Treści z tagiem: Andrusów Król

Obrazek użytkownika jwp
Kultura

W latach 70. ubiegłego stulecia Kraków doczekał się wreszcie własnej, miejskiej kapeli podwórkowej. Miasto było, owszem, rozśpiewane, i to co najmniej od czasów smoka wawelskiego, ale pojawienie się Szmelcpaki to próba dorównania tej klasy ośrodkom miejskiego folkloru, co Lwów, Wilno czy Warszawa ze swoimi kapelami „Chmielna...

0
Brak głosów
Obrazek użytkownika jwp
Blog

Jeden z najsłynniejszych w Krakowie wilków morskich, Aleksander Kobyliński, dopiero co zakończył swoją karierę w marynarce wojennej. W trakcie służby przez całe trzy lata i sześć dni tułał się po morzach i oceanach na okręcie „Burza”. Nareszcie poczuł się wolny jak ptak, kiedy pewnego czerwcowego wieczoru, z półlitrówką w kieszeni wracał do...

0
Brak głosów
Obrazek użytkownika jwp
Blog

Kiedy szanujący się andrus przygładzał plerezę à la Elvis Presley i wkładał krawat z małpą wspinającą się po palmie, oznaczało to, że udaje się na całonocną kimę, czyli zabawę w Małpim Gaju. Do Parku Jordana, gdzie w każdą sobotę i niedzielę grała orkiestra Kazimierza Syski, chadzało pół Krakowa; od Zwierzyńca i Krowodrzy po Podgórze. Zwykły...

0
Brak głosów
Obrazek użytkownika jwp
Blog

Andrus to był gość honorowy; nawet jeśli na bakier z prawem, to tylko odrobinę, do rozsądnych granic. Owszem, mógł wykiwać inteligencika pod krawatką albo chłopa z podkrakowskich Liszek czy Mnikowa przywożącego ziemniaki na plac Na Stawach, nigdy jednak nie atakował słabszego od siebie. To raczej spryciarz, kombinator, cwaniaczek i drobny...

0
Brak głosów
Obrazek użytkownika jwp
Blog

...towariszcz, dawajtie harmoszku !...

Harmoszka

Niniejszy tekst to fragmenty mało znanej książki Pani Katarzyny Siwiec - "Andrusów Król" - obszerne fragmenty publikuję za zgodą autorki.

Jakaż mądrość natury wynika z faktu,...

0
Brak głosów
Obrazek użytkownika jwp
Blog

...Ten, kto spędził dzieciństwo na Zwierzyńcu, lubi się przechwalać, jak to kąpał się w Wiśle w wyjątkowo niebezpiecznym miejscu zwanym Falk

0
Brak głosów
Obrazek użytkownika jwp
Blog

Kiedy po raz pierwszy przyszedł do baru na Stawach, towarzystwo zamilkło. Wszyscy myśleli, że ten niepozorny, szpakowaty gość w swetrze to kapuś.

Mało brakowało, a dostałby – wedle zwierzynieckich zwyczajów – po tzw. ryju. Czesiek Czorny powiedział wprost: albo wyjdziesz oknem albo drzwiami. Potem zapytał prosto z mostu: - Kto ty jesteś...

0
Brak głosów