Czuwa Bezpieka

Obrazek użytkownika Free Your Mind
Blog

Czasami musi się polać czyjać krew, by ludzie zaczęli przytomnieć i myśleć. Czy jednak akcja dziennikarzy i innych ludzi dobrej woli, którzy zajęli się sprawą W. Sumlińskiego ma szanse powodzenia? Obawiam się, że nie.

Jeśli obecny rząd potraktował priorytetowo "odzyskanie służb" dla ludzi Układu, to tenże rząd jest ostatnią instancją, od której można się domagać ukrócenia samowoli i wszechmocy Bezpieki. Być może Tusk ze swoją wesołą kompanią sądził, że jak się nieco wesprze na bezpieczniakach, to w niczym to jego partii ani gabinetowi nie zaszkodzi, a po jakimś czasie bezpieczniaków się jakoś zneutralizuje. To oczywiście scenariusz optymistyczny, zakładający pewną naiwność premiera (choć nie znaczy to, że byłaby to okoliczność łagodząca do oceny jego gabinetu i decyzji choćby w sprawach służb i bezpieczeństwa wwnętrznego kraju). W myśl tego scenariusza Tusk mógłby sobie do końca nie zdawać sprawy z tego, że z diabłem się nie paktuje. Tylu polityków wszak wolało dotąd układać się z diabłem niż przejść na stronę ludzi twierdzących, że trzeba nareszcie radykalnie zmienić podejście do polskiej rzeczywistości społeczno-politycznej i zwyczajnie spacyfikować bezpieczniaków, którzy stanowią najniebezpieczniejszą kastę w naszym kraju - że pewnie szefowi PO ubrdało się, iż bezpieczniacy się już na tyle ucywilizowali w warunkach "nowego państwa", że można im zaufać.

Z drugiej jednak strony, gdy się pamięta, jaką rolę odegrał Tusk w czerwcu 1992 r., to wizja naiwniaka, który nie do końca ma pojęcie, co Bezpieka może zdziałać w takim kraju, jak nasz, jakoś nie do końca wydaje się przekonująca. Załóżmy jednak, jak ludzie dobrej woli, że Tusk nie ma nic wspólnego z tym comebackiem "ludzi Bezpieczeństwa" i działania tych ostatnich to kompletny freestyle, coś w rodzaju wolnej amerykanki, jaką urządzają sobie myszy, gdy kota nie ma. Powtarzam, to scenariusz optymistyczny, a więc dopuszczający możliwość kontrakcji ze strony premiera i wzięcia za twarz bydlaków, którym przypomniały się czasy szczucia "zbyt dociekliwych".

Z tymże, jeśliby wziąć taki stan rzeczy na serio, to mielibyśmy sytuację, w której premier nie radzi sobie ze służbami, które po peerelowsku wracają do prześladowania niewinnych osób - i co więcej - nie ma wpływu na naginające prawo do bezpieczniackich celów działania. Implikowałoby to wyraźny stan dwuwładzy w naszym kraju dokładnie takiej, jak za peerelu, gdzie fasadę stanowili partyjniacy ze swoją mową-trawą, zaś za nimi siedzieli w sterowni goście w mundurach. Nie muszę chyba dowodzić, że  w takiej sytuacji próby naciskania na premiera nie miałyby wielkiego sensu, choćby z tego powodu, że bezpieczniacy samorządzący się za pomocą posłusznych im instytucji (decyzja sądu okręgowego znakomitym jest tego przykładem, ale przecież i słynna akcja nalotowa na dom Sumlińskiego pokazywała, jak bezkarni i silni czują się ci ludzie) mogliby jedynie zagrać Tuskowi na nosie, słysząc jakiekolwiek połajanki pod swoim adresem.

Sprawa Sumlińskiego jest więc ostatecznym sprawdzianem tego, z jakim rządem mamy do czynienia - czy z takim, który popełnił błąd pozwalając bezpieczniakom na szarogęszenie się (i teraz dokona radykalnej zmiany w polityce wewnętrznej), czy też z takim, który pakt z diabłem uważa za wciąż aktualny i nienaruszalny, a na działania bezpieczniaków patrzy z całkowitą aprobatą.

"Rusz palcem w bucie, a zobaczysz jak ci p...", powiedział jeden z bezpieczniaków do Sumlińskiego, gdy przyszli po niego jak ubecja przychodziła po ukrywających się "wrogów władzy ludowej". Najwyższy czas by bezpieczniacy usłyszeli tego typu tekst od nas, ludzi, którzy bezpieczniaków chcą widzieć za kratkami i grubymi murami. W tej sytuacji wydaje się niezbędne nie tylko podjęcie błyskawicznych działań związanych z przeprowadzeniem parlamentarnej kontroli całej tej sprawy, ale i opublikowanie aneksu do raportu o likwidacji WSI, zdemaskowanie bezpieczniaków i rozprawienie się z nimi raz na zawsze.

Ostentacja, z jaką ci ostatni realizują swoje cele świadczy albo o tym, że odzyskali oni całkowicie władzę nad sytuacją polityczną w Polsce, albo o tym, że mają oni osłonę ze strony rządu, czyli, że włos z głowy nie może im spaść nawet, gdy działają bezprawnie. Jeśli nie dojdzie do powstrzymania tego odradzania się terrorystycznej struktury bezpieczniaków, będziemy mogli spokojnie przywrócić powojenny szyld państwa, a orzełka w koronie będziemy mogli kopnąć w d..., tyle bowiem będzie warta wtedy Polska.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Tusk wie, ale nie chce znać szczegółow (zeby nie musiał odpowiadać, jak Ziobro, czy Kaczka). Jasny podział ról i obowiazków to fundament współpracy :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#795