wszelkich przejawów życia społecznego na wielką skalę i tym samym wpływają na relację mężczyzny do kobiety.

Najwyższym bożkiem jest w tym lewackim zborze bożek hedonizmu, który jednak mimo zoraz większych krwawych ofiar, lekceważy swoich wyznawców wywołując coraz większe konflikty między płciami. I tak się te feministki szamoczą między hedonizmem a molestowaniem.

Motywy seksualne uznawane są przez marketing i używane są jako niezbędny czynnik do sterowania wyborami konsumenckimi. Sam seks także stał się towarem jak inne. Nic dziwnego, że utowarowiony został stosunek mężczyzn do kobiet, a kobiety zostały urzeczowione. Brzmi to trochę jak z podręcznika marksizmu. A towar można traktować różnie, bez szacunku.

Lewactwo, raz wkroczywszy na ścieżkę absurdu, z właściwą sobie gracją ćwiczy piruety ideologiczne na równi pochyłej. Niedawno pisałem tu o casusie pana Weinsteina z Hollywood, oskarżanego przez gwiazdy i gwiazdki o molestowanie. Sprawa na tym się nie zakończyła i feministki dopisały dalszy ciąg, oskarżając Weinsteina o brak szacunku dla wymogów parytetu, jako że molestował tylko panie białoskóre. Czarne poczuły się zdyskryminowane. Czy ktoś inny potrafiłby coś takiego wymyślić ? Proponuję nową akcję: # why not me ?

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)